Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

WERTUJĄC WYDAWNICTWA


 W CL 1/13 omówiliśmy numer 39. półrocznika Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa „Przeszłość i pamięć”, a już dostaliśmy kolejny – 40. z drugiej połowy roku 2012. Numer ma prawie 270 stron dużego formatu (A4), a w nim wielka ilość tematów – artykułów, wiadomości, zdjęć. Trudno wypisywać wszystkie, skupiamy się więc – jak zwykle – na szczególnie nas interesujących.

  • Dowiadujemy się więc, że w kwietniu 2012 w Krakowie na budynku Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 przy ul. Rzeźniczej odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą śp. Andrzejowi Przewoźnikowi, który do tej szkoły uczęszczał.
  • W maju ub.r., po wieloletnich (!) staraniach wreszcie odsłonięto w Podkarmieniu w Tarnopolskiem pomnik Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Współfundatorem pomnika był KIK w Przemyślu.
  •  Również w maju odnaleziono mogiły żołnierzy WP z 1939 r. w Lasach Janowskich k. Lwowa. Zwłoki zostaną przeniesione na przyszły Polski Cmentarz Wojenny w Malechowie.
  • W czerwcu ’12 Koło Przyjaciół Brodów z siedzibą w Legnicy przyznało medale pamiątkowe wybite ku czci wybitnego brodzianina, pisarza Józefa Korzeniowskiego (1797–1863).
  • W sierpniu przypadła 92. rocznica obrony Polskich Termopil pod Zadwórzem. Z tej okazji odbyła się tam uroczystość, na którą przybyło szereg osób ze Lwowa, z Konsulatu RP oraz z ROPWiM. W obszernym tekście przypomniano wydarzenia lat 1920–1925, przede wszystkim Panią J. Zarugiewiczową, symboliczną Matkę Nieznanego Żołnierza, poległego pod Zadwórzem.
  • W artykule o Powstańcach Śląskich pokazano zdjęcie tablicy pamiątkowej ochotników kadetów lwowskich, którzy oddali swoją krew w walce o wolność Śląska w III Powstaniu Śląskim.

W dziale Studia znajdujemy 32-stronicowy materiał pt. Za drugiego Sowieta. Pierwszy rok powojennego Lwowa (sierpień 1944 – wrzesień 1945), bogato ilustrowany (autor Damian Markowski). Oto pierwsze słowa artykułu:

Lwów – stolica Galicji Wschodniej, w okresie dwudziestolecia międzywojennego największy po Warszawie ośrodek polskiej kultury i nauki, stanowił jeden z warunków sine qua non w polityce Rządu RP przebywającego w Londynie. Miasto, którego powojenny los został de facto przypieczętowany na konferencji „Wielkiej Trójki” w Teheranie, formalnie zostało oddane Związkowi Sowieckiemu latem 1944 r. przez formujące się struktury Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, ciała całkowicie podległego Stalinowi. Jednak w świetle prawa międzynarodowego umowy te były nieważne. Los Lwowa miał się dopiero rozstrzygnąć, a instalujące się weń władze sowieckie przystąpiły do brutalnej sowietyzacji wszystkich dziedzin życia społeczno-gospodarczego...

Potem następują rozdziały: Powrót sowieckiej władzy, Fałszywa normalność, Polityka mieszkaniowa, Propaganda i ideologia w działaniu, Przeciw religii, Industrializacja, Zwalczanie podziemia, Opór przeciwko wyjazdowi, Ku rozwiązaniom.

 

 W sobotnio-niedzielnym dodatku Plus-Minus do „Rzeczpospolitej” z 9–10 II ’13 zamieszczono bardzo obszerną rozmowę Mazurka z p. Adolfem Juzwenką, dyrektorem ZN im. Ossolińskich we Wrocławiu. Pierwsza wymiana zdań: – Kiedy Lwów będzie znów polski? Odpowiedź: Ha, życzyłbym sobie, by Lwów był europejski, a droga do Europy wiedzie przez Polskę. Pytanie: Dobrze, dobrze, ale kiedy przesuniemy granicę na Zbrucz? Odpowiedź: Nie ma granic danych na zawsze i nikt nie wie, jak potoczą się nasze losy.

