Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

ODESZLI

Danuta Nespiak

EPITAFIUM DLA TADEUSZA

Podole, medycyna, exodus kresowych Madonn

 

Dębowica, Uwin i Łopatyn w powiecie radziechowskim na dawnych Kresach Wschodnich – miejscowości, z którymi związane jest moje wczesne dzieciństwo – to mój środek świata, moja ojczyzna wzruszenia… Przyjeżdżaliśmy tu na letnie wakacje do Dziadków Tomaszewskich, hasaliśmy po polach i łąkach… pozostało mi w pamięci ogromne rozlewisko Sydołówki, za którym rozciągał się już Wołyń. To pierwsze słowa w obszernej monografii Ziemia Radziechowska i ludzie stamtąd autorstwa Tadeusza Kukiza – lekarza, humanisty, historyka. W jego podolskim dzieciństwie był jeszcze historyczny Zborów, gdzie w komendanturze Polskiej Policji Państwowej pracował jego ojciec.

W tragicznym wrześniu 1939 roku Kukizowie opuścili Zborów szukając schronienia u dziadków Tomaszewskich w Dębowicy. Tam 10 kwietnia 1940 roku Tadeusz po raz ostatni widział ojca, który w czerwcu 1941 zamordowany został przez NKWD w lwowskim więzieniu Brygidki.

13 kwietnia Anna z Tomaszewskich Kukizowa i jej dzieci – 8-letni Tadeusz i 12-letnia Janina via Radziechów, Łuck, a dalej Czelabińsk, Omsk, Pawłodar, po przeprawie przez rzekę Irtysz i podróży wielbłądem, dotarli na pusty step w pn.-wsch. Kazachstanie. Przeżyli – cudem Tadeusz, bo przechorował tyfus brzuszny i plamisty, w 1946 roku wrócili do kraju, szczęśliwie w trójkę osiedlając się w Jasionowie koło Prudnika u dziadków Tomaszewskich.

W Prudniku Tadeusz ukończył liceum ogólnokształcące i po maturze rozpoczął studia medyczne.

W 1957 roku po egzaminie dyplomowym w Akademii Medycznej w Warszawie prof. Jan Kostrzewski zaproponował mu asystenturę. Był to uśmiech losu, bo asystentura to początek drogi naukowej. Zaczęły się prace doświadczalne, Tadeusz publikował wyniki, ale dla młodego lekarza atrakcyjne było też życie kulturalne stolicy – wystawy plastyczne, teatr, opera, operetka. Na co dzień gnębił go bardzo brak mieszkania. Mimo że był stypendystą Ministerstwa Zdrowia, sprawa mieszkania była dalej beznadziejna, a był już zaręczony z Marylką Nowakowską – warszawianką, której włoski typ urody i sopran koloraturowy zapadły mu w sercu, gdy oklaskiwał ją w Zemście nietoperza Straussa.

Nie chcieli dłużej czekać, zrezygnowali z Warszawy, w kościele w Prudniku odbył się ich ślub.

W 1968 roku już po stażach klinicznych i specjalizacji objął ordynaturę w szpitalu powiatowym w Niemodlinie i kierował tam przez 30 lat oddziałem internistycznym. Realizował swoje życie zawodowe bardzo godnie, ale nie byłby sobą, gdyby to była tylko medycyna. Interesował się przecież malarstwem, grafiką, bibliofilstwem, dziedzictwem kulturalnym Kresów, prezesował przez 2 kadencje oddziałowi Towarzystwa Przyjaciół Książki w Opolu. W połowie lat 70. ubiegłego wieku rozpoczął kwerendę materiałów do dziejów Łopatyna, miasteczka na Podolu, gdzie w latach 1934–1937 mieszkali jego rodzice. Od szkolnych lat ciekawiło go też pochodzenie rodowego nazwiska i później, w miarę upływu czasu szukał materiałów do genealogii Kukizów. Poszukiwania te zostały w 2010 roku zwieńczone wydaniem 2 książek – Kukizów. Miasteczko koło Lwowa i Kukizowcy i Kukizowie. Poszukiwanie rodowego gniazda. Oprócz monografii Łopatyn. Dzieje i zabytki i wspomnianej wyżej Ziemi Radziechowskiej… wydał Uhnów, kresowe miasteczko nad Sołokiją, z którym była związana rodzina jego ojca.

