Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

POEZJA


Przedstawiamy wiersze dwóch – nieżyjących od niedawna – niezwykłych Pań, które osiadły i spędziły niemal całe swoje trudne, ale godne i twórcze życie, w dwóch szczególnych (każdym w swoim rodzaju) miejscach, położonych na wschodnim skraju naszych utraconych Ziem: Mieczysławy Piotrowskiej w Zaleszczykach oraz Ireny Sandeckiej w Krzemieńcu.

Nie były profesjonalnymi poetkami, były nauczycielkami, i w powojennych latach – póki było to możliwe – przekazywały polskiej młodzieży wiedzę i patriotyzm. Poezję tworzyły z potrzeby serca...

 

Irena Sandecka

 

Góra Królowej Bony w Krzemieńcu

(widok z gór Osowicy i Wołowicy)

 

Nad przepychem zieleni soczystych kolorów,

Wśród których świeci biała wieżyczka kościoła,

Króluje Góra Bony – przy niej damy dworu –

Góry jednakie wzrostem, strojne w las i zioła.

Oto ciążą na czole Bony ciemne mury,

Aż tu nagle ich białość wykwita u skroni,

Bo właśnie niknie w dali cień ogromnej chmury,

Którą obłok przejrzysty po błękicie goni.

Pójdź wyżej! Cudowny widok ogarniesz oczami,

U stóp twych, jak olbrzymia muszla perłopławu,

Dolina krzemieniecka migoce barwami,

Usłana zielonością, jak mchem w głębi stawu.

Tam dalej brzegi muszli szarością błyszczące,

Gór dziewiczych groźnymi skałami zjeżone.

Blisko, wyniosła postać Bony, w blasku słońca,

Niżej – w domy i domki strojne górskie skłony.

Na samym dnie doliny, ukryty dla oka,

Wąski potoczek – Ikwa – pośród jarów płynie,

Ponad wszystkim – niebiosów kopuła wysoka,

Ku której wznoszą wieże odwieczne świątynie.

Pośród gmachów – Liceum pięciu wieżycami

Jakby otwartą dłonią w jasność nieba godzi,

Obrócone ku Bonie frontem i skrzydłami,

Jak najwierniejszy wasal u zamku podgrodzi.

Widoku niezrównany, a zawsze odmienny

W kołowrocie pór roku i grze oświetlenia,

W pamięci i na jawie jednako bezcenny

Dla tych, którzy wyrośli w dumnej Bony cieniu

 

Mieczysława Piotrowska

Ballada o ruinach twierdzy

 

przeszłość skamieniała w tym miejscu

jak marmur

i nic jej stąd nie ruszy

pieczęci na wiek wieków przybitej

przez Najjaśniejszą Rzeczpospolitą

u góry namiot lipcowego słońca

w dole krąg ruin umarłych wałów

w kosmatym gąszczu krzaków

czas marnie przepada

na resztkach murów senny motyl siada

chudy i smętny anioł nim utonie

w chmurach

krążąc nad zamkiem gubi z skrzydeł pióra

jak krogulec lub czajka…

jakim byłeś poruczniku

coś nocne sprawiał ronty

czyli sprawdzałeś straże

a skąd byłeś wąsaczu pilnujący lontów

wycelowanych w ciemność ognistym pazurem

roznosząc zapach traw i dojrzałego piołunu

na horyzoncie warczały pioruny…

jakie książki w komnacie miałaś pani Zofio*?

tylko psałterze?

czy może coś i o sławnych rycerzach

że potem wyszłaś na szaniec –

odwieczny teraz twierdzy komendancie…

bywało smętnie, okrutnie i dziko

w podziemiach marły gromady łotrzyków

a może tylko zwykłych nieszczęśników…

i złe i dobre pospołu zmieszane

ścigało się wśród mroków historią nawianych

z potężnych brył pamięci trwała budowla

stara twierdza na kresach – Trembowla…

 

* Chodzi o Zofię Chrzanowską

Wiersze pochodzą z tomu „Gdzie jesteś Ojczyzno”, wyd. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Warszawa 1996. Wiersze zebrała i zredagowała Teresa Dutkiewicz.