Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

NOWE KSIĄŻKI

• Wydawnictwo WAM (Kraków 2009) w cyklu Wielcy Ludzie Kościoła wydało książkę biograficzną autorstwa Małgorzaty i Stanisława Dziedziców pt. Ojciec Serafin Kaszuba. Niedawno minęła 30 rocznica śmierci tego Sługi Bożego, urodzonego w 1910 r. na obrzeżach Lwowa, który po niezmiernie ciężkim i pracowitym życiu spoczął także we Lwowie, na cmentarzu Janowskim.
Alojzy Kaszuba – później ojciec Serafin – wychował się w bogobojnej rodzinie lwowskich robotników. Od dzieciństwa odwiedzał najbliższy kościół i klasztor oo. Kapucynów, co wpłynęło na jego wybór życiowy. Wkrótce po maturze w 1928 r. w Gimnazjum im. Żółkiewskiego we Lwowie rozpoczął nowicjat w klasztorze oo. Kapucynów w Sędziszowie Małopolskim. Kolejno przechodził różne szczeble nauki seminaryjnej, teologicznej i polonistycznej. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1933 r., a stopień magistra historii literatury polskiej na UJ w 1939 r. Wybuch II wojny światowej i okupacja sowiecka zastały go we Lwowie.
Wiosną 1940 r. wezwany został do pracy na Wołyniu, gdzie bardzo brakowało księży. Na terenie, na którym przebywał prawie 2 lata, zetknął się z ludobójstwem na Polakach prowadzonym przez bandy UPA. Niejednokrotnie był śmiertelnie zagrożony i cudem uchodził śmierci.
W latach 1944–45 odbywał liczne „podróże apostolskie” po Wołyniu, do Wilna i Lwowa, a nawet Leningradu. W 1945 r., gdy z rodziną miał opuścić Lwów, podjął niespodziewanie decyzję pozostania – wysiadł z pociągu (zostawiając rzeczy) i rozpoczął posługę kapłańską na nieludzkiej ziemi.
Tułaczka Ojca Serafina po bezkresnych rejonach imperium sowieckiego, w stałym zagrożeniu życia i wolności, w ustawicznym poniżeniu, niedostatku, o głodzie i chłodzie, była stałym dawaniem świadectwa miłości Boga i ludzi.
(DTS)

• Minęło trochę czasu nim dotarła do nas książka Barbary Gierszewskiej pt. Kino i film we Lwowie do 1939 roku (Wydawnictwo Akademii Świętokrzyskiej, Kielce 2006). Na samym wstępie trzeba podkreślić dwa pozytywy: 1O – takich naukowych książek nam potrzeba jak najwięcej, 2O – chwała środowisku naukowemu Kielc, które już po raz któryś zwraca się w swych badaniach ku kulturze, sztuce i nauce polskiego Lwowa.
Rzetelna praca habilitacyjne B. Gierszewskiej zawiera na ponad 350 stronach m.in. opis życia kulturalnego Lwowa przed wybuchem II wojny, dzieje powstania pierwszych lwowskich kin, charakterystyki ich właścicieli i repertuaru. Wędrujemy z autorką po lwowskich kawiarniach, gdzie odbywały się na początku XX wieku seanse niemych obrazów elektrycznych. W jednej z takich kawiarń – „Amerykańskiej” przy ul. 3 Maja 11 powstało później kino „Elite”.
Stałe kina Lwów posiadał od 1906 roku. Jedne wybierały repertuar rozrywkowy, inne edukacyjny, w kinach funkcjonowały bufety. W 1911 r. powstało kino „Apollo” przy ul. Chorążczyzny 7 dla wymagającej publiczności. Wyróżniało się gustownymi plakatami i wyższymi cenami biletów. Od 1912 r. do dzisiaj istnieje kino „Kopernik”, podobnie jak „Corso” przy pl. Akademickim, dziś już pod całkiem inną nazwą.
Rodzina Kucharów prowadziła m.in. kina „Kuchar”, „Lux” i „Lew”, natomiast w Krakowie kino „Wanda”. W kinie „Lew”, mieszczącym się w Teatrze Skarbka, prowadził wykłady znany filozof prof. K. Twardowski. Była tam sala mogąca pomieścić 1000 słuchaczy.
Historię kina i filmu we Lwowie autorka rozpoczyna (rozdział I) od kontekstu społeczno-kulturalnego. Z rozdziału II (do zakończenia I wojny światowej) dowiadujemy się m.in. o początkach wytwórczości filmowej we Lwowie, o czasopismach filmowych. Rozdział III to szerokie omówienie kina i filmu w II RP (1918–1939), są wiadomości o filmie niemym i dźwiękowym, o repertuarze kin, o piśmiennictwie filmowym.
Ciekawym aneksem jest spis stałych kin we Lwowie do 1939 roku. Niektóre były efemerydami, powstawały – trwały dłużej lub krócej – znikały, zmieniały właścicieli. W 1939 r. było tych kin we Lwowie – większych i mniejszych – 28.
Trzeba dodać na koniec, że B. Gierszewska zajmuje się kinem lwowskim od szeregu lat. Jej artykuły na ten temat ukazywały się w wielu czasopismach.
Książka zawiera ponad 60 dokumentalnych fotografii.              
(TK)

