Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Andrzej M. Olszewski, PROBLEMY PODTRZYMYWANIA ŚWIADOMOŚCI NARODOWEJ W STOLICY GALICJI

Pamięci
prof. dra Mieczysława Gębarowicza


Maksymilian OssolińskiOdrodzenie narodowe i kulturalne w Polsce, po upadku za czasów królów saskich, zaczęło się już w okresie panowania Stanisława Augusta. Jednak z dużych miast polskich Lwów pierwszy, już w roku 1772, przeszedł pod obce panowanie i nie mógł przeżywać w pełni procesów regeneracyjnych epoki stanisławowskiej. Wprawdzie niedługo po dostaniu się miasta we władanie austriackie, bo w 1784 r., zorganizowano na podstawie dyplomu fundacyjnego Józefa II uniwersytet (mający zastąpić akademię założoną w roku 1661 przez Jana Kazimierza), lecz w praktyce miał on kształcić zdolnych urzędników austriackiej administracji państwowej. Spolszczony został dopiero od 1871 roku, więc krótko po otrzymaniu przez Galicję autonomii. Z innych przejawów epoki józefinizmu wymienić można utworzenie szkół niemieckich ludowych i nielicznych gimnazjów we Lwowie i w Przemyślu oraz kasację całego szeregu klasztorów.
Wytłumaczenie polityki władz znaleźć można w tajnym piśmie austriackiej Komisji Dworskiej z 1791 r. Czytamy tam, że prawdziwy interes monarchii wymaga, by naród polski przekształcić w ludność niemiecką, że jego zwyczaje i sposób myślenia winny być zmienione; najpewniejszą gwarancją przeciw zamiarowi powrotu do państwa polskiego będzie wprowadzanie różnic w zachowaniu, narodowych zwyczajach i mowie między Galicją i Polską.
Przeciw postępowaniu zaborców budził się opór. I tak np. poza konieczną sferą stosunków unikano zetknięcia z nimi, posługiwania się językiem niemieckim oraz bojkotowano kontakty towarzyskie. Na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Austriacy popierali język cerkiewno-słowiański, jednakowoż ruscy księża musieli dla swych kleryków odbywać wykłady po polsku, bo tegoż ci ostatni używali. Już zresztą w 1774 roku Maria Teresa założyła seminarium dla unitów w Wiedniu, a w 1783 r. powstało, dzięki Józefowi II, seminarium we Lwowie. Z kolei w 1787 r. powstało Studium ruthenum na uniwersytecie lwowskim. Można chyba w tej postawie władz austriackich widzieć odbicie starej zasady divide et impera. Natomiast Ormianie, stanowiący nieliczną już wówczas grupę, niemogącą być wygodną dla zaborcy przeciwwagą dla dominującego żywiołu polskiego, spotykali się z różnego rodzaju restrykcjami. Po Wiośnie Ludów rozpoczęto, dla walki z polskością miasta, popierać literacko jeszcze nie wykształcony język ruski, czyniąc go obowiązkowym w szkole średniej, podczas gdy polski był językiem nadobowiązkowym.
Nie mogąc rozwijać efektywnej działalności politycznej, bardziej światłe jednostki starają się pracować dla dobra kraju poprzez działalność na polu kultury narodowej, tworząc różnego rodzaju instytucje i podejmując inne inicjatywy. Na pierwszym miejscu należy tu postawić Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, który po rozbiorach osiadł w Baden koło Wiednia i od roku 1793 gromadził różne druki i rękopisy, zwłaszcza odnoszące się do Polski. Zbiory swoje przewiózł w 1917 r. do Lwowa i w 1829 r. otworzył Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Niemal jako symbol traktować można topograficzne umiejscowienie tej instytucji: u stóp góry Wronowskiej, na której później zaborcy wznieśli cytadelę, będącą widomym znakiem austriackiego panowania we Lwowie i w całej Galicji. Nie sposób tu przedstawić całokształtu działalności Ossolineum, warto jednak wspomnieć parę przynajmniej dokonań: nową sześciotomową edycję słownika Lindego, podstawowe wydawnictwa źródłowe Monumenta Poloniae, gramatykę Małeckiego. Już tylko te pozycje świadczą dowodnie o znaczeniu jednego tylko, bo wydawniczego, nurtu zainteresowań Zakładu dziejami i językiem narodu i o tworzeniu podstaw do pracy naukowej w tym kierunku.
