Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

O. Sławomir Zieliński, W SERCU KAŻDEGO CZŁOWIEKA JEST PRAGNIENIE DOMU


O. Sławomir Zieliński z kościoła św. Antoniego we Lwowie

Homilia wygłoszona w czasie Mszy św. za Orlęta Lwowskie 22 listopada 2012 w Bazylice Mariackiej w Krakowie

O. Sławomir Zieliński z kościoła św. Antoniego we Lwowie

 

Kochani współbracia w kapłaństwie Chrystusowym i w życiu zakonnym;

Kochani w Chrystusie bracia i siostry, ci, którzy w sercu swym nosicie żywy obraz Kresów, które dziś oddzielają od Polski zasieki graniczne;

Harcerze, którzy porzuciliście jakieś zajęcia i tak jak Maria w dzisiejszej Ewangelii przysiadacie przy Jezusie, aby posłuchać Jego nauki, aby obrać dziś wieczorem jakąś lepszą cząstkę – wybraliście ją;

Kochani w Chrystusie, którzy dziś wypełniacie Bazylikę Mariacką w Krakowie swą obecnością, a przede wszystkim swoją modlitwą, wdzięczną modlitwą!

Cieszę się, że ksiądz profesor Józef* zaprosił mnie na tę dzisiejszą uroczystość do Krakowa. Cieszę się, że mogę być dziś z wami tu, a jutro już w Katedrze, przy grobie sługi Bożego Ojca biskupa Rafała Kiernickiego, bo jutro przypada 17. rocznica Jego śmierci. Rocznica śmierci człowieka, który gdy Jan Paweł II był w Lubaczowie i chciał coś o nim powiedzieć, to powiedział takie zdanie: Któż Go nie zna?! – Któż nie zna ojca Rafała? Papież Benedykt XVI będąc w Polsce, właśnie tu na Błoniach Krakowskich, powiedział do młodych ludzi takie piękne słowa i od nich zacznę:

... W sercu każdego człowieka jest pragnienie domu, który będzie własny, który będzie trwały, do którego będzie się nie tylko wracać z radością, ale i z radością przyjmować każdego przychodzącego gościa. To tęsknota za domem, w którym miłość będzie chlebem powszednim, przebaczenie koniecznością zrozumienia, a prawda źródłem, z którego wypływa pokój serca. To tęsknota za domem, który napełnia dumą, którego nie trzeba będzie się wstydzić i którego nigdy nie trzeba będzie opłakiwać. To pragnienie jest niczym innym jak tęsknotą za życiem pełnym, szczęśliwym, udanym. Nie lękajcie się tej tęsknoty! Nie uciekajcie od niej! Niech was nie zniechęca widok domów, które runęły, pragnień które upadły. Bóg Stwórca dając młodemu sercu ogromną tęsknotę za szczęściem nie opuszcza go w rozumnym budowaniu domu, któremu na imię życie.

