Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017

Kamionka Strumiłowa, JAK RODZINA NIEMKIEWICZÓW OCALIŁA ­ŻYDOWSKĄ DZIEWCZYNKĘ

Wrzesień 1939 r. Wojsko polskie cofa się na wschód pod naporem przeważających sił wroga. Wspaniała słoneczna pogoda sprzyja Luftwaffe, która bezlitośnie atakuje kolumny wojska i tłumy cywilów. Rzucone nieopatrznie wezwanie, by mężczyźni udawali się na wschodnie tereny Rzeczypospolitej, przeradza się w straszliwą lawinę. Drogi i ścieżki wypełniają tłumy przerażonych uchodźców. Powstaje wszechogarniający chaos, panika, nad którą nikt nie jest w stanie zapanować.

Do Kamionki Strumiłowej przybywają rzesze uchodźców, część z nich idzie dalej. Niewielkie kilkutysięczne wielokulturowe miasteczko (Polacy, Ukraińcy, Żydzi) nie było w stanie udzielić schronienia rzeszom uchodźców. Wielu jednak pozostało, wszelkie dalsze ruchy przekreśliło wkroczenie Armii Czerwonej. Wśród tych, którzy zatrzymali się w Kamionce, położonej o ponad 30 km na północny wschód od Lwowa, znalazła się również młoda kobieta z Katowic.

Zamieszkiwała w niewielkim pokoiku na piętrze domu rodziny Niemkiewiczów, położonym niedaleko stacji kolejowej. W 1941 r. do Kamionki wkroczyli Niemcy, powo­łali ukraińską policję i w ogóle kokietowali Ukraińców w myśl rzymskiej maksymy „Dziel i rządź”.

Jeszcze w czasie sowieckiej okupacji katowiczanka poznała młodego mężczyznę pochodzenia żydowskiego. Już gdy zjawili się Niemcy, młodej parze urodziło się dziecko. Wypadki potoczyły się szybko. Trzecia Rzesza, realizując rasistowskie poglądy przywódców, przystępuje do „ostatecznego rozwiązania „kwestii żydowskiej”. Mówiąc wprost, realizuje eksterminację Żydów. Przy pomocy policji ukraińskiej w krótkim czasie Niemcy mordują setki tysięcy Żydów bezpośrednio na miejscu lub wysyłając ich do obozu w Bełżcu, nie bez powodu nazywanego fabryką śmierci.

Ojca małej dziewczynki zatrzymują stacjonujący w Kamionce żandarmi. Dziewczynkę pozostawiono z jej aryjską matką. Nie trwa to jednak długo, do domu Niemkiewiczów wkraczają żandarmi i zabierają na posterunek zaledwie roczne dziecko. Najwyraźniej ktoś zadenuncjował malutką, w której żyłach płynie krew narodu skazanego na zagładę.

Matka rozpacza, wyrwano z jej rąk jedyne dziecko, maleńką roślinkę, która dopiero niedawno pojawiła się na tym okrutnym świecie. Niemkiewiczowie, którzy zżyli się z przybyszką z Katowic, próbują znaleźć jakiś sposób, by uratować dziecko, wyrwać je z rąk okrutnych oprawców. Trzeba działać prędko, zanim dziewczynka dołączona zostanie do transportu do Bełżca.

Nie wiadomo, kto wpadł na ryzykowny pomysł (żona czy też mąż), by podjąć próbę ratowania dziecka. Zapada decyzja. Mieczysław Niemkiewicz udaje się na posterunek i oświadcza zaskoczonym żandarmom, że on nawiązał romans z młodą, atrakcyjną przybyszką z Katowic. Utrzymywał, że starannie to skrywał, by nie dowiedziała się o tym żona (Filomena), jak i dorastający synowie. Jednak w obliczu śmiertelnego zagrożenia życia dziecka zdecydował się ujawnić całą prawdę, by ocalić maleństwo.

Narracja głowy rodziny Niemkiewiczów była na tyle przekonująca, że zdecydowano się spełnić jego prośbę. Żandarmi zaśmiewali się rubasznie, ubawieni sytuacją. W solidnym mieszczańskim domu taki pikantny związek jak w popularnym brukowcu. Skandalizujące wydarzenie tak ubawiło stróżów prawa (stary Niemkiewicz dobrze znał niemiecki), że bez oporu przekazali maleńkiego aresztanta, który pochlipywał oderwany od mamy.

W domu nie wszyscy wierzyli w powodzenie ryzykownego przedsięwzięcia, tym większa była radość ze szczęśliwego obrotu sprawy.

Historia rzekomego romansu z sub­lokatorką z Katowic utrzymywana była w tajemnicy. Dziewczynka dorastała sprawiając radość wszystkim domownikom.

Na wieść o zbliżaniu się wojsk sowieckich Mieczysław Niemkiewicz wyjechał wraz z całą rodziną (oprócz najstarszego z synów, Franciszka) do miasteczka Sieniawy koło Jarosławia, by po pewnym czasie przenieść się na stałe do Jarosławia.

Na skutek wyjazdu kontakt z sublokatorką i jej dzieckiem urwał się. W wyniku styczniowej ofensywy armia radziecka zajęła m.in. Katowice. Kobieta z dzieckiem wróciła do rodzinnego domu. Po paru latach odnalazła Niemkiewiczów, wobec których żywiła jak najlepsze uczucia.

Tymczasem dziewczynka wyrwana z rąk niemieckich żandarmów wyrosła na piękną pannę, ukończyła studia i podjęła pracę. Dawna znajomość jest nadal kontynuowana.

Okazało się jednak, że młoda katowiczanka nie życzy sobie, by dokładnie opisywać dramatyczne zdarzenia z lat okupacji w Kamionce. Rodzina Niemkiewiczów uszanowała jej prośbę, dlatego nie podajemy nazwisk matki i jej córki, chociaż opisane wydarzenia są prawdziwe.

Okazuje się, że często Polacy, aby ocalić zagrożonych Żydów, gotowi byli sięgnąć po każde środki, byle osiągnąć zamierzony skutek. Determinacja, jaką wykazał się Polak z Kamionki, musi budzić podziw. Tym bardziej, że nie otrzymał on honorowego wyróżnienia „Sprawiedliwy wśród narodów świata”. Bohaterowie opisanego zdarzenia Filomena i Mieczysław Niemkiewiczowie spoczywają na starym cmentarzu w pięknym Jarosławiu.