Książę Henryk Lubomirski, idąc za namową Ossolińskiego, zdeklarował się w 1823 roku wcielić do Ossolineum, jako odrębną całość, swoje przeworskie zbiory narodowych pamiątek i dzieł sztuki. Lecz dopiero jego syn Jerzy w roku 1870 przeniósł kolekcję do Lwowa, po czym we wschodnim skrzydle Zakładu utworzono Muzeum im. Lubomirskich.
Działalność Ossolineum nie przebiegała bynajmniej bez wstrząsów, powodowanych ingerencją władz austriackich w wewnętrzne sprawy instytucji i w zakres jej działalności wydawniczej. I zresztą nie bardzo można się dziwić, że przy założeniu zaborcy – unifikacji wcielonej do cesarstwa prowincji – niektóre przynajmniej poczynania Zakładu Narodowego (zaszczyconego wprawdzie opieką Najjaśniejszego Pana) żadną miarą nie mogły uzyskać aprobaty Austriaków. Przykładem niech będzie nielegalna wytwórczość litograficzna Ossolineum, jak np. Pieśni patriotyczne z czasów rewolucji polskiej 1830 z muzyką na fortepian i gitarę. Zaanonsowane miejsce wydania – Lipsk – jest fikcyjne, nie podano też firmy wydawniczej. Litografia przy drukarni Ossolineum powstała w 1832 roku, zamknięta została zarządzeniem policji w roku 1834. Jednak Zakład Narodowy wytrzymał wszelkie próby. Jak nieco patetycznie napisał Wasylewski: Pogasły ognie Krzemieńca i Wilna, znicz ossoliński przetrwał i nie dał się zdmuchnąć.
Inną godną wymienienia, lecz o mniejszym znaczeniu instytucją, była Biblioteka Pawlikowskich, dzieło Gwalberta Pawlikowskiego, właściciela Medyki, zbieracza druków i rękopisów, posiadacza kolekcji graficznej, obejmującej przedstawienie osobistości i scen historycznych, widoków miast, zabytków architektury. Zbiory medyckie w 1849 r. przewieziono do Lwowa, gdzie czasowo złożono je w klasztorze Dominikanów, a potem udostępniono w oficynie przy ul. 3 Maja. Dopiero w 1921 roku rodzina Pawlikowskich złączyła je z Ossolineum.
Wojciech BogusławskiTeatr polski grywał we Lwowie niemal regularnie od 1770 r. Letni teatr w ogrodzie Jabłonowskich zbudował w 1796 r. Wojciech Bogusławski. Natomiast za datę powstania stałej lwowskiej sceny polskiej, założonej przez jego ucznia Jana Niepomucena Kamińskiego, przyjąć można rok 1809. Kamiński działał we Lwowie 33 lata. W walce z zaborcą o teatr umiał on pozyskać sobie społeczeństwo. Lwowska komedia tych czasów posiadała największego ze swych twórców – Aleksandra Fredrę. Krytycy tego okresu okazywali wyraźne przywiązanie do teatru dydaktycznego. Przyjęcie programu dydaktycznego za Bogusławskim stanowiło obowiązek patriotyczny. Strój narodowy polski, dzieje ojczyste i aluzje polityczne znajdowały poparcie widowni lwowskiej.
Dla rozbudzenia świadomości narodowej w okresie zaborów nie bez racji wydaje się podsycenie zainteresowań zabytkami przeszłości, co znalazło swoisty wyraz w eksponatach Domu Gotyckiego w Puławach. Podobną rolę spełniała współczesna sztuka graficzna i malarska, przywodząc na pamięć ważne dla dziejów ojczystych zdarzenia i postacie. To sięganie do przeszłości nie było zresztą w okresie romantyzmu cechą wyłącznie polską, lecz u nas, ze względu na brak niepodległego bytu państwowego, nabrało specyficznego charakteru. Rycina i obraz miały już na długo przed Matejką uczyć miłości ziemi i tradycji ojczystej, a przez przypominanie świetnej przeszłości budzić nadzieję na przyszłość, bowiem teksty z tej epoki tę służebną rolę sztuki ukazują nieraz całkiem wyraźnie.

Jan Nepomucen KamińskiPewną rolę w podtrzymywaniu świadomości narodowej odgrywała prasa. W latach 1792–98 wychodził we Lwowie „Dziennik Patriotycznych Polityków”, przemycający sporadycznie wiadomości polityczne. Stosowny dobór informacji aktualnych oraz artykułów o treści biograficznej, historycznej i gospodarczej powodował, że pismo było prężnym organem opinii patriotycznej. Natomiast po roku 1815 problematykę polityczną „wygnano” z łamów pism lwowskich. Przemijające zelżenie kursu dało się zauważyć w latach 1817 i 1828–29 w czasie wojny rosyjsko-tureckiej, gdy rząd austriacki liczył na pozyskanie opinii polskiej. Zezwolono wówczas na utworzenie Zakładu im. Ossolińskich i katedry języka polskiego na uniwersytecie lwowskim.
Od lat trzydziestych wychodziło we Lwowie pismo „Lwowianin przeznaczony krajowym i użytecznym wiadomościom wydany w połączeniu prac miłośników nauk”. Zamieszczało ono szereg artykułów, nieraz ilustrowanych rycinami, odnoszących się do zabytków sztuki na ziemiach polskich, a nie wyłącznie w samym Lwowie. I tak np. tom III z 1835 r. przynosi pracę K. Malczewskiego Trembowla i jej okolice, z ilustracją zamku. W tym samym roczniku zamieszczono artykuł Katedra w Pradze czeskiej. Porównanie z krakowską. Autor widzi uderzające podobieństwo obu kościołów, mianowicie w mnóstwie pomników historycznych czeskich, do zabytków polskich w katedrze krakowskiej. Objawia się tu niejako wspólność uczucia tożsamości myśli i religijnej czci dwóch słowiańskich narodów ku grobom wielkich ludzi stanowiących sławę narodową u nas i u Czechów.
Artur Grottger, autoportretJak rozumiano znaczenie dzieł sztuki dla narodu, objaśnić może cytat z artykułu Obrazy znajdujące się w zakrystyi i nad zakrystyją przy archikatedrze lwowskiej Obr. Łacińskiego („Lwowianin” 1837, s. 68–9): Nic bardziej nie objaśnia dziejów narodu jak powieści gminne, śpiewki, pomniki z drzewa, kamienia, marmuru, bronzu, płaskorzeźby itd., napisy po kościołach, starych zamkach, a osobliwie popiersia naszych przodków. Takie obrazy poświadczają prawdzie dziejów i służą najczęściej za ogniwo do łańcucha licznych, a częstokroć niezapisanych zdarzeń krajowych. Lecz nie dosyć na tym, że wyobrażają męstwo, cnoty, charakter i wady narodu, ale nawet wyobrażają nam postęp nauki malarskiej w Polsce.

W okresie 1832–1848 Lwów staje się ważnym centrum polskiej konspiracji niepodległościowej. W pierwszych latach po upadku powstania listopadowego czynnik podsycający myśl wolnościową stanowili w Galicji byli powstańcy, ukrywani zarówno po dworach szlacheckich, jak i domach mieszczańskich. Znaleźli się wśród nich pisarze: Seweryn Goszczyński, Wincenty Pol, Lucjan Siemieński, August Bielowski. Z kolei załamanie się ruchów wolnościowych Wiosny Ludów było dużym ciosem dla kraju i Lwowa; symbolem tego w dziedzinie kultury może być zniszczenie zbiorów naukowych i biblioteki uniwersyteckiej. Dochodzimy tu do tego momentu historii, w którym warto wspomnieć zasłużonego lwowskiego krajoznawcę Antoniego Schneidra. Po powstaniu węgierskim (1848 r.) siedział w Kufsteinie, w celi z Telekim. Doszli oni do przekonania, że oprócz walki orężnej jest drugi jeszcze sposób służenia ojczyźnie, a mianowicie poprzez badanie jej przeszłości i zabytków. Schneider przedsiębrał wycieczki krajoznawcze, rozkopywał cmentarzyska, dokonywał wypraw na strychy antykwarskie i do handlów makulaturą, zakupywał akta. Opracował przewodnik historyczny po Lwowie (1871), drukowany u Pillera, wydał dwa tomy Encyklopedii do krajoznawstwa Galicji i zostawił po sobie bogate zbiory materiałów historycznych.

Artur Grottger, autoportretCoraz większą rolę w uświadamianiu sobie narodowej przeszłości, a nieraz i współczesności zaczyna odgrywać malarstwo. Artur Grottger we Lwowie uczył się rysunków i malarstwa u J. Maszkowskiego i J. Kossaka i tu pod kierunkiem pierwszego z nich namalował około roku 1850 pierwszą kompozycję olejną: Wjazd Bolesława Chrobrego do Kijowa. Jego prace były wystawiane we Lwowie od 1851 r. Ważniejsze zbiorowe pokazy dzieł artysty miały miejsce m.in. we Lwowie w latach 1870, 1885, 1894, 1906, 1962. W roku 1866 we Lwowie i w Krakowie pokazano 6 kartonów Lituanii, a więc było to już nie sięganie do przeszłości oręża polskiego, lecz ukazanie zdarzeń niemal współczesnych. Natomiast paradoksem jest, jak zauważył M. Porębski, że Grottgerowska Polonia w kraju właściwie nie była znana i w Polsce znalazła się dopiero w 1938 roku.
Właśnie Lwów – poza Krakowem oczywiście – był miastem chyba najsilniej związanym z Matejką. W roku 1869, pod wrażeniem wystawionego wtedy obrazu Unii Lubelskiej, przyznał artyście obywatelstwo honorowe. Kilkakrotnie bywał on we Lwowie i warto zaznaczyć, że mimo tak przemożnie cechującego jego twórczość zaangażowania w dzieje narodu polskiego, cieszył się też poważaniem i uznaniem wśród Rusinów lwowskich, czego przykładem może być zaproszenie go na wystawę starożytności ruskich przez prezesa Stauropigii Iz. Szaraniewicza. Ważnym wydarzeniem tego czasu było upamiętnienie namalowanego przez Mistrza Jana zdarzenia – Unii Lubelskiej – kopcem usypanym na wzniesieniu, na którym stał kiedyś Wysoki Zamek. Franciszek Smolka pisał: Tego rodzaju pomnik odpowiada prastarej tradycji słowiańskiej … zrośnie z życiem duchowem całego narodu, bo i najbiedniejszy miłujący ojczyznę równie jak i najbogatszy pracą rąk przyczyni się do tego dzieła… Piramidy Faraona runą, a kopiec nasz stać będzie niewzruszenie, głosząc pokoleniom szczytną zasadę bratniej miłości: równi z równymi, wolni z wolnymi.
