Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Stanisław Kostecki, ANI SŁOWA PO POLSKU

Obserwując wiele pozytywnych zmian, które zaszły w Kościele rzymskokatolickim na Ukrainie w ostatnim dziesięcioleciu, trzeba jednak zaznaczyć, że najbardziej obecnie niepokojąca jest sytuacja językowa w Kościele. W każdej pa­rafii na Ukrainie, pomijając Zakarpacie, zdecydowaną większość pod względem narodowym stanowią Polacy. Jednak mamy dziś coraz więcej parafii, gdzie tak w liturgii, jak i nawet w paraliturgii, przestał być używany język polski. W wielu innych parafiach ulegają redukcji nabożeństwa w ję­zyku polskim. Przy tym warto za­znaczyć, że tego rodzaju zmiany za­chodzą bardzo często przy absolut­nym ignorowaniu woli wiernych.
Rozumiejąc misję Kościoła w głoszeniu Słowa Bożego w języ­ku ojczystym dla każdego narodu, trudno zrozumieć, dlaczego wła­śnie w stosunku do języka polskie­go stosowana jest redukcja, której skutkiem jest uniemożliwienie Po­lakom Ukrainy usłyszenia Słowa Bożego w języku ojczystym. Ale najgroźniej wygląda sytu­acja dotycząca katechizacji oraz nabożeństw dla dzieci i młodzieży, gdzie język polski jest obecnie praktycznie nieużywany.
Prasa katolicka wydawana na Ukrainie jest też przeważnie w ję­zyku ukraińskim. Na niejednokrot­ne prośby – na przykład skierowa­ne do redakcji wydawanej w Kijo­wie „Gazety Parafialnej” – o dru­kowanie chociażby jednej strony w języku polskim, żadne zmiany nie nastąpiły. W tej sytuacji budu­jący i godny naśladowania jest przykład wydawanego w Ostrogu czasopisma „Wołanie z Wołynia”, które ukazuje się w dwóch wersjach: ukraiń­skiej i polskiej.
Problem komplikuje słaba znajo­mość języka polskiego wśród Pola­ków Ukrainy, która jest skutkiem dwuwiekowego prześladowania Polaków i języka polskiego na tych terenach. Ale słaba znajomość ję­zyka polskiego nie oznacza wcale słabego rozumienia, ponieważ sprawie zrozumienia pomaga po­dobieństwo języków polskiego i ukraińskiego. Ludzie zachowali wielki sentyment do języka pol­skiego i nie ma parafii na Ukrainie, gdzieby parafianie nie prosili ka­płana o mszę św. w języku pol­skim, ale – jak powiedziałem na wstępie – mamy na Ukrainie coraz więcej parafii, w których już słowa po polsku nie usłyszysz. Trzeba za­pytać, czy takie traktowanie języka polskiego nie jest właśnie przyczy­ną tego, że tak mało inteligencji polskiej praktykuje dzisiaj w Ko­ściele katolickim na Ukrainie?
Jednak są i innego rodzaju przy­kłady, kiedy księża, widząc tak wielką potrzebę posługiwania się językiem ojczystym wśród Polaków, organizują nauczanie języka polskiego i nawet sami występują w roli nauczycieli. Z tego względu, że są to dość rzadkie zjawiska na Ukrainie, tym bardziej chciałbym takim księżom, siostrom i braciom zakonnym za ich rozumienie sytu­acji powiedzieć – Bóg zapłać.
Nowa sytuacja językowa w Ko­ściele rzymskokatolickim na Ukra­inie została już zauważona przez przedstawicieli władzy państwo­wej Ukrainy. Wstępna analiza ba­dań naukowych poświęconych sy­tuacji językowej w tym Kościele, prowadzonych przez oficjalne in­stytucje ukraińskie, jednoznacznie wskazuje na to, że proces ukrainizacji życia religijnego w Kościele rzymskokatolickim na Ukrainie jest odbierany jako szansa ostateczne­go wynarodowienia Polaków mieszkających na Ukrainie. Dlate­go lęk Polaków na Ukrainie o to, że Kościół zostanie wykorzystany jako instrument ich dalszego wy­narodowienia jest, moim zda­niem, zrozumiały i uzasadniony. Gorzkie słowa wypowiedziane przez człowieka-legendę księdza prałata Antoniego Homickiego, który na parę dni przed śmiercią w 1992 roku powiedział: To, cze­go nie potrafili dokonać carat i ko­muniści, mogą dokonać księża z Polski – niechże posłużą jako wielka przestroga dla nas.

Autor jest prezesem Związku Polaków na Ukrainie. Powyższy tekst jest zapisem referatu wygłoszonego na II Zjeździe Po­lonii i Polaków z Zagranicy, który odbył się w maju 2001 r. w Warszawie, Pułtusku, Krakowie i Częstochowie.