Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

WERTUJĄC WYDAWNICTWA

 

W „Kurierze Galicyjskim” nr 17/2014 zwróciły naszą uwagę dwie pozycje. Pierwsza to Cmentarz Janowski w centrum uwagi –  autor K. Szymański omawia wszczęcie prac nad ratowaniem resztek polskich na tej drugiej co do wielkości i ważności nekropolii lwowskiej. Prace nad odnowieniem kwatery Obrońców Lwowa są już zaawansowane i obecnie pozostaje wielka liczba istniejących jeszcze grobów, których dewastacja jednak następuje w ogromnym tempie (przypomnijmy, że na Cmentarzu Janowskim spoczywa sporo zasłużonych osób od XIX wieku (z czasów zaboru austriackiego, z lat między wojnami i powojennych), atoli w większości spoczęła tu lwowska biedota.

Cmentarzem Janowskim – ściślej opracowaniem dokumentacji historycznej jako podstawy do podjęcia prac ratunkowych, podobnie jak na Łyczakowie, zajęła się grupa z Uniwersytetu Szczecińskiego. Pozyskano grant z Ministerstwa Nauki i Szk. W. i obecnie trwa opracowywanie dokumentacji fotograficznej oraz penetracja zachowanych materiałów archiwalnych. Prace te mają być zakończone w r. 2017 i wtedy mogłyby rozpocząć się szerokie działania konserwatorskie, które zmierzałyby do uratowania tej części dziedzictwa narodowego.

Druga szczególna pozycja to artykuł K. Czawagi Dziedzictwo Kościoła lwowskiego. Mowa o świątyniach rzymskokatolickich we Lwowie i poza nim, niezwróconych prawowitym właścicielom od czasu objęcia tamtej Ziemi przez państwo ukraińskie. W samym Lwowie za okupacji sowieckiej pozostały czynne dwa kościoły: Katedra i kościół św. Antoniego, i od tamtej pory, mimo obietnic, nic się nie zmieniło. Chodzi głównie o takie, jak kościół seminaryjny MB Gromnicznej (oddany unitom), św. Marii Magdaleny – nadal sala koncertowa, kościół parafialny w Komarnie (mimo że prawie nieużywany, bo istnieją 2 cerkwie), a także rezydencja biskupów lwowskich w Obroszynie.

W tej sprawie – z okazji 600-lecia objęcia Lwowa przez bł. Jakuba Strzemię – odbyła się we Lwowie międzynarodowa konferencja, na której wystąpili – poza abp. M. Mokrzyckim – goście z RP (w tym ks. prof. J. Marecki z UPJPII w Krakowie, a także prof. W. Osadczy z Centrum Ucrainicum KUL i inni.

Powyższy problem wskazuje niestety na rzeczywiste stosunki między dwiema stronami katolickimi –  greko- i rzymskokatolicką, nie inne niż między państwem ukraińskim a RP i to w czasie, gdy Polska stara się popierać Ukrainę w jej aktualnych zmaganiach z imperializmem rosyjskim. Dobry przykład jest również opisany w tym samym numerze „Kuriera”: oto w Szepetówce rok szkolny zaczął się od zakazania dzieciom polskim nauki w ich ojczystym języku. Nie przyjęto również dwóch nowych nauczycieli z Polski. Na kilkakrotne wystąpienia do władz prezeski miejscowego Związku Polaków uzyskano tyle, że dotychczasowa nauka ma być utrzymana do końca bieżącego roku szkolnego. A co potem?

 

Piękne wspomnienie o Profesorze Tadeuszu Lewickim (1906–1992) napisała w numerze 3/98 naszego kwartalnika Alicja Małecka i stamtąd można się wszystkiego – prawie wszystkiego – o Profesorze dowiedzieć. Ale właśnie ostatnio znaleźliśmy wycinek z „Gazety w Krakowie” z roku 1994 (nr 100), czyli sprzed ponad 20 lat, zachowany dzięki temu, że był tam artykuł, w którym dużo i niezwykle sympatycznie napisano o prof. Lewickim*.

