Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Danuta Nespiak, UPAMIĘTNIENIA LWOWSKIE WE WROCŁAWIU

– w blasku i cieniu
 

16 listopada 2012 wrocławskiemu Gimnazjum nr XV nadano imię „Profesorów Lwowskich” – tylko tyle i aż tyle, jeżeli chodzi o wymiar edukacyjny i polityczny tego faktu.

 

Lwów i Wrocław to miasta partnerskie (Kraków zresztą też), ale Lwów dla powojennego Wrocławia jest (był?) miastem wyjątkowym. Wśród osiedlających się w nim Polaków ci ze Lwowa i Małopolski Wschodniej stanowili ok. 20%. O ich znaczeniu i roli nie decydowała ilość, lecz jakość. Mieli wyraźny kod kulturowy, patriotyzm i duży odsetek inteligencji i ta grupa ekspatriantów wywarła największy wpływ na kształt polskiego wizerunku Wrocławia.

 

Lwowiacy przyjeżdżali na ogół w zorganizowanych transportach, podkreślali swoje pochodzenie i koloryt obyczajowy, zaznaczając – wymuszoną decyzjami politycznymi – swoją obecność w zrujnowanym Wrocławiu w sposób semantyczny. Powstawały więc restauracje i bary lwowskie, jak np. słynny Fonio przy ul. Szewskiej, a obok mistrzów kuchni byli też lwowscy fryzjerzy. Część tych znaków już znikła z przerwanym żywotem największej gazety lokalnej „Słowa Polskiego”, która świadomie nawiązywała do nazwy przedwojennego dziennika lwowskiego. Zniknęła bez śladu biblioteka Polska książka na Śląsk założona przez lwowianina Sergiusza Kazanowicza przy pl. Solnym, z której w 1946 r. korzystali tak chętnie studenci Uniwersytetu, a jej resztki zlikwidowano w latach 90. za prezydenta miasta, którym był obecny minister kultury i dziedzictwa narodowego B. Zdrojewski.

 

Znacznie więcej satysfakcji przynosi dziedzina kultury i nauki – do dzisiejszego dnia wrocławskie uczelnie i towarzystwa naukowe, przy stosownych ku temu okazjach, odwołują się do tradycji Lwowa, z której wywodzili się lwowscy profesorowie i asystenci, budujący od podstaw akademickie i kulturalne instytucje Wrocławia. Cudów nie ma – Wrocław to nie Lwów, ale warto tu przypomnieć słowa Anglika prof. Gastona Asha: Polskie miasto Lwów przeniosło się do niemieckiego Breslau, przekształcając je we Wrocław.

 

Gimnazjum nr XV we Wrocławiu długie lata nie miało swego patrona. Natomiast miały lwowskich patronów: Gimnazjum nr I im. prof. Hugona Steinhausa i nr XX im. prof. Alfreda Jahna, więc po wielu dyskusjach wśród grona nauczycielskiego, młodzieży szkolnej i rodziców uznano, że gimnazjum nr XV przyjmie imię Profesorów Lwowskich. Decyzja miała swoje historyczne przesłanie, gdyż w 1946 roku w budynku gimnazjum, gdzie wówczas mieściło się III Liceum Ogólnokształcące, uczyli absolwenci Uniwersytetu Jana Kazimierza i Państwowego Seminarium Nauczycielskiego we Lwowie: polonista Kalikst Szymonowicz, historyk Mieczysław Kalityński, matematyk Emil Stefanowicz i biolog Józef Chruściel.

 

Uroczystość nadania imienia Gimnazjum nr XV zgromadziła osoby z najwyższej półki akademickiego środowiska Wrocławia: rektorów 3 uniwersytetów, Politechniki, dyrektora wrocławskiego Oddziału IPN, przedstawicieli kuratorium, władz samorządowych, organizacji pozarządowych, a także gości z krakowskiej fundacji im. prof. Kazimierza Bartla. Obecny był także dr Jan Longchamps de Berier, jedyny przedstawiciel tej znakomitej rodziny, który nie podzielił losu ojca i trzech braci zamordowanych o świcie 4 lipca 1941 roku na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie. Wśród urzędowych zagranicznych vipów byli rektorzy ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie i uniwersytetu rolniczego w Dublanach.