 Wśród licznych „skarbów”, które pozostały po dr. Tadeuszu Krzyżewskim (a które kolejno przekazujemy do „Kolekcji Leopolis” w Muzeum Niepodległości w Warszawie), znalazły się wspomnienia wojenne Jerzego Lerskiego pt. Emisariusz Jur. Książka została wydana w Londynie w 1984 r. (przez Polish Cultural Foundation) i zapewne stamtąd przywieziona, bo nabycie jej w kraju było wtedy niemożliwe*.
Kim był Jerzy Lerski? Urodził się w 1917 r. we Lwowie w rodzinie inteligenckiej**. Ukończył AHZ i prawo na UJK. Najważniejszym okresem jego życia i zasług była działalność w czasie II wojny światowej. Zmobilizowany, po kampanii wrześniowej powrócił do Lwowa i włączył się do walki podziemnej, jednak w grudniu ‘39 zagrożony, przeszedł przez Gorgany na Węgry. Stamtąd, po krótkim pobycie we Francji, gdzie zgromadziło się ok. 2,5 tysiąca młodych Polaków, przedostał się do Szkocji. Niebawem w Londynie zetknął się z pierwszym emisariuszem rządu londyńskiego Janem Karskim***. Na następnego – po rozpoznaniu jego kwalifikacji – wyznaczono Lerskiego, który przybrał pseudonim Jur. Po odpowiednim przeszkoleniu i wprowadzeniu w tajniki i zawiłości kontaktów rząd londyński – AK w Kraju, Jur został przerzucony drogą lotniczą do Polski (skok z samolotu w rejonie Opoczna).
Trudno opisywać wszystkie niezwykłe wydarzenia, jakie towarzyszyły misji Lerskiego w okupowanej Polsce, w kontakcie z Londynem. Jest to opowieść ważna historycznie i pasjonująca w czytaniu.
Powrót nastąpił w styczniu 1944 r. Lerski wyjechał na fałszywych papierach pociągiem z Warszawy do Berlina, a dalej przez okupowaną Francję (Paryż, Tuluza). Wraz z 40-osobową grupą Polaków – głównie uciekinierów ze stalagów – dotarli pod Pireneje i z pomocą francuskich przewodników przeszli przez góry do Hiszpanii. Tam na nich czekano – samochodem brytyjskim przedostali się – unikając frankistowskiej policji – do Gibraltaru. Stąd powrót samolotem do Londynu.
W drugiej części książki opisuje Lerski swoją działalność przy rządzie emigracyjnym – to niemniej ciekawe wątki.
Po wojnie Jan „Jur” Lerski osiadł w San Francisco, został profesorem tamtejszego uniwersytetu, a w międzyczasie wykładał historię i nauki polityczne w Pakistanie, Japonii i na Cejlonie. Zmarł w 1992 r. w San Francisco.
*  *  *
Książka Jana Lerskiego powinna być – ze względu na swą wartość historyczną i pasjonującą fabułę – powtórnie opublikowana, tym razem w kraju. Jeśli wyszła na emigracji – w Polsce jest praktycznie nieznana. Namawiamy któreś z poważnych wydawnictw do zajęcia się tym tematem.

