Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Marta Walczewska, LWOWIANKI

 W roku 1935 wydano w Warszawie nakładem Stowarzyszenia „Rodzina Wojskowa” książeczkę autorstwa dr Łucji Charewiczowej pt. Z przeszłości Lwowianek. Zdobią ją drzeworyty Wiktorii J. Gorzyńskiej.

Autorka mówi o wspaniałej i bohaterskiej roli Lwowa od czasów najdawniejszych – od powstania miasta, o jego przeobrażeniach za czasów Kazimierza Wielkiego.

Lwów stał się warownią – jednym z ogniw granicznego łańcucha twierdz, broniących Polskę od południowo-wschodnich wrogów.

Rolą dziejową miasta były praca, handel, i wojny. Gnębiły je mory i pożary. Chwała przeszłości opromienia tylko męską część ludności miasta. Żaden wykaz biograficzny nie obejmuje lwowskich feminae celebres.

Kobieta lwowska – żywotnością swą i energią życiową – godna jest włączenia w dzieje bohaterskiego miasta.

Kobiety lwowskie to przede wszystkim stan średni – mieszczański, a później inteligencki. A były to kobiety gospodarne, zapobiegliwe, które sekundowały dzielnie mężom w życiowym znoju i potrafiły przepoić go promieniami szczęścia rodzinnego, niosąc codzienny gospodarski trud. Dawna lwowska matrona poza domowymi progami była widoczna w kościele. W sprawach urzędowych nic nie znaczyła sama wobec prawa. Jej imię pojawia się w aktach miejskich przy intercyzie małżeńskiej i sprawach spadkowych. Synowie bywali na pierwszym planie, córki skrywały alkierzowe ciemnie. Jeśli nie wyszły za mąż, to oddawano je do klasztoru, rzadko bywało staropanieństwo. Inaczej wyglądało życie mieszczki, a inaczej żony rycerza- szlachcica. Dla mieszczki dostępny był kościół, sklep czy warsztat, gdzie przewijało się wielu ludzi. Szlacheckie dworki często były odległe od kościoła. Panie przędły kądziel, robiły zapasy, cieszyły się: gdy pojawił się gość w dworku. Tak mieszczka, jak i ziemianka bywały opuszczane przez mężów na długie okresy. Rycerz szedł na wojnę, kupiec odbywał podróże handlowe. Wtedy kobiety obejmowały ster gospodarstwa. W czasie wojny mieszczanie bronili swego miasta na murach, kobiety często niosły im pomoc.

 

Pani lwowska z epoki styczniowej

 

W średniowiecznym Lwowie były jeszcze kobiety według prawa niewolne, sprzedażne siły robocze w transportach, dążących ze Wschodu na Zachód, ale też wśród ormiańskich mieszkanek Lwowa. Jeszcze w 1519 roku Statuta Ormian Lwowskich zatrzymały ustępy o niewolnictwie. Handlowano też kobiecym ciałem – towarem rokoszy. „Dom bezwstydu” w cieniu wałów miejskich cieszył się opieką zarządu miasta, który asygnował kwoty „ad reformationem kupanaris”.

Patrycjuszki przebywały w swych pięknych domach, mieszczki doglądały sklepów mężowskich i rządziły czeladzią. Biedniejszy plebs niewieści handlował na rynku wyrobami swych mężów czy jarzynami i owocami. Były straganowe rzeźniczki, piekarki, szewcowe, garncarki, rymarki, solarki, olejarki, płótniarki, rybiarki i szklarki. Bywały też niewiasty szynkarkami w piwnicach, prowadziły wyszynk wina i „ognistego napoju” gorzelnianego – wódki, pod nazwą „vinum crematum”, „vinum sublimatum”. Wyjeżdżały też przedsiębiorcze lwowianki na jarmarki.

Lwowska kobieta żyła pracą, modlitwą i rodziną. Życie towarzyskie skupiało się na chrzcinach, ślubach i pogrzebach. Domy położnic były tłumnie odwiedzane. Mieszczki stawały czasem pod pręgierzem opinii publicznej. Za „eksces” bywały publicznie przez kata „chlustane”. Pod naporem obowiązków żon i matek patrzyły trzeźwo na rzeczywistość. Małżeńskie rachuby nie liczy­ły się z miłością. Dziewczęta były oddawane przez rodziców na równi ze sprzętem wyliczonej w intercyzie wyprawy. Przetrwały jednak sentymentalne opowieści. W czasie gdy panował we Lwowie mór, młody Włoch, dowożący do Lwowa wino z Krety, zakochał się w lwowiance Pelagii. Kiedy zachorowała, nie odstępował od łoża dziewczyny. Zaraził się i oboje umarli. Na płytach nagrobnych umieszczono jednakowe napisy: „Śmierć nie rozłączyła tych, których połączyła miłość”.

