Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017

Karolina Grodziska, SPORTOWE TEMATY W SOWIECKIM LWOWIE

Na przykładzie twórczości rzeźbiarskiej Janiny Reichert-Toth i Fryderyka Totha z lat 1939–1946

 

 

 

Dosłownie kilka osób może jeszcze pamiętać krakowskie mieszkanie pary lwowskich rzeźbiarzy przy Placu Matejki 2 m. 5. Frontowe pokoje to salon, urządzony biedermeierowskimi meblami, z kilkoma pięknymi obrazami (w tym – Sichulskiego), huculskim kilimem na kanapie i niewielkim, a wysmakowanym zbiorkiem ceramiki huculskiej, oraz – niezwykła dla nas, dzieci, pracownia, z mnóstwem gipsowych modeli i szkiców, rzeźb drewnianych i marmurowych, stołków, postumentów, cebrzyka z gliną i wielu innych, tajemniczych a atrakcyjnych przyrządów i narzędzi. Z tych to pomieszczeń na drugim piętrze kamienicy wspaniale było obejrzeć 1 października 1976 r. dokonywane przez helikopter Instalu posadowienie konnej figury Władysława Jagiełły – głównego elementu odtwarzanego przez Mariana Koniecznego Pomnika Grunwaldzkiego.

W przedpokoju, obszernym i mrocznym, na jednej z szaf stała mocno przykurzona grupa Piłkarze. Dwie świetnie uchwycone w ruchu figury graczy w strojach raczej przedwojennych: grube podkolanówki, koszulki włożone do przydługich szortów przywodziły na myśl niezwykle dynamiczną, graniczącą z faulem rozgrywkę o piłkę.

Autorką rzeźby była Janina Reichert-Toth; po śmierci artystki w 1986 r. tę właśnie kompozycję wraz z blisko setką innych zgodnie z wolą rzeźbiarki przekazano miastu Nowy Sącz. W protokole podano wymiary rzeźby (podstawa: 50 na 23 cm, wysokość 46,5 cm), datę powstania (1947/48) i surowiec – gips. Wzmiankowano też uszkodzenie ręki jednego z graczy. Jako autorkę wymieniono Janinę Reichert-Toth, tak też podpisane są zachowane w spuściźnie zdjęcia tej rzeźby. Nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że jej współtwórcą był mąż artystki – Fryderyk Toth (1896–1982), w młodości piłkarz II składu lwowskiej Pogoni oraz członek władz klubu.

W swej wcześniejszej twórczości, rozpoczętej w 1917 r., artystka nie podejmowała tematyki sportowej. Jedynym przejawem takich zainteresowań jest płaskorzeźba na nagrobku młodego lwowskiego miłośnika gór, studenta i zawodnika „Czarnych” – Ludwika Kazimierza Ralskiego, który zginął w lawinie na Sławsku 4 kwietnia 1931 r., dziś tak wyróżniająca się swoją art.-dēcowską urodą na cmentarzu Łyczakowskim. Domeną Janiny Reichert-Toth były jednak portrety, rzeźba religijna (tu wspomnijmy ołtarze do kościołów św. Elżbiety i św. Marii Magdaleny we Lwowie) oraz monumentalne pomniki (m.in. w Brzeżanach, dla Lwowa zaś – niezrealizowane Piłsudskiego, Konopnickiej i biskupa Bandurskiego). I choć w szeregu jej prac pięknie uchwycony jest ruch (postacie żołnierzy na pomniku w Brzeżanach, biskup Bandurski), to najwyraźniej sport nie leżał w jej zainteresowaniach.

