Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

W KRAKOWIE I DALEJ

Nie odeszła z naszej pamięci HELENA KONOPKOWA 1932–2012
6 lutego 2012 na zawsze zatrzymało się serce naszej Przyjaciółki śp. Heleny Jagusz Konopkowej. Serce, które bez mała przez 80 lat pracowało niestrudzenie, którym przez całe swoje niełatwe życie dzieliła się hojnie i na którego dnie głęboko przechowywała – niczym skarb – kilka szczęśliwych lat dzieciństwa i miłość do Stanisławowa – miasta, gdzie przyszła na świat.
Rodzina Jaguszów przybyła na południowo-wschodnie Kresy w drugiej połowie XIX w. z Pomorza (z zaboru pruskiego), chroniąc się przed germanizacją. Osiedli w okolicy Tłumacza, we wsi Bratyszów, i pracując na roli szybko dorobili się majątku i pozycji, a wieś, która była enklawą polskości, przemianowali na Zagórze Polskie (nb. obecnie nie istnieje).
Przyszły ojciec Heleny (u nas znanej jako Halina, Hala), po przejściu całej kampanii wojny bolszewickiej 1920 r. i po ukończeniu prawa na Uniwersytecie Lwowskim, został skierowany do urzędu wojewódzkiego w Stanisławowie. W tym kwitnącym i dynamicznie rozwijającym się mieście założył rodzinę z Wandą Vogel, tu urodziła się trójka ich dzieci, szybko też awansował i pod koniec lat trzydziestych objął tam stanowisko naczelnika wydziału rolnego.
Tę kresową sielankę w wielokulturowym mieście, z niepowtarzalną atmosferą, trudno uchwytną dla przybysza z zewnątrz, dramatycznie przerywa druga wojna światowa. W 1941 roku ojciec został aresztowany przez gestapo i wywieziony do obozu w Majdanku, gdzie jesienią 1943 r. zmarł.
Wojenny walec nienawiści niszczył brutalnie wszystko co polskie. W maju 1944 roku dwunastoletnia Hala wraz z matką i rodzeństwem opuszcza Stanisławów, zachowując na zawsze w pamięci i sercu emocjonalny i bardzo intymny związek ze swoim rodzinnym miastem.
W pierwszym etapie rodzina zatrzymała się w Wieliczce, gdzie Hala ukończyła szkołę średnią, zwieńczoną maturą. Następny etap to Kraków. Tu studiuje romanistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując w 1956 r. dyplom magisterski i wtedy też wychodzi za mąż.
Po wielu staraniach została zatrudniona jako lektorka j. francuskiego w Studium Praktycznej Nauki Języków Obcych Politechniki Krakowskiej, gdzie z sukcesami zawodowymi pracowała do emerytury. W tym czasie raz do roku wyjeżdżała na miesięczne stypendium do Francji, a szczególnie do Paryża, zawierała znajomości i przyjaźnie, bywała zapraszana też na południe Francji na piękne Wybrzeże Lazurowe, do Nicei, Cannes, Saint Tropez.
W okresie przemian ustrojowych zaangażowała się czynnie w uczelnianej „Solidarności”.
Do końca swego życia zajmowała się różnorakimi tłumaczeniami, w tym trudnych artykułów technicznych, wymagających idealnej ścisłości i leksyki.
Uczyła również u Księży Misjonarzy na Stradomiu. W słowie pożegnalnym na mszy św. żałobnej ks. dr Przemysław Nowakowski, kierownik Katedry Historii Liturgii na Wydziale Teologicznym UPJPII, opowiedział, że uczyła nie tylko języka, ale i kultury francuskiej, a na rok przed śmiercią przetłumaczyła na język starofrancuski Gorzkie żale, który to przekład, przesłany do Watykanu, uznano za jedyny obowiązujący i umieszczono w Bibliotece Watykańskiej.

Osobiście poznałam Halę jesienią 1988 roku, w sytuacji iście teatralnej, kiedy to ekspatrianci nielegalnie spotykali się na terenie klasztoru oo. Dominikanów. W lutym 1989 roku oficjalnie powstaje krakowski Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, a w jego ramach jesienią, w tym samym roku, Koło Stanisławowian. Hala wchodzi do Zarządu z funkcją zastępcy sekretarza, a po 2000 r. nieprzerwanie – sekretarza. Przez 22 lata swoją mądrością, talentem, erudycją, niespotykaną życzliwością i otwartością dla wszystkich, kulturą osobistą i empatią wspierała działania krakowskiego Koła Stanisławowian.
O szerokich zainteresowaniach, nieustannie szukała jasnych stron życia, bardzo lubiła spotkania konwiwialne, bawiąc grono stanisławowskich przyjaciół błyskotliwym intelektem i humorem.
Pożegnaliśmy naszą śp. Przyjaciółkę na cmentarzu w Bronowicach koło Krakowa w mroźny dzień 13 lutego w głębokim przekonaniu, że była to ważna Osoba w naszym życiu.
Droga Halu, tulimy Cię w ramionach naszej wdzięcznej pamięci, dziękując za całe dobro, które czyniłaś.
Krystyna Stafińska
Prezes Koła Stanisławowian w Krakowie
 
