Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

WERTUJĄC WYDAWNICTWA

• Działalność prof. Jerzego Kowalczuka znana jest Czytelnikom przede wszystkim z dwóch kierunków: serii monografii lwowskich gimnazjów (w CL 1/10 znalazł się kolejny wykaz dostępnych opracowań) oraz pisma dokumentującego przeszłość Lwowa i Kresów płd.wsch. „Na Bajkach”.
Jest i trzeci kierunek zainteresowań i aktywności Profesora. Są to bogato udokumentowane monografie rodzinne Autora, przede wszystkim rodu de Barbaro, którego Profesor jest potomkiem po kądzieli. Tematowi włosko-polskiej rodziny został poświęcony tom o 700 stronach (formatu A4), pełen kopii tekstów w różnych językach i z różnych epok, tablic genealogicznych, fotografii i wyjaśnień autorskich. Kolejne redakcje dzieła są stale uzupełniane i wzbogacane, obecnie ukazało się trzecie wydanie.
Rodzina de Barbaro pochodzi z północnych Włoch i już tam była (i jest) szeroko rozgałęziona. Należała – jak wynika z zachowanych dokumentów, literatury i listów – do patrycjatu weneckiego, a nazwisko to występuje od przełomu XIV/XV wieku (ich przodkowie o innym nazwisku – nawet o parę wieków wcześniej). Jedna z gałęzi żyła zapewne w tej części Italii, która w XIX wieku należała do Austrii (tzw. Południowy Tyrol, po włosku Górna Adyga, oraz prowincja wenecka), stąd więc jeden (a może nie tylko jeden) z de Barbaro, jako oficer austriacki, z początkiem XIX w. został służbowo skierowany do położonej na przeciwległym krańcu monarchii habsburskiej – Galicji. Tak więc zaczęła się polska linia rodu, dość szybko – jak wiele innych – spolonizowana. Znalazłszy się w Galicji-Małopolsce, mężczyźni z rodziny de Barbaro w kolejnych pokoleniach żenili się – co zrozumiałe – z Polkami, ich córki wchodziły do polskich rodzin. Miejscem ich życia był przede wszystkim Lwów i inne miejscowości Małopolski Wschodniej, także Kraków.

Na terenie zaboru austriackiego, a szczególnie we Lwowie, było aż do II wojny wiele rodzin o nazwiskach włoskich, przypomnijmy: Bertoni, Martini, Quirini, Zuliani, Mazzucato, Scazighino, Scipio del Campo, w Krakowie Redolfi czy Maurizio i wiele innych. Zapewne większość z nich wywodziła się spod tamtejszego zaboru austriackiego. Obok wojskowych napływały do Galicji rodziny rzemieślnicze lub kupieckie – w poszukiwaniu lepszych dla siebie warunków pracy i bytu. Podobna migracja dotyczyła oczywiście nie tylko Włochów.

Po II wojnie lwowscy de Barbaro mu­sieli Lwów opuścić. Rozproszyli się po nowej Polsce, ale wielu znalazło się w innych krajach Europy i świata. Zawierają małżeństwa z obcokrajowcami, ich potomstwo traci polską tożsamość. Takie polskie losy…
Opracowanie prof. Kowalczuka nie jest „książką do czytania”, nie zostało zresztą wydane drukiem, lecz zreprodukowane kserograficznie i tą drogą dostępne dla kręgów rodziny oraz zainteresowanych historyków. Staje się w ten sposób dokumentem wycinka polskich dziejów, w szczególności polskiego społeczeństwa Lwowa w jego związkach z historią i kulturą alpejskiej części Europy.

