Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Zbigniew Schneigert, ZWYKŁA KAMIENICA

Poniższe wspomnienie inż. Z. Schnei­gerta (1908–1998), zapewne część szerszego pamiętnika, zachowało się w zbiorach dr. Tadeusza Krzyżewskiego. Inż. Schneigert spędził lata po II wojnie światowej w Zakopanem. Projektował tam koleje linowe dla całego kraju.

Kamienica przy ul. Kadeckiej 8. Po prawej Kadecka 6 -– kamienica H. Śliwińskiego, gdzie mieszkał J. Piłsudski
… Wkrótce przeprowadziliśmy się na ulicę Kadecką, co miało, jak się potem okazało, historyczne znaczenie. Przejdę na razie do nudnego tematu, chcę napisać o... kamienicy, zwykłej czynszowej kamienicy. Kusi mnie jako z zawodu inżyniera, by pokazać ze złośliwości mieszkańcom betonowych pudeł, jak to się ongiś mieszkało. Jak rozumieć postęp techniczny.
Kamienica była murowana i miała pięć poziomów użytkowych, ale były tylko trzy piętra. Wówczas inaczej się je liczyło: niski parter, wysoki parter, mezanin, piętra i poddasze. Ściany zewnętrzne były wyłożone sztucznym, białym piaskowcem, co eliminowało tynkowanie. Pokoje były wysokie, a pod sufitem były umieszczone na hakach mosiężne pręty do zawieszania obrazów. Ogrzewanie było centralne, ale były też piece, co okazało się zbawienne w czasie oblężeń miasta. Łazienka z piecem węglowym. Wentylacja grawitacyjna i… centralny odkurzacz. W piwnicy był ekshaustor z rurami prowadzącymi do mieszkań, a w przedpokoju było ujście, do którego mocowało się wąż odkurzacza. Na poddaszu była duża pralnia. Światło elektryczne, kuchnia węglowa i gazowa. W kilku mieszkaniach telefony. Dwie klatki schodowe, jedna główna z witrażami w oknach, druga kuchenna. Schody główne wysłane dywanem, przytrzymywanym prętami mosiężnymi. Wszystko wykładane marmurem. Cała aparatura i klamki mosiężne. Nad wszystkim miał opiekę stróż, tak się wtedy nazywał. Nasz stróż był szlachcicem i na Nowy Rok składał życzenia zostawiając wizytówkę z herbem Łódź i nazwiskiem Cyryl Buma (?). W wolnych chwilach trudnił się szewstwem. To jeszcze jeden przykład degradacji szlachty w epoce popowstaniowej. Właścicielem był zbankrutowany właściciel ziemski, na którego wizytówce widniało Ritter von Szczepański, stare polskie nazwisko.
Mieszkańcy też stanowili interesujący zestaw różnych zawodów. Na niskim parterze mieszkała wdowa po profesorze Sorbony, której córka zarabiała lekcjami francuskiego. W przeciwległym mieszkaniu żyła w nędzy porzucona żona hrabiego Grocholskiego z trzema synami. Na mezaninie, poza nami, mieszkał dyrektor kilku cegielni i wykładowca na Politechnice inż. Matzke. W drugim mieszkaniu para aktorów Teatru Wielkiego – Rybałtowscy . On amant, ona zachorowała na tarczycę, miała wybałuszone oczy z niezamykającymi się powiekami. On trwał w swojej profesji i kamienica była świadkiem smutnych awantur. Powyżej mieszkał radca magistratu, do którego dziwnie często donoszono jakieś torty, pasztety, dziczyznę. W drugim mieszkaniu mieszkał inny radca, ale z województwa, niemający widocznie skłonności do przyjmowania podarków. Powyżej mieszkał właściciel oraz pułkownik najpierw wojska austriackiego, teraz polskiego, von Kurzbauer. Na poddaszu mieszkała konduktorka tramwajowa, nieaprobowana przez resztę lokatorów. Mieszkanie miała jak marzenie z tarasem na dachu i widokiem na całe miasto. W takim to standardzie żyła przeciętna inteligencja w tamtych czasach i to w czasie toczącej się wojny.
Na początku ulicy Kadeckiej, z prawej strony, była remiza tramwajowa, skąd wyjeżdżały tramwaje ulicą Kopernika, by włączyć się do sieci miejskiej. Odcinek od ul. Leona Sapiehy zabrano Kopernikowi i dano panu Tomickiemu, dyrektorowi tramwajów. Tamten raz tylko ruszył ziemię, ten codziennie rusza tramwajami. Z drugiej strony były koszary żandarmerii. Pamiętam sprzed wojny – w długich zielonych płaszczach, w czarnych kapeluszach z piórkiem, z blachą na piersiach, szablą przy boku i karabinem, jak stali na straży monarchii. Wojna zabrała ich gdzieś na fronty. Poszli, przypinając sobie do kapelusza liść dębowy, podobnie jak wszyscy żołnierze austriaccy. Do koszar weszli jeńcy włoscy. Ludzie byli im przyjaźni, zbierali się przy siatce ogrodzenia dając chleb, a raczej wymieniając się na misternie robione z włosia końskiego pierścienie, bransolety lub też na biżuterię zwyczajną z pocisków artyleryjskich. Kilka lat później koszary zburzono i wybudowano tu gmach Dyrekcji Miejskich Zakładów Elektrycznych, a prof. Bogucki opowiadał na wykładach, jakie tam były trudności z fundamentami. Ongiś był tu staw, zwany Panieńskim. Potem zasypano go śmieciami. Zwyczajne fundamenty zapadłyby się, pale nie mogły być bite, gdyż twardy grunt był za głęboko. Profesor zaprojektował wielką łódź żelbetową, którą osadził w wykopie na piasku. Na niej wybudował budynek. Wszystko pięknie się udało i w 1941 r. gestapo miało gmach dla siebie i mogło mnie prowadzić tutaj z więzienia na Łąckiego na przesłuchania. Tradycja utrwaliła się i dziś tam urzęduje WKBG.
