Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Andrzej Kobak, KAROL SZAJNOCHA, PORTRET ROMANTYCZNEGO HISTORYKA

Ze Lwowem związany przez niemal całe swoje życie Karol Szajnocha, badacz dawnych dziejów Polski, a przy tym gorący patriota, żywo reagujący na współczesne sobie wydarzenia polityczne – kolejne nieudane próby wywalczenia niepodległości, pozostawał uczonym cieszącym się niezwykłym szacunkiem i poważaniem nie tylko w środowisku historyków, ale także, a może przede wszystkim, szerokich rzesz polskiego społeczeństwa wszystkich trzech zaborów.

 

Był Szajnocha, co warto podkreślić, człowiekiem aktywnym na wielu polach intelektualnej działalności. Próbował swoich sił jako dramaturg, publicysta, redaktor czasopisma, wreszcie historyk, starający się wydobywać i eksponować te momenty ojczystych dziejów, które szczególnie zasługiwały na pamięć i kultywowanie w dobie narodowej niewoli.

Co szczególnie interesujące – swoje patriotyczne wychowanie wyniósł z domu rodzinnego etnicznie mieszanego. Ojcem urodzonego w Komarnie w 1818 roku historyka był lekarz wojskowy, Czech z pochodzenia – Wacław Scheynocha Wtellensky. Matka – Maria z Łozińskich – była Polką. Bliskie pokrewieństwo łączyło Szajnochę z pisarzem Walerym Łozińskim i jego bratem, znawcą kultury dawnej Polski i jej obyczajów, Władysławem.

Już jako młody człowiek dał się poznać nasz bohater jako szczególnie wrażliwy na postulaty romantycznej literatury inspirujące narodową świadomość i poczucie odpowiedzialności. W roku 1836, mając zaledwie siedemnaście lat, został aresztowany za rozrzucenie kilku wierszy swojego autorstwa o treści patriotycznej w gmachu lwowskiego Uniwersytetu i w kościele Bernardynów.

Konsekwencje tego czynu były niewspółmierne do popełnionego „przestępstwa”. Skazano Szajnochę na opuszczenie miasta (co z czasem zostało uchylone), zakaz kontynuowania nauki i zakaz podjęcia pracy, która wymagała zgody władz. Do tego doszły poważne już kłopoty zdrowotne, które z czasem zaciążyć miały na dalszym życiu historyka. Okoliczności te zmusiły go do znalezienia zatrudnienia umożliwiającego względne przynajmniej utrzymanie. Był zatem Szajnocha i tłumaczem, i recenzentem w gazetach, i redaktorem ważnych periodyków – od roku 1848 „Dziennika Mód Paryskich”, a od 1852 roku „Dziennika Literackiego”. Nie zaniedbywał przy tym pracy guwernera – wciąż był prywatnym nauczycielem u rodziny Dzieduszyckich.

 

Kreśląc sylwetkę Karola Szajnochy, pamiętać należy o czynniku niezwykle istotnym, twórczo wpływającym na formowanie się osobowości naszego bohatera – jego poglądów, powinności wobec rodaków i kraju i własnej pracy uczonego – samouka. Mam na myśli środowisko, w którym Szajnocha się obracał i które intelektualnie go stymulowało. Bywał bowiem częstym gościem rodziny Fredrów, a do grona jego najbliższych znajomych zaliczali się Adam Kłodziński, dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, jego następca na tym stanowisku August Bielowski, pisarz i badacz literatury Lucjan Siemieński, prozaik Józef Dzierzkowski, poeci Wincenty Pol, Kornel Ujejski i Dominik Magnuszewski. Związany był Szajnocha z twórcą wydawnictwa „Biblioteka Polska” Kazimierzem Józefem Turowskim. Poza wysokimi aspiracjami naukowymi łączyła Szajnochę z wyżej wymienionymi przedstawicielami życia umysłowego i kulturowego Lwowa i Galicji w ogóle, podatność na znajdujące w romantyzmie uzasadnione idee niepodległościowe i insurekcyjne.

Potwierdzeniem tego było żywe zaangażowanie się Szajnochy w wydarzenia roku 1848. Został członkiem Lwowskiej Rady Narodowej i współtwórcą jej prasowego organu – „Dziennika Narodowego”. Wchodził ponadto w skład Gwardii Narodowej.

