Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

JAK CO ROKU W LISTOPADZIE
22 listopada minionego roku Lwowianie osiadli w Krakowie obchodzili uroczyście 89. rocznicę Obrony Lwowa. Miejscem solennej mszy św. była jak od lat Bazylika Mariacka. Koncelebrowanej mszy z udziałem sześciu księży przewodniczył ks. prof. dr Józef Wołczański, a głównymi koncelebransami byli ks. Józef Pyrek i ks. Maciej Józefowicz, który wygłosił homilię. Ponadto koncelebrę sprawowali kapelan ZHR okręgu Małopolska ks. Piotr Grzesik, o. Dominik Orczykowski oraz o. Piotr Szaro z Katowic.
Ks. J. Pyrek, salwatorianin, jest od lat bardzo zżyty z naszym środowiskiem i już wielokrotnie brał udział w naszych uroczystościach, mieliśmy też zaszczyt parokrotnie drukować jego artykuły. Natomiast ks. M. Józefowicz przybył do nas po raz pierwszy. Urodził się i pracuje w Legnicy, jednak rodzinne korzenie łączą go ze Stanisławowem.
Na organach grał prof. Bogusław Grzybek, śpiewał chór Pueri Cantantes pod dyrekcją Małgorzaty Chyły. Prezesem chóru jest p. Marek Turowicz.
W czasie mszy św. harcerze odczy­tali Modlitwę Wiernych, poświęconą – jak corocznie – problemom, jakie przeżywa lwowska i wschodniomałopolska diaspora tego czasu.
Wszystkim serdecznie dziękujemy za serdeczny wysiłek, aby rocznicowa uroczystość pozostała w pamięci Lwowian i ich licznych krakowskich Przyjaciół.

