Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016

Emil Hlib, ORMIANIE, KLASZTORY l KOSZARY

 

Przed 800 laty poczęły napływać jako przybysze na obszary pierwotnych i późniejszych ziem polskich, dwa szczepy mieszkańców zachodniej Azji: Żydzi i Ormianie. Tu mowa o Ormianach.

 

Piękny i zdolny lud ormiański, przez którego ojczyznę wiodły od niepamiętnych czasów drogi handlowe, począł także i w Polsce trudnić się kupiectwem. Cichy, spokojny, staranny, został też chętnie przyjęty do polskiego społeczeństwa, przylgnął do niego, złączył, spoił się z nim rychło pod względem zwyczajów i mowy, znalazł w Polsce drugą dla siebie ojczyznę. Toteż nie dziw, iż Ormianie nie twierdzili i nie twierdzą nigdy, by w Polsce działa im się krzywda, żeby ich prześladowano lub gnębiono, przeciwnie  –wrastali oni w dobrobyt i znaczenie, zaliczali się od dawna do najlepszych synów Polski.

Rychło powstały większe kolonie ormiańskie w Zamościu, Śniatynie, Kamieńcu Podolskim i we Lwowie, u wschodnich granic Polski, gdzie dzierżyli Ormianie w swych rękach ster handlu ze wschodem, gdzie zdobyli obszerne przywileje i autonomię. Byli od dawna chrześcijanami, wyznawali jednak pierwotnie własną religię ormiańską, czyli gregoriańską, nazwaną tak od św. Grzegorza Oświeciciela, pierwszego ich patriarchy. Każdorazowy patriarcha, jaki stał na czele ormiańskiego wyznania, rezydował w Edzmiadżynie w Armenii.

Porastając w zasoby i bogactwa, w życzliwość ludności Lwowa mogli Ormianie budować tutaj i wyposażać bez trudności własne świątynie, jakkolwiek świątynie te nie były jeszcze katolickie. Z czasem powstały we Lwowie trzy kościoły ormiańskie: jeden biskupi kościół katedralny, istniejący do dzisiejszego dnia przy ul. Ormiańskiej, piękna staroświecka budowla z końca XIV wieku, a więc licząca lat pół tysiąca, drugi pod wezwaniem św. Anny na przedmieściu Żółkiewskim (już nieistniejący) i kościół św. Krzyża wraz z pięknymi ogrodami i murowanym domem. Na miejscu tego kościoła i dawnej posiadłości ormiańskiej mieszczą się teraz koszary i budynki przy ul. Zamarstynowskiej. Jak nadmieniłem, wyznawali Ormianie od dawna religię chrześcijańską, lecz nie należeli do kościoła katolickiego.

Dopiero w drugiej połowie XVII stulecia przystąpił do unii religijnej i poddał się pod władzę Stolicy Apostolskiej w Rzymie ormiański biskup Lwowa Mikołaj Torosiewicz, poprzednio sekretarz króla Władysława IV (umarł w r. 1681).

Ażeby umocnić w wierze katolickiej nowo­ przyjętych do rzymskiego kościoła Ormian, przybyli do Polski, specjalnie zaś do Lwowa, oo. teatyni, zakon reguły św. Kajetana ­Taine, istniejący od roku 1524, utrzymujący się z jałmużny, a mający za zadanie umiejętne wychowanie duchowieństwa i pielęgnowanie chorych. Tym przybyszom oddali Ormianie w 1671 r. mieszkanie przy kościele św. Krzyża, a to na skutek interwencji nuncjusza apostolskiego w Polsce i za zezwoleniem króla Michała Korybuta oraz lwowskiego arcybiskupa Wojciecha Korycińskiego i wojewody ruskiego Jabłonowskiego.

W chwili oddania budynku i gruntu nowemu właścicielowi, tj. oo.teatynom, posiadłość była zniszczona i zaniedbana z powodu oblężenia Lwowa przez czernie Bohdana Chmielnickiego oraz najazdów uprzednio tatarskich i kozackich.

