Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

WERTUJĄC WYDAWNICTWA

• Dzięki uprzejmości dr. Adama Redzika z Warszawy otrzymaliśmy jeden z tomów wydawanego Słownika biograficznego adwokatów polskich (tom II, zeszyt 3–4, M–Ż, 2007). Słownik wydawany jest przez Naczelną Radę Adwokacką w Warszawie, redaktorem zeszytu jest dr Leszek Kania przy współpracy dra Adama Redzika. Zawiera 492 hasła, a wśród nich 24 adwokatów było związanych (bodaj urodzeniem, studiami, ale głównie działalnością zawodową) ze Lwowem do 1945 roku. Wydaje się, że proporcjonalnie byłoby ich
o wiele więcej, gdyby udało się uwzględnić adwokatów działających w innych jeszcze większych i mniejszych miastach tamtego regionu (przede wszystkim Stanisławów, Tarnopol, Drohobycz, ale również Brody, Brzeżany, Sambor, Stryj, Żółkiew i sporo dalszych). Braki te – zakładając oczywiście, że kolejne nazwiska figurują także w innych tomach Słownika – kładziemy na karb utrudnionego zapewne dostępu do odnośnych materiałów z terenów za wschodnim kordonem. Dlatego właśnie wydawcy apelują o informacje i materiały, by w dalszym ciągu słownik uzupełniać.
Wśród wybitnych postaci lwowskiej palestry spotykamy takie nazwiska, jak legendarna postać ze świata kultury Ostap Ortwin, wiceprezydenci Lwowa Filip Schleicher i Leonard Stahl, profesor Ernest Till, burmistrz Starego Sącza Edward Szayer (ur. we Lwowie, ojciec słynnej śpiewaczki Ady Sari).

• Krakowska Lwowianka pani Ewa Brodzisz-Śliwicka napisała książkę, niezbyt dużą wymiarami, taką właśnie, jaką powinien być zbiór opowiadań, pełen ciepła i liryzmu. Książeczka nosi tytuł Tryptyk starszej pani i inne opowiadania (Kraków 2007, nakładem własnym w 150 egzemplarzach).
Zbiorek zawiera 15 opowiadań, osnutych na tle własnego życia autorki, na które złożyło się 18 lat we Lwowie, reszta, do dziś, w Krakowie. Z liczby 15 opowiadań, pięć jest związanych ze Lwowem, ale z treści pozostałych i ich nastroju nietrudno wyczuć, iż owe pierwsze 18 lat zaważyły mocno na całym życiu Pani Ewy. Autorka wyznaje, że do napisania książki skłoniły ją wnuki, którym opowiadała to, co później znalazło się w tomiku.
Trzeba od razu powiedzieć, że zawarte w książeczce teksty nie mają charakteru wspomnień sensu stricto. Owszem, są fakty, informacje, ale nie ma żadnej chronologii. Autorka opowiada o wakacjach na Huculszczyźnie, o swoim podwórku, potem o repatriacji (która nie była repatriacją, lecz ekspatriacją, ale tak po wojnie mówiono). Nad wszystkim góruje obserwacja, refleksja i dobra forma literacka, co dotyczy jeszcze bardziej dwóch ostatnich (w cyklu lwowskim) opowiadań – Wspomnienia lwowskie i Mój sen o Lwowie.

EWA ŚLIWICKA, z domu Brodzisz, ur. 1927 we Lwowie. Tamże do 1939 ukończyła I klasę w Gimnazjum im. A. Asnyka. W czasie okupacji sowieckiej i niemieckiej była łączniczką AK we Lwowie (pseudonim „Irka”). Po ekspatriacji w XII 1945 zamieszkała w Krakowie. Studiowała architekturę na Politechnice Krakowskiej. W 1946 wyszła za mąż, w 1948 urodziła się córka. Od 1976 na rencie inwalidzkiej. Z zamiłowania humanistka, ukończyła Uniwersytet Trzeciego Wieku na UJ, pracę w Kole Literackim kontynuuje nadal. Jako kombatantka II wojny pracuje w Związku Żołnierzy AK Obszaru Lwowskiego.