Te słowa mówił papież Benedykt XVI do młodych ludzi w Polsce. Ale te słowa trafiają dzisiaj do każdego z nas. Do ciebie i do mnie. Bo te słowa chcę wpisać w tę historię: od 22 listopada 1918 roku po dzień dzisiejszy odnoszą się one do tego ogromnego czasu, kiedy człowiek budował swój dom i kiedy starał się o to, aby jego dom nie runął w gruzach. Dlatego młodzi ludzie poszli na barykady Lwowa, dlatego podjęli walkę, dlatego oddali swoje życie, dlatego byli tak bardzo odpowiedzialni za swoje miasto, dlatego że ono było ich domem. I tego domu nie można było zniszczyć! Bo gdy dom runie w gruzach, również w gruzach legnie szczęście człowieka. Wtedy ucieka nadzieja, wtedy wszystko wydaje się tragiczne. Oni nauczyli nas szacunku do tego, co nazywamy domem – do Ojczyzny, do języka, do zwyczajów, do tradycji, do honoru, do prawdy, do wielkich dążeń – to był fundament, który nie runął w gruzach, ale fundament, na którym było można ciągle budować i stawiać nowe oblicze domu, któremu na imię Ojczyzna, a tej Ojczyźnie na imię Polska. I kiedy później przyszedł czas drugiej wojny światowej, kiedy trzeba było, moi kochani, pakować swój dobytek, kiedy trzeba było wsiadać do wagonów i wybierać inne miejsce swego domu, wielu z was było wtedy dziećmi, młodzieńcami. Wielu wyjechało ze swymi rodzicami, aby budować dom gdzie indziej. Ale jaki dom? Dom tęsknoty za szczęściem, za utraconym rajem, za utraconą młodością, za utraconym miejscem, gdzie słychać było twój śmiech i słychać było różną mowę, która nie przeszkadzała sobie. Słychać było różne pieśni, które nie przeszkadzały sobie. Były różne kalendarze liturgiczne, które wcale nie burzyły tradycji świątecznej. Tęsknota za czymś wspaniałym, co zostało zburzone ręką człowieka, który chciał innego świata, który chciał innych wartości; człowieka, który chciał skłócenia, a nie jedności. I to był drugi okres, o którym chcę wspomnieć, okres, kiedy trzeba było opuścić dom swego dzieciństwa i odnaleźć go gdzie indziej. Odnaleźliście go tu, bracia i siostry, Kraków stał się dla was nowym domem. Ale o tamtym nie zapomnieliście, tamtego nie wyrzuciliście ze swego serca. Tamten dom ciągle w was jest i wy jesteście tego świadkami, bo dziś tu jesteście. Bo dziś jesteście wraz z nami.

I chcę powiedzieć o trzecim domu. Dom, który był opustoszały, ale którego stróże ciągle dzielnie tego domu bronili. To o tych ludziach powiedział bł. Jan Paweł II, gdy przybył do Lwowa takie słowa: Pragnę złożyć hołd wam wszystkim, drodzy kapłani, zakonnicy i zakonnice, którzy pozostaliście wierni temu ludowi Bożemu. Do was zaś, którzy teraz stajecie u boku tych ofiarnych sług Ewangelii i staracie się kontynuować ich misję, mówię: Nie lękajcie się! Nie lękajcie się! Chrystus nie obiecuje łatwego życia, ale zapewnia zawsze wam swoją pomoc…Ten dom czasów powojennych, czasów komunizmu, czasów zamykania świątyń, czasów zamieniania ich na stajnie, sale gimnastyczne, domy kultury, sklepy, magazyny kołchozowe, bary. Ten czas naznaczony był również obecnością człowieka, który mówił w tym trudnym czasie: A jednak Bóg jest. To biskup Cieński w Złoczowie, to ojciec Rafał Kiernicki we Lwowie, to kapłani, którzy później dołączali, którzy stanowili taką maleńką grupę, która zatroszczyła się o wierzących tam we Lwowie i w całej dzisiejszej archidiecezji lwowskiej. To oni są świadkami żywej wiary tamtego ludu, żywej wiary domu, który nie zatracił prawdy. I im dziś trzeba również oddać szacunek. I im trzeba dziś również pokłonić się, bo gdyby nie oni, nie mielibyśmy tego, co dziś jest. Nie byłoby prawie 200 otwartych parafii, nie byłoby prawie 200 kapłanów pracujących w archidiecezji. Nie byłoby rodzinnych domów dziecka prowadzonych przez Caritas archidiecezji lwowskiej. Nie byłoby żłobków i przedszkoli prowadzonych przez siostry zakonne, które przyjechały z Polski i tam ofiarnie pracują. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie kilka osób troszczących się o dom, tym razem dom Boży.

