Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Remigiusz Węgrzynowicz, KRESOWA PAMIĘĆ

Kościół św. Anny we LwowieKamienie Ziemi Kresowej „mówią”…! Zachowane w strukturach – budowlach, świątyniach, pomnikach – są nośnikami pamięci narodowej, trwałym kapitałem kultury wieloetnicznej tworzonej przez wieki oraz są świadectwem koegzystencji i twórczości naszych przodków.

Zachowana historia świątyń, a wśród nich kościoła św. Anny we Lwowie, przypomniana przez Jurija Smirnowa (w „Kurierze Galicyjskim”), wywołała reminiscencje niezapisane na kartach historii tej skromnej barokowej świątyni, znajdującej się u zbiegu trzech ruchliwych ulic: Gródeckiej, Janowskiej i Kazimierzowskiej…
W roku 1507 w miejscu obecnej świątyni członkowie cechu krawieckiego zbudowali drewnianą kapliczkę. Po pożarze w 1509 roku odbudowana częściowo z kamienia, częściowo z drewna.
W późniejszych latach dwukrotnie spalona i odbudowana w stylu barokowej świątyni. W 1730 roku powstały (obok) zabudowania klasztorne oo. Augustianów. Biblioteka klasztorna, licząca 3916 tomów, była jedną z najlepszych wówczas we Lwowie.
Po drugiej wojnie światowej kościół zamknięto. Przeznaczono na kasy biletowe, a później komis meblowy. Wyposażenie zabytkowe zniszczono. Zegar z wieży złomowano, organy sprzedano na Litwę...
W roku 1992 kościół wraz z budynkiem parafialnym (poklasztornym) przekazano cerkwi greckokatolickiej.
*  *  *
W tej świątyni brat mój (Artur, 1921) i ja (1922) otrzymaliśmy sakrament chrztu. Przez wiele lat nie odwiedzaliśmy tej świątyni, dopiero w czasie okupacji niemieckiej wykorzystywaliśmy ją w celach niesakralnych… Była miejscem spotkań (w czasie wieczornych nabożeństw) w celu przekazywania podrobionych dokumentów „aryjskich” oraz dzieci żydowskich i dorosłych uciekinierów z obozu janowskiego i getta umówionym osobom. Sprzyjające warunki pozwalały „zgubić się” (po zdjęciu opaski z gwiazdą Dawida) wśród licznych przechodniów, m.in. również udających się na wieczorne nabożeństwo.
W sąsiedztwie kościoła przy ul. Jachowicza brat mój urządził mieszkanie, a w nim podwójną ścianę w łazience z zamaskowanym wejściem, gdzie w razie potrzeby można było ukryć parę osób. Mieszkanie służyło głównie na krótki pobyt osób przyprowadzonych z kościoła i odpowiednie przygotowanie wyglądu do podróży w umówione uprzednio, często odległe, miejscowości, m.in. do Warszawy, jak również do leśnej partyzantki w górach, w której pośredniczył ksiądz-partyzant (po wojnie sędzia w kurii rzymskokat. we Wrocławiu).
Artur Węgrzynowicz (1965, brat Remigiusza)W tej świątyni przekazywano w opiekę umówionym osobom dzieci żydowskie. W akcjach tej działalności humanitarnej zaangażowanych było wiele osób. Wielu ocalonym tą drogą udało się przeżyć okupację (wśród nich dziewczynka przechowana w naszej rodzinie).
W działalności tej wiele zawdzięczaliśmy księdzu Rokickiemu – proboszczowi kościoła św. Anny, oraz wikariuszowi-katechecie szkolnemu, księdzu Florkowi. Kapłani orientowali się w działalności. Brat mój otrzymał od nich blankiety metryk, które wypełniał i (dzięki zdolnościom manualnym) dorabiał pieczątki z różnych parafii w kraju.
