Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Mariusz Olbromski, TAM, GDZIE ZBRUCZ ŁĄCZY SWE RAMIONA Z DNIESTREM

 

Otwarcie kościoła w Okopach Świętej Trójcy

 

Okopy Świętej Trójcy na Podolu to wysoko położony nad nurtami rzek skalisty cypel. To tu malowniczy Zbrucz łączy się ze wspaniałym Dniestrem. Historia Rzeczypospolitej ze współczesnością. Świętość i męczeństwo patriotów z ogniem nienawiści. Genialna wizja historiozoficzna i literacka Zygmunta Krasińskiego z naszymi rozmyślaniami. Tutaj trwają wciąż resztki murów twierdzy zbudowanej początkowo jako warowny obóz przez hetmana wielkiego koronnego Stanisława Jabłonowskiego na rozkaz króla Jana III Sobieskiego w 1696 roku. Twierdza stała się bazą dla wojsk polskich, służyła do blokowania najazdów wojsk tureckich, które wcześniej zajęły pobliski Kamieniec Podolski. W Okopach Świętej Trójcy stykają się legenda, historia, współczesność. Płyną rzeki, płynie czas, a stare kamienie i mury są świadkami nowych wydarzeń. Oto przy pięknej pogodzie w sobotę 14 czerwca 2014 odbyła się uroczystość rekonsekracji odrestaurowanej w ostatnim okresie świątyni pw. Świętej Trójcy. Inicjatorem odbudowy był ks. Roman Twaróg, proboszcz katedry w Kamieńcu Podolskim, wspierany przez środowiska z Podola i kraju. Ale zadanie, jak sam przyznawał, udało mu się zrealizować w sposób jakiś niepojęty tylko dzięki pomocy Opatrzności, bo nie dysponował początkowo żadnymi funduszami. Na wieść o zamiarze odbudowy pracownicy zgłosili się sami. Dojeżdżali przez kilka lat z Kamieńca Podolskiego, by społecznie pracować przy restauracji. Znaleźli się darczyńcy, którzy wsparli dzieło finansowo.

 

W uroczystości otwarcia świątyni wzięli udział miejscowi wierni, w przeważającej mierze Ukraińcy, a także wierni z Kamieńca Podolskiego, z wielu parafii Podola i z kraju, głównie z Tarnowa, gdzie działa Stowarzyszenie Przyjaciół Podola i skąd przybyło kilkanaście osób z prezes Aleksandrą Świderską na czele. Uroczystości wzbogacił artystycznie kameralny zespół smyczkowy, Młodzieżowa Parafialna Orkiestra Dęta „Ad Astra” z Łodzi-Andrzejowa. Wśród gości była obecna zawsze pogodna i miła Hanna Litwin, żona ambasadora RP w Kijowie. Parlament polski reprezentował senator Stanisław Gogacz z Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Obecny był konsul generalny RP w Winnicy Krzysztof Świderek, a także prof. Ihor Cependa, rektor Uniwersytetu Przykarpackiego, jak również Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej. Każdą chwilę tych wyjątkowych wydarzeń utrwalał kamerą znany twórca filmów o tematyce kresowej Maciej Wojciechowski, a wśród grona dziennikarzy był też Jacek Borzęcki z Przemyśla, specjalizujący się od wielu lat w reportażach kresowych.

Uroczystość rozpoczęła procesja, która wyruszyła w kierunku świątyni od Bramy Kamienieckiej z krzyżami, chorągwiami, śpiewem, dziewczynkami w białych strojach, niosącymi kwiaty. Pod świątynią ordynariusz kamieniecki ks. bp Leon Dubrawski w asyście ks. bpa sufragana lwowskiego Leona Małego i kilkunastu księży przejął od jednej z najstarszych kobiet w miejscowości, 89-letniej Jewgienii Sotnik, pradawny klucz do świątyni. Tym właśnie kluczem symbolicznie otworzył drzwi kościoła… pierwszy raz od września 1939 roku. Pani Jewgienia jest Ukrainką, ale przed wojną chodziła wraz z rodzicami do tego kościoła, bo do cerkwi było dalej. Przechowała przez dziesiątki lat klucz, a w sercu zachowała wiarę. Jej piękny czyn jakże wiele mówi. Przed wojną, jak wspominała, w Okopach mieszkali i żyli zgodnie Polacy, Ukraińcy i Żydzi. W pobliżu kościoła przeważnie Polacy, na przeciwnym krańcu w okolicach cerkwi –  Ukraińcy, a pośrodku –  Żydzi.