Zapytałam go kiedyś w Ossolineum, gdy grzebaliśmy się w katalogach, jak godził pracę zawodową ze swoją pasją historyczną, która kierowała go do Lubaczowa, gdzie są przechowywane księgi metrykalne i akta parafialne archidiecezji lwowskiej, do Archiwów Państwowych w Krakowie, Przemyślu, Lublinie, Warszawie, do prowadzenia ogromnej korespondencji, do szukania tych, którzy coś na kresowy temat wiedzieli. Powiedział mi wtedy, że do bliżej położonych miejscowości jeździł w dni wolne od pracy, do odległych podczas urlopu, ale od 1997 roku (emerytura) poczuł się prawie komfortowo, bo miał czas dla swoich Madonn i miasteczek. Informacje znajdował w różnych lokalnych wydawnictwach, podczas wygłaszanych przez niego radiowych prelekcji lub w sposób nieoczekiwany.

Tak było, gdy zwiedzał Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie. O jednym z obrazów znanego lwowskiego malarza S. Batowskiego z kościoła św. Walentego w Kałuszu (dziś w Gryfinie k. Szczecina) dowiedział się od pracownika Instytutu.

W serii Madonny przedstawiał nie tylko wojenne i powojenne losy obrazów, świątyń i ich fundatorów, ale ich dzisiejsze „geograficzne” usytuowania. Te obrazy, które zdobią kościoły znajdujące się w miasteczkach i wsiach Dolnego Śląska, wskazują skąd przybyli osiedlający się tam ekspatriowani Polacy z Kresów.

Tadeuszowi w pracy od początku towarzyszyła żona. Marylka okazała się talentem dającym sobie doskonale radę z korektą i drukarką. W serii Madonn w książkach jest dedykacja „Mojej Żonie poświęcam”.

Wśród otrzymanych odznaczeń kresowych (lekarskie też ma) myślę, że najbardziej cenił medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Tadeusz – wyciszony, kameralny, skromny – nie pojedzie już do Wójcic koło Nysy, gdzie w kościele znajduje się jego Łopatyńska Madonna. To zadanie dla nas, którzyśmy jeszcze zostali.


 

POLSKA NAUKA I NASZE ŚRODOWISKO PONIOSŁY STRATĘ


Do niekończącej się ostatnio liczby odejść dołączył wybitny uczony Profesor ZDZISŁAW ŻYGULSKI jr (1921–2015), nestor polskich historyków sztuki, bronioznawca i muzeolog. Człowiek rozległej wiedzy, a zarazem niezwykłej pracowitości. Był wielo­letnim profesorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, przez ponad 60 lat kustoszem Muzeum Książąt Czartoryskich. Był autorem fundamentalnych 33 książek oraz esejów o sztuce świata, głównie w zakresie broni i barwy, historii ubioru, muzealnictwa, wnętrz, sztuki orientalnej.
Profesor Zdzisław Żygulski jr był synem lwowskiego profesora Uniwersytetu Jana Kazimierza tegoż imienia, seniora. Urodził się w Borysławiu.
Profesor zmarł 14 maja. Pogrzeb na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie zgromadził ogromną rzeszę żegnających Go.

 

 

 

*  *  *


Profesor Zdzisław jr bywał gościem na spotkaniach Towarzystwa Miłośników Lwowa i KPW w Krakowie, wygłaszając prelekcje, zawsze oczekiwane.
W następnym numerze spodziewamy się opublikować wywiad, jakiego o swoim życiu Profesor udzielił pismu „Arttak”. Zwróciliśmy się do Redakcji tego pisma z prośbą o wyrażenie zgody.


MARIA DAYCZAK-DOMANASIEWICZ 1930–2015

Pani Maria Dayczak-Domanasiewicz, urodzona we Lwowie 5 grudnia 1930, zmarła w Krakowie 26 marca 2015. Była z wykształcenia historykiem sztuki i konserwatorem. Zainteresowania sztuką wyniosła z rodzinnego domu: była córką Wawrzyńca Dayczaka, cenionego lwowskiego architekta, projektanta wielu kościołów. Do liceum uczęszczała w Jarosławiu, tam bowiem państwo Dayczakowie osiedli po wojnie. Następnie przeniosła się do Krakowa, gdzie studiowała najpierw historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując stopień magistra w r. 1955, następnie konserwację dzieł sztuki na Akademii Sztuk Pięknych, broniąc w 1960 r. pracę dyplomową z zakresu konserwacji nowożytnego malarstwa ściennego.