W spuściźnie fotograficznej rzeźbiarki znalazły się jednak fotografie rzeźb sportowców, opisane na odwrociach ręką Janiny jako jej prace, opatrzone tytułami i nieco później innym już długopisem datowane. Autor zdjęć pozostaje nieznany. To rzeźby z tej samej co Piłkarze rodziny. Bramkarz o znakomitej sylwetce, ubrany w półgolf z długim rękawem, szorty i wysokie skarpety, stoi w wykroku, skoncentrowany i przygotowany do obrony rzutu. Dyskobolka, w szortach i koszulce z krótkim rękawkiem, z uniesionymi do góry rękoma (co, dodajmy, pięknie podkreśla rysunek jej piersi), uchwycona została w tanecznej wręcz pozie. Najbardziej statyczna jest natomiast Narciarka, ubrana w golf, spodnie ze skórzanym paskiem w talii i ściągaczami na kostkach oraz wełniane grube rękawice. Zaopatrzona jest w jeden tylko kijek (bez kółka), a znawcy sprzętu narciarskiego byliby pewnie w stanie określić nawet rodzaj wiązań. Do tej serii pasują jeszcze znane mi jedynie z fotografii dwa posążki Sławy, trzymającej nad głową gałązkę laurową. Jedna z nich stoi, druga, odziana jedynie w krótką, rozwianą spódniczkę – biegnie.

Bramkarz, Dyskobolka i Narciarka opatrzone zostały datą 1940. Sławy nie są datowane, ale na zdjęciu figuruje niemiecki nadruk fotografa: „Atelier Elite, Frankenstein, Ring Nr 1”. Można zatem sądzić, że wszystkie powstały w 1940–1941 roku, „za pierwszych Sowietów”, kiedy życie artystyczne Lwowa i tych polskich twórców, którzy w mieście pozostali, nie będąc wywiezionymi, poddane zostało wymogom państwa totalitarnego.

Wciąż jeszcze zbyt mało o tym okresie dziejów Lwowa wiemy. Pisała o tym na łamach „Semper Fidelis” Janina Sosnowska, przywołując szereg relacji wspomnieniowych, w tym Aleksandra Wata, Oli Watowej, Aleksandra Rafałowskiego. By przetrwać, konieczne były kompromisy. I tak wiekowy już Stanisław Batowski malował cykle przedstawiające sceny z życia Lenina, w tym jego spotkania z Janem Kasprowiczem w Nowym Targu i Stefanem Żeromskim w Zakopanem; Kazimierza Sichulskiego broniła jego fascynacja Huculszczyzną, Jonasz Stern kierował spółdzielnią „Chudożnik”. W artykule prasowym L. Gutmana z 1940 r. mowa była i o innych: Artystami zawładnęły nowe zadania i nowy rytm. Grafik Karol Ferster, który dotarł do radzieckiej granicy i zaraz potem z Armią Czerwoną doszedł do Lwowa, przedstawił na obrazie zburzenie słupa granicznego w historycznym dniu 17 września 1939 roku. Malarz Adam Marczyński naszkicował przepojony poetycką nutą moment spotkania Armii Czerwonej z mieszkańcami wsi, […] Mychajło Moroz, urzeczony soczystą zielonością karpackiej wsi, namalował całą serię scen z życia radzieckiego ludu huculskiego. Rzeźbiarz Antoni Pawłoś stworzył heroiczny obraz wyzwolonego ukraińskiego chłopa mknącego na koniu z okrzykiem wzywającym do walki z polskim grabieżcą […]. Dziesiątki lwowskich artystów pracują nad przedstawieniem tych przeżytych osobiście wydarzeń […] Radziecki Lwów włącza się do pełnokrwistego życia socjalistycznej sztuki, co z kolei tworzy fundamenty komunistycznego humanizmu i postępowej kultury całej ludzkości.

W artykule Gutmana, cytowanym wyżej, Janinę Reichert wspomniano jako tę, która porzuca stylizacje na wzór gotyckich kościołów katolickich i wykonuje pomnik Puszkina, głowę żołnierza – czerwonoarmisty, głowę Hucułki oraz barelief do teatru im. Łesi Ukrainki. Janina i Fryderyk wstępują do Lwowskiego Oddziału Związku Radzieckich Artystów Ukrainy, obydwoje uczestniczą w 1940 r. w wystawie artystów Zachodniej Ukrainy w Kijowie oraz w wystawie sztuki Ukrainy Zachodniej w Moskwie w grudniu tegoż roku. Na ten też okres przypada wykonanie serii sportowych rzeźb oraz posążków Sławy, być może wtedy powstali Piłkarze. W oczywisty sposób tematyka sportowa była uznana przez władze sowieckie za właściwą i godną poparcia. O rzeźbach tych Janina jednak nie wypowiadała się później, co do pomnika Puszkina parokrotnie mówiła, że był to „okup” za aresztowanego Fryderyka.