*    Dr T. Krzyżewski był w stałym kontakcie ze środowiskiem polskim w Londynie, pisywał do Biuletynu Koła Lwowian. Tą drogą zapewne książka ta dotarła do Polski. Ciekawostką jest, że dr Krzyżewski opatrywał wszystkie swoje książki dziesiątkami uwag, poprawek, uzupełnień i dodatkowych informacji. Tak jest też w tym wypadku.
**    Syn Mieczysława i Zofii z Gordziewiczów; jego ojczymem był dr Adam Sołtysik, chirurg, ze znanej lwowskiej rodziny. Sam Jan nosił w jakimś okresie podwójne nazwisko – Sołtysik-Lerski.
***    W czasie II wojny było kolejno czterech emisariuszy, którzy byli wysyłani w szczególnych misjach z Londynu do kraju: Jan Karski (wł. Kozielewski), Jur (Jan Lerski), Jan Nowak (Jeziorański) i Marek Celt (Tadeusz Chciuk).
 
• Wywiad-rzeka z wybitną kompozytorką, przeprowadzony przez M. Woźną-Stankiewicz, ukazał się przed dwoma laty (ale rozmowa odbyła się 2–3 lata wcześniej). Książka jednak przeleżała się u nas, czekając na swoją kolej, a jej bohaterka niestety zmarła w ubiegłym roku (patrz CL 4/08). Tytuł brzmi: Lwowskie geny osobowości twórczej. Rozmowa z Krystyną Moszumańską-Nazar (wyd. Musica Iagellonica, Kraków 2007).
Krystyna Moszumańska urodziła się we Lwowie w 1924 r. Tamże ukończyła gimnazjum, a równocześnie uczyła się muzyki u Anny Niementowskiej, potem w lwowskim Konserwatorium. Zarazem śpiewała w chórze Adama Sołtysa. Maturę zdała za drugiej okupacji sowieckiej. Rodzina wyjechała ze Lwowa w 1945 r. prosto do Krakowa.
Wszystkie te sprawy opisuje rozdział I, po nim następują trzy kolejne, które omawiają studia i wczesny okres pracy pedagogicznej (II), profesurę i rektorstwo w krakowskiej Akademii Muzycznej (III), a ostatni (IV) – pracę kompozytorską, charakter tej muzyki oraz liczne sukcesy krajowe i zagraniczne. Trzeba powiedzieć szczerze, że książka-wywiad, obiektywnie ciekawa, z wieloma ogólnymi dygresjami, dotyczy głównie strony muzycznej życia i działalności Krystyny Moszumańskiej. Jako taka trafi przede wszystkim do czytelnika znającego się i odbierającego muzykę świadomie, oczywiście nie tylko profesjonalisty. Czytelnik nieprofesjonalista może się tam wiele nauczyć.
*  *  *

Tak się złożyło, że studiując książkę-wywiad Pani Krystyny, natknęliśmy się na passus, nie dotyczący może jednego z najważniejszych wątków w Jej życiu i twórczości, ale wobec którego nie możemy – my, zaangażowani w problematykę lwowską – przejść całkiem obojętnie. Problem omawiamy w ramce obok.
Oto słowa prof. Krystyny Moszumańskiej Nazar, zawarte w wywiadzie-rzece Lwowskie geny osobowości twórczej…, s. 168–169:
… już pisząc pierwszy „Fresk” w roku 1988 wiedziałam, że stworzę ich cykl.
A Fresk III „Lwowski”? (pytanie rozmówczyni)
„Lwowski” fresk nie tylko dlatego, że został skomponowany w 1993 roku w związku z ogłoszeniem w październiku tego roku – rokiem Lwowa. Poza tym także nie tylko w związku z inicjatywą Stanisława Gałońskiego, aby utwory temu miastu poświęcone zamówić u kompozytorów. W samej materii mojej kompozycji znajdują się bowiem nawiązania do muzycznej i niejako codziennej tradycji mojego rodzinnego miasta. Wprowadziłam do Fresku III cytaty z hymnu maryjnego „Śliczna Gwiazdo miasta Lwowa”, z pieśni „Legiony” oraz z piosenki batiarskiej, czyli piosenki lwowskiej uliczników, którą w okresie II wojny śpiewała jednak cała młodzież…