• W krakowskim „Dzienniku Polskim” z 18 X ’07 ukazał się obszerny artykuł Pawła Stachnika pt. Sześć lat w Kazachstanie, którego bohaterką jest nasza redakcyjna koleżanka Danuta Trylska-Siekańska.
Urodziła się w Białokrynicy koło Krzemieńca, gdzie istniała jedna ze szkół wchodzących w skład Fundacji Liceum Krzemienieckiego, wybitnego ośrodka nauki i kultury na terenie Wołynia. Oboje rodzice Pani Danuty byli nauczycielami w szkole rolniczej, ale też działaczami harcerskimi; ojciec został przed II wojną naczelnikiem Głównej Kwatery Harcerzy, dzieląc życie między Białokrynicę i Warszawę.
Po wybuchu wojny ojciec został zmobilizowany, jednak cały okres wojenny spędził poza krajem, zmarł w Polsce po wojnie. Natomiast matka z czworgiem dzieci została wywieziona do Kazachstanu. Wrócili do Polski w 1946 roku. Danuta skończyła studia w Krakowie, jest inżynierem budownictwa wodnego, przez prawie 40 lat pracowała w dziedzinie meteorologiczno-hydrologicznej.
I przez całe niemal życie – harcerstwo – z przerwą na lata stalinowskie. I zarazem działalność w organizacjach takich jak Związek Sybiraków, Towarzystwo Miłośników Krzemieńca i Ziemi Krzemienieckiej, gdzie przewodniczy kołu krakowskiemu, a wreszcie TMLiKPW i udział w Radzie Redakcyjnej „Cracovia-Leopolis”. W sumie życie bogate i owocne.

• W „Niezależnej Gazecie Polskiej” (Warszawa, red. nacz. Tomasz Sakiewicz) mieści się zawsze bardzo interesujący Dodatek specjalny IPN, zaś w nim, w numerach z 6 VII i 3 VIII ’07 znalazły się m.in. artykuły o lwowskich cmentarzach: Obrońców Lwowa (autor Marcin Hałaś) i Łyczakowskim (Bohdan Urbankowski), oba ze świetnymi zdjęciami Krzysztofa Hejkego.
Spośród licznych artykułów, jakie czytamy w gazetach i czasopismach o tych niezwykłych – każdej w swoim rodzaju – nekropoliach, wymienione wyróżniają się szczególnymi walorami merytorycznymi, a zarazem ciepłem. Niestety są zbyt obszerne, byśmy je mogli przedrukować w CL.
Wspomniane artykuły opatrzone są nadtytułem Cmentarze kresowe, można się więc domyślać, że nastąpi seria dalszych opisów. Zachęcamy więc do kupna przytoczonej gazety.

• W Katowicach ukazuje się magazyn po­święcony kolei i modelarstwu kolejowemu, zatytułowany „Koleje małe i duże”. W numerze 2/05, który niedawno nam udostępniono, znajdujemy artykuł autorstwa Ryszarda Stankiewicza o nieprostym tytule: Lwów–Krasne–Brody / Tarnopol–Podwołoczyska. Obszerny i bogato ilustrowany cenny­mi zdjęciami, starymi rozkładami jazdy oraz mapami tekst omawia rozdwajającą się linię kolejową ze Lwowa do granicy Rosji, potem ZSRR. Obie gałęzie budowano w latach 60. i 70. XIX wieku: linię przez Tarnopol do granicy w Podwołoczyskach / Wołoczyskach oddano w r. 1867, zaś do Radziwiłłowa przez Brody w 1873 r. Linie rozgałęziały się w Krasnem (blisko za Zadwórzem).
Przypomnijmy na koniec, że CK Uprzywilejowana Kolej Galicyjska Karola Ludwika dotarła do Lwowa od strony Przemyśla w roku 1861. W następnych latach budowano liczne rozgałęzienia na wschód, północ i południe – razem było ich 10, w tym 8 rozchodziło się z samego Lwowa, dwie w niedalekiej okolicy. Łącznie więc ze Lwowa wybiegały linie w 11 kierunkach. Czy na przełomie XIX i XX wieku znaliśmy na ziemiach polskich inne takie miasto?
Dworzec w Tarnopolu
Dworzec w Podwołoczyskach
• Ukazały się dwa ścienne kalendarze lwowskie na rok 2008, oba we Wrocławiu.
Pierwszy został wydany jako numer specjalny miesięcznika „Semper Fidelis” z okazji XX-lecia Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, które przypada w bieżącym roku. Jego autorami są Danuta Śliwińska, Anna Oliwa, Zbigniew Umański, redaktorem Andrzej Kamiński, wydawcą ZG TMLiKPW.
Kalendarz poświęcono wybitnym lwowianom, którzy odeszli w ciągu ubiegłego dwudziestolecia. Zamieszczono ich zdjęcia i życiorysy. Były to osoby ogólnie znane, cenione i lubiane: ksiądz Janusz Popławski (1922–2002), poeta dr Jerzy Masior (1924–2003), aktorka Krystyna Feldman (1920–2007), prof. Alfred Jahn (1915–1999), trener Kazimierz Górski (1921–2006), arch. i pisarz Witold Szolginia (1923–1996), poeta i muzyk Jerzy Michotek (1921–1995), red. Jerzy Janicki (1928–2007), literat Adam Hollanek (1922–1998), inż. Zbigniew Schneigert (1910–1998), prof. Bolesław Broś (1921–2006), śpiewak Andrzej Hiolski (1922–2000).
Drugi z wydanych ma podtytuł Dziewczęta z polskiej Florencji. Na kolejnych planszach pokazano zarówno lwowianki z przedwojennej generacji, osiadłe po ekspatriacji (jeszcze jako całkiem młode) we Wrocławiu, a także ich córki i wnuczki. Obok zdjęć znalazły się informacje o ich losach (poczynając od lwowskich adresów), zawody, osiągnięcia. Całości patronuje Zofia Batycka (1907 Lwów – 1989 Los Angeles), słynna niegdyś Miss Polonia 1930.
Kalendarz wydała Fundacja Kresowa „Semper Fidelis” we Wrocławiu (red. M. Orzeł i B. Stragierowicz), materiały opracowała dr Danuta Nespiak.