Około 1580 roku piękna Anusia Wilczkówna rozkochała w sobie dwóch panów: Włocha z Florencji – Urbana della Ripa Ubaldini, i lwowskiego żonatego patrycjusza Pawła Jelonka. Jelonek zginął pod ciosami Włocha. Skończyło się małżeństwem Anusi z Urbanem. Ubaldini zasłużył się organizacją poczty we Lwowie.

W 1421 roku poseł francuski na dwór Jagiełły zachwycił się gracją tańca i zręcznością towarzyską kobiet lwowskich. Plebs miejski z końca XV wieku personifikuje szynkarka słowami zachwyconego humanisty Kallimacha. Córka mieszczańska Jadwiszka Łuszkowszczanka stała się oficjalną faworytą króla Władysława IV. Widziano w tym siłę nieczystą, walczono egzorcyzmami.

Na czele klasztorów żeńskich stały ksienie i przeorysze z rodów szlacheckich, mieszczki wnosiły hojne wiana. Przy końcu XV wieku siostry Saporawskie ufundowały opodal Góry Zamkowej klasztor Benedyktynek. Ten stał się najstarszym żeńskim zakładem naukowym we Lwowie – ogniskiem żeńskiego szkolnictwa.

W zaraniu dziejów miasta, według legendy Konstancja – siostra świętej Kingi, a żona księcia ruskiego Lwa, zbudowała w połowie XIII wieku pierwszą świątynię dla misjonarzy dominikańskich na miejscu dzisiejszego kościoła św. Jana Chrzciciela, a obok klasztor­ pustelnię, w której zamieszkała.

W czasach renesansu, które były złotym wiekiem dla Lwowa – patrycjuszki rozdawały swoje majątki, żyjąc w ubóstwie. Dawały pieniądze na budowę kościołów, złoto, srebro i perły, na zdobienie ornatów. Zofia Hanzlowa była fundatorką jezuickiego kościoła i klasztoru oraz kościółka św. Zofii. W 1594 roku fundowała lecznicę dla syfilityków.

Pani Ostrogórska z rodu Kampianów wzniosła świątynię św. Marka. Kościół św. Marii Magdaleny łączy się z pamięcią Aliny Pstrokońskiej. Jadwiga de Niżniow-Boimowa była fundatorką kaplicy rodowej, a Anna z Żabokruków Bieńkowa – Dominikanów.

W 1683 roku pani Skłońska podjęła restaurację kościoła Matki Boskiej Śnieżnej, a Ormianka Augustynowiczowa w 1723 roku kierowała przebudową Katedry Ormiańskiej. Te uciułane grosze mieszczek i ofiarnictwo szlachcianek składały się na świetność domów Bożych i wyposażenie szpitalnictwa i dobroczynności. Kobiety lwowskie stają się w małżeństwie oparciem i pomocą. Wiele z nich własną pracą utrzymywało rodziny, zyskiwały majątki, stawiały czoło nieszczęściom.

Urokom lwowianek ulegali Ormianie i Grecy, Niemcy i Włosi. Piosenka mówi:

Lwowie, to rzecz niepojęta,

Skąd ty masz takie dziewczęta!

Dla dziewcząt było więcej „edukacji nadobnej” niż łaciny. Książki modlitewne należały do mieszczańskiej wyprawy. Tzw. „chusty białe” – to bielizna. Szaty na sposób wschodni zdobiono perłami i klejnotami. Ormianki zachowały strój wschodni – „strój ten ujmował ich śniade twarze w szczere złoto, a gorejące oczy łagodził perłami”.

