Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

INSTYTUT LEPSZY OD MUZEUM

Kresy zasługują na miejsce w naszej pamięci, choć niekoniecznie w gablotach


Czy utworzenie, być może w Krakowie, Muzeum Kresów, narodowej instytucji, która przywróciłaby dawne polskie ziemie naszej pamięci, to dobry pomysł? O opinię na temat koncepcji głoszonej przez
prof. Ryszarda Legutkę, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP, poprosiliśmy historyków
i muzealników.

Według Jerzego Petrusa, wicedyrektora Zamku Królewskiego na Wawelu, lepszy od Muzeum Kresów byłby instytut zajmujący się badaniami nad historią, kulturą czy dziejami wojskowości na ziemiach kresowych dawnej Rzeczypospolitej. Badany obszar powinien obejmować polskie ziemie kresowe przynajmniej od przełomu XVI i XVII wieku.

Dlaczego instytut to ciekawsze rozwiązanie? – Jest wiele muzeów, i w Krakowie, i w Polsce, które gromadzą także obiekty z dzisiejszych oraz dawnych Kresów – mówi dyr. Petrus. – Zresztą to pojęcie bardzo nieostre,
bo to, co było Kresami w XVII wieku, dziś nimi nie jest, gdyż leżą daleko za granicą. Kresy przedwojenne nie pokrywają się z kolei z tymi z wieku XVIII.

Najważniejsze w owym instytucie, który dyrektor nazywa roboczo „wschodnim”, byłaby misja badawcza
i popularyzatorska. Powinno w nim istnieć także zaplecze archiwalne i biblioteka. Gdyby tego rodzaju placówka powstała w Krakowie, dyr. Petrus bardzo by się ucieszył. Bo – jego zdaniem – niebywale wzbogaciłoby to bazę naukową miasta. – Szczególnie teraz, gdy jest kłopot z finansowaniem już istniejących placówek kulturalnych, powoływanie kolejnej nie wydaje mi się potrzebne – podkreśla. – Chyba że zupełnie inaczej rozumiemy słowo „muzeum’. Ale przypominam, że oznacza ono instytucję nastawioną na gromadzenie, opracowywanie i udostępnianie zbiorów.

Diabeł zawsze tkwi w szczegółach – twierdzi z kolei Tomasz Merta, generalny konserwator zabytków. – Zatem trzeba by znać odpowiedź na pytanie, jak takie muzeum miałoby wyglądać. Gdyby miała to być placówka, która tworzyłaby pewną opowieść o Kresach i byłaby miejscem gromadzenia dokumentacji o nich, to rzecz wydaje się interesująca – uważa.

Ta idea krąży już od kilku lat, więc Muzeum Kresów warto powołać – dodaje Tomasz Merta. – Problem w tym – zastrzega – że tworzone są też różne inne inicjatywy i nie wiadomo, czy jesteśmy w stanie wszystko zrobić naraz. Sam pomysł wydaje mu się jednak bardzo ciekawy.

Prof. Piotr Franaszek z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego uważa, że taka placówka jest potrzebna, ale nie jest pewien, czy siedzibą powinien być akurat Kraków. Być może lepszy byłby Wrocław albo któreś ze skupisk ludności pochodzącej z dawnych Kresów na północy kraju – twierdzi. Zaznacza tylko, iż nie chciałby, żeby z takiego muzeum powstał rodzaj polskiego „centrum wypędzonych”.

Beata Biedrońska-Słota, historyk sztuki, napisała do naszej redakcji, że jest szczerą entuzjastką Muzeum Kresów w Krakowie. – Kresy to także nasza sztuka – przypomina. – Jedyny styl, jaki powstał
w Polsce i wzbogacił kulturę europejską, to styl kultury szlacheckiej. Ten styl, zrodzony w kręgu mecenatu właścicieli kresowych majątków, wyraził się najpełniej w produkcji warsztatów w Słucku (polskie pasy kontuszowe), Tulczynie, Niemirowie (kobierce), w Buczaczu (makaty) i wielu innych miejscowościach
– przypomina. – Także kresowe malarstwo i rzeźba mają cechy odrębne od zachodnioeuropejskich – podkreśla. – I to wszystko warto ocalić.            

(EŁ)

 

 

Powyższy tekst ukazał się w „Dzienniku Polskim” 297/2008 i za zgodą tamtejszej Redakcji przedstawiamy go
w naszym kwartalniku. Dziękujemy.