Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Irena Sandecka, POEZJA

Impresje krzemienieckie
W wigilię Dnia Zmarłych, gdy biegłam
z cmentarza
Z psem wiernym, przez góry do domu,
I już nie dostrzegłam, stojących na straży
Ogników na grobach znajomych.
Spojrzałam przed siebie – w dół biegła
ścieżyna
A las się wciąż złocił barwami
A w dole mgły lekkie jak zwiewna tkanina
Kłębiły się wdzięcznie przed nami.

Na dnie zaś doliny tak mgły się stopiły
Że Bona wzleciała nad chmury
I wszystkie wzniesienia wypukłość straciły
Jak gdyby wycięte z tektury.

Na niebie, świecącym odblaskiem różowym,
Gór zarys wciąż mocniej się kreślił,
A księżyc spokojny, swą bladą połowę
Nad nim koroną zawiesił.

Gdzie jesteś Turnerze, gdzie Hermanowiczu,
By cuda te zakląć w obrazie?!
Czy tylko poezja, nieśmiałym swym zniczem
Kraj dziwnej piękności ukaże?

 

Stella Maris
Jak piękny jest Krzemieniec
We mgłach listopada
Miękki tuman wyścieła jary i dolinę
Nikną wszystkie kolory brunatne i sine
Szarości ziemi – bielą niebo odpowiada.

Listki na drzewach próżno wyglądają słonka
I wkrótce już opuszczą podniebne mieszkanie
I na jasnym tle nieba jedynie zostanie
Cudna, misterna czarnych gałązek koronka.

W płaszczu pielgrzymim Bona na zachód
spogląda.
Wierne góry ją ciasnym otoczyły kołem
Kruki – wspaniałym lotem krążą nad jej czołem
„Czemu smętna?” – pytają „Kogo widzieć żąda?”

Dla obcych jesteś „Jamą siejącą niezdrowie”
Dolino krzemieniecka. Nas o każdej porze
Darzysz najczystszym pięknem, cudne dzieło
Boże,
I ludzi – któż ich myśli i prace wypowie.

Wiatr zimny w gałęzie jak struny trąca
Noc biała roztoczyła swoje panowanie
Wtem zza Bony się wyniosła w górę
niewstrzymanie
Stella Maris, Jutrzenka, Wenus jaśniejąca.