Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016

Anna Madej, XXX ZJAZD TARNOPOLAN


XXX ZJAZD ­TARNOPOLAN

 

XXX Zjazd Byłych Mieszkańców Ziemi Tarnopolskiej odbył się w dniach 13–16 czerwca w Nysie, a właściwie nad jeziorem Nyskim w Głębinowie, w diecezjalnym Ośrodku Formacyjno-Wypoczynkowym „Rybak”, w którym i pokoje, i wyżywienie były doskonałe, a obsługa bardzo miła i uczynna.

Dawni mieszkańcy Ziemi Tarnopolskiej zjechali z całej Polski, z Tarnopola jak zwykle przyjechał ks. Andrzej Malig oraz prezes Polskiego Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego – Piotr Fryz, była też nauczycielka, która od roku uczy polskiego w szkole sobotnio-niedzielnej przy Towarzystwie – pani Marianna Seroka (rodem z Gdańskiego). Bardzo „egzotycznym” gościem była pani Beata Mirecka-Jakubowska, która od 27 lat mieszka w Dżakarcie i działa w tamtejszym środowisku polonijnym, a na zjazd przyjechała z mężem i synem przy okazji odwiedzin swojej mamy Joanny Mireckiej z Opola, wielokrotnej organizatorki naszych zjazdów w Ustroniu i prezesa Klubu Tarnopolan w Opolu. W sumie w ośrodku „Rybak” zakwaterowanych było 58 osób, a z okolic Nysy dojeżdżało jeszcze ok. 20 tarnopolan.

Wszystkie wydarzenia dla zjazdowiczów odbywały się w ośrodku „Rybak”, ale tak zwany „główny dzień”, czyli wtorek, był dniem otwartym również dla mieszkańców Nysy. Przyjezdni zwiedzili bardzo ciekawe Muzeum Powiatowe w Nysie, a w nim wystawy: archeologiczną z eksponatami pochodzącymi z wykopalisk w Nysie i okolicach (od paleolitu do wczesnego średniowiecza), historyczną (podzieloną na działy: Kultura materialna ziemi nyskiej XIII do XVI wieku, Sztuka i rzemiosło artystyczne od XVI do XIX wieku, Nyskie rzemiosło artystyczne i pamiątki miejskie, Militaria kolekcja broni białej, palnej i uzbrojenia z okresu od końca XV do początków XX wieku, Procesy czarownic na pograniczu nysko-jesenickim, ukazująca historię tego procederu począwszy od XV po XVII wiek, Za progiem mieszczańskiego domu w Nysie 1860–1960), a także sztuki, obejmującą malarstwo obce z okresu od XV do XIX wieku. Wyżej wymienione to wystawy stałe, natomiast dla zjazdowiczów niezwykle ciekawą okazała się wystawa czasowa, tzw. kresowa, poświęcona ekspatriacji i Kresowiakom. Właściwie to jako rezultat naszych wspólnych przemyśleń podczas poprzedniego zjazdu – za podszeptem Janiny Stadnik z Klubu Tarnopolan w Nysie i organizatorki naszych nyskich zjazdów – starosta nyski i dyrektor Muzeum Powiatowego postanowili taką kresową wystawę zorganizować. Apel do kresowych mieszkańców Nysy przyniósł spodziewany skutek. Zebrane kresowe pamiątki, zamiast wyrzucenia czy zapomnienia, znalazły swoje miejsce na wystawie, a Edward Hałajko, dyrektor Muzeum, uważa, że może być ona przyczynkiem do utworzenia tutaj stałej i stale rosnącej wystawy kresowej.