140-LECIE POLSKIEGO „SOKOŁA”
Sokoli z RP byli we Lwowie
Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” powstało w 1867 roku. Gdzie? A gdzież mogłoby powstać – oczywiście we Lwowie. Inicjatorem powołania do życia towarzystwa, którego celem było uprawianie nie tylko gimnastyki, lecz również działalności patriotycznej, byli: Klemens Żukotyński – prawnik, Ludwik Goltenthal – inżynier, Jan Żulplachta – kupiec, ale też major wojsk powstańczych 1863 roku.
Pierwszym, który przypomniał nam o 140. rocznicy był druh Zbigniew Zwarycz, lwowiak, maratończyk, prozaik, sybirak, wywieziony nad Angarę jako kilkuletni chłopak już po II wojnie światowej, gdy nasze ziemie zostały zajęte po raz drugi przez nieludzkie państwo spod sierpa i młota. Po kilkumiesięcznych przygotowaniach, inspirowanych przez Radę Odrodzonych Towarzystw Gimnastycznych, udały się do Lwowa delegacje siedmiu Gniazd Sokolich – z Krakowa, Raciborza, Łańcuta, Międzybrodzia Bialskiego, Pilzna, Zakopanego i Wadowic.
W piątek 15 czerwca 2007 r. wyruszyliśmy z Krakowa. Towarzyszyli nam: prezes „Sokoła” w Winnipeg (Kanada) Marian Jaworski oraz nasi przyjaciele z Czech, bracia Jiri Nemec i Dalibor Nursky.
Wjechaliśmy do Lwowa ulicą Gródecką (nareszcie w remoncie!), by wylądować u stóp Wysokiego Zamku. Wspięliśmy się na wierzchołek kopca Unii Lubelskiej, z którego podziwialiśmy nasze piękne, kochane Miasto. Rozległą panoramę upiększała słoneczna pogoda. Tylko sino-żółta flaga i rozmowy tubylców na kopcu, mówiących miejscowym językiem, psuły nastrój. Po zwiedzeniu kopca i resztek muru zamkowego rozjechaliśmy się do hoteli.
Młodzież zamieszkała w Brzuchowicach, starszyzna w hotelu Grand Resort, za zachodnią obwodnicą Lwowa, prawdopodobnie niedaleko wsi Brzezina. Standard hotelu wysoki – klimatyzacja, telewizja, ciepła i zimna woda przez całą dobę! Ale nie zabrakło „oryginalnych” i zaskakujących osobliwości: recepcja i restauracja w osobnym budynku, co niezbyt dolegliwe letnią porą, jednak jesienią i zimą nie należy chyba do przyjemności. Ciekawostką jest to, że ów hotel był dawniej ośrodkiem KGB, obecnie oczywiście przebudowany i zmodernizowany. Pozostałość po tej złowrogiej instytucji to szlaban na drodze dojazdowej do hotelu.
W sobotę uczestniczyliśmy w mszy św. w lwowskiej katedrze łacińskiej wraz z delegacjami Gniazd Sokolich, którym towarzyszyły poczty sztandarowe ustawione w prezbiterium. Po mszy i pamiątkowych zdjęciach wyruszyliśmy na Cmentarz Łyczakowski. Jak zawsze nawiedziliśmy groby Konopnickiej, Zapolskiej, Bełzy, Banacha, Grottgera. Na grobie I Naczelnika Związku TG „Sokół” Adama Durskiego złożyliśmy wieńce. Wszędzie zapalano znicze. Potem udaliśmy się na Cmentarz Obrońców Lwowa, gdzie również zapaliliśmy znicze i złożyliśmy kwiaty na płycie Pięciu Nieznanych Obrońców z Persenkówki. Uczestnicy sokolej pielgrzymki mieli możność zapoznania się z krótką historią Obrony Lwowa – rozdaną im w autokarach w czasie podróży.
Po obiedzie przeszliśmy na ul. Ochronek, do polskiej szkoły nr 24, gdzie pani dr Małgorzata Orlewicz-Musiał wygłosiła interesujący referat pt. „Sokół” wyleciał ze Lwowa, mówiący o początkach ruchu sokolego i jego historii do czasów obecnych. Potem podziwialiśmy występ zespołu pieśni i tańca pilzneńskiego „Sokoła”. Szkoda, że na imprezie zabrakło lwowskich Rodaków, zwłaszcza młodzieży.
W sobotę odbył się też mecz koszykówki między Sokołami a studentami lwowskiej Politechniki, wygrany przez Sokołów. Wieczorem w Teatrze Wielkim miłośnicy opery podziwiali Toskę z pięknymi dekoracjami i doskonałymi głosami solistów i chóru, śpiewaną w języku włoskim. I ten nasz piękny teatr, pełen wspaniałych malowideł polskich malarzy, rzeźb, marmurów! Niestety nie opuszczono kurtyny Siemiradzkiego.
Niedziela upłynęła na zwiedzaniu Lwowa i jego zabytków. Piszący te słowa uczestniczył we mszy św. w kościele Marii Magdaleny. Najświętszą Ofiarę sprawował ks. biskup Leon Mały. Kościół był pełen wiernych. To dobitne świadectwo, że ta świątynia musi być oddana Polakom, rzymskim katolikom. Zła wola i bezrozumny upór pana Winnickiego, dyrektora „sali koncertowej”, jest zaprzeczeniem istnienia normalnych stosunków, opartych na standardach europejskich, między władzami samorządowymi Lwiwa a mniejszością narodową, jaką są obecnie polscy mieszkańcy Lwiego Grodu.
W poniedziałek 18 czerwca opuściliśmy Lwów, lecz skierowaliśmy się nie na zachód, lecz w kierunku północno-wschodnim – do Zadwórza, miejsca sławnej bitwy, zwanej Polskimi Termopilami, stoczonej 17 sierpnia 1917 r. z kozakami Budionnego. Z naszej strony walczył specjalny oddział szybkiego reagowania, złożony z żołnierzy Małopolskich Oddziałów Armii Ochotniczej, dowodzony przez kapitana Bolesława Zajączkowskiego. Zginęło tam bohaterską śmiercią 318 młodych chłopców, gimnazjalistów i studentów, uratowało się tylko czterech. Ich bohaterstwo i największa ofiara nie były daremne, osłonili bowiem Lwów, którego Budionny już nie zdobył. Tego wszystkiego – u stóp kurhanu i bezimiennych mogił – dowiedziała się sokola młodzież.
Tam też, w Zadwórzu, przeżyliśmy znamienny epizod. Koło kurhanu i mogił robił porządki opalony na brąz około czterdziestoletni mężczyzna. Prezes „Sokoła” z Winnipeg Marian Jaworski chciał tego człowieka symbolicznie wynagrodzić. Jednak ten boso pracujący Polak dumnie odmówił przyjęcia dolarów, proponując przekazanie pieniędzy na konto Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi. Czy może być bardziej dobitny przejaw dumy i godności oraz bezinteresowności, zaprezentowany przez owego Polaka pielęgnującego pomnik chwały Orląt Lwowskich?
Z Zadwórza, przejeżdżając obrzeżami Lwowa, dojechaliśmy do Korczowej – granicy narzuconej nam w Jałcie.
*  *  *