Mamy swoje „ale”: kalendarz będzie zapewne poszukiwany przede wszystkim we Wrocławiu, bo osoby w nim prezentowane są w większości tam znane i popularne. Pozostaje jednak pytanie: czy nie dałoby się w przyszłości opracować analogicznego, pod takim samym tytułem, jednak obejmującego więcej niż Wrocław, może nawet więcej niż dzisiejszą Polskę. W kraju znalazłoby się oczywiście sporo godnych Pań, podobnie we Lwowie, Stanisławowie, Tarnopolu, Drohobyczu. A w Londynie – Panie Włada Majewska, Renata Bogdańska-Andersowa. I jakie niezwykłe losy do opowiedzenia!
Jest co czytać (40)
KURIER GALICYJSKI
W przedostatnim numerze (CL 3/07) powiadomiliśmy o nowym czasopiśmie – dwutygodniku, jaki zajął miejsce „Gazety Lwowskiej”. Numer 1. „Kuriera Galicyjskiego” ukazał się z datą 15 sierpnia ’07. Format taki sam jak GL, stron 24, na pierwszej i ostatniej ilustracje kolorowe. Redakcja mieści się w Stanisławowie.
Tytuł Kurier Galicyjski okazuje się niezbyt ścisły (to nie zarzut!), bo obok nagłówka wymieniono nazwy 9 miast, jakie zapewne będą w piśmie reprezentowane. Obok miast rzeczywiście „galicyjskich” (po naszemu wschodniomałopolskich), jak Lwów, Tarnopol, Stanisławów i Kołomyja, znajdziemy najbliższy nam wołyński Kowel, a dalej położony tuż za miedzą (czyli za Zbruczem) Kamieniec Podolski oraz bukowińskie Czerniowce. Ponadto z terenu Ukrainy: Płoskirów i Winnica.
Po siedmiu numerach, jakie dotąd dotarły do naszych rąk, nowe czasopismo budzi optymizm. Zawartość jest bogata: porusza się problemy aktualne, sprawy polityczne związane z życiem społeczności polskiej i wielowiekową polskością, pisze się o polskiej kulturze tamtych regionów, wydarzeniach i ludziach, o obyczajach dawniejszych i obecnych. Chyba nieco mniej niż w GL omawia się problematykę RP, łatwo dostępną innymi drogami (radio i TV, coraz częstsza wymiana wizyt), a za to szerzej o współ­życiu z ukraińskimi współobywatelami, jednak z poczuciem własnej wartości narodowej, własnej historii i kultury, wszechobecnej na tamtym terenie.
Warto wspomnieć, że w numerze 7. KG Redakcja przedrukowała tłumaczenie krętackiego artykułu rosyjskiej gadzinówki „Kommunist” z listopada ’07, z napaścią na polską gazetę, albo i szerzej – na polską społeczność i w miarę poprawne stosunki ukraińsko-polskie. Redakcja odpowiedziała autorowi w sposób wyważony, ale dosadny.
Wydaje się, że „Kurier Galicyjski” znalazł się w dobrych rękach. Nowy redaktor naczelny, Marcin Romer, potrafi prawdopodobnie właściwie i owocnie pokierować członków zespołu dziennikarskiego w pracach redakcyjnych, zgodnych z oczekiwaniami społeczności polskiej.

Na marginesie: w bardzo ciekawym artykule o Brzeżanach w nr. 2 (s. 17) omyłkowo zamieszczono zdjęcie zrujnowanego zamku w Pomorzanach. Niestety piękny niegdyś dziedziniec zamkowy w Brzeżanach wygląda jeszcze o wiele, wiele gorzej!
Byłoby pożyteczne, gdyby służby konserwatorskie RP zechciały się zająć nie tylko kościołem zamkowym w Brzeżanach, ale także głównym pawilonem zamkowym w Pomorzanach – on jest jeszcze do uratowania!
Elżbieta Mokrzyska