Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018

Karolina Grodziska, KSIĄŻKA O NIEZWYKŁYM DOKTORZE


 


O pokolenie młodszy od Tytusa Chałubińskiego, niewiele później rozpoczął swoją działalność wykraczającą daleko poza ramy przysięgi Hipokratesa. Działalność, która w znacznym stopniu wpłynęła na rozwój i popularność miejscowości wybranej przez niezwykłego lekarza jako pole codziennej pracy.

Mowa o Apolinarym Tarnawskim (1851–1943), absolwencie Uniwersytetu Jagiellońskiego, kilka lat pracującym we Lwowie i aktywnie działającym we lwowskim „Sokole”, następnie zaś – lekarzu powiatowym w kilku miejscowościach Galicji. Borszczów, Mielnica, Jaworów były etapami na drodze do Kosowa, gdzie podjął pracę w 1887 r. jako asystent sanitarny starostwa. I tak się zaczęła życiowa przygoda Tarnawskiego z Kosowem, porównywalna właśnie z losami Chałubińskiego, który w 1873 r. po raz pierwszy zjawił się w Zakopanem, by stać się niejako jego odkrywcą, orędownikiem i współtwórcą klimatycznego leczenia tamże, jak też szkolnictwa i życia naukowo-kulturalnego.

 

Willa Główna, kwiecień 2016 r.

 

Na czym innym, oczywiście, zasadzał się urok i walor Kosowa. Lwowska dziennikarka, Michalina Grekowicz-Hausnerowa, pisząc po latach książeczkę o powiecie kosowskim (na podstawie materiałów Apolinarego Tarnawskiego i z pięknymi zdjęciami Mikołaja Seńkowskiego) podkreślała:

Teren Kosowszczyzny, płaski na północy od strony powiatu nadwórniańskiego i kołomyjskiego, podnosi się na południu od 400 do 1200 metrów nad poziom morza na połoninach i obejmuje wspaniałą partię Beskidów Wschodnich. Osłonięte ramionami gór kotliny pławią się w słońcu i pochwalić się mogą średnią       ciepłotą roczną +9°C, czyli o półtora stopnia wyższą niż słynne z łagodnego klimatu Zaleszczyki. Urodzajna gleba kosowska sprzyja szczególnie rozwojowi sadów, które wieńczą chaty góralskie w dolinach obu Czeremoszów, Białego i Czarnego, Rybnicy i Pistynki. Szlachetne jabłonie i grusze rozrastają się tu do niebywałych rozmiarów i przekroczyć potrafią znacznie przeciętny wiek drzew owocowych, wydając przecudny plon do późnej starości. Słynne od dawna kosowskie sady zaopatrywały niegdyś stół królewski w Warszawie. Udają się tu zwłaszcza jabłka, gruszki, orzechy, czereśnie, a dojrzewają też winogrona, morele i brzoskwinie.

Łagodny klimat, piękno krajobrazu, niezwykły urok miejscowej, huculskiej kultury, pociągającej zarówno zwykłego wczasowicza, jak i malarza, poetę czy etnografa… Wszystkie te czynniki przemówiły do doświadczonego już (także i w zakresie problematyki uzdrowiskowej) lekarza. Tarnawski otwiera w 1893 r. skromny początkowo zakład, obejmujący wówczas starą proboszczówkę i nową willę, zwaną „Główną”, mogące przyjąć kilkunastu pacjentów. To początek imponującego rozwoju późniejszego Zakładu Przyrodoleczniczego.

W 1896 r. Tarnawski rezygnuje z rządowej posady i poświęca się wyłącznie Zakładowi, tworząc nowoczesną metodę przyrodoleczniczą. Jej elementami, łączącymi się w harmonijną całość, są zabiegi hydropatyczne, gimnastyka, ćwiczenia oddechowe, kąpiele powietrzne i słoneczne, spacery, dieta jarska i ­gło­dówki. Elektryzująca osobowość Tarnawskiego, wizjonera i weredyka, przyciąga setki pacjentów. W Zakładzie pracuje od wczesnej wiosny do późnej jesieni kilkadziesiąt osób: lekarze, terapeuci, instruktorzy, kucharze, ogrodnicy, sadownicy, furmani, pokojówki, posłańcy, stróże, kąpielowi, motorowy. Rosną kolejne wille: „Biała”, „Jasna”, „Teresa”, „Koliba”, „Dworek Wita”, „Celina”, „Ogrodowa”, „Domek Mazurski”. Okazale przedstawiają się Łazienki i hala gimnastyczna; jest też – kaplica.

