Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

J. Polonus, CIOS NOŻEM W PLECY 17 WRZEŚNIA 1939 ROKU

J. Polonus, CIOS NOŻEM W PLECY 17 WRZEŚNIA 1939 ROKU


17 września 1939 roku Związek Sowiecki dokonał agresji na Polskę, która od 1 września stawiała opór oddziałom niemieckim. Wypełniając porozumienie Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku, na tereny Rzeczypospolitej wkroczyło milion sowieckich żołnierzy. Uderzenie ze wschodu uważane jest przez wielu jako wbicie noża w plecy Rzeczypospolitej. Po 17 września legły w gruzach wszelkie plany organizowania oporu na Polesiu czy Przedmościu Rumuńskim, tym samym dokonał się IV rozbiór Polski. Obaj okupanci podzielili się po połowie polskim terytorium, rozpętując na nich terror i zwalczając wszelkie działania niepodległościowe.
Kilka godzin przed sowiecką agresją na Kreml został wezwany niemiecki ambasador w Moskwie Fredrich Werner von der Schulenburg. – Stalin przyjął mnie o drugiej w nocy w obecności Mołotowa i Woroszyłowa i oświadczył, że Armia Czerwona przekroczy dziś rano o godzinie szóstej granicę sowiecką na całej linii od Połocka do Kamieńca Podolskiego. Dla uniknięcia nieporozumień prosił usilnie, aby lotnictwo niemieckie od dzisiaj nie przekraczało na wschód linii Białystok–Brześć–Lwów. Samoloty sowieckie rozpoczną dzisiaj bombardowanie terenów na wschód od Lwowa – wspominał ambasador III Rzeszy.
Tuż po opuszczeniu przez niego budynku o godzinie 2.15 zawiadomiono polskiego ambasadora w Moskwie Wacława Grzybowskiego. – Byłem przygotowany na złe wiadomości. Myślałem, że Sowiety, pod jakimkolwiek pretekstem, wymówią pakt o nieagresji. To, co miało nastąpić, było dużo gorsze – zapamiętał Grzybowski. Agresji dokonano bowiem bez wypowiedzenia wojny, ambasadorowi przekazano dokument, w którym stwierdzono: Warszawa jako stolica Polski już nie istnieje (...). Państwo polskie i jego rząd praktycznie przestały istnieć (...) rząd sowiecki polecił (...) wojsku przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i ludność Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi.

 

Linia Curzona

 

Ambasador Grzybowski nie przyjął tej noty odpowiadając, że suwerenność państwa istnieje, dopóki żołnierze armii regularnej biją się. Jednocześnie oświadczył: Rozumiem, że mam obowiązek zawiadomić mój rząd o agresji, która prawdopodobnie już się rozpoczęła, ale nie zrobię niczego więcej. Wszelako mam jeszcze nadzieję, że wasz rząd nie wprowadzi Armii Czerwonej do Polski i nie ugodzi nas w plecy w chwili, gdy prowadzimy walkę z Niemcami. Sowieci usiłowali przekonać ambasadora, że zapewne nie zdaje sobie sprawy, w jak beznadziejnej sytuacji militarnej znajduje się Polska. Na tę kwestię Grzybowski odrzekł: Najbardziej nawet pesymistyczne raporty attaches wojskowych nie mają mocy unieważnienia międzynarodowych traktatów. Przypomniał również rok 1812, kiedy to wojska francuskie zajęły nawet Moskwę, a przecież nikt nie uznał tego za koniec istnienia państwa rosyjskiego.
Tymczasem już o świcie – mimo kapitulanckiej dyrektywy naczelnego wodza marszałka Rydza-Śmigłego, aby z wojskami sowieckimi nie walczyć – zacięty opór najeźdźcy stawiały poszczególne oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza broniąc honoru polskiego żołnierza. To właśnie żołnierze i oficerowie KOP-u stali się pierwszymi ofiarami bolszewickiego bestialstwa.