Po zwiedzeniu muzeum była przerwa na kawę i ciastko, a potem ci, którzy nie zrobili tego dwa lata temu, mogli zwiedzić skarbiec nyski, mieszczący się w dzwonnicy przy kościele św. Jakuba. Nysa w historii zasłynęła wyrobami swoich złotników (do XIX wieku przewinęło się ich tam 176). Gdy w 1945 r. zbliżała się do Nysy Armia Czerwona, ówczesny niemiecki proboszcz wraz z dwoma współpracownikami zamurował skarb w specjalnej skrytce pod prezbiterium kościoła św. Jakuba. W latach 50. ktoś zaufany wyjawił tę tajemnicę ówczesnemu proboszczowi, a w 2003 r. przyjechały do nyskiej plebanii dwa starsze małżeństwa niemieckie i wyjawiły jeszcze jedną tajemnicę. Otóż panowie mieszkający w czasie wojny w budynku plebanii byli świadkami zamurowania w piwnicy jeszcze innych cenności. I ta skrytka była nienaruszona. Te rewelacje sprawiły, że zaczęto się zastanawiać, gdzie i jak udostępnić skarby św. Jakuba mieszkańcom i turystom. Doskonałym do tego miejscem okazała się 15-wieczna dzwonnica przykościelna. Nyski architekt Alojzy Tomiczek opracował stalowo-szklaną koncepcję galerii i po znalezieniu sponsorów (głównie prywatne osoby i fundacje z Niemiec) przystąpiono do prac. W 2005 r. galerię oddano do użytku. Zebrane tam wspaniałe dzieła sztuki sakralnej warte są zobaczenia.

Po obiedzie w Domu Formacyjnym, gdzie w 2014 r. odbył się nasz XXVIII Zjazd, przeszliśmy do bazyliki św. Jakuba i św. Agnieszki, gdzie uczestniczyliśmy w tradycyjnej mszy św. zjazdowej, podczas której modliliśmy się za zmarłych i żyjących Tarnopolan. Mszę uświetniła swoim graniem orkiestra dęta z Nysy (trębacze ze zlikwidowanej orkiestry wojskowej w dalszym ciągu jeszcze grają mimo braku lokum), ich muzyka we wnętrzu olbrzymiej (drugi pod względem kubatury – po gdańskiej Bazylice Mariackiej – zabytkowy kościół w Polsce, o najbardziej spadzistym dachu w Europie i niebagatelnej powierzchni 4 tysięcy metrów kwadratowych) gotyckiej świątyni brzmiała niesamowicie. Po mszy ta sama orkiestra przeprowadziła nas ciągle grając do Nyskiego Domu Kultury, gdzie odbyła się część oficjalna i artystyczna. Byli przedstawiciele zaproszonych władz lokalnych i sporo (ok. 250) nysan. W części oficjalnej niektórzy Tarnopolanie otrzymali dyplomy gratulacyjne za swoją działalność na rzecz Tarnopola i Ziemi Tarnopolskiej. W części artystycznej wystąpili uczniowie ze szkoły muzycznej w Nysie oraz Zespół Pieśni i Tańca Nysa. W NDK była też wystawa zamków i pałaców kresowych z czasów I Rzeczypospolitej, namalowanych przez uczniów Zespołu Szkół i Placówek Artystycznych w Nysie.

Po części artystycznej zebrani mieli okazję do jeszcze jednej uczty duchowej. Wysłuchali mianowicie prelekcji Tomasza Kuby Kozłowskiego z Domu Spotkań z Historią w Warszawie na temat Zaleszczyk, obficie ilustrowanej archiwaliami ze zbiorów autora. Notabene ten sam prelegent poprzedniego dnia w Głębinowie opowiadał podobnie o Buczaczu, a kresowianie wiedzą, że pan Tomasz mówi niezwykle ciekawie i przepiękną polszczyzną. Na jego regularne prelekcje w DSH w Warszawie trzeba przyjść odpowiednio wcześniej, żeby znaleźć miejsce. Ten dzień zakończył się poczęstunkiem w NDK z pierogami na czele. Po powrocie do Głębinowa nie od razu poszliśmy spać, do późna w noc trwały serdeczne rodaków rozmowy. Te nieformalne rozmowy przeciąg­nęły się na cały następny dzień i uwieńczone zostały „ogniskiem” – niestety ze względu na deszczową pogodę w pomieszczeniu ośrodka, ale śpiewy kresowe, a nawet tańce wszystkich wprawiły w dobry humor.

