Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Ks. Józef Pyrek SDS, SZAFARZ WIEDZY I PROMOTOR WARTOŚCI


Profesor Marek Eminowicz 1933–2013

 

Pragnienie doskonałości

Marek EminowiczJednym z najważniejszych i najgłębszych pragnień człowieka jest pragnienie doskonałości. Pragniemy przede wszystkim tego, żeby bliskie nam osoby: rodzice, siostry i bracia, inni krewni, koleżanki, koledzy, byli w swoim człowieczeństwie, we wszystkich swoich relacjach z nami, w relacjach z innymi i we wszystkich sprawach życiowych – ludźmi bliskimi ideału człowieczeństwa. Podobnie pragniemy i oczekujemy tego, żeby bliskimi ideału człowieczeństwa byli ludzie pełniący wielorakie obowiązki i zadania społeczne: nauczyciele, wychowawczy, lekarze, inżynierowie, politycy, a także wszyscy inni ludzie pełniący ważne dla społeczności ludzkich zadania. Zadania konieczne i pożyteczne. Zadania, od których zależy wartość życia tych wspólnot ludzkich i wartość życia poszczególnych ludzi.

 

 

Podążanie ku doskonałości

Kierując się pragnieniem doskonałości, chcemy być osobiście doskonałymi i równocześnie chcemy tego, żeby inni ludzie, zwłaszcza ci, z którymi spotykamy się codziennie, byli również ludźmi doskonałymi. Zatem pragniemy tego, żeby doskonałe było ich myślenie, ich sposób życia, ich sposób W Piatichatkach k. Charkowadziałania. Z reguły z pragnieniem tym łączy się bardzo ściśle pragnienie tego, żeby każde nasze i ich dzieło świadczyło o naszej dojrzałej osobowości, o naszych talentach i zaletach, które plonują cennymi dla nas wszystkich owocami, czyli pragnienie, żebyśmy byli w pełnym tego słowa znaczeniu twórcami, a wyniki naszego działania, każdy tego działania owoc, zasługiwał na nazwę opus perfectum (dzieło doskonałe).

Jeśli cenimy prawdę, rzeczywiste dobro i rzeczywiste piękno, jedną z największych, najcenniejszych i najpiękniejszych pochwał jest stwierdzenie, że ta oto kobieta jest idealną matką, ten oto mężczyzna jest idealnym ojcem, idealnym nauczycielem, profesorem, lub ktoś inny doskonałym lekarzem, dziennikarzem albo też doskonałym stolarzem, szewcem, przedstawicielem doskonałym tej oto profesji, tego oto zawodu.

Nad Morzem AzowskimTa egzystencjalna i filozoficzna refleksja niech będzie wstępem do wspomnienia profesora Marka Eminowicza, jego osoby i tego, co czynił. Spotykając się z nim przez wiele lat i niekiedy z nim podróżując, widziałem w nim człowieka niezdolnego do tolerowania bylejakości i nijakości. Widziałem człowieka wrażliwego na prawdziwe piękno. Człowieka ceniącego przejrzystość i wyrazistość etyczną i moralną nie tylko swej osoby i swej osobowości, ale ceniącego także przejrzystość i wyrazistość etyczną i moralną każdej innej osoby i osobowości.

 

 

 

Charakterystyka duchowości profesora Marka Eminowicza

Spotykając się z nim przy różnych okazjach, niekiedy odwiedzając go w jego mieszkaniu, zwłaszcza podróżując z nim i z wielu innymi osobami, umacniałem się w przeświadczeniu o wielkiej wartości prawdziwego piękna i prawdziwego dobra, ale też o wartości tego wszystkiego, co może być lekceważone lub niedocenione, jest jednakże dla człowieka cennym dobrem albo nawet wartością konieczną.

Przed kolegiatą w ŻółkwiMedytując nad tymi sprawami, dochodziłem do wniosku, że jest naszą ludzką powinnością podejmowanie starań, które mają na celu eliminowanie z życia wszelkiej brzydoty i równoczesne podejmowanie działań zmierzających do promowania dobra i piękna, do promowania wytrwałej pracy nad sobą. Pracy, której celem jest doskonałość własnej osoby i doskonałość innych. Doskonałość wyrażająca się w postawie duchowej, w stylu życia i w czynach.