A teraz nasze wyjaśnienie.
Towarzystwo nasze – krakowski oddział TMLiKPW – postanowiło uczcić w 1994 r. stulecie słynnej Wystawy Krajowej we Lwowie z 1894 roku (zorganizowanej w stulecie Bitwy pod Racławicami – patrz CL 2/95), ważnej dla umocnienia patriotycznego ducha w Galicji, ale i w całej podzielonej zaborami Polsce. Po owej wystawie – jak pamiętamy – pozostał Plac Powystawowy nad Parkiem Stryjskim, gdzie w latach międzywojennych odbywały się Targi Wschodnie.
W naszym programie obchodu jubileuszowego znalazła się cała seria wystaw, zaś imprezą wieńczącą całość stał się koncert zatytułowany Homagium Leopoli (W hołdzie Lwowowi), który wykonano 24 listopada 1994 r. w sali Filharmonii Krakowskiej pod batutą Stanisława Gałońskiego. Na program złożyły się utwory siedmiu znanych żyjących kompozytorów polskich, pochodzących z Małopolski Wschodniej, zadedykowane Lwowowi.
Dopiero dwa lata póżniej (15 IX 1996) koncert Homagium Leopoli odegrano w Katedrze Lwowskiej (dyrygował Józef Radwan), a dzień wcześniej w Przemyślu.
Jak doszło do zorganizowania jubileuszowego koncertu?
Pomocą będą nam dwa zapisy. Pierwszy, obszerniejszy, w „Cracovia–Leopolis” nr 4 z 1996 roku. Znalazło się tam omówienie wykonania Homagium Leopoli z 1994 r. pióra Jerzego M. Bożyka. Po jego tekście zamieszczono następujący komentarz (pióra Karola Odryckiego):
Nie od rzeczy wydaje się zanotowanie „dla historii” okoliczności powstania koncertu „Homagium Leopoli”.
Pomysłodawcą był Andrzej Chlipalski (od niego pochodzi też tytuł koncertu), a swego poparcia z całym entuzjazmem udzieliła pani prof. Krystyna Moszumańska-Nazar. Ustalono listę kompozytorów oraz zwrócono się do pani dyrektor Filharmonii Krakowskiej Joanny Wnuk-Nazarowej, która przyrzekła udostępnić nieodpłatnie salę Filharmonii, zaś jako wykonawcę koncertu zaproponowała Capellę Cracoviensis z jej dyrektorem, p. Stanisławem Gałońskim. Dyr. Gałoński do idei odniósł się z równym entuzjazmem (sam pochodzi z Małopolski Wschodniej). W lecie 1993 wspólnie wystosowano listy do siedmiu kompozytorów: Towarzystwo Miłośników Lwowa przedstawiło prośbę o skomponowanie utworu dedykowanego Lwowowi, zaś Capella Cracoviensis określiła warunki odtwórcze.
Po kilku miesiącach otrzymano pięć utworów specjalnie skomponowanych, od Andrzeja Kurylewicza, Stanisława Machla, Krystyny Moszumańskiej-Nazar, Andrzeja Nikodemowicza i Bogusława Schaeffera. Wojciech Kilar i Stanisław Skrowaczewski wskazali jedynie swoje wcześniejsze utwory. Wszyscy kompozytorzy potraktowali wykonanie swoich utworów honorowo.
Drugi zapis odnaleźliśmy w wydawnictwie jubileuszowym na 30-lecie Capellae Cracoviensis ze stycznia 2000 r. W Kalendarium pod datą 24 XI [2000] czytamy:
Homagium Leopoli – koncert utworów kompozytorów polskich wywodzących się ze Lwowa: [wymieniono wszystkie 7 nazwisk]. Większość wykonywanych utworów została napisana z inicjatywy prezesa Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Andrzeja Chlipalskiego specjalnie na tę okazję. […]
Dla pełnej ścisłości dodajmy (na podstawie notatek niżej podpisanego), że pierwotnie zamierzano w ramach „Roku Lwowskiego” zorganizować festiwal muzyki lwowskiej. W związku z tym troje członków zarządu oddziału TMLiKPW w Krakowie udało się na rozmowę 25 II 1993 do prof. Krystyny Moszumańskiej-Nazar, która jednak zwróciła uwagę na ogromne koszty z tym związane.
Pomysł koncertu żyjących kompozytorów lwowskich przedstawiłem Pani Profesor 31 maja ’93, wtedy też ustaliliśmy ich listę. Moja pierwsza rozmowa z p. dyr. J. Wnuk-
-Nazarową odbyła się 8 I ’93, kolejna zaś, z udziałem dyr. Berwaldta – 31 VIII ’93. Rozważaliśmy warianty tytułu koncertu, ostatecznie przyjęto moją propozycję. Rozpoczęła się korespondencja lub spotkania z kompozytorami. Po raz pierwszy byłem na rozmowie u p. dyr. S. Gałońskiego 20 IX ’93. Wtedy uzgodniliśmy termin koncertu – październik 1994 (jednak odbył się miesiąc później).
Między latami 1994–96, kiedy odbyły się koncerty, a okresem przeprowadzenia wywiadu, minęła co najmniej dekada. Prof. Nazarowa prowadziła niezwykle intensywne życie, komponowała, uczyła, jeździła po świecie, spotykała mnóstwo ludzi. Dlatego też nie może dziwić, że do jej relacji wkradły się takie czy inne nieścisłości, jednak naszą sprawą jest – to, co wiemy z pamięci, dokumentów i zapisków – dla historii utrwalić.
Najważniejszym błędem jest więc mylna informacja co do pierwszego wykonania Homagium Leopoli, a miało to miejsce w listopadzie 1994 r. (a nie w 1993 r.) w ramach „Roku Lwowskiego” w Krakowie. We Lwowie dwa lata później (1996) odbyła się powtórka.
Inną nieścisłością jest pominięcie rzeczywistych pomysłodawców, do których przecież również zalicza się Pani Profesor. Bynajmniej nie umniejsza to ogromnej zasługi Pana Dyrektora S. Gałońskiego, bez którego twórczego wkładu koncert w ogóle nie mógłby się odbyć.
Andrzej Chlipalski
 
