Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017

Jan Baczmiński, POLEGŁYM W OBRONIE LWOWA…

POLEGŁYM W OBRONIE LWOWA i KRESÓW WSCHODNICH

 

Taki napis na Pomniku Obrońców Lwowa w Sokolnikach zapamiętał Michał Boczula i w 1972 roku – zapisał w swoich wspomnieniach. Pomnik ten zbudowano ze składek i zaciągniętego kredytu przez mieszkańców Sokolnik. Uroczyste odsłonięcie jego nastąpiło w dniu 11 XI 1938 r. – w 20. rocznicę Święta Niepodległości.

Była to okazała budowla wysoka na 12 m o podstawie 2,5 × 2 m, na której widniały wyryte 63 nazwiska poległych i pomordowanych mieszkańców Sokolnik, którzy oddali swe życie w obronie Lwowa. Nad nazwiskami widoczny był KRZYŻ OBRONY LWOWA, a na szczycie usadowiony był dwumetrowej wielkości ORZEŁ.

O Sokolnikach i jej bohaterskich mieszkańcach pisze też ks. Stefan Wójcik w książce pt. Biskup Wincenty Urban. Życie i działalność 1911–1983, s. 60: „Sokolniki, odległe zaledwie 5 km na południe od Lwowa, były dużą, piękną, rdzennie polską wsią. Wieś nazywano krzewicielką wiary katolickiej na wschodniej rubieży Polski”.

W swojej kilkuwiekowej historii Sokolniki przechodziły zmienne koleje losu, ale zawsze zwycięsko opierały się wrogim polskości zakusom.

W listopadzie 1918 r. równocześnie z bohatersko broniącym się Lwowem wieś przeżywała bardzo ciężkie chwile. U progu powstającej Polski dali sokolniczanie przekonujące dowody swej wierności ojczyźnie. Bilans był następujący: 59 pomordowanych gospodarzy, połowa wsi puszczona z dymem, zrabowana plebania i kościół, zniszczone z rozmysłem archiwum parafialne z dokumentami i przywilejami królów polskich, a wreszcie męczeńska śmierć księdza proboszcza Wincentego Czyżewskiego, naczelnika gminy Jakuba Hubisza i kierownika szkoły Mariana Gerstmanna.

Osoby te tworzyły delegację mieszkańców wsi, starającą się o zawarcie sąsiedzkiego pokoju z Ukraińcami. Usiłowania okazały się daremne.

Ukraińcy wywlekli trzech przedstawicieli społeczności sokolnickiej poza wieś i tam ich zamordowali.

Kapituła Krzyża Obrony Lwowa odznaczyła Sokolniki krzyżem wmurowanym we frontową ścianę szkoły.

We wspomnianym powyżej pamiętniku Michał Boczula wymienia jeszcze 27 nazwisk sokolniczan, które były umieszczone na tym pomniku i które zapamiętał, a to: Marian Kucharski, Wojciech Reczuch, Kazimierz Ekert, Wojciech Kroczak, Jakub Dziedzic, Andrzej Kroczak, Jakub Sztarkowski, Michał Kroczak, Józef Cwynar, Andrzej Reczuch, Józef Szpyrka, Michał Piwko, Andrzej Piwko, Michał Kaszuba, Ignacy Sowiński, Tomasz Sowiński, Józef Styś, Franciszek Chryplewicz, Jan Uchman, Jan Kroczak, Wojciech Socha, Andrzej Socha, Józef Dudek, Jan Kozakiewicz, Michał Kroczak, Andrzej Kroczak.

Ta potężna budowla z Orłem na szczycie zbyt mocno górowała nad Sokolnikami – i też przypominała o polskości tych ziem i walce o Lwów.

Solidna budowla opierała się dość długo i dopiero przy użyciu czołgów zwalono górną część pomnika. Pozostał na niewielkim podwyższeniu ziemnym cokół 2 metrowej wysokości.

To też nie dawało spokoju Ukraińcom i po pewnym czasie usunięty został ten dolny odcinek, a resztki zrównano z ziemią.

Aby zatrzeć całkowicie ślady tego pomnika – na tym miejscu miał powstać park. Dziś rosną tu wprawdzie drzewa, ale nie przypomina to parku, a raczej wysypisko śmieci…

Jeden z obecnych mieszkańców Sokolnik (Ukrainiec) powiedział mi, że gruz z pomnika kazano zabierać ludziom na podmurówki itp., a resztki wywieziono do nieczynnej kopalni gliny i tam przywalono ziemią.

Jednak i tam są jeszcze widoczne resztki betonu ze zbrojeniem wystającym z ziemi…

To jakby krzyk tych pomordowanych i tego pomnika… „Nie zapominajcie o nas!”

Od dłuższego już czasu staram się różnymi kanałami apelować do sokolniczan – aby ocalić od zapomnienia chociaż nazwiska tych, którzy zginęli za Lwów w 1918 roku.

To właśnie córka Michała Boczuli, obecnie Rozalia Najwer z Wrocławia, udostępniła mi wspomnienia swojego ojca i dzięki temu mogłem przedstawić więcej informacji o historii tego pomnika z Sokolnik… W tym też miejscu pragnę złożyć Pani Rozalii Najwer jeszcze raz serdeczne podziękowania.

Jednak w dalszym ciągu, również i poprzez ten artykuł, proszę o kontakt wszystkich tych, którzy posiadają jeszcze zdjęcia tego pomnika lub inne informacje na ten temat.

Pomnik ten zburzono – zatarto ślad na ziemi – ale nie pozwólmy, aby uległy zatarciu i zapomnieniu nazwiska tych, którzy oddali swe życie w OBRONIE LWOWA.