Przełomowym pod względem własnej twórczości okazał się okres, kiedy to wspomniany wcześniej August Bielowski mianowany został dyrektorem Ossolineum. Umożliwił on wówczas swojemu przyjacielowi możliwość korzystania z zasobów Zakładu. Warto podkreślić, że był Szajnocha jednym z pierwszych historyków, którzy w swojej pracy korzystali z materiałów zgromadzonych w tej niezwykle ważnej placówce naukowej. Jednakże pierwsze publikacje ogłosił Szajnocha już wcześniej. W roku 1847 ukazał się jego artykuł Pogląd na ogół dziejów Polski, ogłoszony zresztą w Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, a w roku 1849 światło dzienne ujrzała pierwsza książka w dorobku historyka – Bolesław Chrobry.

W roku 1853 Karol Szajnocha powołany został na stanowisko zastępcy kustosza w Ossolineum. Lata pięćdziesiąte to także ważny okres pod względem wydarzeń wyłącznie osobistych. W 1855 roku zawarł małżeństwo z Joanną Bilińską i wkrótce na świat przyszedł jego syn Władysław. Niestety tragedią okazało się silnie nadwyrężone zdrowie historyka. W roku 1860 był już prawie całkowicie ociemniały, a leczenie i częste kuracje nie przynosiły pozytywnych efektów. Szajnocha nie zaniedbywał jednak dalszej pracy, w czym szczególnie pomagali mu zaprzyjaźnieni z nim Włodzimierz Dzieduszycki i Alfred Potocki.

 

Zatrzymując się przy warsztacie pisarskim, 0trzeba wspomnieć, że jako badacz Szajnocha unikał wypowiadania się na tematy stricte metodologiczne dotyczące historii. Najważniejszą, jak się wydaje, kwestią pozostawała dla niego sprawa stylu, formy naukowej wypowiedzi. Wiązało się to z istotnym dla naszego bohatera pragnieniem dotarcia do jak największej liczby odbiorców i autentycznego wpływu na kształtowanie społecznej wrażliwości i samoświadomości narodowej. Widać to w kolejnych, jak sam określał swój dorobek, „szkicach” czy „opowiadaniach” historycznych – Pierwszym odrodzeniu się Polski 1279–1333 z roku 1849, Mścicielu z 1860 roku, w Dwóch latach dziejów naszych 1646, 1648 z lat 1865–1869 i w swoim opus magnum wydanym w latach 1855–1856 zatytułowanym Jadwiga i Jagiełło 1374–1413.

Pierwszym zadaniem historyka winno być ukierunkowanie jego pisarstwa zgodnie z postulatem „ku pokrzepieniu serc”. Karol Szajnocha starał się być wierny temu wezwaniu, które naturalnie miało wyraźny cel dydaktyczny – podtrzymywanie na duchu rodaków w czasach niewoli, kolejnych klęsk i ich rocznic. Słusznie pisze Dorota Malczewska-Pawelec o twórczości autora Bolesława Chrobrego jako twórczości intelektualnie i emocjonalnie zaangażowanej, zdeterminowanej okolicznościami zewnętrznymi. Chciał Szajnocha swoim dziełem odpowiedzieć na społeczne zapotrzebowanie, stworzyć wzór sui generis „literatury pięknej historii” (Jerzy Maternicki pisze o poetyce literackiej dzieł historycznych Szajnochy). Stąd postulowana przez niego konieczność nieustannego dbania o formę przekazu komunikowanej treści, kładzenie nacisku na dynamikę opisu, talent literacki, kulturowy i obyczajowy kontekst.

Można dopatrzyć się w tym oczywistego echa epoki, w której Karol Szajnocha żył i tworzył. Jego twórcza korespondencja z duchem romantyzmu, z naukowymi osiągnięciami ówczesnej historiografii francuskiej i angielskiej są aż nazbyt widoczne. To przede wszystkim nietajony związek historii z literaturą (sam Szajnocha pozostawał autorem dramatów takich jak Wincenty z Szamotuł, Jerzy Lubomirski, Bitwa na Kosowym Polu), plastyczność języka, harmonijna kompozycja, przejrzystość konstrukcji dzieła, a przy tym inspiracje tym, co pierwotne i ludowe, uleganie słowianofilskim fascynacjom (Szajnocha był znany także jako tłumacz pieśni serbskich) zasadniczo formowało narracyjny model pisarstwa Karola Szajnochy. Nie należy jednocześnie zapominać o ważkich ówcześnie kwestiach społecznych, o nie tylko intelektualnej nośności haseł demokratycznych.