Warto dodać, że owe nieprawdziwe informacje już poszły w świat. Oto w związku z niedawnym odejściem prof. K. Moszumańskiej-Nazar krakowski publicysta P.M. Stański wypisał pośmiertne wspomnienia, zaczerpnięte zapewne z wyżej omawianej książki-wywiadu, nie sprawdzając oczywiście niczego. Teksty te posłał do „Gazety Wyborczej” (!) z 30 III ’09 oraz do „Semper Fidelis” nr 1/2009.
 
• Jesteśmy w posiadaniu odbitki kserograficznej rzadkiej już chyba książki wydanej przed ponad 80 laty pt. Lwów dawny i dzisiejszy – praca zbiorowa pod redakcją Bohdana Janusza (Wydawnictwo „MAR”, Lwów, 1928). Książka jest niezwykle ciekawa przez różnorodność tematyki, ogarniającej wiele dziedzin życia naszego miasta, a przy tym – w swej warstwie informacyjnej – aktualna nie tylko historycznie. Jest też tematyka organizacyjno-ekonomiczna – tu można sobie wyobrazić szanse i drogi rozwoju, zamknięte przez katastrofę II wojny. Pozwalamy sobie przekazać tytuły rozdziałów wraz z nazwiskami ich autorów:

I. W OPIECE MUZ
A. Czołowski, Z przeszłości dziejowej Lwowa
B. Janusz, Zabytki architektury Lwowa
K. Tyszkowski, W stulecie Ossolineum
B. Janusz, Wartość naukowa lwowskich zbiorów publicznych
Z. Stankiewicz, Ogrody i plantacje miejskie
J. Chołodecki, Cmentarze dawne i obecne
M. Lityński, Oblicze dzisiejszego Lwowa
W. Terlecki, Kultura artystyczna
W. Jampolski, Kultura teatralna
L. Jaworski, Kultura muzyczna
R. Wacek, Lwów kolebką sportu polskiego

II. SPOD ZNAKU MERKUREGO
Z. Stankiewicz, Z działalności Zarządu miasta
M. Lenartowski, Targi Wschodnie a przyszłość Lwowa
K. Trawiński, Izba przemysłowo-handlowa
Z. Opiołowa, Kasy oszczędności i banki
Z. Opiołowa, Izba rękodzielnicza
Z. Starzak, Fabryki i przedsiębiorstwa
Z. Stankiewicz, Przemysł drzewny i budowlany
J. Bohusz, Lwowskie zakłady graficzne
K. Tyszkiewicz, Kasy chorych