Cała długa rozmowa pełna jest zaskoczeń, odpowiedzi rzeczowych i uników. Wypowiedź jedna z ostatnich w tej rozmowie: Głównie dwa najważniejsze miasta: Lwów i Wilno – oba były centrami polskiej kultury. Czy polską literaturę, sztukę, muzykę można zrozumieć bez Wilna i bez unii z Litwą? Czy historię Polski i jej kultury można napisać bez Lwowa? To jest po prostu niemożliwe i to powoduje, że kolejne pokolenia Polaków jadąc tam, czują się jak u siebie.

Inny temat: Dlaczego zniszczył Pan Wydawnictwo im. Ossolińskich? Odpowiedź: Uratowałem je. […] Zlikwidowałem spółkę, żeby uratować wydawnictwo. Tylko tak można było, zgodnie z prawem, oddłużyć ją, zachować prawa do znaku graficznego i wydawanych tytułów. […] Właśnie przygotowujemy plan działania w nowej strukturze prawnej. […]


 

ADOLF JUZWENKO, ur. 1934 koło Zaleszczyk. Studia historyczne na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 70–90. działacz opozycji antykomunistycznej. Od 1990 dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Założył we Lwowie ekspozyturę wrocławskiego Ossolineum, umożliwiającą korzystanie przez polskich naukowców ze zbiorów ossolińskich pozostałych we Lwowie.


 

W tygodniku „W sieci” nr 5/13* znalazł się artykuł A. Guzickiego, zatytułowany Jak na Podolu rozpętano drugie powstanie styczniowe, a dotyczący antysowieckiego zrywu mieszkańców Czortkowa w styczniu 1940 r. Akcja młodych chłopców została oczywiście stłumiona przez NKWD. Oskarżono 129 młodych powstańców, z czego 28 skazano na śmierć.

W tym samym piśmie, lecz dwa tygodnie później (nr 7/13 z 18–24 II) przeczytaliśmy bardzo ciekawy artykuł K. Utrackiej o poecie Kazimierzu Wierzyńskim (1925–
–1969), urodzonym w Drohobyczu, jednym z najwybitniejszych poetów polskich XX wieku. Powojenne życie spędził na emigracji. Zmarł w 1969 r. w Londynie, ale pochowany został w Warszawie w Alei Zasłużonych na Powązkach. Zawsze tęsknił za Polską, zwłaszcza – jak pisze autorka – za miejscami dzieciństwa i młodości: Stryjem, Drohobyczem, Samborem, Stanisławowem, Chyrowem…


 

*    Od numeru 10/13 nazwa tego pisma brzmi już „Sieci”.

 

 Krakowski „Dziennik Polski” z okazji swego 68-lecia (?) wydał specjalny dodatek, a nim przedstawił sylwetki wybitnych krakowian, w liczbie 17*. Każdej z owych osób poświęcono rysunkowy portret oraz opowieść o człowieku, jego życiu i działalności, zasługach (głównie dla Krakowa oczywiście), okraszoną porcją anegdotek. Wśród tych postaci figuruje Stanisław Lem, który istotnie mieszkał i działał tu w latach powojennych, jednak sam fakt zaliczenia go do krakowian zdenerwował nas niepomiernie.