Zakonnicy zabrali się gorliwie do pracy i przebudowali nowy nabytek w nader wygodny klasztor z obszerną salą i ogrodem o wysokich murach z ciosanego kamienia. Oddając swą posiadłość nowym właścicielom, tj. św. kongregacji, zastrzegł sobie ormiański biskup prawo własności cmentarza oraz kościoła wzniesionego z kamienia. Wobec tego musieli teatyni wybudować dla siebie własną kaplicę.

Przy objęciu posiadłości (1671) umieścili nowi właściciele na drzwiach głównego wchodu herby Ojca św. i króla, tudzież łaciński napis „kolegium papieskie”. Tutaj to zakonnicy założyli i prowadzili przez szereg lat alumnat ormiański, tutaj udzielili też chętnie pierwszej gościny nowo przybyłym do Polski trzem zakonnikom z Hiszpanii reguły oo.trynitarzy.

Trynitarze, założeni w roku 1198 przez św. Jana de Matha i św. Feliksa de Valais w celu wykupywania brańców z niewoli niewiernych, czyli mahometan, zo­stali sprowadzeni do Polski zabiegami króla Jana III Sobieskiego i przybyli do Lwowa 13 lipca 1685 r., gdzie stworzyli niebawem własną rezydencję. Przez cały rok korzy­stali z uprzejmości pobratymczych mnichów, zanim zdołali przy pomocy starań samego króla nabyć posiadłość przy ul. Krakowskiej i wznieść tam później klasztor i kościół przerobiony dziś na cerkiew ruską i na ruski Dom Narodny.

Gdy w 60 lat później ukończyli teatyni budowę nowego klasztoru w pobliżu Wysokiego Zamku, zwanego „czerwonym klasztorem”, a stanowiącego dziś koszary artylerii przy ul. Teatyńskiej, przenieśli tam swoją rezydencję, a dawniejszy klasztor przy obecnej u. Zamarstynowskiej sprzedali (1746) xx. misjonarzom, którzy stali się w ten sposób trzecimi z kolei właścicielami gruntów i gmachu służącego obecnie dla celów wojskowych. Misjonarze są to kapłani obowiązani do oświecania ludu, utwierdzania go w wierze katolickiej i odprawiania misji po różnych krajach. Założycielem tego zakonu był św. Wincenty a Paulo (1615), który uzyskawszy potrzebne fundusze u Franciszki Małgorzaty de Selgii, żony znakomitego generała galer francuskich Emanuela de Condi, a siostry ówczesnego arcybiskupa Paryża, rozpoczął pracę z kilku dobranymi towarzyszami. Papież Urban VIII zatwierdził to zgromadzenie. Niebawem powstały misje w różnych częściach świata.

Do Polski sprowadziła misjonarzy królowa Maria Ludwika, żona Władysława IV i Jana Kazimierza, w roku 1664. Otrzymali w Warszawie dawną kaplicę pod tytułem św. Krzyża wraz z domem misyjnym. Do Krakowa sprowadzili się w roku 1686, a do Lwowa w 1746. Niedługo było przeznaczone xx. misjonarzom mieszkać we Lwowie.

W roku 1772 nastąpił I rozbiór Polski, zmiana ta zadecydowała o losach klasztoru. Cesarz Józef II począł, po objęciu samoistnych rządów, wydawać różne, nie zawsze jednak pożyteczne i roztropne zarządzenia. Przystąpił też do kasowania licznych zakonów i klasztorów. Wtedy to padły ofiarą klasztory: augustianów, karmelitów, paulinów, trynitarzy, teatynów, etc. A także misjonarzy.

Klasztor ten przeszedł w roku 1782 w czwarte ręce, tj. na rzecz austriackiego skarbu państwa. Zrazu urządzono w jego murach szpital, następnie był on więziennym przybytkiem udręczeń dziadów i ojców naszych, ściganych za miłość Ojczyzny, potem był koszarami i więzieniem wojskowym.