• W wydawnictwie LTW mają się ukazać reprinty książek z przedwojennej serii „Cuda Polski”, a przede wszystkim Huculszczyzna F.A. Ossendowskiego, Lwów S. Wasylewskiego i Wilno A. Remera. Niedawno wydano Między Niemnem a Dźwiną T. Łopalewskiego. Przypomnijmy, że serię 14 tytułów wydał w latach 1930. R. Wegner w Poznaniu (wydawca lwowski, który przeniósł się do Poznania, gdzie – w przeciwieństwie do Lwowa – brak było po I wojnie polskich wydawnictw).
Właściciele wydawnictwa LTW są zdania, że największe zainteresowanie rynku dotyczy pozycji, które dotyczą Kresów. Autor notatki w „Rzeczypospolitej” (z 4–5 IV ’09) T. Stańczyk zaznacza, że są to książki, które pokazują, czym były Kresy Wschodnie dla polskich dziejów i kultury.
Powyższa informacja doskonale wpisuje się w treść Słowa od redakcji z poprzedniego numeru CL, gdzie wykazaliśmy niesłabnące zainteresowanie społeczeństwa polskiego Kresami – wbrew państwowej polityce „wygaszania pamięci”.

• W znanym nam wydawnictwie „Wołanie z Wołynia” ukazała się w 2008 r. następna pozycja – tom 60: Marka A. Koprowskiego Między Bugiem a Styrem. Jest to kontynuacja poprzedniej książki tegoż autora Wołynia dzień dzisiejszy, omówiona w CL 1/05.
Poszczególne rozdziały – a jest ich 18 – poświęcone są kolejnym wołyńskim miejscowościom będącym głównymi ośrodkami Kościoła katolickiego w obwodzie łuckim. Mówią o historii dawnej, nowszej i najnowszej takich miejscowości jak Poryck, Klewań, Ołyka, Zaturce, Łuck, Włodzimierz Wołyński, Kowel, Hołoby, Kiwerce... A także o wkładzie w rozwój Wołynia rodów magnackich: Czackich, Czartoryskich, Radziwiłłów lub Lipińskich. O wkładzie pracy współczesnych kapłanów katolickich – w większości z RP – w odrodzenie życia religijnego wspólnot parafialnych, odbudowę kościołów i cmentarzy (z przedwojennych 165 parafii w diecezji łuckiej obecnie działa 36).
Autor zwraca uwagę na konieczność ratowania zabytków kultury polskiej (i łacińskiej), materialnej i duchowej na wschód od Bugu. Temu celowi służą polskie towarzystwa oświatowo-kulturalne z najważniejszym wśród nich Stowarzyszeniem Kultury Polskiej na Wołyniu im. Ewy Felińskiej w Łucku. Przy omawianiu historii XX w. autor nie unika tematu mordowania ludności polskiej przez bandy OUN-UPA na Wołyniu i Polesiu Wołyńskim oraz masowej ucieczce bezbronnych Polaków i przesiedlaniu ich do powojennej Polski.
Na kartach książki odżywa dawny Wołyń z ośrodkami kultury, wielonarodowy, a obecnie prawie nieznany w społeczeństwie polskim.                  
 (DTS)
 