Stan tej historycznej świątyni przed restauracją, która trwała kilka lat, a zakończyła się w roku 2013, był wstrząsający. Spalone były mury, nie miała dachu, wewnątrz pleniły się chwasty. Składano w niej siano i słomę, była obora, przez otwarte wrota wchodziły latem krowy i kozy, by chronić się przed słonecznym żarem czy deszczem. Tylko w prezbiterium zachowały się nadpalone fragmenty pięknych fresków z początków XX wieku, wykonanych przez malarza Sozańskiego, przedstawiające splecione z sobą Orła, Pogoń i Archanioła Michała. Na szczycie fasady kościoła bociek uwił ogromne, wielopokoleniowe gniazdo. Ówczesny wygląd tego Domu Bożego przedstawiłem w wierszu „W Okopach Świętej Trójcy” i zamieściłem w książce Róża i kamień. Podróże na Kresy. Trzeba wspomnieć, że ten niewielki barokowy kościół z nawą na planie prostokąta i prostokątnie zamkniętym prezbiterium został ufundowany w 1697 roku przez króla Jana III Sobieskiego. Fasadę, zwieńczoną trójkątnym frontonem, zdobią szerokie pilastry. Dziś w odnowionej wnęce nad drzwiami wejściowymi widnieje figura Matki Bożej. Poniżej tablica z napisem po ukraińsku „Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Jan Paweł II”. Nad nim zostały zamieszczone daty „1693–1769–1903–1939–2013.” Pod tą tablicą widnieje większa z napisem po łacinie „Ad gloriam Sanctissime Trinitatis et honorem Beatae Mariae Virginis” [Na cześć Trójcy Świętej i chwałę Przenajświętszej Maryi Panny.] Pierwsza ze wspomnianych na tablicy dat przypomina okres budowy. Następna –  fakt, że w 1769 roku w Okopach Świętej Trójcy mężnie bronili się przed wojskami rosyjskimi carycy Katarzyny konfederaci barscy na czele z Kazimierzem Pułaskim, bohaterem narodowym Rzeczypospolitej i Stanów Zjednoczonych. Po trwającym przez szesnaście tygodni oblężeniu, od listopada 1768 roku do marca roku następnego, wobec wyczerpania amunicji i wielokrotnej przewagi sił wroga, część konfederatów na czele z Kazimierzem Pułaskim przeszła przez Dniestr na Bukowinę, będącą wtedy pod panowaniem tureckim. Zamierzali kontynuować walkę o niepodległość, ale na innym terenie. Kilkunastu konfederatów broniło się do końca, właśnie w kościele pw. Świętej Trójcy, gdzie zostali spaleni wraz z świątynią 8 czerwca 1769 roku. Jest ona miejscem Ich męczeństwa za wiarę i sprawę narodową, zbiorową mogiłą. Przedziwnym zrządzeniem Opatrzności w uroczystości rekonsekracji wziął udział i przejmującą homilię wygłosił ks. bp Leon Mały ze Lwowa, którego pradziad bronił Okopów Świętej Trójcy i właśnie w tym kościele przypuszczalnie zginął. Jakże wymownie brzmi cytat z Juliusza Słowackiego zamieszczony na jednej z nowych pamiątkowych tablic kościoła: „Nad mogiłami zabitych / co noc pokazuje się światłość wielka. Ks. Marek”. Z kolei trzecia data na tablicy świątyni „1903” przypomina o trudzie odbudowy ze zgliszcz kościoła przez społeczeństwo polskie i dacie ponownej jego konsekracji, powrotu do kultu. Zbierano wtedy – w okresie zaborów – od wiernych datki, rozprowadzano cegiełki-pocztówki z podobizną zrujnowanej świątyni. Inicjatorem odbudowy świątyni, jak i konserwacji pozostałości sławnej twierdzy, był hr. Mieczysław Dunin-Borkowski z Borszczowa. O jego zasługach w tej mierze mówi tablica, która została zamieszczona na fasadzie Bramy Kamienieckiej, jednej z dwóch, które pozostały po dawnej twierdzy.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego w Okopach Świętej Trójcy, które były najdalej na południe wysuniętym cyplem II Rzeczypospolitej, czuwały elitarne jednostki Wojska Polskiego – straż Korpusu Ochrony Pogranicza. Okopy były stykiem trzech granic: polskiej, rumuńskiej i sowieckiej. Mówiono, że kiedy świtem kogut piał, słyszano go w trzech państwach. Często nad Zbruczem, który był granicą z ZSRR, słychać było dobiegającą z Okopów pieśń żołnierzy KOPu:

Z niebezpieczeństwem twarzą w twarz / Bezsenne mając leże / Na pograniczu stoi straż / Co cię, Ojczyzno, strzeże. / Wzdłuż ziem zbroczonych polską krwią / Na pograniczu widzisz ją / Z bronią w pogotowiu…

Zadaniem żołnierzy była ochrona granic, wyłapywanie przemytników, agentów i dywersantów komunistycznych. Zbudowana w 1928 roku nowoczesna Strażnica KOP „Okopy Świętej Trójcy” podlegała Podolskiej Brygadzie KOP, w której skład wchodziło ponadto pięć innych strażnic: „Boryszkowce”, „Bielowce”, „Wołkowce”, „Mielnica”, „Uście Biskupie”.

17 września 1939 roku chmara wojsk sowieckich przeszła Zbrucz i zajęła Okopy. Dowódca kompanii granicznej KOP porucznik Ludwik Winogradow, zgodnie z rozkazem, przeprawił się przez Dniestr wraz ze swym oddziałem do Rumunii. Podczas tej akcji oddział był atakowany, a dowódca został ciężko ranny. Wkrótce wielu cywilnych Polaków w Okopach sowieci wymordowali, a kościół św. Trójcy został zrabowany i zbezczeszczony. Przez kilka lat był tam kołchoźniany magazyn zboża. O tym właśnie wspomina umieszczona na wspomnianej tablicy kolejna data „1939”. Dzieła zniszczenia dopełniła UPA, paląc w 1945 roku świątynię wraz z pozostałymi jeszcze Polakami z Okopów i okolicznych wiosek, którzy się w niej schronili. Ale Okopy Świętej Trójcy to nie tylko wielka historia narodowa, ale także miejsce wyjątkowe w dziejach naszej literatury. Związana z Okopami Świętej Trójcy wielka wizja Zygmunta Krasińskiego miała charakter profetyczny. Nie-Boska komedia powstała w 1833 roku w Paryżu, a opublikowana została przez poetę bezimiennie w tym mieście dwa lata później. Ten jeden z najwspanialszych w dziejach naszej i europejskiej kultury dramat doczekał się wielu interpretacji, często wybitnych badaczy polskich i europejskich, wielu znakomitych realizacji na scenach kraju i świata. Dzieło jest ciągle czytane, omawiane, nie tylko dlatego, że znajduje się w kanonie lektur szkolnych.