Smutną tradycją zapisały się w pamięci polskiego narodu, zwłaszcza zaś w pamięci lwowian, czasy po roku 1833, po nieudanej wyprawie płk Józefa Zaliwskiego do Królestwa Polskiego, który pragnął tam poruszyć masy ludowe do walki z caratem, kiedy wzrastał niestety z każdym dniem ucisk polskiego społeczeństwa ze strony rządu austriackiego. W urzędzie i w szkole, w prasie publicznej i literaturze nakładano na mowę polską, na myśl swobodną twarde okowy, wydawano liczne administracyjne zarządzenia mające na celu powolną sromotną zagładę polskości pod austriackim zaborem. Wtedy to, w jesieni 1833 r., poczęły się zapełniać więzienia obwinionymi o udział w spisku Zaliwskiego i odtąd przez 30 lat znosili tam winni i niewinni, jako podejrzani, politycznie udręczenia i mitręgę. Zaraz po wyprawie Zaliwskiego nazwożono z całego kraju do Lwowa mnóstwo obywateli i tułaczy wyłapywanych przez wojsko przy pomocy chłopów po domach, dworach i lasach, aż nastąpiło przepełnienie więzień, brak niezbędnych warunków zdrowotnych. Kazano więc przygotować dla więźniów budynek pomisjonarski, po czym przystąpiono w dniu 2 lipca 1834 r. do przewożenia tamże inkwizytów z właściwego więzienia, tj. z gmachu karmelickiego przy ul. Batorego.

Nie zakończyła się jeszcze udręka więźniów z tytułu partyzantki Zaliwskiego, gdy oto nowe napłynęły do cel więziennych ofiary, zwłaszcza w roku 1841 i następnych. Należeli do nich ludzie najrozumniejsi i najroztropniejsi, którzy zajęli później w społeczeństwie wybitne stanowiska.

Wielkiego transportu więźniów dostarczyły budynkom pomisjonarskim wypadki lutowe 1846 r. i nieudany spisek i wyprawa Teofila Wiśniowskiego i towarzyszy, w końcu Powstanie Styczniowe z roku 1863/64. Ileż to westchnień, ile objawów smutku, bólu i cierpień, ileż to złorzeczeń z powodu doznanych krzywd i brutalności rządowych figur odbiło się wówczas o strop cel więziennych gmachu pomisjonarskiego, zwanego małymi koszarami, dla odróżnienia od wielkich koszar. Te ostatnie wybudowano w roku 1824 na miejscu kościoła św. Krzyża. Wtedy to przeniesiono grobowce i grobowe płyty na podwórze ormiańskokatolickiego kościoła katedralnego, gdzie można je obecnie oglądać.

Wielkie koszary poszerzono w roku 1845.

Nie byłaby moja opowieść kompletna, gdybyśmy nie uzupełnili jej wzmianką o smutnych, ciężkich, groźnych przejściach, jakie przypadły w udziale rodakom w naszych murach „małych koszar” w czasie I wojny, zwłaszcza w latach 1915–1916. Po ustąpieniu wojsk rosyjskich i po powrocie wojsk austro-węgierskich nastąpiły nieuzasadnione represje, masowe aresztowania na podstawie fałszywych, zmyślonych donosów lub przypuszczeń tylko, nastąpiły doraźne sądy, surowe wyroki, krwawe egzekucje, maltretowanie niewinnych obywateli i zaszczepianie w ich sercach goryczy i oburzenia na rząd austriacki i jego wykonawcze organa. Nadszedł pamiętny w dziejach Lwowa miesiąc listopad 1918 r., a wtedy zagrzmiała i w tych stronach miasta żwawa palba dzielnej młodzieży i dziatwy lwowskiej, której uległy silniejsze liczebnie i fizycznie oddziały ruskiego żołdactwa.

Miłość Ojczyzny, zapał i inteligencja wzięły górę wtedy ponad brutalną siłą nieokrzesanego przeciwnika.

 


 

Autorski tytuł tekstu brzmi: Z przeszłości gmachów wojskowych we Lwowie. Wielkie i małe koszary, tudzież gmach sądu wojskowego.