W czasie niemieckiej okupacji Lwowa oboje artyści zamilkli, wysiedleni zresztą ze swego domu i pracowni. Rok 1944 przyniósł, wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej, powrót do znanych już realiów. I tak Fryderyk wykonał wówczas m.in. popiersie generała-majora Żukowa oraz figurę Granatomiotczika, Janina zaś kompozycję Niemiec idzie, znaną też później jako Widmo wojny, przedstawiającą kobietę w prostym, wiejskim stroju, czujnie wpatrującą się w dal i tulącą małego chłopca. Fryderyk zostaje w marcu 1945 aresztowany (wiadomo o tym z listu Janiny do siostry i wzmianki, że i on, i jego ojciec byli bardzo chorzy, ale że Fryderyk już się „wyłabudał”).

Znów przyszło im uczestniczyć w wystawie artystów lwowskich, wraz z Kulczycką, Monastyrskim. Kuryłasem, Batowskim, Hrincem, Sewerą. Janina wystawiła kompozycję Niemiec idzie, Fryderyk – Granatomiotczika i Zwiad. Recenzujący wystawę R. Melnyczuk, zastępca dyrektora Zarządu Sztuk Plastycznych Komitetu ds. Sztuki przy Radzieckim Komitecie Ludowym Ukraińskiej Republiki, konkludował: Zapewnimy w naszym kraju swobodny rozwój sztuki i mowy, rozwój, jaki nie będzie miał precedensu w historii ludzkości. Renesans rozwinie się na naszej ziemi!

Póki co trzeba było jednak z czegoś żyć, a oboje Tothowie nie mieli stałej pracy. 14 maja 1945 r. Janina podpisała umowę na wykonanie w brązie rzeźby Niemiec idzie i sprzedaż jej państwu (po zatwierdzeniu przez odpowiednią komisję) za 12 000 rubli. Kolejna umowa z następnego dnia zawarta była z Fryderykiem Tothem, który sprzedał wraz z prawem do rozpowszechniania na terenie całego kraju kilka swoich prac, w tym – Narciarkę i Dyskobola, odpowiednio za 1000 i 1800 rubli. Rok później, 29 kwietnia 1946 r., Janina otrzymała natomiast po 1700 rubli za cztery sprzedane figurki gipsowe: Dyskobolki, Dyskobola, Łyżwiarki i Bramkarza. Zatem rzeźb o tematyce sportowej było więcej: doszedł jeszcze Dyskobol, wymieniany raz jako praca Janiny, raz – Fryderyka, na zachowanej fotografii, opisany jako jego praca, doszła też nieznana Łyżwiarka.

Zachowane zdjęcie Bramkarza, Dyskobolki, Dyskobola i Narciarki wyglądają jak prace jednej osoby. Czy była nią faktycznie Janina, za czym przemawiają podpisy na zdjęciach, czy raczej Fryderyk? Czy też pracowali nad nimi wspólnie, a przedstawiali figurki jako dzieła Janiny, bardziej znanej i cenionej w środowisku?

Lwów opuścili w połowie czerwca 1946 roku, uzyskawszy do dyspozycji swojej i czterech osób z rodziny Fryderyka pół wagonu towarowego. Było to możliwe po interwencji Ambasady Polski w Moskwie u I sekretarza Obwodowego Komitetu Partii we Lwowie. Możliwe było wywiezienie warsztatu, części mebli, narzędzi rzeźbiarskich, blisko 300 książek oraz 41 rzeźb w marmurze, drzewie, brązie i gipsie. Zachował się spis książek, nie było spisu rzeźb. Nie wiemy zatem, czy któraś ze statuetek sportowców przyjechała do Polski.

Ciekawe, jakie były losy Narciarki, Bramkarza, Łyżwiarki, Dyskobola i Dyskobolki w sowieckim imperium. Czy powielono je w setkach anonimowych egzemplarzy, zdobiących dygnitarskie biurka? Może któraś zawędrowała do prywatnego domu miłośników danej dyscypliny sportowej? Czy też pięć gipsowych figurek rozpadło się w proch w wilgotnym magazynie muzealnym, gdzie zniszczeniu uległo wiele innych cenniejszych prac polskich artystów?