Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

MIASTO JAK BRYLANT... (7)

Był czas, że nasi sprzymierzeńcy i gospodarze – zwłaszcza gdy im się zaczęło powodzić na froncie – zaczynali mówić na temat swych granic zachodnich. W takich rozmowach Lwów, Wilno, Grodno, Białystok – według ich mniemania – były miastami sowieckimi, ukraińskimi, litewskimi i białoruskimi, do których Rosja sowiecka ma rzekomo historyczne i wszelkie inne prawa.
Postawa nasza w tej dziedzinie była nieustępliwa, nieugięta, harda. Niemniej trzeba było na to coś odpowiedzieć i to tak, by odpowiedź ta miała wartość i na przyszłość dla naszej sprawy, by związać ją z wartościami innymi, które łącznie wziąwszy podniosą poziom ducha Dywizji.
Powstał więc projekt nadania naszej Dywizji imienia Lwów. Naturalnie władze sowieckie nie zgodziłyby się na taką polityczną nazwę, dlatego Dowódca Dywizji zadecydował dać tę nazwę małą literą*.
To miało swoją wymowę i wartość, gdyż wszyscy wiedzieliśmy, dlaczego tak właśnie się stało. Żołnierze byli dumni z tej nazwy. Później, w odpowiednim czasie, ta mała litera „l” urośnie, stanie się wielką i wtedy ten Lwów, ten zawsze WIERNY LWÓW będzie znów walczył, będzie bił i zwyciężał nie tylko tam, w Kraju, ale i na każdym innym polu walki, wszystko jedno, gdzie ono będzie się znajdowało: w Afryce czy Azji, czy gdziekolwiek w Europie.

Dywizja Lwów. Wspomnienia żołnierskie z ZSRR i Iraku, 1941–1943.
* Dywizja Lwów


Znów przypomniał mi się Lwów i ten dziwny lwowski ludek, mający w sobie tyle życia, energii, humoru i wiary. Kochani Lwowiacy!... Gdzie was nie ma?... Chyba najmniej was we Lwowie, bo nie ma na świecie takiej dziury, gdzie by nie można było spotkać kogoś ze Lwowa. Nawet do Tocka zawędrowali i już robią ruch!... Już się organizują!... Już mają batalion „Lwowskich Dzieci”! […] Nie jestem Lwowianinem, ale jakże często myślałem właśnie o Lwowie… I tu muszę się przyznać do jednej rzeczy, która komuś może wydać się śmieszną, głupią lub nieprawdopodobną… Myślałem nie o pomniku Mickiewicza czy Sobieskiego, nie o Panoramie Racławickiej, nie o pamiątkach historycznych czy dziełach sztuki, ale o rzeczach codziennych, zwyczajnych, na które w normalnym życiu nie zwraca się prawie żadnej uwagi, a które we wspomnieniach nabierają specjalnego uroku. Może ktoś nazwać to małostkowością, ale kiedy przypominałem sobie bufet u Teliczkowej, „fiakra” stojącego na rogu Rejtana albo mały tramwaj, z trudem wspinający się pod górę przez ulicę Kopernika, czułem tak wielkie wzruszenie, że łzy napływały mi do oczu.

Feliks Konarski (Ref-Ren), Piosenki z plecaka Helenki,
komentarz do powstałej w 1941 piosenki Naprzód, Lwowskie Dzieci.


Bądź zdrowy, Lwowie!
Chociaż z ostatnimi opuszczam mury Twoje prawiekowe
I chociaż biorę garść Twej Świętej Ziemi na życie nowe –
Czuję się zdrajcą, żem w ciężkiej potrzebie
Nie zginął raczej – nimem rzucił Ciebie.

Przebacz mi, Lwowie!
W godziny wieczorne, gdy słucham z sercem ciążącym jak ołów
Czy może dzwony usłyszę nieszporne z Twoich kościołów –
Modlitwy moje w Twoją lecą stronę –
Grodzie mych ojców, miasto wymarzone.

W daleką stronę rzuciłeś nas Boże!
Ludzie tu obcy, dusze ich jałowe,
Nie rozumieją, jak tęsknić może serce kresowe –
Nie mogą pojąć, że na śląskiej ziemi
Lwów nam się marzy z kościoły swojemi.

Autor nieznany (uczestnik ostatniego transportu repatriacyjnego ze Lwowa), Bądź zdrowy, Lwowie, 1946.