Z opisanymi uroczystościami zbiegło się przyznanie krakowskiemu PTG „Sokół” medalu „Cracoviae Merenti”, o czym wspomnieliśmy w dziale Kultura–Nauka.
Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski rozpoczął laudację na cześć krakowskiego „Sokoła” słowami:
W programie kulminacyjnej części uroczyście obchodzonego latem tego roku jubileuszu 140. rocznicy Sokolstwa Polskiego znalazły się dwa wiele znaczące w wymowie wydarzenia. Pierwszym była wizyta polskiej delegacji we Lwowie, a więc powrót do korzeni, historyczne spotkanie z „Sokołem-Macierzą”, drugi to zjazd Towarzystw Sokolich w Krakowie...
W imieniu krakowskiego „Sokoła” odpowiedział jego prezes, druh Konrad Firlej.
Andrzej Pawłowski 

Notatki
• W grudniu ub. roku odbyło się przekaza­nie sztandaru 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK – Środowiska Żołnierzy 27. WDP AK (kombatanckiego) – do Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Sztandar ten od 1988 r., tj. od czasu poświęcenia go na Wawelu przez kard. F. Macharskiego, był przechowywany w kościele pw. Świętej Jadwigi Królo­wej, pod troskliwą opieką ks. prałata Jana Dziaska. Przy kościele tym gromadzili się wołyńscy kombatanci pod przewodnictwem śp. Tadeusza Świądra, a teraz Jana Lipińskiego.
Obecnie, w związku z postępującym zmniejszaniem się Środowiska, postanowiono przekazać sztandar do muzeum AK. Pierwsza część uroczystości odbyła się w kościele św. Jadwigi, gdzie ks. prałat J. Dziasek odprawił mszę św. oraz wygłosił mądrą i piękną pożegnalną homilię. Druga część miała miejsce w Muzeum, gdzie po przemówieniu dyrektora Muzeum AK Adama Rąpalskiego – jako przyjmującego, i Jana Lipińskiego – jako przekazującego, sztandar znalazł swoje stałe miejsce. W obu częściach uroczystości wzięło udział kilkadziesiąt osób ze środowisk akowskich, kombatanckich, wołyńsko-kresowych i innych patriotycznych.(DTS)

• W październiku ’07 w Warszawie zmarła prof. dr Barbara Lasocka-Pszoniak, badaczka dziejów teatru, świetna znawczyni historii teatru lwowskiego, któremu poświęciła fundamentalne dzieła. Stworzyła Pracownię Historii Szkolnictwa Teatralnego w Akademii Teatralnej w Warszawie.

• Z końcem listopada w Krakowie zmarła dr Alina Dawidowiczowa, matematyk, pracownik naukowy Instytutu Matematyki Politechniki Krakowskiej.
Była córką filozofa i malarza Leona Chwistka (i siostrzenicą matematyka Hugona Steinhausa). Urodziła się w 1918 r. w Krakowie, ale swe młodzieńcze i studenckie (na UJK) lata spędziła we Lwowie, potem pierwsze małżeńskie lata w Borysławiu. Po ekspatriacji osiadła w Krakowie. Napisała wspomnienia lwowsko-borysławskie Zeschnięte liście i kwiat, o których opowiadała członkom TMLiKPW w latach 90. (omawialiśmy to w CL). Spoczęła na cmentarzu Rakowickim.
Wiadomość o odejściu Pani Aliny przyjęliśmy z wielkim smutkiem.

• W grudniu 2007 r. w Warszawie zmarł wybitny reżyser filmowy Jerzy Kawalerowicz. Do najważniejszych jego dzieł należą Faraon (w 1962 r. miał nominację do „Oscara”), Quo vadis, Matka Joanna od Aniołów, Austeria. Filmy te miały w kraju kilkumilionową widownię.
Jerzy Kawalerowicz urodził się w r. 1922 w Gwoźdźcu k. Kołomyi; ojciec był tam naczelnikiem poczty i z jego to inicjatywy powstał w Gwoźdźcu dom „Sokoła”. Szeroka rodzina była w większości nauczycielska, interesowano się sztuką. Z czasem, gdy Jerzy i jego brat podrośli, rodzina przeniosła się do Stanisławowa, bliżej szkół. Tam zastała ich wojna.
Po zakończeniu okupacji Jerzy Kawalerowicz wstąpił na ASP w Krakowie, ale stamtąd przeniósł się do Szkoły Filmowej w Łodzi. Zadebiutował jako reżyser w 1950 r. Swój pierwszy samodzielny film nakręcił w 1953 r. W sumie stworzył 17 filmów.