 
Odszedł Profesor Jerzy Węgierski
W Katowicach zmarł 4 czerwca 2012 r. prof. Jerzy Węgierski. Pochodził ze Lwowa, urodził się 13 lutego 1915 r., kiedy to przez świat przewalała się groza I wojny światowej. Miałem zaszczyt poznać Go kilka lat temu, kiedy przygotowywałem z Nim rozmowę dla kwartalnika „Cracovia–Leopolis” (1/08). Od przesłuchań przez NKWD w czasie II wojny światowej nie słyszał na jedno ucho. W ostatnim czasie ogłuchł niemal zupełnie. Kontakt z Profesorem był bardzo utrudniony, ale zawsze był otwarty i chętny na rozmowy, opowieści o Kresach, Lwowie, Jego pełnym cierpienia i dramatyzmu życiu. Słuchałem z zapartym tchem Jego opowieści o wojnie, aktywnym uczestnictwie w działaniach AK we Lwowie, Jego gehennie podczas przesłuchań przez NKWD, więzieniu przy ul. Łąckiego we Lwowie, obozach katorżniczej pracy, których nie miał prawa przeżyć. A przeżył i w 1955 r. powrócił już nie do polskiego Lwowa, a na Śląsk, gdzie zaczął całkiem nowe życie, rozwinął skrzydła jako naukowiec, sięgając tytułów profesorskich, a przy tym dokumentując okres II wojny światowej we Lwowie, działania AK na terenie Lwowa i okolic. Nie ukrywam, że podczas rozmowy z tym już dochodzącym do 90. mężczyzną, jeszcze pełnym werwy i energii do pracy, to ja czułem się starcem! A przecież w tym samym czasie w obozach sowieckich przebywała też Jego matka! W Kazachstanie, kiedy wypuszczony został z łagru, czekała na niego Jego przyszła żona. Tam – w prowizorycznej kaplicy węzłem małżeńskim połączył ich Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński. Świadectwo ślubu wypisał własnoręcznie na swej fotografii – dzisiaj stanowiącej nie tylko dokument, ale i swoistą relikwię. Tego dokumentu nie chciał uznać śląski proboszcz…
Profesor Węgierski pozostawił po sobie wiele artykułów i wspaniałe książki, do których badacze dziejów historii Polski i II wojny światowej będą musieli często sięgać. Pozostawił po sobie rzecz niepowtarzalną, którą stworzył w zespole z Grzegorzem Mazurem, Jerzym Skwarą – Kronikę 2350 dni wojny i okupacji Lwowa 1 IX 1939–5 II 1946. To dzieło mogło powstać dzięki żmudnej pracy historyka i archiwisty, który dotarł do znanych z konspiracji przyjaciół, ale i do innych nieznanych mu, którzy mu zaufali. Nie tylko przekazali swą wiedzę o czasach II wojny światowej, akcjach, ale udostępnili też unikatowe zdjęcia i dokumenty. To dzięki prof. Węgierskiemu wiemy dziś tak wiele o przecież nie najodleglejszej przeszłości z dziejów Polski. Zapamiętam Profesora jako rzeczowego, otwartego i przyjaznego człowieka, który jednak nie potrafił funkcjonować bez swej wspaniałej i niezastąpionej żony.

Janusz M. Paluch
 
Notatki
• W kwietniu br. w Zespole Szkół Zawodowych im. Kard. A.S. Sapiehy w Krakowie odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą życiu i działalności dawnego absolwenta Technikum Geologicznego w tym Zespole, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – śp. Andrzeja Przewoźnika. Inicjatorem powstania tablicy było Stowarzyszenie Rodzin Ofiar Katynia, fundatorem Rada Ochrony Pamięci WiM, a projektantem i wykonawcą art. rzeźbiarz Czesław Dźwigaj.
Uroczystość odbyła się w drugą rocznicę tragicznej śmierci A. Przewoźnika w katastrofie lotniczej w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.
(DTS)
• Z początkiem lipca odsłonięto i poświęcono na Cmentarzu Parafialnym w Oświęcimiu Tablicę Pamiątkową ku czci Polaków zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Oto treść zamieszczonego tam napisu:


W HOŁDZIE POLAKOM
MIESZKAŃCOM ZIEM WSCHODNICH
II RZECZYPOSPOLITEJ
OFIAROM LUDOBÓJSTWA
DOKONANEGO PRZEZ UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW
W OKRESIE II WOJNY ŚWIATOWEJ
CZEŚĆ I WIECZNA CHWAŁA

ŚRODOWISKA KRESOWIAN
OŚWIĘCIMIA I OKOLICY

Wymiar tablicy: 73×55 cm