Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

NOWE KSIĄŻKI

• Kolejna nowo odkryta seria wydawnicza to Zabytki kultury polskiej poza granicami kraju, realizowana pod redakcją prof. Ryszarda Brykowskiego. W tej chwili mamy w rękach dwa tomy z tej serii:
– Cmentarze dawnego powiatu borszczowskiego, autorstwa Anny Sylwii Czyż i dwojga współpracowników*, opracowany przez Koło Naukowe Studentów Historii Sztuki Uniwersytetu Kardynała S. Wyszyńskiego w Warszawie (2004);
– Cmentarze dawnego powiatu czortkowskiego, autorstwa A.S. Czyż i czworga współpracowników**, opracowany przez Koło Naukowe jw. wraz z pracownikami Instytutu Historii Sztuki USK (2007).
Przy inwentaryzacjach uwzględniono w zasadzie nagrobki polskie (wyjątkowo dwujęzyczne), powstałe do końca II wojny światowej. W powiecie borszczowskim znalazły się 22 cmentarze, w czortkowskim 34. Zamieszczono sporo fotografii (74 i 110) oraz plany cmentarzy.
Wśród nazwisk pochowanych znajdujemy wszystkie stany: mieszkańców wsi i miasteczek, ziemian, przedstawicieli arystokracji (m.in. Sapiehowie, Lanckorońscy, Potoccy, Wolańscy, Czarkowscy-Golejewscy itd.).
Tomy zostały wydane wspólnie przez Stow. „Wspólnota Polska” oraz Ośrodek ds. Polskiego Dziedzictwa Kulturalnego Poza Granicami Kraju w Warszawie. Wydawcom i Redaktorowi trzeba wyrazić wdzięczność i uznanie oraz życzyć rychłego wydania kolejnych tomów. Takie same wyrazy należą się gronu wykonawców inwentaryzacji z Uniwersytetu Kardynała S. Wyszyńskiego.

*    Bartłomieja Gutowskiego i Piotra Janowczyka
**    Bartłomieja Gutowskiego, Agnieszkę Skrodzką, Karolinę Wysatą i Annę Zdzieborską

 
• Kolejny tom wydawnictw Biblioteki „Wołanie z Wołynia”, jaki nadszedł z Ostroga via Biały Dunajec, to tom poezji Brata Adriana Wacława Brzózki OFM pt. Sny utraconej ziemi (2007), na który złożyły się trzy wcześniej wydane tomiki: Ciche wyznanie (1995), Milczące cienie (1997) i Ziarno goryczy (1997).
Brat Adrian nie jest wołynianinem, pochodzi z Wielkopolski (ur. 1963), ale na Wołyniu – w Kowlu, w latach 1993–98 pracował. Widać te pięć lat odcisnęło się w jego duszy mocno – kraina, jej historia, ludzkie dramaty. Charakterystyczne są dedykacje wierszy: byli to więc najpierw najbliżsi bracia w pracy duszpasterskiej, co oczywiste, ale potem coraz bardziej osoby wybrane, ludzie, którzy stawali mu się przewodnikami: ks. Ludwik Kamilewski, Leon Popek, Krzysztof Kołtun. Zrozumienie tej ziemi ujawnia się od razu w tytule całego tomu – Sny utraconej ziemi, a potem w treści wierszy poświęconych wywiezionym, zamordowanym. I znowu w dedykacjach: Obrońcom Lwowa 1918 r., Żołnierzom AK...
Pozwalamy sobie zacytować wiersz Requiem:

OBROŃCOM LWOWA z 1918
Cisza otacza kamienne mogiły
w których spoczywają
Orlęta Lwowskie
Cisza błogosławiona nuci im
„Requiem” Mozarta
przeplatając homilią
przyniesioną przez wiatr
z łacińskiej katedry

Ich dusze
w białe szaty odziane
patrzą w twarz Boga
zapominając co było
Bo tam pamięci nie ma
ni łańcuchów niewoli
a każdą łzę otarł im
z pokrwawionych oczu
sam Bóg
Kowel, marzec 1995