W 1648 roku, kiedy fale Kozaków docierały do Lwowa, a u OO. Bernardynów odbywała się wśród swarów narada wojenna, wpadła pani Skowrońska między wielmożów i dostojników, i aby ich zmusić do natychmiastowego działania – rzuciła im swoje mienie pod nogi, błagając Jeremiego Wiśniowieckiego o ratunek miasta i Ojczyzny. Kronika mówi, że „obywatelki lwowskie oddawały, jak niegdyś Rzymianki, owe pieniądze, które sobie sekretnie na pogrzeb chowały – do skarbca naczelników”.

W dobie przed- i porozbiorowej maleje udział elementu mieszczańskiego w życiu miasta. Zniknęły Wólki mieszczańskie, a rozmnożyły się jurydyki szlacheckie. Salon pałacu wziął górę nad mieszczańską świetlicą. Od warstw najwyższych przychodzi szał zabaw i uciech, niemoralności. Kobiety – plebs lwowski – usiłował bronić religijnych tradycji, gdy po skasowaniu józefińskim klasztorów, jeden miano przeznaczyć na teatr niemiecki. W końcu XVIII wieku brzegi Pełtwi stały się promenadą dla licznych strojnych pań w kapeluszach-­poematach. Ogród Jezuicki, Pohulanka, Lasek Węgliński – stały się lwowską Arkadią. Bawiono się i flirtowano w ogrodzie Strzelnicy Mieszczańskiej. W 1809 roku, gdy przybyli do Lwowa ułani Księcia Józefa – panna Puzynianka miała odwagę rozerwać na strzępy czarno-żółtego orła. W okresie Powstania Listopadowego matki-Polki zachęcały młodzież do uczestniczenia w nim. Po 1831 roku opiekunką więźniów była pani Aurelia Radziszewska, a po 1848 – Aleksandra Swobodówna. Wszystkie czynne kobiety skupiały się w „Towarzystwie Sióstr”. Lwowianka Wanda Monne była muzą malarza Artura Grottgera, jej córka Maryla Wolska – utalentowaną lwowską poetką.

Powstanie Styczniowe wywołało entuzjazm lwowianek. Stowarzyszone w „Klaudynkach” i „Komitecie Dam” – lały kule, skubały szarpie, zakładały szpitale powstańcze.

W tych czasach żona księgarza lwowskiego Leonia z Maciejewskich Karolowa Wildowa była natchnieniem dla twórcy Chorału – Kornela Ujejskiego. Mieszcząca się przy księgarni wypożyczalnia była nawiedzana przez lwowskie kobiety. Wśród nich była pani Salomea Słowacka-Becu. Panie Felicja Boberska, Kamila Poh, Wiktoria Niedziałkowska i Zofia Strzałkowska stworzyły podwaliny nowoczesnego szkolnictwa żeńskiego. Chlubą sceny lwowskiej były artystki: Aniela Aszpergerowa, Anna Gostyńska, Wanda Siemaszkowa.

We Lwowie zakwitły talenty śpiewaczek: Sembrich-Kochańskiej, Kruszelnickiej, Zboińskiej-­Ruszkowskiej, Ady Sari-Schajerówny i Janiny Korolewicz-Waydowej. Tu tworzyła Gabriela Zapolska. Twórczynią ruchu kobiecego była Maria Dulębianka – pierwsza polska kandydatka sejmowa. Lwów pierwszy otworzył uczelnie dla kobiet. Tu pracę konspiracyjną prowadziła Marszałkowa Aleksandra Piłsudska. Pamiętajmy o Marii Wysłouchowej – budzicielce kobiet wiejskich, o Jadwidze Petrażyckiej-Tomickiej – rzecznicce równouprawnienia kobiet, a także o komendantce Aleksandrze Bitschan-Zagórskiej. Trzeba zachować w pamięci Matki Lwowskie, które wydały wielkich Synów Ojczyzny.

Stanisław Wasylewski napisał: „W znaku kobiety stoi dziś Lwów odrodzony, a pod urokiem kobiecym stał zawsze”.

 

Zawarta w książeczce historia sięga lat międzywojennych. Już niedługo nadszedł tragiczny wrzesień 1939 roku, który przyniósł kolejno 3 okupacje: sowiecką, niemiecką i drugą sowiecką. Lwów zawsze wierny został oderwany od Polski.

Jak lwowianki przeżywały te lata wojny, wywózki na Sybir, ekspatriację i życie w Polsce w nowych granicach? A jak żyją Polki w ukraińskim Lwowie? To już osobny temat, wymagający opracowania.