Poeta wybrał Okopy Świętej Trójcy jako miejsce wyjątkowe dla całego świata nieprzypadkowo, pod wpływem realnego i widocznie wyjątkowo głębokiego przeżycia. W maju 1822 podróżował bowiem z ojcem hr. Wincentym, generałem z czasów napoleońskich, po Podolu z pobliskich Dunajowic. Tam bowiem Krasińscy mieli posiadłości i pałac, który, niestety, nie zachował się do dnia dzisiejszego. Tam mały Zygmunt przyjeżdżał do swej babci. Zapewne w Okopach Świętej Trójcy ojciec opowiadał dziesięcioletniemu Zygmuntowi o walkach w tym miejscu i o dziejach konfederacji barskiej, a także o roli, jaką w jej tworzeniu odegrał Michał Hieronim Krasiński, marszałek generalny konfederacji. Historia narodowa łączyła się w tym miejscu z dziejami rodu przyszłego poety i dramatopisarza. Krasiński nadał swemu dramatowi nie tylko charakter lokalny, ale światowy, dotyczący problemów najistotniejszych. Kanwą Nie-Boskiej komedii nie są dzieje konfederacji barskiej i walki z tamtego okresu. To Juliusz Słowacki we wspaniałym dramacie Ksiądz Marek przedstawił przebieg zmagań w Barze, miejscowości na Podolu, gdzie konfederacja została zawiązana. Tytułowy bohater dramatu ksiądz Marek Jondołowicz, karmelita, to postać historyczna. Zryw konfederatów w Barze ukazał Wielki Krzemieńczanin jako zasadniczy przełom w dziejach narodu. To schyłek Polski dawnej, monarchiczno-magnackiej, i narodziny nowej – demokratycznej i republikańskiej, niosącej światu ideały miłości i braterstwa. A właśnie ksiądz Marek to postać wielka, natchniona duchem Bożym, która dzięki żarliwości religijnej i charyzmatowi jest ideałem nowej epoki, przez którego działa Opatrzność. Beznadziejna z pozoru walka w Barze konfederatów, ich męczeńska ofiara, staje się zaczynem odrodzenia. Do kanonu kultury narodowej przeszła Pieśń konfederatów z Księdza Marka. Wielka wizja Krasińskiego w Nie-Boskiej komedii ma charakter odmienny, bo ogólny i światowy. Dotyczy zmagań dwóch odmiennych koncepcji społecznych, dwóch przeciwnych obozów „arystokracji” i „rewolucji”. Oto, według dramatu, w Okopach Świętej Trójcy broni się arystokracja, której przywódcą jest poeta hrabia Henryk. Jest to arystokracja pieniądza i ducha, ale skłócona z sobą, niezdolna do wielkiego wysiłku i poświęcenia. Obóz arystokracji w Okopach Świętej Trójcy oblegany jest przez koczującą wokół zdziczałą, rewolucyjną armię dowodzoną przez dyktatora Pankracego – rozpitą, ciemną, żądną rozpusty, krwi i zemsty, hołdującą wydumanym i antychrześcijańskim obrzędom. Opisy armii rewolucji nie były zresztą wyłącznie wizją poetycką. Krasiński zaczerpnął do jej przedstawienia z relacji dotyczących zachowań, zaciekłości i postępowania jakobinów i okresu rewolucji francuskiej. Wielkie zmagania dwóch racji, bitwa obozów „arystokracji” i „rewolucji” jest wizją wyjątkową ze względu na siłę artystycznego oddziaływania, obiektywizm przedstawień obu stron i – ostateczne przesłanie. Według poety tak skonfliktowany, pełen krwawych walk i nienawiści ludzki świat jest „nie-boski”. Stąd właśnie też nazwa całego utworu nawiązującego też tytułem do sławnego dzieła Dantego. Krasiński, dogłębnie zorientowany w antynomiach świata, złożonych problemach historii, bezstronnie starał się przedstawić racje obu walczących stron, odmawiał im jednak siły odrodzeńczej. Jedynie – według niego – Opatrzność, która interweniuje w sobie tylko wiadomym momencie, może nadać temu światu sens i cel, przywrócić ład. Wszystko bowiem – zdaniem Krasińskiego – co człowiek zdziała na planie historycznym i społecznym, ma charakter względny. Wszystkie racje cząstkowe w ostateczności poddane są woli Boga. W zakończeniu dramatu na gruzach walących się murów twierdzy, ginącego starego świata i rodzącego nowego, zjawia się Chrystus. Końcowe słowa dramatu zaczerpnięte przez poetę z Juliana Apostaty brzmią „Galilaee, vicisti!” – Zwyciężyłeś Galilejczyku! Jest w tym wielkim finale zawarta – moim zdaniem – wizja optymistyczna. Wizja świata ogarniętego miłością chrześcijańską. To przedziwne, że w Okopach Świętej Trójcy został otwarty właśnie kościół, a na jego fasadzie widnieją słowa Ojca Świętego Jana Pawła II „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”.

 


(Zamieszczony wiersz i fragmenty prozy są częścią książki Mariusza Olbromskiego „Dwa skrzydła nadziei”, która ukaże się niebawem z okazji Roku Kanonizacji Świętego Jana Pawła II jako wotum dziękczynne za nawiedzenie Archidiecezji Lwowskiej – w Lubaczowie w 1991 r., a we Lwowie w 2001 r.).