Postawa życiowa Marka Eminowicza, jego słowa i czyny, były dla mnie zachętą do wytrwałego pełnienia tych zadań, które miały swoje źródło w otrzymanym od Boga powołaniu.

Bezcennym dobrem, którym się chętnie dzielił, była jego wiedza w szerokim zakresie znajdująca swój wyraz w doskonałej znajomości dziejów Polski i wielu innych krajów, wiedza dotycząca kultury oraz bogate doświadczenie dotyczące roztropnego odpowiedzialnego kierowania istotnymi sprawami życia ludzkiego, doświadczenie dotyczące ludzkich pragnień, dążeń i działań.

 

Bogata osobowość

Moje wspomnienia o Marku Eminowiczu wiążą się w sposób szczególny z Kamieńcem Podolskim, z moimi tam pobytami, z rozpoznaniem i przeżywaniem dziejów tej kresowej twierdzy, z podziwem dla dzieł przyrody tam obecnych i dla dzieł ludzkich tam dokonanych. Cenne były dla nas, dla grup odwiedzających miejsca historyczne tego miasta i twierdzy, podawane przez niego w sposób interesujący, precyzyjny i wyważony wiadomości, spostrzeżenia, opowieści.

Radowaliśmy się razem z nim dziełami odbudowy tego, co było piękne, imponujące, zostało jednak zniszczone, zrujnowane w sposób barbarzyński. Radosne było dla nas także to, że w odbudowę dzieł architektury i w odbudowę innych dzieł dziedzictwa religijnego i kulturowego są często zaangażowani Polacy, że czynią to kompetentnie, że jest to owocne dla życia religijnego, dla kultury, a także dla dobrosąsiedzkich kontaktów i relacji Polaków z innymi narodami.

Radowało nas między innymi dzieło odbudowy dawnego kościoła i klasztoru dominikanów w Kamieńcu Podolskim, którego podjęli się polscy paulini. W sposób budzący podziw dzieło to przywraca piękno i użyteczność obydwu obiektów. Pragnę dodać, że dane mi było także widzieć dzieło odbudowy kościoła w Truskawcu przez polskich redemptorystów. Podobnie mogłem zobaczyć dzieło odbudowy ogromnego kościoła w Berdyczowie przez polskich karmelitów bosych.

Marek Eminowicz był człowiekiem wielu talentów i wielu umiejętności, w tym umiejętności bardzo przydatnych w życiu codziennym. Najwyraźniej można je było dostrzec w czasie wypraw turystycznych i pielgrzymek, przy czym precyzyjne przygotowanie planu wyprawy i dbałość o jego wykonanie mimo zdarzających się i trudnych do przewidzenia niespodzianek umiejętności te ukazywały i uwydatniały.

O tym, jak doskonałym jest mówcą, mogłem się przekonać przy różnych okazjach, zwłaszcza zaś w czasie moich uroczystości jubileuszowych w moich rodzinnych Racławicach (gmina Jerzmanowice Przeginia pod Krakowem), gdzie było mi dane obchodzić 50-lecie święceń kapłańskich w październiku 2006 roku. Było wówczas rzeczą miłą dla parafian i dla mnie także to, że zauważył i docenił piękno tych okolic, piękno zabytkowego modrzewiowego kościoła, piękno strojów zespołu regionalnego i piękno jego występu.

Talenty i umiejętności Marka Eminowicza, a także talenty i umiejętności jego przyjaciół, Andrzeja Jełowickiego i Jana Robotyckiego, mogłem poznać i podziwiać w czasie wielkiej i bardzo patriotycznej – nie waham się tak jej nazwać – wyprawy turystycznej i zarazem pielgrzymkowej w dniach 23 lipca – 10 sierpnia 2011 roku z bardzo bogatym programem. Plan przewidywał liczącą 5390 km podróż samochodem przez Słowację, Rumunię i Ukrainę, przy czym w sposób szczególny uwzględniał odwiedzenie wielu miejsc i miejscowości na Bukowinie i na terenach Zakarpacia. Były to miejsca związane z dziejami Polski, w tym miejsca, gdzie dotąd mieszkają Polacy. Z miejsc historycznych pragnę wymienić i wskazać Rarańczę, Rokitną, Mohylew Podolski, Jampol, Batoh, Kowel, Rawę Ruską, Żółkiew, Rudki, Sambor, Chyrów i przede wszystkim Lwów. Nadto miejsca o szczególnym znaczeniu dla dziejów Polski współczesnej: Starobielsk, Piatichatki, Bykownia, Zasmyki, Poryck. Na grobach polskich żołnierzy i polskich męczenników były składane kwiaty i zapalane znicze, krzyże i pomniki opasywane biało-czerwoną wstęgą. Zawsze też wspólnie się modliliśmy w tych miejscach i – jeśli było to możliwe – odprawialiśmy mszę świętą. Polegli żołnierze i pomordowani Polacy byli przez nas polecani Bożej dobroci codziennie. Przede wszystkim w codziennej mszy świętej i – jak wspomniałem – przez modlitwę w miejscach, gdzie ginęli i gdzie zostali pochowani lub upamiętnieni przez krzyż lub pomnik.

