Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

RÓŻNE SPRAWY WCZORAJSZE, DZISIEJSZE I JUTRZEJSZE



Ten numer nie jest wesoły. Ale powiedzmy od razu, że żaden z numerów kwartalnika „Cracovia–Leopolis” nie może zadowolić tych Czytelników, którzy oczekiwaliby bałaku i batiarskich piosenek uważając, że to one „ratują kulturę Lwowa”. Chodzi zresztą nie tylko o kulturę, także o dramatyczną historię naszych wschodnich stron w ogóle. Dramatyczną, lecz bogatą – bo z jednej strony najazdy, wojny, ludobójstwo, deportacje, z drugiej właśnie ta nieprzerwanie tworzona wielka kultura: architektura, sztuka, literatura, muzyka. To wszystko trzeba ratować, a w tym także sztukę ludową, folklor: strój ludowy, piosenki i ów bałak. Więc nie ograniczajmy się do niektórych tylko przejawów kultury i nie rozróżniajmy kultury wielkiej i „małej”.
Wróćmy do historii, tej dramatycznej. W tym numerze jest jej wiele. Przede wszystkim zbliża się ważna data – 11 lipca, którą uznano za symboliczną dla pełnych okrucieństwa wydarzeń, które miały miejsce w latach 1943–1944 na naszych południowo-wschodnich Kresach – głównie na Wołyniu i we wschodniej Małopolsce, w województwie tarnopolskim, także lwowskim i stanisławowskim. Pisaliśmy już o tym wiele, teraz jednak będziemy tę przypadającą wkrótce 70. rocznicę przeżywać w sposób szczególny.
W naszym kwartalniku wszystko to znalazło mocne odbicie. Już na samym wstępie prof. B. Hadaczek podsumowuje nasze trudne losy. Potem piszą o tym tak znane osoby, jak pp. E. Siemaszko, J. Białowąs i A. Dwojak. Zwróćmy szczególną uwagę na istotę dramatu ks. Szczepankiewicza, o którym opowiada J. Białowąs.
Równoważnikiem relacji o ukraińskim ludobójstwie jest wstrząsająca rozmowa z p. Aleksandrą Szemioth, sybiraczką.
Do najważniejszych tematów poruszanych w tym numerze należy bogato ilustrowane ukazanie na kilku przykładach renowacji zabytkowych – historycznie i artystycznie – obiektów nagrobnych na Cmentarzu Łyczakowskim.
Niezwykle istotne uogólnienia prezentuje tekst prof. R. Legutki, ale także – choć nie związane z głównymi tematami numeru – rodzinno-historyczne wspomnienie prof. R. Węgrzynowicza i ks. J. Pyrka o pedagogu M. Eminowiczu.
*  *  *

Przeglądając redakcyjne archiwum natrafiliśmy na tekst mailowy z 2002 r., nadany przez Staszka Kosa, który pisze:

Rozproszeni po II wojnie światowej przedwojenni mieszkańcy Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich znaleźli się w różnych miejscowościach, krajach, kontynentach. Wielu z nich już nie żyje.
Mamy obecnie do dyspozycji w postaci internetu narzędzie umożliwiające szybki i niekłopotliwy kontakt międzyludzki. Może moglibyśmy więc zainicjować akcję stworzenia listy rozsianych po świecie lwowiaków i kresowiaków, zawierającej podstawowe dane osobowe (imię i nazwisko, nazwisko panieńskie dla kobiet, data urodzenia i śmierci), informacje o miejscu zamieszkania przed wojną, zawód itd.
Umieściłbym te informacje na swojej stronie internetowej (www.lwow.home.pl).
Druga propozycja dotyczy upamiętnienia zmarłych już lwowiaków – stosowna inskrypcja umieszczona na płycie nagrobnej, która informowałaby o tym, że jest to grób mieszkańca Lwowa (czytaj: generalnie „kresów”).
Co o tym sądzicie? Czekam na opinie. Pozdrawiam, Staszek.

List powyższy kierujemy zarówno do Czytelników, jak i do p. Staszka Kosa. Chcemy bowiem przypomnieć, że od kilkunastu lat prowadzimy Archiwum Wschodnich Małopolan, gdzie zawarte są wszelkie informacje o byłych polskich mieszkańcach Lwowa i całej Małopolski Wschodniej – zarówno tych rozproszonych po całym świecie, żyjących i już nieżyjących, ich potomstwa, ale i tych, którzy pozostali na rodzinnej Ziemi. Informacje czerpiemy od rodzin i znajomych, z prasy, literatury itd.
Prosimy o nadsyłanie wszelkich informacji o osobach, ich miejscach pochodzenia (miejscowościach), ich działalności i twórczości, fotografie, dokumenty (o ile nie mają już znaczenia dla rodzin). Zwracaliśmy się już parokrotnie do Czytelników w tej sprawie, sporo materiałów nadeszło, ale to wciąż mało, mało…
Zbiór AWM zostanie już niebawem przekazany do jednego z krajowych archiwów lub muzeów.

Z Panem Staszkiem Kosem chętnie wymienilibyśmy uwagi. Informujemy jednak, że nasz stan posiadania to 27 grubych segregatorów literowych (po 1–3 dla każdej litery) i 6 cieńszych teczek (np. Q,X,Y).