W ostatnim dniu odbyło się spotkanie podsumowujące zjazd. Goście z Tarnopola przedstawili uczestnikom prezentację na temat dokonań Polskiego Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego za ostatni rok. Szczególnie ciekawa była relacja z obchodów 30-lecia Towarzystwa (bo nieformalnie Polacy w Tarnopolu zaczęli się spotykać już 30 lat temu, wpierw w prywatnych mieszkaniach, potem w kaplicy cmentarnej funkcjonującej jako kościół, a w kilka lat po rejestracji w 1989 r. dostali obecną siedzibę). Co ciekawe, trochę się zmieniła interpretacja historii Tarnopola przez Ukraińców. Jeszcze kilka lat temu twierdzono, że nazwa Tarnopol wywodzi się od „tarninowego pola”, teraz piszą już prawdę, że to hetman Jan Tarnowski założył to miasto w 1540 r. Poczta Ukraińska nawet wydała kopertę z podobizną hetmana, a mennica wybiła pięciohrywnową monetę z Janem Tarnowskim po jednej stronie i zamkiem Tarnowskich po drugiej.

Uczestnicy zjazdu postanowili również wysłać listy do Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu domagające się ustanowienia 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na mieszkańcach II Rzeczypospolitej Polskiej oraz list do Beaty Szydło, Prezesa Rady Ministrów, o treści:

W dniach 13–18 czerwca 2016 roku odbył się w Nysie XXX Zjazd Tarnopolan, w którym wzięli udział członkowie Rodzin Kresowych mający korzenie na ziemi tarnopolskiej. Uczestnicy zjazdu jednogłośnie zdecydowanie potępiają postawę i wypowiedzi nowo mianowanego Ambasadora RP na Ukrainie Jana Piekły, prezentowane w wielu wypowiedziach i licznych wywiadach, w których tendencyjnie i niesprawiedliwie atakuje Rodziny Kresowe upominające się od wielu lat o prawdę o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich. Pan Ambasador nazywa ludobójstwo ponad 150 tysięcy naszych rodaków epizodem. Niegodne Ambasadora RP jest jego poparcie dla gloryfikacji zbrodniarzy z ludobójczych organizacji OUN i UPA. Taka postawa i podobne wypowiedzi dyskwalifikują Jana Piekłę jako przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Przyszedł też czas na wybranie organizatorów przyszłorocznego zjazdu. Po trzech latach przerwy będzie to znowu Kraków. Z pewnością trudno będzie powtórzyć sukces Nysy, gdzie środowisko kresowe jest zwarte i ma poparcie we władzach lokalnych. Miejmy jednak nadzieję, że i ten następny zjazd będzie miłym spotkaniem tych, którzy szczycą się tym, że ich małą ojczyzną jest Ziemia Tarnopolska.

Na zakończenie należą się słowa uznania i podziękowania dla pani Janiny Stadnik i jej męża Antoniego, bo to oni wychodzili i pozałatwiali wszystko to, co sprawiło, że ten zjazd był tak udany.

 


PS Poniższy apel też ma związek z Tarnopolem. Otóż Społeczny Komitet Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w Nysie ma zamiar godnie upamiętnić wyjątkowe zasługi Marszałka Józefa Piłsudskiego dla odrodzenia niepodległego bytu Rzeczypospolitej Polskiej, a także uczcić 100. rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości – poprzez wybudowanie pomnika Marszałka nawiązującego swoją wymową do pomnika Marszałka, który w 1935 r. został postawiony w Tarnopolu… Wracając do pomnika z Tarnopola, chcemy nawiązać sentymentalną nić sięgającą Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. To stamtąd wywodzi swoje korzenie wielu mieszkańców Ziemi Nyskiej, przymusowo wysiedlonych ze swoich rodzinnych stron, w tym legionistów, POW-iaków i obrońców Lwowa. Dla tych z Państwa, którzyby chcieli wesprzeć powstanie tego pomnika, podaję nr konta: Społeczny Komitet Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego, 48-300 Nysa, ul. Piastowska 34/3, 14887210260030078620000010 z dopiskiem „Na budowę pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego”.