Dla mnie osobiście wyprawa ta była szczególnym darem Boga, który został mi udzielony przez Marka Eminowicza, Andrzeja Jełowickiego i Jana Robotyckiego. Mogłem codziennie podziwiać kunszt organizacyjny tych ludzi i umiejętności praktyczne. Szczególne moje uznanie budziło ogromne – moim zdaniem – przedsięwzięcie, jakim było zgromadzenie i opracowanie obfitych materiałów historycznych, geograficznych i kulturowych przez Andrzeja Jełowickiego. Dotyczyły terenów, miejsc i miejscowości, które odwiedzaliśmy. Pan Andrzej wykazał się również wielkim kunsztem jako kierowca samochodu, którym podróżowaliśmy. Jan Robotycki był naszym bardzo rzetelnym skarbnikiem. Wszystkiemu patronował, planując między innymi i przygotowując codziennie posiłki, Marek Eminowicz.

Niech pamięć o nim wzmacnia nas duchowo. Niech pomaga pielęgnować patriotyzm i troszczyć się o konieczne człowiekowi wartości.

 

Pełny, autorski tytuł wspomnienia brzmi: „Hojny szafarz rzetelnej wiedzy i wytrwały promotor koniecznych człowiekowi wartości”.

 

Ks. JÓZEF PYREK SDS, ur. 1932 w Racławicach k. Krakowa (gmina Jerzmanowice-Przeginia). Nauka szkolna w Racławicach, gimnazjum Salwatorianów w Krakowie, mała matura 1948. W tymże roku wstąpił do nowicjatu Zgromadzenia Salwatorianów w Bagnie k. Wrocławia, pierwsze śluby zakonne 1949. Od tego roku nauka w salwatoriańskim liceum ogólnokszt. w Mikołowie na G. Śląsku. Matura eksternistyczna zdana w 1951 przed komisją w kuratorium w Krakowie (państwo nie uznawało wtedy szkolnictwa zakonnego). 1951–56 studia filozoficzne i teologiczne w Studium Generalnym oo. Dominikanów w Krakowie. Święcenia kapłańskie w 1956, po nich jeszcze rok studiów pastoralnych Tirocinium. Od 1960 pełnienie obowiązków ojca duchownego w salwatoriańskim seminarium w Bagnie (troska o życie duch. kleryków i rozwój ich powołania zakonnego i kapłańskiego). 1967–71 studia teologiczne magisterskie o kierunku katechetyka w Akademii Teologii Katol. w Warszawie. Od tego czasu praca duszpasterska w Trzebnicy i równoczesne dojazdy do Bagna na zajęcia z katechetyki. W 1999 przeniesiony z powrotem do Krakowa do pracy wydawniczej nad pismem „Salwator”, wznowionym po dłuższej przerwie. Przez wiele lat publikował artykuły i różne teksty w „Gościu Niedzielnym”, „Przewodniku Katolickim”, „Homo Dei” i in. Ponadto opublikował kilka książek i współpracował z innymi autorami w wydaniach książek o charakterze religijnym.

 

 


 

Od redakcji na marginesie: w nrze 5/13 tygodnika „W sieci” znajdujemy interesujące nas wspomnienie prof. Andrzeja Nowaka, w którym żegnając śp. profesora Marka Eminowicza, przedstawia jego niezwykle ciekawy i barwny życiorys. Dowiadujemy się m.in., że ormiańska rodzina Eminowiczów przybyła do Lwowa w 1628 roku.