Karol SzajnochaOstatnie uwagi zdają się świadczyć o aktualności problemu słowianofilstwa, pojawiającego się w Galicji już wcześniej. W roku 1821 powstaje we Lwowie Towarzystwo Zwolenników Słowiańszczyzny, założone przez Ludwika Nabielaka, istniejące do początków lat czterdziestych XIX w. Nawiązało ono współpracę z badaczami czeskimi, słowackim i serbskimi. W 1934 r. wychodzi we Lwowie literacki noworocznik „Ziewonia”, koło redakcji którego grupują się literaci, prędzej czy później związani z Ossolineum: August Bielowski, Emil Korytko, Aleksander i Józef Borkowscy, Karol Szajnocha. Na wsie wschodniej Galicji udają się zbieracze pieśni ludu polskiego i ruskiego, jak Żegota Pauli, Michał Stanisław Głowacki, Michał Zaleski, Józef Łoziński.
Lata sześćdziesiąte XIX w. przynoszą polepszenie sytuacji ogólnej. Galicja wkracza w okres autonomii. Warto przypomnieć, że tzw. „dyplom październikowy” (20 X 1860) wydał Franciszek Józef za radą ministra stanu hr. Agenora Gołuchowskiego, byłego namiestnika galicyjskiego. Właściwy czas przemian to przełom lat 1867 i 1868; ustrój konstytucyjny i decentralizacja władz prawodawczej i wykonawczej stworzyły warunki bardziej prawidłowego rozwoju narodu polskiego w ramach monarchii Habsburgów.

Wojciech DzieduszyckiW 1871 r. następuje spolszczenie uniwersytetu lwowskiego, na którym w roku 1898 powstaje Instytut dla historii sztuki nowożytnej. Jeszcze przedtem, bo w 1868 r. założono Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych, urządzające raz na rok wystawy w sali politechniki. W atmosferze działalności Ossolineum powstają w 1886 r. dwie instytucje: Polskie Towarzystwo Historyczne oraz Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza. W zakresie służby konserwatorskiej Galicja w roku 1873 została podzielona na okręgi: wschodni – lwowski oraz zachodni – krakowski. Konserwatorem lwowskim został Wojciech Dzieduszycki. Prowadził on restaurację licznych kościołów obu obrządków, odnowił też Towarzystwo Archeologiczne. Pisał również prace z zakresu historii sztuki. W 1894 r. został docentem, a w 1896 profesorem historii filozofii i estetyki. Jego imiennik, Maurycy Dzieduszycki, wydał w 1872 r. pracę o katedrze łacińskiej we Lwowie; we wstępie autor stwierdza, że naród mający wielką przeszłość, chcąc być poważanym przez innych, powinien pielęgnować rodzimego ducha i cenić oraz zachowywać zabytki swej przeszłości. Reskryptem z dnia 19 grudnia 1899 r. ck Namiestnictwo zatwierdziło statut Związku Polskich Artystów we Lwowie. Celem tego stowarzyszenia było m.in.: ochraniać interesa moralne i materyalne sztuki polskiej, zastępować w kraju i zagranicą sprawy sztuki polskiej, a także organizować wystawy, odczyty, pogadanki naukowe z zakresu sztuki. Założycielami związku byli zarówno architekci, jak też rzeźbiarze i malarze. I wreszcie w roku 1906 powstaje we Lwowie Towarzystwo Miłośników Przeszłości, mające w programie opiekę nad zabytkami. Wśród spraw wiążących współczesną sztukę z przypominaniem narodowej świetności wypada wspomnieć, że w 1883 r., a więc w 200. rocznicę odsieczy Wiednia, Rada Miasta Lwowa postanowiła wystawić pomnik głównemu bohaterowi tej bitwy, którego rodzina tak była związana ze Lwowem i jego okolicą: ojciec Jana III na „Sobieszczyźnie” miał dwór, w roku 1640 nabył kamienicę w Rynku, w roku 1642 ufundował kościół i klasztor Karmelitanek we Lwowie.

