Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Anna Waligórska-Wnukowa, MATURA ROK 1939

 
Ostatnia przedwojenna matura – 70 lat temu – w roku 1939, a równocześnie pierwsza po wprowadzeniu reformy szkół średnich w roku 1933/34. Przed reformą chodziło się 4 lata do szkoły powszechnej i po egzaminie wstępnym – 8 lat do gimnazjum, kończąc naukę maturą. Po reformie szkolnictwa nauka w szkole powszechnej trwała 6 lat, i po zdaniu egzaminu wstępnego – przez 4 lata w gimnazjum – kończąc tam naukę małą maturą, która nie upoważniała jeszcze do wstępu na wyższą uczelnię. Po małej maturze można było zdawać i uczęszczać przez 2 lata do liceum o programie profilowanym. Właśnie w 1939 zdawałam maturę wg nowego programu nauczania.Matura była zawsze w maju, gdy zakwitną kasztany. Nasze kasztany kwitły we Lwowie przy ulicy Potockiego, gdzie mieściło się nasze kochane Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi. Budynek szkolny naszego gimnazjum był nowy – oddany do użytku w roku 1933. Mieścił on nie tylko klasy, sale przedmiotowe z przyrody, fizyki, chemii, geografii, języków obcych, robót ręcznych, rysunków, ale i bardzo dużą salę gimnastyczną, wysoką na dwa piętra i wspaniale wyposażoną, a nad nią aulę również na dwa piętra, mieszczącą przy uroczystościach ponad 1000 uczennic. Właśnie w tej auli zdawałyśmy egzaminy maturalne pisemne. Zdawało nas 120 uczennic.W naszym liceum utworzono jedną klasę o profilu humanistycznym i 2 klasy o profilu przyrodniczym – z językiem niemieckim jedną, a drugą z językiem francuskim.Tak więc z początkiem maja 1939 rozpoczęła się matura od egzaminów pisemnych w naszej dużej auli. Przewodniczącą Komisji Egzaminacyjnej była Pani Przełożona Ludmiła Madlerowa, która czuwała nad przebiegiem matur. Każda ze zdających uczennic siedziała przy osobnym stoliku – na frontowej ścianie auli wisiał bardzo duży obraz naszej Patronki, Królowej Jadwigi – poniżej stoliki Komisji Egzaminacyjnej. My, ubrane w granatowe spódniczki, białe bluzki z czerwoną tarczą – przyszytą, a nie na szpilce. Niczego nie można było mieć przy sobie poza wiecznym piórem, ewentualnie okularami i chusteczką do nosa.Papiery formatu A4 dostawałyśmy po wejściu na salę – trzeba je było od razu podpisać. Dostawałyśmy jeden podwójny arkusz A4 do pisania na brudno konceptu opracowania, ewentualne luźnych myśli, oraz drugi arkusz podwójny do napisania już ostatecznego opracowania. Po sprawdzeniu obecności i wszystkich wstępnych czynnościach otworzono kopertę z tematami zadań z języka polskiego. Tematów było trzy. Wybrałam Ruchy wolnościowe w literaturze polskiej XIX wieku. Temat bardzo mi leżał i napisałam dobrze. W następnym dniu uczennice klasy humanistycznej pisały opracowania z języka obcego: niemieckiego lub francuskiego. W dalszym dniu klasy przyrodnicze pisały opracowania z fizyki – zadania obliczeniowe i tematyczne.10 maja ogłoszono nam wyniki egzaminów pisemnych. Uczennice, które otrzymały złe oceny z opracowań pisemnych, odpadały z dalszych egzaminów.Napisanie opracowania z języka polskiego na dostatecznie powodowało w klasach przyrodniczych konieczność zdawania egzaminu ustnego z języka polskiego.Równocześnie z wywieszeniem ocen pisemnych wywieszono grafik wszystkich egzaminów ustnych klasami. W klasach humanistycznych egzamin ustny zdawało się z języka polskiego, historii i języka obcego, w klasach przyrodniczych z przyrody, fizyki i chemii. Egzamin ustny rozpoczynała klasa o profilu humanistycznym, potem klasa o profilu przyrodniczym z językiem niemieckim, a na ostatku nasza klasa przyrodnicza z językiem francuskim. Ja zdawałam w tej ostatniej klasie i w dodatku na literę W – a więc ostatnia, w dniu 2 czerwca.Gdy zdawały dwie poprzednie klasy, to nie bardzo interesowałyśmy się wynikami egzaminów – powtarzałyśmy jakieś słabiej przyswojone partie materiału – ale gdy zaczęła zdawać nasza klasa, to przychodziłyśmy do szkoły codziennie, a właściwie dwa razy dziennie – w czasie gdy ogłaszano wyniki egzaminów – rano i po południu. Przychodziły nie tylko te, które oczekiwały na egzamin własny, ale i te, które już zdały. Byłyśmy klasą bardzo zżytą, chodziłyśmy razem do gimnazjum 8 lat i teraz przeżywałyśmy wszelkie porażki koleżanek.Na egzaminy ustne zostało wydzielone całe skrzydło na parterze budynku. Były to klasy w których uczyłyśmy się w ostatnim roku szkolnym. W ostatniej – końcowej klasie odbywały się egzaminy ustne, na korytarzu musiała być całkowita cisza, ale w dwóch sąsiadujących