Imponująco przedstawia się pobieżna choćby lista gości Zakładu, od elity literackiej i naukowej zaczynając (Gabriela Zapolska, Maria Dąbrowska, Juliusz Osterwa, Lucjan Rydel, Melchior Wańkowicz) na politykach kończąc (Ignacy Daszyński, Wojciech Korfanty, Władysław Grabski, Roman Dmowski i inni politycy endeccy). Tu – łyżka dziegciu: zarówno w oficjalnym programie Zakładu, jak i w wielu wspomnieniach napotykamy wiadomości, że lecznica przeznaczona jest wyłącznie dla „chorych pochodzenia aryjskiego”. Zakład nie przyjmował Żydów, negatywna miejscowa legenda głosi, że jeśli w Zakładzie pojawił się Żyd, którego nazwisko nie wskazywało na pochodzenie żydowskie, a został zdemaskowany, był brutalnie wyrzucany za uszy.

Wojna przyniosła kres Zakładowi dra Tarnawskiego. Przez Kosów przebiegała droga ewakuacji rządu polskiego; 15 września miejscowość zajęło Ministerstwo Spraw Wojskowych, tu też dwa dni później zapadła bolesna decyzja o ewakuacji do Rumunii. Rodzina Tarnawskich ewakuowała się również. Czekała ich tułaczka, przez Rumunię i Cypr do – Jerozolimy. Dla ponad 90-letniego doktora Tarnawskiego był to kres drogi: zmarł jako uchodźca 2 kwietnia 1943 r. Syn – Wit Tarnawski – i córka Celina Busza-Tarnawska zamieszkali na uchodźstwie w Londynie, gdzie przez długie lata kultywowali tradycję i styl leczenia wypracowany przez ich ojca w Kosowie, publikując stałe felietony w emigracyjnym „Dzienniku Polskim” oraz książki, jak np. Higiena życia codziennego według zasad stosowanych w lecznicy dr. A. Tarnawskiego w Kosowie (Londyn 1984), Kosowska kuchnia jarska (Londyn 1985) czy Mój ojciec (Londyn 1966).

 

Dobrze się stało, że postać doktora Apolinarego Tarnawskiego i jego Zakładu Przyrodoleczniczego zyskały w roku ubiegłym – w 165. rocznicę urodzin lekarza – monograficzne opracowanie. Zawdzięczamy je Natalii Tarkowskiej, kulturoznawcy ze specjalizacją dziedzictwa narodowego i turystyki kulturowej. Autorka wykonała olbrzymią kwerendę archiwalną i źródłową w Polsce, Wielkiej Brytanii i na Ukrainie, także dokonując wywiadów z żyjącymi jeszcze osobami, pamiętającymi lecznicę, zebrała ogromną literaturę przedmiotu, zestawiając też dużą liczbę artykułów samego Tarnawskiego z zakresu przyrodolecznictwa i higieny. Zgromadziła niezwykle interesujący materiał ikonograficzny, w tym wykonane przez siebie fotografie, ilustrujące obecny, pożałowania godny, stan zabytkowej już architektury uzdrowiskowej kosowskiego zakładu. Książka, licząca 330 stron, ładnie wydana i bogato ilustrowana, ukazała się staraniem Scientia Plus w nakładzie 300 egz. Mając nadzieję, że dodruk lub drugie wydanie szybko okażą się potrzebne, serdecznie zachęcam do lektury książki Natalii Tarkowskiej pt. Lecznica narodu. Kulturotwórcza rola Zakładu przyrodoleczniczego doktora Apolinarego Tarnawskiego w Kosowie na Pokuciu (1893–1939).

 

Jadalnia w lecznicy doktora Tarnawskiego,

Kosów, wrzesień 2017 r.