Ulica Kadecka, zwyczajna lwowska ulica, a jakie historie mieściły się w jej murach. Pod numerem czwartym w mieszkaniu artysty-introligatora Semkowicza, późniejszego senatora, mieścił się w jego sypialni szpitalik odcinka obrony Lwowa tej ulicy. W suterenach mieszkali dwaj bracia Owenowie, późniejsi wykonawcy polskich szybowców latających na pierwsze polskie szybowisko w Bezmiechowej. Kamienica nr 6 należała do Hipolita Śliwińskiego, posła do wiedeńskiego parlamentu i posła na Sejm, socjalisty, z zawodu murarza. Był on wybitnym działaczem niepodległościowym i przyjacielem Józefa Piłsudskiego, który stale korzystał z jego gościny. Na domu umieszczono tablicę pamiątkową, jeszcze dziś jest ślad po niej. W czasie obrony Lwowa mieściła się tu komenda odcinka. Pod numerem dziesiątym mieszkała pani Schpechtowa, której dwaj synowie zginęli pod Zadwórzem. W tej kamienicy nieznany wówczas aktor Adam Hanuszkiewicz znalazł sobie pierwszą żonę, Skowrońską. Jej brat zginął jako lotnik w bitwie o Anglię. Za tą kamienicą willę zbudował sobie poseł inż. Kanarowski, który w czasie wojny podpisał volkslistę. Pod numerem czternastym mieszkała pani Zarugiewiczowa, honorowa matka Nieznanego Żołnierza, której syn Kostek zginął pod Zadwórzem. Jej córka Zofia była zdobywczynią kilku rekordów w lekkoatletyce. Pod numerem szesnastym mieszkał słynny matematyk Hugo Steinhaus ze swoją piękną żoną i córką. Mieszkał tam także inż. Zbigniew Krzywobłocki, późniejszy konstruktor samolotów w Stanach Zjednoczonych, właściciel smukłego harta i równie smukłej żony. Biegaliśmy razem na nartach.
Przy bocznej ulicy [Herburtów] mieszkał premier prof. Bartel i stąd został zabrany na stracenie. W sąsiedniej willi, należącej do prof. Kuryłły, w czasie wojny mieszkał… Chruszczow. W ogóle ta uliczka miała dziwne losy, wpierw mieszkali dygnitarze z NKWD, potem gestapo i z powrotem NKWD. Przy drugiej bocznej ulicy, Kosynierskiej, stała willa prof. Łomnickiego i na tę ulicę przywiozło go gestapo, by dalej popędzić na miejsce egzekucji na Wulce.
Pod numerem 23 mieszkały siostry Wróblewskie, jedne z pierwszych polskich pilotek, nie wiadomo dlaczego zwane antylopami. Na rogu Kadeckiej i Kosynierskiej w latach 1912–1914 kwaterowały Oddziały Strzeleckie. Właściciel tej kamienicy Tadeusz Bończa-Tomaszewski, z którym chodziłem po Tatrach, był oficerem w armii angielskiej na Bliskim Wschodzie. Ulica Kadecka kończyła się budynkiem Zakładu Sierot, zbudowanym jeszcze sumptem cesarza Franciszka Józefa. Mieścił się tam sztab podziemnej organizacji harcerskiej pod komendą mego kolegi szkolnego i z pierwszej lwowskiej drużyny harcerskiej – Józia Grunberga. Pojmany przez bolszewików, skazany na śmierć, potem uwolniony z Łubianki, był w armii Andersa oficerem oświatowym. Jest on autorem, pod nazwiskiem Zielicki, trzech rozdziałów w książce Czapskiego Na nieludzkiej ziemi. Do tego Zakładu przylegał budynek Zakładu Abrahamowiczów dla niedorozwiniętych dzieci. Tu gestapo zgromadziło profesorów lwowskich przed ich egzekucją na Wzgórzach Wuleckich.
Opodal wznosi się gmach II Domu Techników, zbudowany od fundamentów rękoma polskich studentów.
Na rogu Kadeckiej i Stryjskiej stoi gmach Szkoły Kadeckiej im. Józefa Piłsudskiego, który co prawda zbudowała jeszcze Austria.