Szczególną popularnością cieszyła się uważana zgodnie za największe osiągnięcie Szajnochy praca Jadwiga i Jagiełło. Postrzega się ją jako klasyczne niemal dzieło szkoły romantycznej w historiografii polskiej. Dokonał w niej Szajnocha swoistego rozróżnienia – na świat przyrody i świat ludzkiego działania, uwypuklił rolę wybitnych jednostek w dziejach, a także znaczenie samego narodu jako odrębnej kategorii historycznej. Pokusił się o naszkicowanie psychologicznych konterfektów swoich bohaterów, podkreślenie dziejowej misji Polski – współtworzenia i obrony chrześcijańskiej cywilizacji europejskiej, choć zaznaczyć trzeba, że nie był Szajnocha całkowicie bezkrytyczny w stosunku do rodzimej historii – miał pełną świadomość popełnianych na jej przestrzeni błędów. O roli Polski na Wschodzie, o jej kulturowym, politycznym i gospodarczym wpływie na rozwój i kształt tamtejszych stosunków traktowały także inne publikacje Szajnochy, w tym wspomniana już wcześniej praca Dwa lata dziejów naszych 1646, 1648 oraz Zdobycze pługa polskiego. Jest to o tyle istotne, o ile pamiętać się będzie o coraz wyraźniej słyszalnych od połowy wieku XIX postulatach przedstawicieli ukraińskiej inteligencji domagającej się rozdziału Galicji na dwie odrębne prowincje. Szajnocha swoimi pracami zdecydowanie optował za stroną polską i niejako legitymował stan jej posiadania na spornych ziemiach.

 

Sprawą kontrowersyjną pozostaje natomiast ewentualne przypisanie twórczości Karola Szajnochy szkole lelewelowskiej w rodzimej historiografii. Zwraca na to uwagę Andrzej Wierzbicki, dopatrując się w interesującej nas intelektualnej biografii autora Mściciela ulegania po trosze koncepcjom stricte „lelewelowskim” jak apologia Rzeczypospolitej szlacheckiej czy akceptacja wzorca pierwotnego i przepojonego ideą wolności słowiańskiego gminowładztwa. Szajnocha odbiegał jednakże od tych koncepcji istotnie w umiejscowieniu Polski w rodzinie krajów zachodnioeuropejskich. Podważał zatem niejako postulowaną przez Joachima Lelewela historyczną odrębność, a tym samym atrakcyjność (swojskość) dziejów ojczystych. Zachodu nie traktował Szajnocha jako obszaru li tylko destrukcyjnych wpływów – negatywnie oddziałujących na Słowiańszczyznę. Polska przynależała do świata zachodniego także poprzez realizację misji cywilizacyjnej na Wschodzie jako kraj kulturowo uformowany przez religię chrześcijańską i religię tę niosący innym.

Jak już wspomniano, cieszył się Szajnocha znacznym społecznym uznaniem jako autor znanych i niezwykle poczytnych prac historycznych, pisanych barwnym, plastycznym językiem. Ceniony był ponadto za rzetelność, autentyczną erudycję i pracowitość. Znany był z korzystania w swojej pracy z możliwie najszerszego zestawu źródeł – posiłkował się kronikami niemieckimi, ruskimi, węgierskimi, francuskimi, litewskimi i hiszpańskimi. Wyrazem szacunku, jakim się cieszył, były dwukrotne starania o objęcie przez niego katedry historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1850 i 1862, zakończone jednak niepowodzeniem (lepiej widziany od Szajnochy okazał się znany ze swego manifestowanego lojalizmu Antoni Walewski).

Karol Szajnocha zmarł we Lwowie 10 stycznia 1868 roku. Pochowany został na Cmentarzu Łyczakowskim. Wpływ, jaki wywarł w nauce historycznej, widoczny był w twórczości Władysława Łozińskiego i Bernarda Kalickiego, a pośrednio także Adolfa Pawińskiego, Stanisława Smolki i Ludwika Kubali.


 

Bibliografia

Malczewska-Pawelec D., Karol Szajnocha (1818–
–1868)
, w: Złota księga historiografii lwowskiej XIX i XX wieku, pod red. J. Maternickiego, Rzeszów 2007

Maternicki J., Historia i życie narodu. Poglądy i postawy historyków polskich XIX i XX w., Rzeszów 2009

Wierzbicki A., Historiografia polska doby romantyzmu, Wrocław 1999