Nowe blankiety poddawane były procesowi „postarzania” w prymitywny sposób nad płomieniem lampy naftowej. Inne dokumenty (zaświadczenia pracy, dowody zameldowania z okresu przedwojennego i okupacji sowieckiej), do których dorabiał brat odpowiednie pieczątki, wypisywane były na różnych maszynach (wedle potrzeby w językach polskim, niemieckim i rosyjskim) przez kierowniczkę szkoły maszynopisania (przy ul. Zyblikiewicza), dyspozycyjną w potrzebie o każdej porze dnia. Rola moja była marginalna – pomocnicza przy działalności brata. Mieszkanie moje służyło za skrzynkę poczty konspiracyjnej. Kontakty z przychodzącymi z getta, a niekiedy udzielenie noclegu uciekinierom przed dalszą podróżą w bezpieczne miejsce.
Niestety…! Po pewnym okresie działalność nasza została zagrożona. Zdążyliśmy opuścić nasze mieszkania i miasto. W dniu następnym gestapo aresztowało w moim mieszkaniu koleżankę studentkę (późniejszą profesor Akademii Rolniczej w Lublinie) i krewnego, którzy przyszli z zamiarem zabrania niektórych moich rzeczy. Na szczęście po dwóch tygodniach zostali zwolnieni z więzienia…!
Ja, zacierając ślady, wyjechałem do Sokołowa k. Rzeszowa, gdzie przebywałem do czasu wkroczenia armii sowieckiej jako student-praktykant u lekarza weterynarii.
Brat mój wyjechał do Warszawy, gdzie spełniał obowiązki żołnierza Armii Krajowej. Opiekował się nadal „podopiecznymi”, których konwojował ze Lwowa i umieszczał w bezpiecznym miejscu. Zorganizował bimbrownię, która dostarczała środki na działalność konspiracyjną, jak również potrzebującym podopiecznym. Jako plutonowy podchorąży brał czynny udział w powstaniu, m.in. w zdobywaniu znanego budynku „Pasty”.
Po wojnie, aresztowany w czasie nielegalnego przekraczania granicy, po ucieczce z więzienia, zacierając działalność konspiracyjną, powrócił do swojego nazwiska, ukończył studia (architekturę) i opuścił kraj przy okazji wycieczki do Kopenhagi na statku „Batory”. Przez trzydzieści lat pracował w USA. Wrócił do kraju w złym stanie zdrowotnym. Nie zdążył odwiedzić rodzinnego miasta, gdzie kamienie „mówią”… z mogił przodków: ojca – obrońcy Lwowa 1918 r. – na cmentarzu Janowskim, z kaplicy pradziadka radcy namiestnictwa ck we Lwowie na cmentarzu Łyczakowskim, z murów szkół, uczelni, świątyń… tak dobrze znanych, w których „skumulowana energia” zdarzeń osobistych i świadectwo koegzystencji wieloetnicznej na Kresach…! W 2002 roku przyjęła go ziemia krakowska* – skromnie, bez zaszczytów, należnych odznaczeń i ostatniej posługi kapłańskiej…
*  *  *
Nośnikiem pamięci kresowej, tej również zakodowanej w kamieniach, jest młode pokolenie. Bardzo cenna jest wieloletnia aktywność pracowników naukowych z uczelni polskich, wraz z młodzieżą akademicką, w renowacji i konserwacji zabytków na Kresach.
Wśród licznych działaczy młodego pokolenia jest muzykolog-politolog Michał Piekarski, w którym płynie krew kresowa. Zauroczony Kresami i Lwowem organizuje na Kresach koncerty i uczestniczy czynnie w uroczystościach i imprezach związanych z pamięcią narodową. Publikuje w lwowskiej prasie liczne artykuły o bogatej historii muzycznej Kresów.
Od aktywności młodego pokolenia w znacznej mierze zależy pogłębianie procesu koegzystencji z mieszkańcami tamtej ziemi. Torowanie drogi do Unii Europejskiej.
Niedobór młodych następców kresowiaków seniorów w niektórych oddziałach Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich może być zagrożeniem dla zachowania pamięci kresowej w cennych wydawnictwach „Semper Fidelis” i „Cracovia Leopolis”…

*    Artur Węgrzynowicz spoczywa w Krakowie na cmentarzu Grębałowskim (przyp. red.).