• Ciągle jeszcze niedostateczną literaturę na temat wydarzeń II wojny światowej we Lwowie wzbogaca książka wydana przez Wydawnictwo „Unia” w Katowicach (1997): Konspiracja lwowska 1939–1944. Słownik biograficzny, autorstwa Jerzego Węgierskiego i Grzegorza Mazura. Słownik obejmuje 185 biogramów, do których informacje – jak wyjaśnia na wstępie wydawca Jerzy Skwara – zostały zebrane wieloletnią pracą głównie przez prof. Węgierskiego. Rolą dra Mazura było uzupełnienie i uporządkowanie materiału. Na końcu książki zamieszczono schemat struktury organizacyjnej konspiracji lwowskiej, który wyjaśnia działania poszczególnych osób ujętych w Słowniku.
Słownik nie obejmuje jeszcze wszystkich czołowych działaczy konspiracji (brak dwudziestu kilku), ani też pełni wiadomości o osobach, pomimo szerokich poszukiwań. Dziś coraz trudniej o nowe informacje – najmłodsi z żyjących dotąd uczestników dobiegają osiemdziesiątki. Można jeszcze liczyć na potomstwo – o ile istnieje i jest zainteresowane oraz posiada jakiekolwiek materiały). Dlatego wydawca apeluje do szerokiego grona czytelników o ewentualne wiadomości, dokumenty.
Wśród wymienionych działaczy występuje szereg znanych, czasem wybitnych postaci. Należą do nich generałowie Leopold Okulicki, Mieczysław Boruta-Spiechowicz, Marian Żegota-Januszajtis, księża Rafał Kiernicki (późniejszy biskup) i Zygmunt Truszkowski, znakomici profesorowie Eugeniusz Rybka, Adam Gruca, Franciszek Bujak, Antoni Sabatowski, druhna Stefania Stipal...
Nie wszyscy wywodzili się ze Lwowa czy z Małopolski Wschodniej. Spotykamy wiele postaci rodem z Krakowa i zachodniej Małopolski, z Warszawy i Mazowsza, z Wielkopolski, ze Śląska. Byli bowiem polskimi żołnierzami i o całą Polskę walczyli.

• Wydawnictwo „Unia” w Katowicach wydało w 2007 r. niedużą książkę Teresy Domaszewskiej pt. Zrównane z ziemią, z podtytułem: Dzieciństwo w Serednem i we Lwowie. Pozycja ta wzbogaca literaturę wspomnieniowo-dokumentacyjną z Kresów. Autorka z kobiecą dokładnością opisuje środowisko, w którym wzrosła: dom, ogród, krewnych, znajomych, nianie, zwierzęta – wszystko to, co zapamiętała z wczesnej młodości (rok urodzenia 1924), do wybuchu II wojny światowej, która zniszczyła wszystko: nie tylko ustabilizowane życie rodzinne (ojciec, aresztowany przez NKWD, odnaleziony został na „ukraińskiej liście katyńskiej”), ale także zburzyła w sposób dosłowny dwór rodzinny, zabudowania gospodarskie, sad, ogród.
Do tego stopnia, że została tylko jedna okaleczona przez odrąbanie części konarów unikatowa czarna sosna. Reszta zrównana z ziemią, tak jak w tytule książki.
O okresie lwowskim 1939–44 opowiada ostatni rozdział: Pod dwiema okupacjami. Na wiosnę 1944 r. rodzina przeniosła się do Warszawy...
Książkę czyta się łatwo. Pisana jest zwartym, treściwym stylem. Nostalgii za utraconym dzieciństwem trzeba się domyślać, bo nie wyrażają tego słowa, raczej opisywane fakty. (DTS)
Wieś Seredne leży przy drodze Bursztyn–Kałusz, blisko Wojniłowa, w wojew. stanisławowskim.
 