klasach wymieniałyśmy między sobą uwagi na temat egzaminów. W jednej z tych klas nasze kochane mamy przygotowywały dla zdających kanapki z „obkładem” oraz mleko, kakao lub herbatę. […]Obok pani Madlerowej, która była Przewodniczącą Komisji Egzaminacyjnej, panie profesorki, które uczyły nas w szkole i były w Komisji – miały na egzaminie miny obojętne, marmurowe – jedynie nasza kochana Pani Wychowawczyni dr Helena Grzymirska miała odsunięte krzesło trochę do tyłu – uśmiechała się do nas, ruchem głowy potwierdzała, że odpowiadamy dobrze – to było pokrzepiające. Po zakończeniu egzaminowania partii uczennic rano czy po południu Komisja Egzaminacyjna po naradzie podawała od razu wynik końcowy egzaminów.2 czerwca – ten dzień mojej matury zapamiętam podwójnie – rano maturę zdawały ostatnie cztery uczennice. Gdy weszłam na salę, wzięłam kartkę z pytaniami z fizyki – nietrudne, jedno pytanie z optyki, którą bardzo lubiłam. Potem zdawałam chemię – szło mi dobrze, ale pani prof. Dobijanka, gdy mówiłam o chemii i produkcji mydeł, zapytała jeszcze o bardzo ważne zastosowanie mydeł, którego nie wymieniłam – zastanawiałam się, a ona z tryumfalną miną powiedziała, że w czasie wojny mydło szare jest używane do dezynfekcji i odkażania. To była jej jedyna uwaga, ale patrząc po Gronie Egzaminacyjnym uważała, że istotna. Przy egzaminie z przyrody, poza 3 pytaniami, każda miała się wykazać znajomością bardziej dogłębną jakiegoś zagadnienia z przyrody, na podstawie przeczytanych w tym celu w ciągu roku szkolnego lektur. Wybrałam ochronę przyrody i parki narodowe. Poszło mi dobrze. Maturę zdałam. Gdy wróciłam do domu, mój stryj Kazimierz pogratulował mi, dostałam od nieco tomik wierszy Kazimierza Wierzyńskiego oraz 2 bilety na koncert galowy Chóru Echo-Macierz w sali koncertowej Filharmonii przy ul Chorążczyzny, właśnie na dzień 2 czerwca na godzinę 20. Jako „osoba dorosła” mogłam o tej porze pójść na koncert, i to ze znajomym. Zdążyłam jeszcze przed koncertem zrobić sobie trwałą ondulację – co nam uczennicom było zabronione. Koncert był wspaniały, mój stryj w niektórych utworach śpiewał partie solowe pięknym tenorem na tle murmurando całego chóru.Wracając do ostatniej matury – odpadło 10 koleżanek Za kilka miesięcy, 1 września rozpoczęła się wojna światowa – po wkroczeniu do Lwowa wojsk sowieckich 22 września rozpoczęła się pierwsza okupacja sowiecka. Już z początkiem października Pani Przełożona zorganizowała powtórne zdawanie egzaminu maturalnego wszystkim 10 uczennicom, które odpadły przy egzaminach wiosennych. Koleżanki zdawały tak z miejsca – bez przygotowania. Zdawały jako uczennice Liceum im. Królowej Jadwigi.Wszystkie zdały. W kilka dni potem odwołano Panią Przełożoną z jej stanowiska – nasze Gimnazjum przestało istnieć – a w to miejsce powstała 10-latka rosyjska.Gimnazjum i Liceum im. Królowej Jadwigi mieściło się po rozpoczęciu okupacji sowieckiej w budynku Xl Gimnazjum męskiego. Nasz budynek szkolny przy ul. Potockiego z początkiem września ‘39 roku zajęło wojsko – na dachu ustawiono stanowiska obrony przeciwlotniczej. W naszej przepięknej sali gimnastycznej po zerwaniu parkietu stały konie, a cały budynek zamieniony na koszary nie usłyszał więcej gwaru młodzieży szkolnej. W czasie okupacji niemieckiej mieścił się w nim Instytut Weigla – wytwarzający szczepionki przeciwtyfusowe – potrzebne wszystkim stronom zaangażowanym w wojnę.Wspominam tę naszą maturę z rozrzewnieniem. Nie ma już wśród nas prawie nikogo z Grona Nauczycielskiego – poza lubianą przez wszystkie koleżanki panią profesor Kazimierą Bilińską-Plamitzerową* – której życzymy wielu pogodnych lat. Odeszła również większość koleżanek. Gdy po wojnie w latach siedemdziesiątych powstała możliwość nawiązania ze sobą kontaktu, zaczęłyśmy się spotykać w Gliwicach, Wiśniczu, Gliwicach, Zwardoniu i wiele razy w Krakowie. Początkowo spotykałyśmy się co 5 lat, ale życie nabierało przyśpieszenia, więc zaczęłyśmy się spotykać co 2 lata, a ostatnio co rok. Teraz od 4 lat mamy już tylko kontakt telefoniczny – ale stały – tak by na bieżąco wszystkie o sobie wiedziały wszystko .Żyje nas „Francuzek” 10 – 4 koleżanki z klasy humanistycznej, 4 z klasy przyrodniczej oraz 2, które przeszły po gimnazjum do innego typu liceum. Z tych 10 koleżanek dwie mieszkają w Londynie, ale przyjeżdżały na nasze spotkania i zawsze pamiętamy o sobie.Łza się w oku kręci, gdy wspominam nasze kochane Gimnazjum im. Świętej Jadwigi Królowej w naszym przepięknym, ukochanym Lwowie.