• W bożonarodzeniowej „Rzeczpospolitej” (XII ’09) znalazło się obszerne i serdeczne wspomnienie Janusza Wasylkowskiego o Lwowie, lwowiakach – z jego i naszych lat przedwojennych, wojennych, nawet powojennych, zatytułowane Urodzeni we Lwowie. Spisała je A. Rybak, wspomagając się – dla wzbogacenia swej wiedzy – paroma książkami, w tym wydawanym przez Wasylkowskiego „Rocznikiem Lwowskim”.
Opowiada więc Wasylkowski o swym dzieciństwie na tle ukochanego Lwowa, o lwowskich autorach, którzy tworzyli we Lwowie, o Lwowie lub bodaj o Lwowie pamiętając. Pisze o urodzie Lwowa i jego specyficznej atmosferze, która nie pozwalała o nim zapomnieć nawet po wysiedleniu. Odtwarza obrazy z czasów okupacji i ekspatriacji, wspominając przy tym kolejnych ludzi, tych zwykłych i tych wybitnych, luminarzy lwowskiej kultury, nauki.
I na końcu – o pierwszych powrotach do Lwowa, turystycznych, sentymentalnych. Nie wszyscy się na to wtedy psychicznie odważali, woleli zatrzymać w pamięci dawne obrazy, niż je konfrontować z tragiczną rzeczywistością.
Dziś – dodajmy od siebie – po parudziesięciu latach rzeczywistość ta jest może mniej egzotyczna, ale nadal nie ma nic pozytywnego do wniesienia do współczesnego obrazu świata. Szkoda więc tego Lwowa, jego straconego społeczeństwa, jego zniszczonej kultury.
 
• Problematyka Ziem Wschodnich jest niezmiennie tematem zainteresowania części krajowych czasopism. Niezawodnym dla nas pismem jest „Na Placówce” z podtytułem niezależne pismo podhalańskie – tylko dla mądrych ludzi (słusznie!). Jego publikacje często prezentujemy.
W numerze 3/09 znajdujemy doskonałą relację tekstowo-ilustracyjną z XX Kongresu Kresowian na Jasnej Górze (lipiec ’09) pt. Kresowianie żądają prawdy. Mszę św. przed MB Częstochowską odprawił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, przybyło około 1000 kresowian, duża grupa górali z Podhala, a także liczni Polacy z Ameryki.

• Zapewne niewielu Czytelnikom znane jest czasopismo „Nowe Państwo”, związane z „Niezależną Gazetą Polską”. Do niedawna było kwartalnikiem, obecnie stało się miesięcznikiem.
Jego tematyka zawiera się w trzech dziedzinach: Cywilizacja – Historia – Polityka. Czytelnikom interesującym się tą problematyką pismo bardzo polecamy (cena niestety wysoka: ok. 10 zł).
Mamy w rękach cztery numery tego pisma: pierwszy, jeszcze kwartalnik (4/2007) oraz trzy już miesięczniki: 12/09 oraz 1 i 2/10. Szukamy oczywiście artykułów nas szczególnie interesujących. W pierwszym znajdujemy dwa:
– Prometeusze oddziału drugiego (autor D. Kaźmierski): o tajnych działaniach antysowieckich dyplomacji II RP w okresie międzywojennym, w kwestii ukraińskiej;
– Nie sami przeciw sowietom (autor jw.): omówienie działalności i zbiór zdjęć amerykańskich lotników z Obrony Lwowa 1919–1920.
W numerze 12/09:
–  Lwów pochłonął mnie bez reszty – wywiad z ks. prof. Józefem Wołczańskim (rozmawia P. Ferenc-Chudy): o pracy księdza historyka, badacza źródeł we Lwowie, autora szeregu cennych książek.
W numerze 1/10:
– W obronie Kresów Wschodnich (autor Mirosław Orłowski): o działaniach Komitetu Ziem Wschodnich przy ZG Stronnictwa Narodowego w czasie II wojny. Podczas wojny we Lwowie był wydawany tygodnik „Słowo Polskie”, zaś po wojnie (1945–46) „Biuletyn Kresowy”;
– Stonka z „Albatrosa” (autor P. Lisiewicz): o Ref-Renie.
W numerze 2/10 w artykule Od skautingu do „Czarnej Jedynki” (autor B. Kuświk) czytamy m.in. o historii powstania polskiego harcerstwa we Lwowie; ponadto zamieszczono tam zdjęcie: Harcerze z Kleparowa maszerują ze sztandarem na uroczystość patriotyczną, Lwów 1938 r. Zdjęcie to, zapewne całkiem nieznane, „zapożyczamy”.
Harcerze z Kleparowa maszerują ze sztandarem na uroczystość patriotyczną, Lwów 1938