• Ukazała się kolejna książka o charakterze wojskowo-wspomnieniowym pt. Frontowe drogi i bezdroża (Warszawa 2008). Autorem jest Władysław Kubów, urodzony w 1923 r. w rodzinie polskich rolników we wsi Berezowica Mała koło Zbaraża na Podolu. Działał w ruchu oporu AK i Samoobronie. Był świadkiem masowego mordu dokonanego przez banderowców w lutym 1944 r. na ludności polskiej w rodzinnej wsi (zginęło 131 osób). Przeżył on i rodzina – dzięki ucieczce do Tarnopola. Po zajęciu terenu przez Armię Czerwoną rodzina wróciła na kilka miesięcy do rodzinnej wsi. Natomiast autora w kwietniu 1944 r. powołano do tworzonych polskich oddziałów wojskowych. Po wstępnej selekcji został skierowany do szkoły podoficerskiej w mieście Sumy na Wołyniu.
Ciekawie opisuje codzienne życie w szkole podoficerskiej w bardzo trudnych warunkach okresu wojennego w Związku Sowieckim. Zwięzłym stylem, ale dokładnie, relacjonuje kolejne etapy swej kariery wojskowej. Rzetelnie pisze o składzie narodowościowym w wojsku, o polskich wątkach i zwyczajach w wojsku w latach 1944–45. Np. obchodzone święta 3 Maja, 11 Listopada, Bożego Narodzenia, Nowy Rok. Żołnierze dopominali się o opiekę duszpasterską, ale kapelanów było mało. Pogadanki szkoleniowe prowadzili politrucy – przeważnie Polacy pochodzenia żydowskiego.
Okres bezpośrednich walk frontowych autor odbył – począwszy od Nowego Roku 1945 – w ramach 17 Pułku Piechoty. Frontowa droga prowadziła przez Warszawę, Łódź, Poznań, Gorzów Wielkopolski, Wrocław, Nysę Łużycką i „operację berlińską”. Tam w kwietniu 1945 został ranny i skierowany do szpitala polowego. Wtedy nastąpił koniec wojny. Po zdemobilizowaniu osiedlił się na poniemieckim gospodarstwie w Poznańskiem. Później skończył szkoły, studia. Pułk– ale już bez autora – został skierowany do walki z siejącą pożogę i śmierć UPA na wschodnich ziemiach powojennej Polski. Brał udział w okresie od 28 IV do 29 V 1947 r. w akcji „Wisła”.
Autor podkreśla, że swą skromną książką chce upamiętnić i złożyć hołd tym, którzy polegli lub odnieśli rany w działaniach bojowych. Ponieważ osobiście nie przeżywał wysiedlenia z rodzinnej ziemi kresowej, poprosił żyjące 2 siostry, aby spisały dalsze losy rodziny. Na końcu książki zamieścił ich szczegółowe relacje. Wynika z nich, że po przesunięciu się frontu na zachód w drugim półroczu 1944 r. znów wróciło mordowanie Polaków przez Ukraińców. Po kilku tygodniach ukrywania się ojciec z 2 córkami zgodził się na opuszczenie ojcowizny i przesiedlenie do powojennej Polski. Podróż i pierwsze miesiące na Lubelszczyźnie były niezwykle ciężkie.
Na końcu książki znajduje się zestaw fotografii i mapek, pamiątek ilustrujących wojenną drogę autora.
W notce biograficznej podano, że Władysław Kubów jest autorem i wydawcą 7 pozycji książkowych dotyczących życia na Podolu, w Berezowicy Małej i Zbarażu w strasznych czasach II wojny światowej.
(DTS)
 
• Do tematyki polskich dziejów na nieludzkiej ziemi nawiązuje książka Andrzeja Kalinina pt. I Bóg o nas zapomniał (wyd. „Arcana”, Kraków 2006). Jest to spisana przez autora autentyczna relacja Antoniego Tuchoskiego, starszego strzelca WP, o jego dziejach po 17 września 1939 r. Książce nadano formę opowiadania bohatera w pierwszej osobie, kierowaną do autora książki. Cechą niezwykłą i ujmującą jest piękny kresowy język z charakterystyczną wymową i rusycyzmami. Oto fragment wstępu:
I tak panu dzisiaj opowiadać zamiaruji o wszystkim, co w pamięci mojej zachowane zostało... Tyle lat już przeszło, tyle życia przewaliło si, a one [obrazy] ciągle w człowieku siedzą. Więc o nich, obrazach tych, opowiadać panu zamiaruji. O tym tylko, co widzieli oczy moi i uszy moi słyszeli. I nic poza tym. I to wystarczy.
Rzeczywiście, ilość wiadomości o życiu w niewoli w Związku Sowieckim wystarczy, aby wstrząsnąć czytelnikiem.
Książka składa się z czterech obszernych rozdziałów, czyli czterech obrazów, przedstawiających chronologicznie dzieje bohatera. Dzieje były takie, że aż dziw bierze na wytrzymałość jednego człowieka – starszego strzelca pochodzącego ze wsi kresowej.
Obserwatorem był bystrym. Mimo że relacjonuje niby bez emocji, ujawnia straszliwe wydarzenia i absurdy władzy sowieckiej. Natomiast jeśli udało się dostrzec w kimś prawdziwe człowieczeństwo, z radością relacjonuje to także. Mimo iż przeżył klęskę wrześniową, niewolę, łagry, zsyłkę do Kazachstanu, głód, ciężką pracę, chorobę na granicy śmierci – zachował zasady moralne wyniesione ze swego środowiska i serce zdolne do kochania.
Podsumowaniem są ostatnie zdania książki: Tamuj, gdzie ja był, przez osiem lat mordowano na wszystki sposoby, za pomocą głodu, mrozu, tortur okrutnych, kuli w tył głowy, pracy katorżniczej, na lądzi, wodzi, bagnach, śniegach. Boże drogi, aż spamiętać nie można. Nawet szatan tyle okrutności wymyślić by nie potrafił.
Książka przez swą autentyczność i formę językową zdecydowanie zasługuje na polecenie.             
(DTS)

