Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Zbigniew Kabata, KADECI

W nawiązaniu do rozmowy z Kadetami II Rzeczypospolitej, zamieszczonej w CL 1/09, przedstawiamy przekazany nam ostatnio przez p. Zenona Malika wiersz, napisany przez Zbigniewa Kabatę, niegdyś (do 1939 r.) kadeta z 4 kompanii KK1 we Lwowie.
Przy okazji przypominamy, źe w CL S/99 drukowaliśmy artykuł p. Z. Malika pt. „Kadeci II Rzeczypospolitej”.

 

 Kadeckie półsłońce zachodzi...
Chodziliśmy, młodzi,
kolumną drelichem zieloną,
czwórkami na odtrąbiono,
z piosenką, co ku niebu leci.
Z nami szli wszyscy kadeci:
kadet Kościuszko, słynny naczelnik powstania,
kadet Sowiński, co Wolę piersią osłaniał,
kadet Jasiński (litewskim wojskiem dowodził),
kadet Kniaziewicz (w kampaniach z cesarzem
chodził).
Szli kadeci-generałowie,
szli historię piszący wodzowie,
a z nimi szli młodsi kadeci,
młode zuchy, jeszcze prawie dzieci,
którzy Śląska w potrzebie bronili
do ostatniej swego życia chwili.
Szedł Zaszczyński, Pszczółkowski i Kuczyński,
Chodkiewicz, Toczyłowski, Czekaliński,
wszyscy inni, którzy nas wołali
z portretów w honorowej sali.
Kolumną szliśmy zieloną,
czwórkami, na odtrąbiono,
z piosenką, co ku niebu leci.
Baczność, czuwajcie kadeci...
dumą i męstwem szaleni,
do śmierci wierni i karni,
pójdziemy we krwi czerwieni,
jak szli ojcowie ofiarni..!
I tak poszliśmy...
Przez wrześniowe pola
powiodła nas nasza dola,
przez dalekie horyzonty
wiodła nas na wszystkie fronty.
Kosiła nas śmierci kosa,
wyjadała oczy rosa
nam idącym drogą żmudną,
którą dziś odnaleźć trudno.
do krwi ostatniej kropli z żył...
wszędzie kadet o wolność się bił.
Topniał, niknął orszak dumny,
nie ma kadeckiej kolumny.
Zostały tylko krwawe stóp ślady
i młodzieńczej pieśni echo blade.
Nikt nas nie żegnał, nikt nie doliczył
do Kościuszki, Kuczyńskiego, Chodkiewicza
nazwisk, których nikt nie pamięta.
Złota Księga Kadetów zamknięta.
Nas, pozostałych gorzki smutek drąży,
bo naszym szlakiem dzisiaj już nie dąży
czwórkami kolumna drelichowa
ze srebrnym półsłońcem nad głową.
Kadet zrobił swoje, kadet odejść może.
Pobłogosław kadetów, Wszechmogący Boże.
Spraw, by mimo ich słońca srebrnego zachodu
ślad po nich został w pamięci narodu.