 

 

Oficjalne nadanie wrocławskiemu gimnazjum imienia „Profesorów Lwowskich” poprzedziła dwuletnia praca zespołu nauczycielskiego. Zrealizowano program dydaktyczny zapoznający uczniów z postaciami wybitnych polskich uczonych, z moralnym wymiarem niemieckiej zbrodni i znaczeniem Lwowa jako czołowego ośrodka polskiej nauki w II Rzeczpospolitej. Młodzież zwiedziła w tym celu Lwów, uczestniczyła w ważnym spotkaniu we wrocławskim Ossolineum z Dietmarem Schenkiem, autorem nagrodzonej książki pt. Noc morderców, dokumentującej niemiecką zbrodnię na Wzgórzach Wuleckich. W Gimnazjum znalazła swoje miejsce stała ekspozycja dokumentacyjno-opisowa Galeria Profesorów Lwowskich oraz została wydana specjalna, dokumentowana zdjęciami publikacja pt. Dlaczego ważna i konieczna jest pamięć o Lwowskich Profesorach.

 

 

Oficjalną uroczystość wzbogacił literacko-muzyczny spektakl w wykonaniu młodzieży. W obszernej auli gimnazjum na tle multi­medialnych krajobrazów lwowskich, przy muzycznym podkładzie zabrzmiała poezja z Herbertowskiego przesłania Pana Cogito:

 

…i nie przebaczaj, zaiste nie w twojej

 

mocy

 

przebaczać w imieniu tych, których

 

zdradzono o świcie.

 

Interesującym fragmentem tego pięknego spektaklu była też zgrabna scenografia przedstawiająca wnętrze słynnej lwowskiej kawiarni Szkockiej, w której młodociani aktorzy – uczniowie gimnazjum odegrali z powodzeniem rolę profesorów zajętych dyskursem naukowym.

 

Zespół pedagogów, który był spiritus movens całego przedsięwzięcia, to były panie – polonistka mgr Maria Laskowska (koordynator), dr Justyna Gleńsk (muzykolog, katechetka, autorka scenariusza spektaklu), mgr Aleksandra Marciniak (polonistka, współautorka scenariusza, moderator przebiegu uroczystości). Zespół działał przy życzliwym poparciu dyrektorki gimnazjum mgr Cecylii Przewies-Mazurek, pomysłodawczyni imienia dla szkoły, które zwyciężyło w ogólno­szkolnym głosowaniu, eliminując inne propozycje, np. Tadeusza Różewicza.

 

Na koniec refleksja. Czy ograniczenie imienia gimnazjum do Profesorów Lwowskich bez podania ich narodowości oddaje pełną pamięć o tych uczonych należących do elity naukowej II Rzeczpospolitej? Nie oddaje. To absolutnie żadną miarą nie obciąża pedagogów gimnazjum nr XV. Pytanie trzeba skierować gdzieś wyżej, zapewne do Warszawy. Poprawność polityczna ukryła ich narodowość, a przecież zginęli dlatego, że byli polskimi profesorami.

 

Czy polscy profesorowie akademickich uczelni Lwowa z czasów II Rzeczpospolitej nie mają prawa do pełnej pamięci w III Rzeczpospolitej? Sprawa ukrywania ich narodowości była już poruszana w czerwcu 2004 r. w otwartym Apelu skierowanym do ówczesnego prezydenta RP A. Kwaśniewskiego, gdzie znalazły się takie słowa: Pisze się, że zamordowani byli profesorami lwowskimi, unikając przymiotnika polscy, co jest szczególnie bolesne w odniesieniu do tej zbrodni. Dwudziestu pięciu profesorów zostało zamordowanych nad ranem 4 lipca 1941 roku tylko dlatego, że byli Polakami i przedstawicielami polskiej nauki we Lwowie (cytat za „Rzeczpospolitą” z 30 VI 2004).

 

Apel ten podpisały między innymi takie osobistości jak ks. kardynał Franciszek Macharski, metropolita krakowski, prof. Jan Ostrowski, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu, prof. Jacek Purchla, dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie.