Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017

O. Dominik Orczykowski, HOMILIA

Moi kochani!

 

Setki razy mówiłem do młodych ludzi – były to zuchy, przedszkolaki, szkolne dzieci i młodzież – w różnych miejscach, ostatnio nawet przyleciał po mnie samolot i leciałem do nich za Rzeszów, żeby powiedzieć kazanie dzieciom i młodzieży o patronie ich kościoła, ich szkoły. Dlaczego zaczynam od takiego wstępu? Przeczytam wam poezję napisaną przez Artura Oppmana mówiącą o tym, co jest treścią naszej dzisiejszej modlitwy i pamięci:

 

O mamo, otrzyj oczy,

Z uśmiechem do mnie mów…

Ta krew, co z piersi broczy –

Ta krew – to za nasz Lwów!…

Ja biłem się tak samo

Jak starsi – mamo chwal!…

Tylko mi Ciebie, mamo,

Tylko mi Polski żal!…

 

Z prawdziwym karabinem

U pierwszych stałem czat…

O, nie płacz nad swym synem,

Co za Ojczyznę padł!…

Z krwawą na piersi plamą

Odchodzę dumny w dal…

Tylko mi Ciebie, mamo,

Tylko mi Polski żal…

 

Mamo, czy jesteś ze mną?

Nie słyszę Twoich słów –

W oczach mi trochę ciemno…

Obroniliśmy Lwów!

Zostaniesz biedna sama…

Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!

Tylko mi Ciebie, mamo,

Tylko mi Polski żal…

 

 

 

Tylko mi Polski żal… Wspominamy Orlątko, które zginęło gdzieś tam na Łyczakowie w listopadzie 1918 roku, a ja będąc chłopcem, w 1938 roku, byłem zuchem w drużynie imienia Jurka Bitschana. Tym Orlątkiem, o którym pisał Artur Oppman, był Jurek Bitschan, 14-letni harcerz, skaut. Po latach byłem na cmentarzu na Łyczakowie, w 1975 roku, gdy sowietami rządził Breżniew, kiedy chcieli zasypać śmieciami prochy tych, którzy stanęli w obronie Lwowa. Ale dlaczego stanęli w obronie Lwowa? Dlaczego chcieli, aby Lwów był ich? Nasz! Bo kochali Ojczyznę. Miłość Ojczyzny to jest światłość! Kiedy byłem na poświęceniu szkoły we Wrocławiu noszącej imię pułkownika Bolesława Orlińskiego, słynnego polskiego lotnika, do dzieci i młodzieży przemawiał między innymi generał Mirosław Hermaszewski, kosmonauta. Przypomniał hasło, jakie było umieszczone na sztandarach lotników polskich: „Miłość żąda ofiary”. Jak on to pięknie powiedział! Jakiej ofiary? – choćby ofiary z życia. Ale co to jest Miłość Ojczyzny? Niech powiedzą to dzieci, które były nękane w Wielkopolsce w zaborze pruskim, niech powiedzą ci harcerze, którzy zginęli na wieży spadochronowej w Katowicach w 1939 r., gdzie przy tamtejszym kościele niedawno się za nich modliłem. Czy te Szare Szeregi – niezliczone szare szeregi dzieci, harcerzy… Czy mam wyliczać wszystkich? Miłość zawsze żąda ofiary. Co to jest Miłość Ojczyzny? Co to znaczy kochać Polskę? Wystarczy przywołać z pamięci moich kolegów, przyjaciół ze szkoły w Drohobyczu. Bolszewicy przyszli do Drohobycza w 1939 roku, potem pojawili się Niemcy, Rosjanie po raz drugi wkroczyli w 1945 roku. Nie byliśmy pokorni wobec okupantów. Aresztowali moich kolegów, przyjaciół z klasy. Mieli po 17 lat. Wywieźli ich na Workutę, na Kołymę – poszukajcie na mapie, gdzie to jest. Niejeden nie wrócił, a ci, co wrócili, już nie żyją. Moi koledzy ze szkoły… Miłość żąda ofiary.

Co to jest Ojczyzna? To jest Mama. To jest Matka, to jest Ona. Wróćmy do dnia dzisiejszego. Bez przerwy towarzyszę młodzieży, bo jestem harcerzem, harcmistrzem, byłem zuchem, uczestniczyłem w wielu obozach harcerskich, nawet prowadziłem obozowe kroniki. Byłem z harcerzami u Papieża Jana Pawła II. Na Dniach Młodzieży w Częstochowie, Rzymie. Obserwuję ich z uwagą. Patrzę i jestem smutny. Bo dzisiaj młodzi ludzie, młodzi Polacy, przestają kochać Polskę. Nazywają się Europejczykami. Owszem – wyjeżdżają za chlebem do Anglii, Niemiec, Ameryki. Tracą wiarę, tracą polskość, bo zapomnieli o Mamie. Mamo, jak mi Cię żal, żal, Ciebie, żal… Matkę trzeba kochać. Ta Matka nazywa się Polska. Polska chrześcijańska. O Boże, jakbym zaczął wspominać tych wielkich ludzi, którzy stali na rubieżach, bronili Polski… Byłem z lotnikami w Częstochowie, pamiętałem, że pułkownik Orliński, generał Skalski – harcerze, bro­nili Ojczyzny i ginęli, bo miłość żąda ofiary. Przecież śpiewamy o tych, którzy szli na Monte Cassino: a wolność krzyżami się mierzy… A ilu tych młodych ludzi, którzy przeszli przez Rosję, Irak spoczęło właśnie pod Monte Cassino? Musimy o nich pamiętać! Musimy się za nich modlić! Oni są wśród nas. Są Orlęta, są Szare Szeregi, są Warszawskie Dzieci. Warszawskie dzieci idziemy w bój… Dzieci! Pamiętajcie, dzieci – Matka jest jedna! Jedna! My, Polacy, mamy jeszcze inną Matkę. Przypatrzcie się dobrze ołtarzowi Wita Stwosza. Jest tam taka osoba, którą podtrzymuje św. Jakub Starszy, wokół której zgromadzeni są Apostołowie. To była Matka Chrystusa. Nasza Matka! Oddaliśmy Jej w opiekę nasz naród. Jeszcze tylko przypomnimy, że naszym królem jest Chrystus. I kto jest wierzący, kto kocha Boga, ten kocha Matkę. O Boże, jak trudno mi mówić… Wróćmy jeszcze do przeżyć z czasów okupacji. Gdy przyjechali komuniści aresztować mojego ojca, nie było go w domu. Później aresztowali moich kolegów. Gdy z harcerzami ukrywałem się w górach, przyjechali gestapowcy aresztować mojego ojca. Dlaczego? Dlatego, że był Polakiem. Dlatego, że kochał Ojczyznę, że jej nigdy nie zdradził, nie sprzedał się, nie występował przeciw braciom. Oj, moi kochani, miłość żąda ofiary. Dlatego mówię: zawsze czuwajcie, bo zły krąży wokół nas, chce rozbić nas, chce nam zabrać i zabiera, co dla nas najcenniejsze. Chce nas zniewolić i dlatego ofiara zwykłych dzieci Lwowa, dzieci Warszawy, dzieci Katowic nie może iść na marne, jeżeli miłość żąda ofiary. Kochajmy Polskę! Amen.