Jan Paweł II wołał do Kościoła we Lwowie: ...Wypłyń na głębię, wypłyń na głębię, lwowski Kościele łaciński. Tam jest spokój! Nie lękaj się trudności, które także dzisiaj stają na twej drodze. Z Chrystusem odniesiesz zwycięstwo. Odważnie dąż do świętości. W niej kryje się niezawodna obietnica prawdziwego pokoju i trwałego postępu. Te słowa dziś mówię do was – lwowiaków, kresowiaków i tych, którzy chcą przejąć pałeczkę historii od tych, którzy są świadkami historii. Właśnie wy – młodzi. Nie lękajcie się, wypłyńcie na głębię. Wypłyńcie na głębię z prawdą i z szacunkiem dla domu, któremu na imię Polska. Polska, która nie jest kresowa i niekresowa. Ale Polska, która jest jedna. Ta, którą kochamy, szanujemy i której wdzięczność codziennie okazujemy modlitwą, zwykłą, prostą modlitwą, codziennym pacierzem...Dwa lata temu, w Radenicach koło Mościsk, mając rekolekcje, zauważyłem w kościele osobę, już dziś dobrze po osiemdziesiątce, zgiętą w pół. Przychodziła do kościoła podpierając się dwoma palikami. Mówię do proboszcza, który pochodzi z diecezji krakowskiej, z Kamienia pod Krakowem – tam pracuje. Mówię do niego: Księże Mieciu, powiedzmy tej pani, żeby ona się nie trudziła. Będziemy ją przywozić do kościoła i odwozić. On mówi do mnie: Idź ojcze, powiedz jej. Podchodzę i mówię, żeby czekała na nas, że teraz ją odwieziemy, a jutro zabierzemy po drodze. Ona podnosi pochyloną ku ziemi głowę, podnosi do góry, odwraca w moją stronę i mówi: Ojcze, ja nie dam rady wejść do samochodu. Nie podniosę nogi tak wysoko. Więc ja mówię: To bądźcie w domu, będziemy wracać z kościoła, przywieziemy komunię, a ja powiem wam o czym mówiłem. A ona do mnie mówi tak, z taką pięknie promieniejącą twarzą, twarzą osoby starej wiekiem, ale nie duchem, nie wiarą – stawia mi pytanie: Ojcze – a którą z ran Chrystusowych chcesz mi zabrać? Ze zdziwieniem odpowiadam: Nie rozumiem tego pytania. A ona: Bo ja do kościoła idę dwie godziny – to dwie rany Chrystusowe, godzinę jestem w kościele – to trzecia rana Chrystusowa. Dwie godziny wracam – to czwarta i piąta rana Chrystusowa, którą więc chcesz z ran zabrać? Żadnej – odpowiedziałem.

Przywołuję to wydarzenie – dlaczego? Dlatego, żebyśmy kochani, nie przybie­rali postawy Marty z dzisiejszej Ewangelii. Krzątać się będziemy i troszczyć będziemy się o wiele, ale nie zapomnijmy, że ciągle ważne jest to, abyśmy mówili, pokazywali, świadczyli, abyśmy – nawet utrudzeni – byli świadectwem historii i zaszczepiania tej historii w pokoleniach, które przychodzą po nas. Nie zabierajmy żadnej odrobiny historii tym, którzy wokół nas wzrastają. Bo wtedy zabierzemy którąś z ran tej kobiety z Radenic. To jej wiara, jej miłość, jej umiłowanie Kościoła, ale również umiłowanie Ojczyzny daje jej siłę, daje jej moc, pozwala ten czas tak, a nie inaczej zrealizować. Każdy ma pragnienie domu. Jakie pragnienie domu dziś my mamy? Patrząc na Orlęta z roku 1918 i 1919, patrząc na bohaterów drugiej wojny światowej, na bohaterskie nasze rodziny podejmujące trud i budowanie nowego domu z rozdartym sercem i tęsknotą, jakie pragnienie budowania domu, jaki ten obraz zostawimy patrząc na tych, którzy w latach komunizmu nie pozwolili pogrzebać wiary, Ojczyzny, miłości, prawdy i honoru? Jaki dom my dziś zbudujemy? Gdy będą nas pytać, po co tu jesteśmy, gdy będą mówić Zostańcie w domu? Czy będziemy potrafili postawić im pytanie: Którą z ran chcesz mi zabrać, czego chcesz mnie pozbawić, której cząstki mego życia, mej historii, prawdy, mojej wiary i miłości do nowej ojczyzny chcesz mnie pozbawić? Obyśmy nie pozbawili się żadnej cząstki, bo wtedy będziemy bohaterami XXI wieku. Bohaterami prawdy, odwagi, bohaterami na grobowcach, na których będzie można wypisać: „Semper fidelis” – zawsze wierny, tak jak zawsze wierny w tym zawołaniu jest Lwów i daj Boże, żeby byli lwowiacy. Amen.


 * ks. prof. Józef Wołczański