Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Juliusz Ross, LIST Z RADZIECHOWA, 1941

Relacja1, skierowana do hr. Stanisława Badeniego2
Jaśnie Wielmożny Panie Hrabio,
Pragnąłbym w paru słowach opisać Panu Hrabiemu koleje, jakie w ciągu tego okresu przechodził pałac w Radziechowie, oraz przedstawić jego stan obecny.
Po opuszczeniu przez Pana Hrabiego Radziechowa pałac został zajęty przez miejscowe władze bolszewickie i oddany na kwatery ciągnącym wówczas oddziałom wojskowym. Po krótkotrwałym pobycie władz wojskowych, które urządzenia jego prawie w całości uszanowały, został zmieniony, łącznie ze skrzydłem mieszczącym pierwotnie gimnazjum, na biura. Wówczas urządzenie zostało rozdzielone w pierwszym rzędzie do użytku bolszewickich komisarzy, wysortowane zaś z niego przedmioty, a nawet całe komplety, rozdane różnym instytucjom o charakterze publicznym. I tak meblami z salonu urządzono gabinet partii, meble z sąsiedniego saloniku otrzymał szpital powiatowy, komodę z gablotą z przedpokoju otrzymała miejscowa poliklinika, niektóre meble z jadalni wraz z pająkiem otrzymał tzw. klub mieszczący się w Sokole, meblami zaś z pokoi gościnnych i prywatnych urządzono mieszkania komisarzy lub też pozostawiono je na miejscu w biurach. Podobnie jak z meblami było też z porcelaną i obrazami. W budynku nie przeprowadzono żadnych zmian architektonicznych. Oprócz biur w pałacu pomieszczono też archiwum, do którego przez długi czas zwożono z całego powiatu akta polskich urzędów, książki z różnych bibliotek publicznych i prywatnych oraz przedmioty o charakterze pamiątkowym. Stajnie (przy pałacu) mieściły duże magazyny, kurnik zaś zmieniono na budynek mieszkalny. Z dniem 1 maja 1940 roku park otwarto dla publiczności, a ogród warzywny prowadzony był nadal i należał do miejscowego Komunwiddiłu.
Taki stan trwał przez cały czas bolszewickiego terroru, to jest do 22 czerwca roku bieżącego [1941]. W tym też czasie kilka­krotnie stykając się we Lwowie z p. dr. Guttlerem, który zapewnie znany jest Panu Hrabiemu, rozmawiałem z nim o obrazach z tutejszego pałacu. Galeria bowiem miała prawo ściągania wszelkich dzieł sztuki z opuszczonych mieszkań Polaków. W dniu 20 maja bieżącego roku przybyła do Radziechowa specjalna komisja z Galerii Lwowskiej, która przejrzała obrazy złożone w archiwum oraz te, którymi ozdobiono salę klubu, po czym władze pozwoliły na zabranie tylko tych, które wysortowano z archiwum. Zabrano wówczas 11 obrazów, a jak stwierdziłem później oglądając je w Galerii, zaledwie 5 z nich było z tych, które już dawniej Galeria przejęła na swoją własność zgodnie z życzeniem Pana Hrabiego.
Z chwilą rozpoczęcia wojny bolszewicy nie mieli zbyt wiele czasu do namysłu i już w pierwszym dniu musieli Radziechów opuścić, a w dniu następnym, to jest 23 czerwca byli już tu Niemcy. Opuszczając w tempie przyspieszonym miasto, bolszewicy urzędy w pałacu pozamykali i opieczęto­wali, w mieszkaniach zaś pozostawili to, co z pałacu zrabowali, tylko w stanie znacznie zniszczonym i niekompletnym. Najcięższym dniem dla Radziechowa był poniedziałek 23 czerwca, kiedy to w czasie odwrotu bolszewików spłonęło wiele zabudowań gospodarczych na Kątku oraz zostało zniszczonych wiele domów przy ulicach Lwowskiej, Piaskowej i Podgaj.
Rankiem 26 czerwca bolszewicy poddali Radziechów bombardowaniu rzucając bomby w różnych punktach miasta. Kilka bomb spadło na wozownię, zamieniając ją jak też i stajnię w gruzy i powodując pożar w skrzydle pałacu, który w krótkim czasie unicestwiono. Dach z zarządu został zerwany. W dniu 1 lipca br. wybuchł w dawnej krowiarni przy pałacu groźny pożar, ogarniający natychmiast także kurnik, który spłonął doszczętnie. W krowiarni i świniami spłonęły stropy dachowe oraz nagromadzone w nich przez bolszewików wielkie ilości towarów i artykułów spożywczych. Wskutek spalenia się wiązań dach opadł. W akcji przeciw pożarowi, która przede wszystkim miała na celu nie dopuścić do ogarnięcia ogniem pałacu, brało także czynny udział wojsko niemieckie.
 

