Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

MIASTO JAK BRYLANT... (4)

Żołnierze! Pod naporem waszych bagnetów pierzchły barbarzyńskie hordy, które przed 22 dniami opanowały Lwów. Broniąc całości i niepodzielności Polski, spełniliście swój obowiązek oswobadzając spod jarzma brutalnej przemocy miasto Lwów, zaskarbiliście sobie wdzięczność mieszkańców, odważnym orężnym czynem zyskaliście sławę.
Michał Karaszewicz-Tokarzewski, 23 listopada 1918


Czym jest Lwów dla Polski, jak jest jej drogi, jest nieodzowny, tego chyba Polakom tłumaczyć nie trzeba. Na południowym wschodzie Lwów jest najpotężniejszą wolności ostoją, jest strażnicą polskiego ducha, jest ogniskiem polskiej myśli. Jeżeli Warszawa była i jest sercem Polski, to przez długie lata ucisku i niewoli Kraków i Lwów były jakoby płuc dwoje, którymi cały naród chłonął niezbędne dla życia wolności powietrze. Lwów był polski, jest polski i polskim będzie.
Fragment mowy Ignacego Paderewskiego w Sejmie, 20 lutego 1919, „Gazeta Lwowska” nr 46 z 25 II 1919


Lwów był w ową wiosnę 1919 skoncentrowaną radością. Świeżo wyzwolony z wielomiesięcznego oblężenia ukraińskiego, opromieniony chwałą niezapomnianej obrony, gród Orląt, jak mało które inne miasto polskie przeżywał oswobodzenie ojczyzny. Ślady walk rzucały się wszędzie w oczy, gmach posejmowy (późniejszy Uniwersytet) był poryty pociskami, poczta główna zrujnowana, a w naszym mieszkaniu przedziurawiła szafę kula, która cudem ominęła moją matkę, wpadłszy przez okno ze wzgórza św. Jura. Ale radość była silniejsza od wspomnień złych miesięcy. Kiedy po nacieszeniu się rodziną poszedłem przywitać się ze Lwowem, ulice zdały mi się jeszcze weselsze niż dawniej, ogrody zieleńsze, twarze znajomych przyjaźniejsze.
Ignacy Wieniewski, Lwowski fotoplastikon, 1919


Musimy pokazać raz jeszcze, że Lwów jest częścią Polski. Ufajcie Bogu, a odpędzimy nieprzyjaciela. Polska ocali znów chrześcijaństwo i utrwali pokój w Europie.
Arcybiskup Józef Bilczewski, 1920


Lwów, któreż polskie serce nie drgnie na to miano? Lwów, dumniejszej przeszłości, zyskiwał sławę, zaskarbił zasługi, ale niezapomniana jego w historii rola zaczyna się w noc najczarniejszej niewoli. Wtedy, gdy mroki naszej doli narodowej stawały się najbardziej gęste, ciężkie, Lwowowi przypadało być sercem Polski. Po roku 1863 Lwów był miastem najmniej ugodowym. Wówczas to wszędzie wszechwładnie panowała ugoda, wszędzie hasłem była tzw. rozwaga, tak często równoznaczna z tchórzostwem. Wszędzie panował tzw. rozsądek, który, jakże często był tylko bojaźnią.
Lwów był zawsze najbardziej bez trwogi. Tu serca Polski biły najsilniej. Kto pragnął odetchnąć uczuciem wolności i pracą swoją nawiązać nic tradycji walki, musiał oprzeć pracę o Lwów, by móc oddychać powietrzem Polski, być bliżej swobody, tu, gdzie biły serca rwące się do wolności. Na tarczy waszej herbowej wypisane są słowa: „zawsze wierny!” i dlatego iluż tu wiernych szukało ucieczki. Ilu wiernych złożyło tu głowy, by swym duchem otoczyć opieką to, co tu w sercach najgoręcej żyło – wiarę, że jeszcze nie zginęła. Niech mi będzie wolno jako temu, który tu we Lwowie o ruchu zbrojnym marzył i w czyn realizować go się starał, złożyć osobistą podziękę miastu, które mnie i moich uczniów chowało, gorącym uczuciem grzało.

Józef Piłsudski, 22 listopada 1920