Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

LIST DO REDAKCJI

Najpierw list szczególny – z Gdańska od p. Moniki Szopińskiej:

Redakcja „Cracovia-Leopolis”
Po wielu latach poszukiwań zwracam się do Państwa z moją sprawą, licząc na pomoc. Próbuję dotrzeć do dokumentu potwierdzającego przyjazd mojego dziadka Józefa Nazdalskiego ze Lwowa do Brzeska-Słotwiny, prawdopodobnie na początku roku 1941. Dziadek wychowywał się w sierocińcach, najpierw w Suchowoli (lub Suchej Woli) niedaleko Lwowa, potem we Lwowie na ul. Złotej, poźniej Kadeckiej i św. Wojciecha. Nigdy nie słyszał o swoich rodzicach i nie wie, jak się znalazł w sierocińcu – był tam od kiedy pamięcią sięga. Nie jest też pewien, czy nazwisko jakie posiada, jest prawdziwe czy nadane, ale tak go zawsze nazywano w sierocińcach. W chwili opuszczenia Lwowa mógł mieć 10–11 lat, w każdym razie nie znał swojej daty urodzenia.
Pamięta, jak którejś nocy wychowawcy załadowali kilkunastu chłopców do ciężarówki i z sierocińca na św. Wojciecha wywieźli ich do klasztoru w Brzesku-Słotwinie. W tym transporcie był też jego kolega Stanisław Pasławski. W klasztorze przebywał około 2 lat, a potem z niego uciekł i tułał się po okolicach. Ostatecznie zatrzymał się na dłużej w gospodarstwie Władysława Rogusa, zam. w Borzęcinie Dolnym. Tam też, u sołtysa, przypisano mu fikcyjną datę urodzenia na 19 III 1931 r.
 Sądziłam, że w Brzesku-Słotwinie zachowały się jakieś dokumenty o tym transporcie, ale niestety obecne archiwa nie zawierają na ten temat żadnej wzmianki. Osoby z klasztoru, z którymi rozmawiałam, przypuszczają, że może zostały wywiezione do Warszawy. Gdyby zachował się taki dokument, byłyby w nim zapewne jakieś dane o tych dzieciach i to, co mnie najbardziej interesuje – data urodzenia mojego dziadka, może dane rodziców lub inne ważne fakty z jego przeszłości. Nie wiem, jak dotrzeć do informacji o wspomnianym transporcie dzieci ze Lwowa.
Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w moich poszukiwaniach lub wskazówki co do dalszych działań.
Mój dziadek nadal żyje i pragnie jeszcze poznać choćby cząstkę prawdy o swoim pochodzeniu.

Kto z Czytelników mógłby coś poradzić? Prosimy o ewentualne kontakty przez naszą redakcję.

Pisze Pani Teresa Kondolewicz-Wilk:

W numerze CL 4/07 w rubryce Sylwetki ukazał się artykuł dr. Adama Redzika, poświęcony Henrykowi Vogelfängerowi – Tońkowi z Wesołej Lwowskiej Fali. Wydaje się, że dr Redzik, prawnik, zamierzał nakreślić sylwetkę H. Vogelfängera – adwokata (bo taki był jego zawód), jednakowoż przeważyła postać Tońka.
1. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek słyszała o siostrze H. Vogelfängera, zwłaszcza urodzonej w 1923 r. Różnica wieku między rodzeństwem – 19 lat – możliwa, ale mało prawdopodobna. Natomiast Leontyna była pierwszą żoną Henryka, która skończyła studia prawnicze na Uniwersytecie lwowskim i już przed wojną pracowała w tym zawodzie. Będąc Żydówką, była zmuszona wyjechać ze Lwowa w połowie 1941 r. Otrzymała dokumenty na nazwisko Marta Grabińska i przeniosła się do Warszawy, gdzie przetrwała wojnę, łącznie z Powstaniem Warszawskim. Po wojnie nie wróciła do nazwiska Vogelfänger, zamieszkała przy ul. Narbutta 20 i pracowała jako radca prawny w Ministerstwie Skarbu. Zmarła w połowie lat 90.
2. Dr Redzik wspomina, że Tońko już w 1933 r. wraz ze Szczepkiem, kreowanym przez spikera radiowego Kazimierza Wajdę (1905–1955), zaczął występować w słuchowisku radiowym „Wesoła Lwowska Fala”, w skeczach autorstwa Wiktora Budzyńskiego, a następnie sam przygotowywał skecze. Otóż K. Wajda był nie tylko spikerem, ale również reporterem, zawodowym aktorem i reżyserem w Polskim Radiu. W. Budzyński był autorem jedynie kilku pierwszych dialogów, a wszystkie następne tworzyli Szczepko i Tońko wspólnie lub na zmianę. Już w 1934 r. została wydana książeczka pt. „Szczepko i Tońko – dialogi radiowe z Wesołej Lwowskiej Fali”, autorstwa Kazimierza Wajdy i Henryka Vogelfängera, z przedmową Juliusza Petryego, dyrektora rozgłośni lwowskiej, nakładem Drukarni Urzędniczej, Lwów, ul. Zielona 7.
3. Nie tylko Henryk Vogelfänger był żołnierzem I Dywizji gen. Stanisława Maczka, ale cały zespół Czołówki Teatralnej WP „Lwowska Fala”.
Na koniec pragnę zaznaczyć, że również Kazimierz Wajda nie doczekał się opracowania, a miał bogatą przeszłość autorską.


Bardzo dziękujemy, Pani Tereso. Wypada dodać, że dr Teresa Kondolewicz-Wilkowa jest siostrzenicą Szczepcia – Kazimierza Wajdy.

Na każde święta otrzymujemy życzenia od Związku Kadetów II Rzeczypospolitej Polski – Żołnierzy AK – Klubu Regionalnego w Krakowie. Serdeczne podziękowanie i wzajemne życzenia (nieco spóźnione) składamy Panu Prezesowi Zenonowi Malikowi, który do swoich życzeń dołączył taki wiersz:
W jednym słowie ALLELUJA!
życzeń krocie –
wyrażonych, wyrzeźbionych
w szczerym złocie.
    Wydarzonych, przyniesionych
    prosto z Nieba.
    Czegóż więcej radosnego
    życzyć trzeba!