Pałac w Radziechowie, portyk od frontu. Zdjęcie sprzed 1939 r.


Przez jakiś czas w pałacu kwaterowały wojska niemieckie, a w dawnym gimnazjum mieściły się tymczasowe urzędy gminne i powiatowe, które w październiku zostały ulokowane w budynku starostwa. Obecnie pałac wraz ze skrzydłem mieszczącym dawniej gimnazjum stoi pusty i jest prawdopodobnie zarezerwowany dla wojska, a nadzór nad nim sprawują miejscowe władze gminne.
Z chwilą wkroczenia wojsk niemieckich byłem jednym z pierwszych, którzy zwiedzili pałac. Dach został podziurawiony od pocisków. Belki wiązania dachu nad częścią środkową, spróchniałe, rozluźniły się, a nawet grożą runięciem. Mur zewnętrzny części starszej odstał od muru nowszego w rogu między oknami pokoju przed biblioteką a pokoju narożnego i powstała szczelina, szeroka w górze na kilka centymetrów. Stało się to prawdopodobnie na skutek wstrząsu, jakiego doznał pałac w czasie bombardowania. Stropy w salonie oraz pokoju przed gabinetem zawilgocone, a w czasie opadów dłuższych woda kapie z nich na posadzkę. Opuszczony budynek pałacu niszczeje coraz bardziej, a stan jego wskutek wilgoci poważne budzi obawy.
Spośród przedmiotów ocalały następujące: kaseta z klamrami wyobrażającymi ruiny zamków, bez wierzchniej płaskorzeźby Wawelu, 2 obrazy z albumu z tej kasety: Rozwadowskiego – Motyw z Rzeszowskiego i Tetmajera – Motyw Tatr, album rodzinny ze zdjęciami, teka plansz Tyrowicza, teka karykatur sejmowych Sichulskiego. Ze sztychów: 3 sztychy francuskie Paulus et Virginia (rozdarte), 2 sztychy Gaugaina odnoszące się do Kościuszki, kilka luźnych sztychów angielskich (Tomkins, James Daniell),
2 miedzioryty oraz sztych według obrazu Vogla (Raszyn, Grochów, Góra...). Dwie wazy niebieskie o nieco z chińska stylizowanych kwiatach i ptakach, makata wschodnia z pok. 14 oraz kilka dyplomów śp. Marszałka3. Z obrazów, oprócz 11 zabranych do Galerii, ocalały następujące: Jankowskiego – Czarnecki, Tepy – Chata, Rybkowskiego – Epizod wojenny (częściowo uszkodzony), Wyczółkowskiego – Złoty Róg (znacznie uszkodzony); prócz tego obrazy: Wyganowskiego, Uziembły, Grubińskiego, Biskiego, Kowalskiego oraz portret rodzinny. W opuszczonym pałacu wisi po dziś dzień nieuszkodzony obraz Kochanowskiego – Wejście do katakumb. Z książek herbarz Korona z lat 1740–1750 (4 tomy). Większa ilość książek, zarówno francuskich, jak i polskich z bibliotek, które za czasów bolszewickich złożone były w archiwum, znajdują się obecnie w posiadaniu biura „Narodnoj Oświty” w Radziechowie.
W miejscowej restauracji obiady są obecnie podawane na herbowych zastawach.
To, co wymieniłem, jest znikome w stosunku do liczby przedmiotów, o których nie wiemy, a które są po domach prywatnych.
W okresie bolszewickim sprofanowano oraz pootwierano szereg grobowców na tutejszym cmentarzu, między innymi grobowiec śp. Marszałka. W ściance zamykającej sam grobowiec wybity był otwór, przez który bolszewicy wdarli się do środka i pootwierali wieka trumien. Przed 1 listopada gmina otwór ten zamurowała, doprowadzając poprzednio trumny do porządku. Z innych sprofanowaniu uległy również pomniki śp. Piecuchów oraz pomnik śp. Cielenkiewicza.