W życiu zawodowym Pani Maria łączyła dwie wspomniane wyżej pokrewne dyscypliny. W polu jej zainteresowań naukowych znalazł się polski renesans, przede wszystkim architektura mieszczańska i malarstwo ścienne w budowlach świeckich. Zasłużyła się też odkryciem pozostałości szesnastowiecznej willi biskupa krakowskiego Samuela Maciejowskiego w Prądniku. Do tematu tego wróciła dwa lata temu, gdy przygotowywała referat poświęcony tej świetnej ongiś renesansowej rezydencji. Został on zaprezentowany we Włoszech na konferencji naukowej dotyczącej kultury i sztuki dworów renesansowych Italii i Polski (materiały w druku). Zajmowała się również dziejami akademickiej dyscypliny konserwacji dzieł sztuki i dokonaniami założyciela tutejszego Wydziału Konserwacji – prof. Józefa Dutkiewicza. Jej staraniem opublikowany został album pt. Dzieło sztuki w konserwacji (1976). Włączyła się też w dyskusję na temat modelowej formy powiązanych z konserwacją badań i opracowań z historii sztuki. Opracowała i wydała materiały dotyczące projektów i realizacji architektonicznych swego ojca (materiały po nim przekazała Polskiej Akademii Umiejętności).

Jako artysta-konserwator zasłużyła się odnawiając, wraz z mężem Andrzejem Domanasiewiczem, dekoracje malarskie kościoła św. Krzyża w Krakowie, konserwatorsko nader trudne pod każdym względem. Powstawały one w końcu XV i w XVI stuleciu, jako dzieła wielu mistrzów, a po wiekach były restaurowane (m.in. w końcu w. XIX według projektów Stanisława Wyspiańskiego). Zajmowała się renesansowymi stropami w kamienicach krakowskich. Wzięła udział w konserwacji malowideł w farze olkuskiej, we wnętrzu kawiarń Jama Michalikowa i Stare Mury. Konserwowała liczne obrazy ze zbiorów prywatnych.

W krakowskich Pracowniach Konserwacji Zabytków prowadziła od 1963 r. pracownię dokumentacji naukowo-historycznej, spożytkowując wiedzę z zakresu obu uprawianych przez siebie dyscyplin. Od r. 1972 zatrudniona była na krakowskiej ASP, gdzie prowadziła wykłady z historii sztuki polskiej – jej poprzednikami na tym stanowisku byli Lech Kalinowski, Piotr Krakowski i Juliusz Ross. Dzięki staraniom Pani Marii program nauki uzupełniony został o wstęp do historii sztuki, wyprofilowany pod kątem potrzeb przyszłych konserwatorów. Przez blisko dwie dekady przyczyniała się Ona do kształtowania wielu roczników krakowskich konserwatorów.

Przed blisko ćwierćwieczem Maria Dayczak-Domanasiewicz przeszła na emeryturę i przekazała prowadzone przez siebie przedmioty piszącemu te słowa. Przyjęła mnie wówczas z życzliwością i uprzejmością, ofiarowując pomoc i cenne rady. Swych kontaktów z uczelnią nigdy nie zaniechała, podobnie jak relacji ze stowarzyszeniami zawodowymi konserwatorów i historyków sztuki. Od ponad pięćdziesięciu lat należała do Stowarzyszenia Historyków Sztuki, biorąc udział w jego działalności naukowej oraz towarzyskiej. Była też członkiem Sekcji Konserwatorskiej Związku Polskich Artystów Plastyków, kilkakrotnie wybieranym do zarządu Oddziału Krakowskiego. Słusznie napisano przed trzydziestu laty, iż żadna większa akcja społeczna, zwłaszcza przy odnowie Krakowa, nie odbywa się bez niej. Dotyczy to również Jej udziału w obronie Sekcji Konserwatorskiej ZPAP w czasie stanu wojennego.

Pani Maria była człowiekiem dobrym i mądrym. Wielu z nas wspomina Jej wyjątkową kulturę osobistą, skromność, dyskretną elegancję, Jej bezinteresowną uczynność oraz cichy, matowy głos i uśmiech, stale goszczący na twarzy. Tego uśmiechu i przyjaznego ciepła, jakimi emanowała, zabrakło wraz z Jej odejściem, jednak z pewnością przetrwają one w pamięci bliskich, przyjaciół, kolegów, uczniów i znajomych, wszystkich, którzy się z Nią zetknęli.