Ale kiedy zabraliśmy się do czytania owego tekstu o pisarzu (autorstwa W. Jurasza), znaleźliśmy tam taki oto passus:

Mimo owych związków geograficzno-meldunkowych łączących Stanisława Lema z Krakowem, autor „Solaris” nie czuł się z naszym miastem szczególnie związany. Znacznie bliższy był mu rodzinny Lwów, skąd wraz z rodziną przyjechał pod Wawel tuż po wojnie. O Lwowie właśnie opowiada jedna z jego niewielu powieści współczesnych, zatytułowana „Wysoki Zamek”. Kraków takiego zaszczytu nie doczekał. Wręcz przeciwnie, w tymże roku, wypowiadając się dla „Dziennika Polskiego” Stanisław Lem stwierdzał wprost: „Ja, żeby pisać, potrzebuję dostępu do literatury naukowej i kontaktów ze światem. Czy mam ten dostęp w Krakowie czy gdzie indziej, nie ma najmniejszego znaczenia. Mieszkałem jakiś czas w Wiedniu, mieszkałem w Berlinie, i wszędzie pisałem tak samo. Ja nigdy w życiu nie byłem w tak zwanej kawiarni literackiej. To znaczy, cenię atmosferę Krakowa o tyle, że to miasto leży daleko od Warszawy…”


 

*    Widocznie nie co rok to prorok, lecz co cztery lata (4 x 17 = 68)!

 

 Pamiętamy, że przed paru laty ukazywało się we Lwowie pod redakcją Bożeny Rafalskiej czasopismo kulturalne „Lwowskie Spotkania”, jednak – jak się okazało – powstały obiektywne trudności, które czasowo uniemożliwiły pracę nad edycją pisma. I tu nagle niespodzianka: otrzymaliśmy z Przemyśla dwa numery* o dość zmienionym wyglądzie zewnętrznym: lepszy format (A4 zamiast A2**), kolorowa okładka, 70–80 stron. Pismo jest ciekawe, tematyka różnorodna, oczywiście w granicach, jakie wyznacza przede wszystkim szeroko rozumiana ojczysta Ziemia. Jest to więc najpierw Małopolska Wschodnia, ale także Wołyń (głównie Krzemieniec). Potem jeszcze inne, lecz blisko związane z naszą historią: Ukraina (ta zza Zbrucza), Litwa, odległa Syberia.

Treści artykułów dotyczą rozległej problematyki: historia w szerokim rozumieniu, literatura (poezja, teatr, twórcy), religia (w pierwszym numerze Boże Narodzenie, kolęda), biografie (w tymże o Drexlerach, Cydziku, Sandeckiej), sztuka (historia sztuki i architektury, muzyka, fotografia, ikony). Wszystkie bogato ilustrowane.

Równie bogaty, a może i bogatszy w materiały jest nr 2. Pozytywne dla tego pisma stają się tematyczne zestawy materiałów różnych autorów. Pierwszym z nich jest pięć ogromnie ciekawych artykułów na temat Powstania Styczniowego – to dziś chętnie czytane, bo znajdujemy w tej historii wiele odniesień do współczesności. Dalej zbiór ośmiu opowiadań Krystyny Szwic o Złoczowie pod wspólnym tytułem W Złoczowie był anioł. O Antykwariacie Kresowym w Chełmie dwa artykuły i wiersz. Długi artykuł i wiersze o Krzemieńcu. Legenda o wędrujących krzyżach spisana przez Mariusza Olbromskiego. Długi artykuł o Wielkim Głodzie na Ukrainie w latach 1932–33. Tematyka lwowska: wielcy twórcy polskiej muzyki, Biblioteka Baworowskich, wiersze Natalii Otko. Wspomnienie o zmarłym abp. Tokarczuku. Ponadto wiersze M. Kopycińskiej-Lehun, a na koniec przegląd książek o tematyce kresowej.


 

*    Oba numery zredagowane przez Mariusza Olbromskiego. Redaktorem naczelnym pozostaje B. Rafalska.

**  Wcześniej było to pismo o wizualnym charakterze gazety dużego formatu. Zwracaliśmy kiedyś na to uwagę w CL, że w takim piśmie należałoby przejść na format A4 lub nawet B5, co obecnie się stało.