Nim zacytujemy akapity poświęcone Profesorowi, wyjaśnijmy czas i miejsce akcji**. Opisywana rzecz dzieje się we wczesnych latach powojennych, gdy w Krakowie znalazło się wielu znakomitych ludzi nauki i kultury ze Lwowa, Warszawy czy Wilna. Ludzie ci spotykali się w krakowskich kawiarniach, a jedną z nich był niewielki lokalik przy ul. Sławkowskiej 26 o nazwie „Mokka”. Budynek, który przytulił tu najpierw barek, a potem kawiarenkę, pochodzi z XVII w. Z sieni wchodziło się do niewielkiej salki, na prawo znajdował się barek, było kilka stolików. Atmosfera tego miejsca była specyficzna i niepowtarzalna.

Schodzili się tu, szczególnie w godzinach południowych, orientaliści z pobliskiej Katedry Filologii Orientalnej UJ, mieszczącej się na pierwszym piętrze pałacu Badenich, bezpośrednio nad kawiarnią „Literacką”. Katedra uzyskała tam lokum po zlikwidowanym wtedy Wydziale Teologii UJ.

Duszą towarzystwa był prof. Tadeusz Lewicki, arabista, prezes Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego, członek PAN-u, przemiły, elegancki, szarmancki pan i uroczy gawędziarz. Przy stoliku Profesora siadywał zaciekle tępiony przez PRL historyk UJ i wielki przyjaciel Węgrów – Wacław Felczak, popularnie zwany „Wacusiem”, słynny szef wojennych kurierów tatrzańskich. Spotkać tu również można było językoznawcę Zbyszka Gołąba, historyka sztuki Lecha Kalinowskiego i turkologa Włodzimierza Zajączkowskiego, następnie człowieka renesansu Romana Jackowa**, prawnika, anglistę i historyka sztuki. Bywali tu [również] arabiści młodszego pokolenia […].

Duszą stolika orientalistów był jednak prof. Tadeusz Lewicki. Opowiadał ciekawie i barwnie, potrafił w ferworze dyskusji wypić nie tyko kawę własną, ale i sąsiadów. Te drobne przejawy roztargnienia były niczym w porównaniu z wyczynem Profesora, kiedy to wybrał się porannym ekspresem do Warszawy w jednym bucie brązowym, a drugim czarnym. Pomyłkę zauważył dopiero po pracowitym dniu spędzonym w stolicy. Jak wspominał rozbawiony: Następnego dnia po wyjściu z hotelu wydawało mi się że wszyscy mijani ludzie patrzą na moje nogi. Naukowcowi przytrafiła się i inna zabawna przygoda – związana z „Mokką”. Wychodząc z kawiarni, nałożył płaszcz wiszący na wieszaku i dopiero po obcych kluczach w kieszeni zorientował się, że jest w cudzym palcie. […]

*    Tytuł artykułu: Kawiarnie wspomnień, autor Bohdan Nielubowicz.

**  Prof. T. Lewicki mieszkał przy ul. Warmijskiej, w willi swego teścia, prof. Tadeusza Kowalskiego, wybitnego arabisty krakowskiego. Żona T. Lewickiego Anna była etnografem.

*** Roman Jackow nie był lwowianinem. Po II wojnie znalazł się w Krakowie. Jego żona, p. Janina, pochodziła ze znanej rodziny lwowskiej Langów. Po wojnie państwo Jackowowie mieszkali w Krakowie przy ul. Smoczej 10.

 

W piśmie ZG TMLiKPW „Semper Fidelis” nr 1/2015 (z kurczątkami na okładkach) przeniesiono z naszego kwartalnika CL artykuł autorstwa A. Gyurkovicha i A. Madej pt. Oddział krakowski po ćwierćwieczu, podając poniżej tytułu: Przedruk z folderu jubileuszowego na 25-lecie Oddziału Krakowskiego TMLiKPW 1989–2014.

To nieścisłość, bo pominięto, iż przedruk został dokonany z kwartalnika CRACOVIA-LEOPOLIS nr 3/2014 (tę nazwę i numer pominięto) – z wkładki z numerem 3a, zatytułowanej specjalny numer jubileuszowy. Tyle dla porządku.