 

Paweł Pencakowski

Kraków, 6 kwietnia 2015

 


 

Lwowska dziennikarka i pamiętnikarka

 

15 czerwca w Polskiej Akademii Umiejętności odbyło się posiedzenie w ramach Wydziału II Historyczno-Filozoficznego PAU, podczas którego dr Karolina Grodziska – dyrektor Biblioteki PAU i PAN – przedstawiła referat zatytułowany „Michalina Grekowicz-Hausnerowa. Lwowska dziennikarka i pamiętnikarka”.

Urodziła się 4 lipca 1891 r. w Buczaczu. Była córką pułkownika Józefa Grekowicza, dowódcy w Powstaniu Styczniowym 1863 r., i Kamili z Wasylewskich. We Lwowie ukończyła seminarium nauczycielskie i do wybuchu I wojny światowej pracowała jako nauczycielka. Od roku 1917 oddała się dziennikarstwu i publicystyce (publikowała m.in. w „Gazecie Porannej” i „Gazecie Wieczornej”), uwiodło ją też nowe medium, jakie pojawiło się we Lwowie – radio, z którym przez lata współpracowała. W roku 1921 wyszła za mąż za inż. Franciszka Hausnera. W czasie II wojny światowej żyła w trudnych warunkach, ciężko pracując fizycznie. Po wojnie, jako ekspatriantka, w 1946 roku zamieszkała w Szczecinie, gdzie próbowała wrócić do zawodu dziennikarskiego, ale pracowała także w tamtejszym wydziale kultury i szczecińskiej książnicy. W 1954 roku, po śmierci męża i siostry, przybyła do Krakowa. Mieszkała tam jej najbliższa kuzynka, Aniela ­Wasylewska, siostra znanego pisarza lwowskiego Stanisława Wasylewskiego. Warto wspomnieć, że to właśnie on pomagał Michalinie Grekowicz w początkach kariery dziennikarskiej. Poza tym z Krakowa było bliżej do Lwowa, do którego już prawdopodobnie nigdy nie udało jej się dotrzeć. W Krakowie pracowała w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Współpracowała też ze środowiskiem dziennikarskim. W 1967 r. w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” obchodziła jubileusz 50-lecia pracy dziennikarskiej. Współpracowała też z redakcją Polskiego słownika biograficznego, w którym opublikowała sześć biogramów znanych Lwowian. Nade wszystko jednak pisała pamiętnik zatytułowany Czasy lwowskie. Zmarła 22 października 1967 roku, pochowana została na nowym Cmentarzu Podgórskim. Grób Michaliny Grekowicz-Hausnerowej znajduje się obecnie w opłakanym stanie. Jej wspomnienia ukażą się nakładem PAU. Pani dr Karolina Grodziska będzie wdzięczna za wszelkie informacje na temat Michaliny Grekowicz-Hausnerowej, jej życia i pracy twórczej.

 


 

 

Niełatwo pogodzić się z tym,

czym niekiedy obarcza nas życie.

Pozostaje mieć nadzieję i wiarę

w sens tych doświadczeń.

 

LUCYNA KUBICKA 1940–2015

 

W oddaleniu dowiedzieliśmy się o nagłym odejściu 16 kwietnia tego roku Lucyny Kubickiej – inicjatorki, współzałożycielki i wieloletniej Prezes Towarzystwa Kultury Polskiej „Przyjaźń” w Stanisławowie. Jej przedwczesna śmierć pogrążyła stanisławowskie środowisko w Krakowie w głębokim smutku i żalu.

Nie zdążyliśmy Jej powiedzieć wielu serdecznych i przyjaznych słów uznania – na które w pełni zasłużyła – za wytrwałość w utwierdzaniu polskości na Ziemi Stanisławowskiej i nieznużoną opiekę nad Cmentarzem w Czarnym Lesie – miejscu kaźni polskiej elity Stanisławowa w sierpniu 1941 roku.