• Mamy dobry urodzaj na literaturę o Brodach. Niedawno ukazała się książka J. Karpackiej-Nasiek, omawiana w poprzednim numerze CL, obecnie otrzymaliśmy od Brodzian w prezencie – za co serdecznie dziękujemy – nową książkę: Brody. Przypomnienie kresowego miasta, autor Zbigniew Kościów (Wydawnictwo „Edytor” – staraniem Koła Przyjaciół Brodów, Wisła 2007).
Autor podzielił różnorodny materiał na cztery części. Pierwsza z nich, obejmująca cztery rozdziały, to historia Brodów, poczynając od prehistorii (o tym niżej), aż po współczesność. Omawia nie tylko aspekt historyczny, ale również kwestie społeczne, narodowościowe i religijne, oświatowe i kulturalne. Część druga to słownik Polaków brodzkich (głównie współczesnych, w większości ekspatriownych po II wojnie), który już wcześniej ukazał się w czterech zeszytach. Część trzecia to zbiór tekstów różnych autorów – zarówno wspomnienia rodowitych brodzian, jak innych – o Brodach. Część czwartą stanowi zbiór nostalgicznych wierszy.
Tak więc problematyka brodzka została tu ujęta dość szeroko i wielostronnie. Każda część wnosi wiele do naszej (ciągle niepełnej) wiedzy o utraconej małej ojczyźnie.
Jest jednak zawsze jakieś ale – czytelnik nie otrzymał wyjaśnienia, kto żył na tych ziemiach we wczesnym średniowieczu (w naszym rozumieniu, tzn. w wiekach IX, X), gdy kształtowały się w tej części wschodniej Europy narody i państwa. Dla nas szczególnie istotny jest wiek X*, bo następne są już dobrze znane.
Ziemie te nasi obecni wschodni sąsiedzi chętnie przypisują ludności ruskiej, a jest to nieprawda. Świadczy o tym m.in. zapis Nestora o zabraniu Lachom tych ziem w 981 r. Lachowie to wedle źródeł pisanych z IX–XII w. Lędzianie, plemię zachodnio­słowiańskie, prapolskie – obecnie pisze o nich wielu historyków, archeologów, językoznawców. Artykuł prof. M. Parczewskiego z UJ przedrukowaliśmy w naszym kwartalniku 2/06 pt. Przedmurze lędziańskie, a także całą serię dalszych opracowań.
Dodajmy, że Brody leżą niemal w samym środku obszaru uznawanego za lędziański – między Sanem a Horyniem oraz między Wieprzem a górnym Dniestrem. Niektórzy uczeni rozciągają ten obszar nawet dalej na południe, poza Przemyśl.
Na zakończenie polecamy żurawiejki, które znalazły się na końcu części poetyckiej. Trzeba wyjaśnić że w Brodach stał przed wojną 22 pułk Ułanów Podkarpackich i dwie inne jednostki.

*    W r. 981 nie ziemie ruskie przeszły w ręce polskie (patrz s. 12), lecz odwrotnie.

• Muzeum Zamojskie w Zamościu wydało ciekawy album zdjęć, zatytułowany Ginące piękno. Detal architektoniczny w zabytkach polsko-ukraińskiego pogranicza (2005). Album (podpisy dwujęzyczne) dotyczy – prawdę mówiąc – całkiem bliskiego pasa naszych ziem, przedzielonych sztucznie jałtańską granicą, którego wschodnia część pozostaje pod administracją państwa Ukraina. Album jest pokłosiem wystawy, będącej efektem prac badawczych i dokumentacyjnych, prowadzonych po obu stronach kordonu, w ramach projektu Phare 2003.
Zdjęcia dotyczą nie tylko detalu architektonicznego, także samej architektury sakralnej, murowanej i drewnianej, oraz zabudowy miejskiej, wiejskiej i rezydencji. Poza obiektami architektonicznymi i ich detalami pokazano krzyże i kapliczki, dzwony, kowalstwo artystyczne.
Pojęcie „ginięcia” wynika z dwóch przyczyn. Jest to zarówno brak dbałości o odbudowę i konserwację starej, zabytkowej substancji, zniszczonej bardziej lub mniej w czasie II wojny i przez lata powojenne, ale także – postęp cywilizacji (w najgorszym rozumieniu), który skazuje stare budownictwo, zwłaszcza drewniane, na zagładę. Zdjęcia pokazują więc nie tylko obiekty niszczone i zniszczone, ale i takie, które pozostają jeszcze w dobrym stanie, lecz ich los jest przesądzony.
Piękna detalu, który oglądamy na zdjęciach, w większości nie znamy, bo w dużej mierze jest dla „zwykłego” oka mało widoczny, niezauważalny. Zdjęcia wykonane przez fachowców, zarówno historii sztuki, jak i sztuki fotografowania, dają nam szansę poznania i docenienia tego.

