Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Adam Wierciński, ZA SZYBKIE PISANIE

(fragment większego opracowania)

Z rozprawy znanego historyka: Nikt Polaków z Kresów Wschodnich nie wypędzał [sic!], otrzymali oni tylko możliwość wyjazdu z ZSRR do Polski. Uczyniła tak ich większość [sic!], ponieważ nie chciała żyć w ZSRR sądząc, że Polska nie stanie się komunistyczna, albo sądząc słusznie, że nawet jeśli komunistyczną się stanie, będzie to bądź co bądź Polska i będzie się w niej żyło lepiej niż w ZSRR. Wielu Polaków, zwłaszcza uboższych, dla których ustrój socjalistyczny był korzystny, pozostało jednak na miejscu; na Wileńszczyźnie byli oni później nawet uprzywilejowani jako narzędzia przeciwko Litwinom oraz dlatego, że Rosjanom było językowo łatwiej porozumieć się z Polakami niż z Litwinami1.

Aż trudno uwierzyć, że te zdania można przeczytać w książce wydanej we Wrocławiu, gdzie dotąd mieszkają wypędzeni ze Lwowa ekspatrianci i ich potomkowie. Z województw wschodnich II Rzeczypospolitej większość Polaków nie wyjechała do Polski w nowych granicach. Ależ skąd! Jedynie z ziem przyłączonych do republiki ukraińskiej większość ludności polskiej przyjechała do kraju. Pisał Piotr Eberhardt: Główną falę repatriacji ludności polskiej datuje się na lata 1945–1946, tyle że cała akcja trwała do 1948 r. W tym okresie opuściło Ukrainę Zachodnią – 810,5 tys. osób [...]. Dane oficjalne były niekompletne, gdyż nie obejmują licznej kategorii osób, które wyjechały z terytorium ukraińskiego poza oficjalną repatriacją. Ocenia się, że ponad 1,5 mln Polaków opuściło swoje strony rodzinne, które obecnie są w składzie Republiki Ukraińskiej2.
Inaczej było na pograniczu litewsko-białoruskim, gdzie w niektórych rejonach Polacy stanowili większość bezwzględną. Władzom zależało na wyjeździe Polaków z Wilna, ale ludność wiejską władze litewskie i białoruskie chciały koniecznie zatrzymać i utrudniały wyjazdy. Cytowany badacz przypuszcza, że szeroko pojęta repatriacja objęła około 400 tys. osób narodowości polskiej, które w rezultacie zmian granicznych opuściły bezpowrotnie terytorium Białorusi. Wynika z tego, że po zakończeniu repatriacji w 1948 r. na obszarze zachodniej Białorusi pozostało jeszcze około 600 tys. Polaków wyznania rzymskokatolickiego3.
A kilka tysięcy Polaków z ziem przyłączonych do Białorusi, już po akcji repatriacyjnej, pojechało jeszcze nie z własnej woli na Syberię i do południowego Kazachstanu, deportowano ich jako „andersowców” w 1951 roku i jako „kułaków” w 1952. Ostatni polscy spiecpieriesielency. Kto o nich wie cokolwiek, kto o nich pamięta? O zesłańcach z 1952 roku ukazała się dopiero niedawno z talentem napisana książka wspomnieniowa Stanisławy Chobian-Cheron4. A współczesny polski historyk pisze z takim przekonaniem: Nikt Polaków z Kresów Wschodnich nie wypędzał...
Według spisu z 1959 roku na Litwie mieszkało ponad 230 tys. Polaków. Dlaczego tylu zostało, i to po drugiej fali repatriacji. Nie dlatego, że dla uboższych według Krasuskiego ustrój socjalistyczny był korzystny. Eberhardt tłumaczył: Władze sowieckie nie spodziewały się, że rejestracja [osób chętnych do wyjazdu – A.W.] przybierze masowy charakter. W przypadku zrealizowania wyjazdów w tak dużej skali większa część Ziemi Wileńskiej stałaby się bezludna, co doprowadziłoby do upadku rolnictwa. Ograniczano więc możliwości wyjazdu do Polski5.
A co o tych sprawach ma do powiedzenia Norman Davies, najchętniej dziś czytany historyk? Dla niego wszystko jest proste: podjęto decyzję o przesiedleniu wszystkich [sic!] Polaków z obszarów położonych na wschód od nowej granicy na teren Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej [ta nazwa powstała o wiele później, w 1952 roku – A.W.], oraz o deportacji całej [sic!] ludności niepolskiej zamieszkałej po stronie zachodniej do ZSRR6.
Łatwo się dziś pisze książki historyczne. I szybko.



1 Jerzy Krasuski: Polska – Niemcy. Stosunki polityczne od zarania po czasy najnowsze. Wrocław 2009. Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
2 Piotr Eberhardt: Polska ludność kresowa. Rodowód, liczebność, rozmieszczenie. Warszawa 1998. Wydawnictwo Naukowe PWN.
3 Eberhardt, op.cit.
4 Wędrowne maki. Wspomnienia burzliwej młodości. Warszawa 2007, 2009. PIW.
5 Eberhardt: op.cit.
6 Norman Davies: Boże igrzysko. Historia Polski. Wydanie poszerzone, przekład autoryzowany: Elżbieta Tabakowska, Kraków 1991. Wyd. „Znak”.