Od samego zarania los Jej nie oszczędzał. Już w łonie matki przeżyła zesłanie do Kazachstanu, gdzie przyszła na świat 13 czerwca 1940 roku. Po uwolnieniu, wraz z matką wróciła do przedwojennego domu rodziców w Ottyni. Tam ukończyła szkołę powszechną i zdała maturę w szkole 10-letniej. W Stanisławowie ukończyła studia w Instytucie Historycznym i rozpoczęła pracę nauczycielki w szkole (w jęz. rosyjskim) w Ottyni. Po śmierci matki zamieszkała w Stanisławowie, gdzie została dyrektorem kursów kwalifikacyjnych dla pracowników kultury.

W 1989 roku powstało w Stanisławowie Towarzystwo Kultury Polskiej im. F. Karpińskiego. Z niego wyłoniło się w 1993 roku Towarzystwo Kultury Polskiej „Przyjaźń”, na którego czele stanęła Lucyna Kubicka i przez 22 lata nieprzerwanie, aż do śmierci, pełniła tę funkcję.

Koło Stanisławowian w Krakowie blisko współpracuje z TKP „Przyjaźń”. Szczególnie łączy nas troska związana z Cmentarzem w Czarnym Lesie, który został utworzony z inicjatywy krakowskiego Koła Stanisławowian, dzięki ofiarnej pracy TKP „Przyjaźń”, bezinteresownej pomocy Energo­polu i finansom Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Lucyna Kubicka była animatorką życia kulturalnego TKP „Przyjaźń” i niestrudzoną organizatorką i uczestniczką prac w ramach opieki nad Cmentarzem w Czarnym Lesie.

W 2011 roku, w 70 rocznicę tragicznego mordu, głównie dzięki staraniom TKP „Przyjaźń” – a zwłaszcza Lucyny Kubickiej – powstał nowy pomnik z inskrypcją w języku polskim i ukraińskim: „Pamięci przedstawicieli polskiej inteligencji Stanisławowa i okolic pomordowanych przez hitlerowców w sierpniu 1941 roku”.

Za tę ogromną pracę, zaangażowanie w budowę nowego pomnika, pokonanie trudności finansowych i formalno-prawnych, by Cmentarzowi nadać prawny status cmentarza ofiar wojny, została odznaczona przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej.

Osobiście chciałabym wyrazić wdzięczność Lucynce za niezawodną pomoc w organizowaniu (prawie corocznie) przez nasze Koło wyjazdów do Stanisławowa i okolic.

Nie mając możliwości uczestniczenia w pogrzebie śp. Lucyny Kubickiej (18 kwietnia w Ottyni), myślami towarzyszyliśmy w Jej ostatniej ziemskiej drodze, wspominając wszelkie dobro, które dla nas uczyniła.

Pozostanie w naszej wdzięcznej pamięci jako skromny i dobry Człowiek. Niezawodna w przyjaźni, życzliwa, o szczerym sercu, trwająca heroicznie w służbie wartościom kultury i niegasnącej inicjatywie odradzania i umacniania polskości na Ziemi Stanisławowskiej.

 

Krystyna Stafińska

Prezes Koła Stanisławowian w Krakowie

 


 

Z ostatniej chwili

 

Ze smutkiem donosimy, że w ostatnich tygodniach zmarli w Krakowie kolejni znani Lwowianie, członkowie TMLiKPW:

 

15 VII dr Maria Taszycka, historyk sztuki, kustosz krakowskiego Muzeum Narodowego, członek redakcji „Cracovia–Leopolis”. Spoczęła na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie. W następnym numerze zamieścimy szersze wspomnienie o Zmarłej.

 

17 VII mgr inż. arch. Aleksander Nikodemowicz, pracownik naukowy Politechniki Krakowskiej. Spoczął na Cmentarzu Podgórskim w Krakowie.

 

W Krakowie zmarł w wieku 97 lat ks. Tadeusz Ślipko, jezuita, ceniony etyk i filozof. Był wykładowcą na Wydziale Filozofii Tow. Jezusowego oraz Uniwersytecie Jana Pawła II.

 

Ks. T. Ślipko urodził się w Stratynie, w pow. rohatyńskim (woj. stanisławowskie).

Przy okazji przypominamy, że Stratyn (a nie Stratyń, jak napisano) był do II wojny własnością hr. Krasickich, wcześniej hr. Bielskich. Najmłodsi Krasiccy byli wnukami Juliusza i Eleonory Bielskich, właścicieli pałacu we Lwowie przy ul. Kopernika 42 (gdzie dzisiejszy Polski Teatr Ludowy). Po wojnie znaleźli się na Zachodzie. Zob. Słownik geogr.-hist. w CL 3/07.