Przeglądając ówczesne publikacje można odnieść wrażenie, że ważnym wydarzeniem w oczach piszących miała być Powszechna Wystawa Krajowa, urządzona w stolicy Galicji w 1894 r. A we wstępie do przewodnika po mieście i wystawie wyrażono nadzieję, że zajmie ona chlubne miejsce w dziejach naszego starodawnego grodu. Wystawa winna wskazywać drogi pracy nad zniweczeniem moralnej i materialnej „nędzy Galicyi…”. I dlatego oczekujemy w uroczystym nastroju ducha tej chwili, gdy uwaga całego narodu polskiego, tudzież jego przyjaciół i nieprzyjaciół zwróci się na miasto nasze. Wystawa obrazowała różne domeny życia ówczesnej Galicji, mając też dział sztuk pięknych i architektury. Katalog działu sztuki informuje m.in. o dziełach treści patriotycznej, jak np. obraz Włodzimierza Szereszewskiego Etap na Syberię, rzeźba Leonardo Marconiego Kościuszko (projekt na pomnik) czy rysunek Stanisława Wyspiańskiego Postać Polski (fragment z witrażu przedstawiającego Śluby Jana Kazimierza).
W roku 1868, więc w początkach ery autonomicznej Galicji, zaczęła w jej stolicy wychodzić „Strzecha. Pismo ilustrowane dla rodzin polskich…”, nakładem księgarni J. H. Richtera. I tutaj, jak niegdyś w „Lwowianinie”, publikowano szereg zabytków sztuki, nieraz z patriotycznym komentarzem, jak choćby w artykule Lucjana Tatomira o dworku myśliwskim Jana III w Jaworowie w I roczniku: Cała ziemia polska, jak daleko sięgają jej kresy, to jakoby wielka księga pisana ciosem i kielnią murarską, mieczem i krwią… Nasze strony, starodawna ziemia lacka, Ruś czerwona, to właśnie najobfitsza i najpiękniejsza karta tej księgi… taką ziemię ciągłych zapasów rycerskich… ukochali i bohaterscy królowie nasi.
Dokonane powyżej wypunktowanie tylko niektórych instytucji, postaci oraz wypowiedzi, związanych z tworzącą się sztuką i kulturą, starało się wykazać, jak bardzo myśli i uczucia patriotyczne przenikały różne pola działalności kulturalnej tego tak bardzo długiego okresu zaboru austriackiego. Stolica Galicji jako siedziba szeregu instytucji centralnych tej prowincji kończącej się, wiekowej monarchii Habsburgów, miała lepsze niż inne ośrodki zaboru austriackiego warunki rozwoju – choć jako stolica miała też być lepiej pilnowana w dobie przedautonomicznego ucisku narodowościowego. Udało się jednak, choć nie bez strat, okres ten przetrwać, a istniejący do dziś, choć niestety na wygnaniu, Zakład Narodowy im. Ossolińskich jest największym chyba pomnikiem tej epoki. Czas po uzyskaniu autonomii został zaś dobrze wykorzystany dla moralnego zrywu narodowego od roku 1914 i budowy kultury narodowej w odrodzonej Polsce.

Artykuł niniejszy jest skróconą wersją pracy, opublikowanej wraz przypisami w języku angielskim w „Seminariach Niedzickich” V, Kraków 1991.
Informacja od Redaktora CL: powyższy tekst otrzymałem w r. 1992 od Autora, mojego kolegi szkolnego i Przyjaciela z czasów lwowskich, wraz ze zgodą na jego wydrukowanie w „Semper Fidelis” 1/93 (byłem wówczas członkiem Kolegium Redakcyjnego SF). Obecnie, z okazji 80. rocznicy urodzin i 5. rocznicy śmierci śp. prof. dra Andrzeja Olszewskiego, pozwalam sobie przedstawić ten ciekawy i historycznie ważny artykuł – po 17 latach – po raz drugi.



ANDRZEJ OLSZEWSKI (1930 Lwów – 2005 Kraków) – nekrolog i wspomnienia pośmiertne ukazały się w CL 2/05 i 1/06.