Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Adam Wierciński, KRESOMANIA WYOBRAŻONA?


Profesor Daniel Beauvois, dr h.c. kilku polskich uniwersytetów, autor ważnych i cenionych książek
o szkolnictwie na ziemiach litewsko-ruskich w XIX wieku i o społeczeństwie polskim na Rusi w XIX wieku, który tyle wie i tyle rozumie, który stara się poznać wczorajsze i dzisiejsze racje Polaków, Litwinów, Białorusinów, Ukraińców i Rosjan, zaczął opatrywać swoje wznawiane ostatnio książki obszernymi wstępami. Publicysta czasem bierze w nim górę nad sumiennym badaczem.

 

We wstępie do wydanej pod zmienionym tytułem pionierskiej rozprawy o szkolnictwie na ziemiach wschodnich Polski historycznej napisał on: Pojawiła się moda na tematykę kresową, która później miała się rozwinąć do rozmiarów kresomanii. (…) Dziesięć lat później (po 1980 roku – A.W.) w literaturze polskiej, oficjalnej czy podziemnej, już się roiło od upiększonych wizji, „wyobrażonej wspólnoty” dawnych czasów, cudownej Rzeczypospolitej, w której w niekwestionowany sposób wielonarodowościowa, wielo­wyznaniowa, wielojęzyczna masa ludzi czuła się bezpiecznie pod skrzydłem polskości. I jeszcze: W Polsce literaturoznawcy
i „kresolodzy” nieustannie idą swoją drogą dość oddaloną od historii
(„Wilno – polska stolica kulturowa zaboru rosyjskiego 1803–1832”)*.

Kresomania? A mnie się wydawało, że częściej od upiększonych wizji można znaleźć przykłady analfabetyzmu kresowego. Książki o ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, jakie pojawiły się ostatnio po tylu latach przemilczeń, to tylko próba spłacania długu pamięci, próba przywracania tylu miejsc i postaci ważnych nie tylko dla kultury polskiej. A że oprócz prac rzetelnych badaczy pojawiają się próby mitologizacji, to już inna sprawa. Po co grzeszyć uogólnieniem?

 

Ale kresomania? W podręcznikach wydanych przez wydawnictwo Stentor – Romantyzm. Podręcznik dla szkół ponadpodstawowych (osiem wydań w latach 1994–2001) autorka z uporem powtarzała, że Krzemieniec, miasto Słowackiego, leży na Podolu! Wołyń czy Podole, kto by tam rozróżniał. Ani jeden uczeń, ani jeden nauczyciel nie nadesłał sprostowania. Kto by pamiętał jakieś Ateny Wołyńskie. Nawet profesor historii potrafi dziś przenieść Kamieniec Podolski przez Zbrucz do zaboru austriackiego. Autorowi artykułu zamieszczonego w Księdze Kresów Wschodnich też zdarzyło się napisać: Kamieniec to najczęściej po Lwowie odwiedzane przez turystów miasto Galicji Wschodniej (sic!)**. Worochtę, miasto na Huculszczyźnie, za szybko piszący dziennikarze potrafią pomylić z Workutą! Uczona pani szukała już kilka razy ojczyzny domowej Orzeszkowej na kresach północno-zachodnich! Ogłaszała to w poważnych książkach naukowych. A ile zmyśleń można znaleźć w Encyklopedii Kresów, Kraków (bez roku wydania).

 

Taka to i kresomania. Lata przemilczeń wpłynęły na postępujący analfabetyzm kresowy. Cóż z tego,
że ukazało się tyle książek, tyle wspomnień, tyle drobniejszych tekstów o ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Ileż zostało białych plam, ileż spraw i rzeczy wypadło z pamięci zbiorowej. Miał rację Mirosław Żuławski, kiedy pisał kilkanaście lat temu: W ostatnich latach Lwów znów wraca do Polski, to znaczy odnajduje swoje miejsce w jej historii, kulturze i nauce. Jeszcze może nie w pełni, bo dzięki wszechpotędze mass mediów, z których już radio wówczas istniało, więcej się wie o Szczepku i Tońku niż
o lwowskich gigantach nauk i sztuk, takich jak Stefan Banach, Jan Czekanowski, Leon Chwistek, Kazimierz Twardowski, Roman Ingarden, Kazimierz Ajdukiewicz, Rudolf Weigl. Na razie – o paradoksie! – w pełni powrócił Cmentarz Łyczakowski i „Wesoła Lwowska Fala”****.

Wprawdzie pojawiły się ostatnio wartościowe prace o „lwowskich gigantach nauk”, takie jak choćby Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie 1918–1946 (Kraków 2007) Jana Drausa czy Lwowska szkoła matematyczna (Wrocław 2007) Romana Dudy, ale tyle jeszcze tematów czeka na wnikliwych badaczy.

Książka Daniela Beauvois, wznowiona przez Wydawnictwo Uniwersyteckie we Wrocławiu, w mieście, które przez tyle lat podtrzymywało tradycje kulturalne dawnego Lwowa, też może służyć jako przykład postępującego analfabetyzmu kresowego.


PRZYPISY AUTORA

*    Wydanie przygotowane na podstawie przekładu I. Kani. Wrocław 2010, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.
**    Księga…, nr 19, dodatek do „Rzeczpospolitej” z 10 VI 2010.
***    Pisałem o nich w „Indeksie” (1009, nr 3–4) i w „Odrze” (1009, nr 9)
****    M. Żuławski, Album domowe, Warszawa 1997.



Autor nadesłał nam powyższy tekst, opublikowany wcześniej w „Odrze” nr 10/2011.
Dziękujemy.
Mamy podobne obserwacje i także je kiedyś przedstawiliśmy w CL.