• Mówiąc szczerze, nie pociągają nas książki o Lwowie i tamtych Ziemiach pisane przez ukraińskich autorów. Być może nasz mało pozytywny stosunek do tej literatury wynikł z antypatycznej (wyrażając się delikatnie), przemądrzałej twórczości przeciętniaków, nie wiadomo dlaczego tak bezmyślnie fetowanej w Polsce...
Chyba bardziej strawne byłyby (byłyby, bo nie czytaliśmy, wiemy tylko z notek w krajowych gazetach): Lwów. Trzy eseje, napisane przez autorów o nazwiskach Jurko Prohaśko, Natalka Śniadanko i Jurij Izdryk, a wydane przez nieznane nam wydawnictwo „Nemrod”, Kraków 2005. Autorzy nie pchają się – może poza ostatnim – w historiozoficzne roztrząsania bytu. Najbliższy nam wydaje się esej drugi – cytujemy fragment z recenzji Marty Dvorak, GW z 24 listopada ’05.
W „Mapie utraconego raju” z lwowskimi mitami w publicystycznym stylu rozprawia się Natalka Śniadanko. Konfrontuje wspomnienia Lwowa – stolicy Galicji, Paryża czy Wiednia Wschodu, z prowincjonalizującym się miastem, z którego ludzie wyjeżdżają do Kijowa albo na Zachód. Zestawia obraz wspaniałego Lwowa, wciąż żywy w zbiorowej świadomości mieszkańców zachodniej Ukrainy, z codziennymi bolączkami miasta – brakiem wody, zdewastowanymi budynkami poddawanymi pseudorestauracji, burzeniem starych kamienic i wznoszeniem nowoczesnych paskudnych budynków, brzydotą nowych pomników, ignorancją władz.
Jedna, która nie bała się napisać prawdy...

• Niewielką książeczkę wspomnień ze swojego życia wydała pani Zofia Dudrówna, pt. Moja muzyka (Kraków 2007). Osoba Pani Profesor jest już dobrze znana w naszym ekspatrianckim środowisku jako członkini TMLiKPW i uczestniczka naszych spotkań (nie mówiąc oczywiście o krakowskim środowisku muzycznym), zaś ogółowi Czytelników CL z dwóch tekstów dla nas napisanych: Skole, Skole, moja miłość (1/02) i Gwiazdy nad Storożką (1/03). Owe teksty już zapowiadały ukazanie się tomiku wspomnień, który tu omawiamy. Fakty z życia Autorki i Jej rodziny oraz refleksje z nich wynikające zostały oczywiście mocno rozbudowane, wzbogacone, poczynając od ­ukochanego, pięknego Skolego nad Oporem, poprzez wojenną i powojenną tułaczkę, aż po powrót do kraju i spokojniejsze czasy krakowskie (a zebrało się tego wszak kilkadziesiąt lat) – te ostatnie podane jednak w skrócie, w kilku punktach. Prosi się więc o tom drugi, o szeroki opis kariery zawodowej i liczne podróże po całym świecie. Warto by też – naszym zdaniem – rozbudować wątek Storożki, choćby przez zacytowanie i skomentowanie korespondencji Ojca Pani Profesor z Wandą Młodnicką (Monne) i Marylą Wolską.
Czekamy więc, Pani Profesor!