• Nie omawialiśmy książek wcześniej wydanych:
–    Marian E. Wagner, Lwowski chłopaka na wojnie (lata 1918–1921; Londyn 1982)
–    Zofia Kurzowa, Polszczyzna Lwowa i Kresów południowo-wschodnich do 1939 r. (Państw. Wydawnictwo Naukowe, Warszawa–Kraków 1983)
–    Jerzy Habela i Zofia Kurzowa, Lwowskie piosenki uliczne, kabaretowe i okolicznościowe do 1939 r. (Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Warszawa 1989)
–    Zofia Kurzowa, Elementy kresowe w języku powieści powojennej (Państw. Instytut Wydawniczy, Warszawa 1975)
–    Adam Hollanek, Ja z Łyczakowa (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1991)
–    Jan Parandowski, Kiedy byłem recenzentem (część; Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1963)
–    Jan Parandowski, Zegar słoneczny (wyd. „Czytelnik, Warszawa 1953)
–    Irena Parandowska, Dzień Jana (część; wyd. „Iskry”, Warszawa 1983)
–    Tadeusz Kielanowski, Prawie cały wiek dwudziesty (Krajowa Agencja Wydawnicza, Gdańsk 1987)
–    Władysław Łoziński, Opowiadania imć pana Wita Narwoja (wyd. „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1951)
–    Witold Szolginia, Dom pod żelaznym lwem (Instytut Wydawniczy „Pax”, 1971)
–    Witold Szolginia, Na wesołej Lwowskiej Fali (Wydawnictwo „Polonia”, Warszawa 1991)
–    Bronisław Dąbrowski, Na deskach świat oznaczających (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977)
–    Horacy Safrin, Przy szabasowych świecach (I t. Wydawnictwo Łódzkie, 1988; II t. „Omega”, Warszawa 1990)
–    Jerzy Michotek, Tylko we Lwowie (wyd. „Omnipress”, Warszawa 1990)
–    Grzegorz Hryciuk, Polacy we Lwowie (wyd. „Książka i Wiedza”, Warszawa 2000)
–    Lew Kaltenbergh, Ułamki stłuczonego lustra („Czytelnik”, Warszawa 1991)
–    Adam Lenkiewicz, Na nartach w Czarnohorze (wyd. PTTK „Kraj”, Warszawa–Kraków 1990)
–    Józef Wittlin, Mój Lwów (wyd. Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1975)
–    Wacław Szetelnicki ks., Zapomniany lwowski bohater (Rzym 1983)
–    Jacek Bryl, Wacek Kuchar (Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1982)
–    Janusz Wasylkowski, Antologia piosenki lwowskiej ulicy (wyd. „Kalambur”, Wrocław 1987)
–    Marian Tyrowicz, Wspomnienia o życiu kulturalnym i obyczajowym Lwowa (wyd. Ossolineum, Wrocław 1991)
–    Marian Tyrowicz, W poszukiwaniu siebie (2 tomy; Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1988)
–    Jerzy Janicki, Ni ma jak Lwów (Oficyna Literatów „Rój”, Warszawa 1990)
–    Stanisław Wasylewski, Lwów (Wydawnictwo Polskie, Poznań 1931)
–    Kornel Makuszyński, Uśmiech Lwowa (wyd. Oficyna „Cracovia”, Kraków 1989)
–    Bartłomiej Kaczorowski, Zabytki starego Lwowa (Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1990)
–    Zofia Ottawa-Rogalska, Lwy spod ratusza (wyd. Ossolineum, Wrocław 1987)
–    Stefan Mękarski, Lwów. Karta z dziejów Polski (wyd. Koło Lwowian, Londyn 1982)
–    Szczepko i Tońko, Dialogi (reprint; wyd. Ossolineum, Wrocław 1989)

Teresa Konopka (TK),
Danuta Trylska-Siekańska (DTS),
Elżbieta Mokrzyska