W pamiętnym dla Radziechowa dniu 26 czerwca padły również bomby na dawny budynek sądu, powodując wyłom w ścianie zewnętrznej i niszcząc dach. Kilka ­kamienic na starym rynku zostało zamienionych w gruzy również na skutek bombardowania. Obecnie miasto, niebędące już siedzibą władz powiatowych, przedstawia dość smutny widok.
Na zakończenie chciałbym jeszcze podać kilka słów o ojcu. Do stycznia roku 1940 ojciec przebywał stale w Radziechowie. Po usunięciu nas z dawnego mieszkania 22 października 1939 roku zamieszkaliśmy wszyscy w jednym pokoju z kuchnią u pani Hołówkowej za gminą. Ojciec pozostał bez zajęcia i stale się niepokoił. W styczniu 1940 roku opuścił nas udając się do Sokala i od tego czasu ślad po nim zaginął. Przez długi czas sądziliśmy, że może jest po tamtej stronie. Dopiero w maju bieżącego roku dowiedzieliśmy się przez p. Kałuckiego od jednego gospodarza z Nieznanowa, który został wypuszczony z więzienia we Lwowie, że rzekomo jakiś czas siedział razem z ojcem. Gospodarz ów, nazwiskiem Wawryniuk, wkrótce po wypuszczeniu został ponownie aresztowany i prawdopodobnie przez bolszewików stracony. Natychmiast po dowiedzeniu się rozpoczęliśmy poszukiwania. Adwokat we Lwowie, który podjął się zbadania tej sprawy, powiedział, że o takim nazwisku człowiek jest i przebywa jeszcze w więzieniu. Próbowaliśmy zatem kilkakrotnie podać pakunek do więzienia, jednak takiego nigdy nie przyjęto. Matka udała się jeszcze do prokuratora, który oświadczył, iż takowy został skazany i wywieziony na trzy lata do robót do Rosji i że za dwa lata powróci. Mimo usilnych błagań matki niczego więcej nie oświadczył. Mamy nadzieję, że ojciec żyje i że Bóg pozwoli mu jeszcze do nas powrócić.
Obecnie ja z matką mieszkamy u Machowej, a siostra z mężem i małą córeczką wraz z pp. Poznańskimi w domu obok apteki.
Kończąc prosiłbym bardzo pozwolić mi przechować przedmioty, które wymieniłem, a których część zebrałem u siebie, oraz łączę wyrazy czci i głębokiego poważania.


PRZYPISY REDAKCJI
1 W kopii listu posiadanej przez redakcję brak nazwiska autora, można jednak domniemywać, że był nim Juliusz Ross – p. notka poniżej.
2 Ostatni właściciel dóbr i pałacu w Radziechowie. W czasie II wojny przebywał w Krakowie.
3 Ojciec adresata listu, poprzedni właściciel Radziechowa, hr. Stanisław Badeni (1850–1912), był w latach 1895–1901 marszałkiem krajowym Galicji. Dzięki jego wieloletnim staraniom Wawel został opuszczony przez wojsko austriackie i zwrócony Narodowi.


JULIUSZ ROSS (1920–1976), ur. w Radziechowie, historyk sztuki. Do szkół uczęszczał w Radziechowie, maturę zdał we Lwowie przed wybuchem II wojny. Zamieszkały po wojnie w Krakowie, pracownik naukowy UJ. Jeszcze przed podjęciem studiów na UJ interesował się historią sztuki: w 1937 r. wydał przewodnik po Radziechowie. Zmarł w Krośnie.
Jego ojciec Jan, który do II wojny zarządzał majątkiem hr. Badenich z Radziechowa, w czasie pierwszej okupacji sowieckiej został uwięziony i stracony.