Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

Danuta Nespiak, HISTORIA PEWNEJ FOTOGRAFII

Podole uchodziło od dawna za kraj miodem i mlekiem płynący. Wincenty Pol (1807–1872) – poeta, geograf, kierownik pierwszej w Polsce Katedry Geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim, słynny autor poematu Pieśń o zie­mi naszej, skreślił te słowa:

 

Fotografia przedstawiająca dramat rodziny Karpiaków opisana przez Adama Macedońskiego w CL nr 4/2018, s. 49–50

 

Nie ma kraju nad Podole!

(…)

Tu kraj cały jednym łanem

(…)

Płynie mlekiem, płynie miodem;

 

Ziemie czarne, niepochybne,

Pasze żyzne, wody rybne,

Mało wprawdzie trochę lasa,

Ale za to chleb do pasa!

 

W 20-leciu międzywojennym Podole od 1 września 1921 r. – admini­stracyjnie województwo tarnopolskie – było jednym z głównych spichrzów zbożowych Polski. Oddzielone od Rosji Sowieckiej graniczną rzeką Zbrucz było etnicznie i wyznaniowo zróżnicowane. Z oficjalnych statystyk wynika­ło, że język polski deklarowało tam w 1931 r. 49,3% mieszkańców, ukraiński 45,5%, ży­dowski 4,93%, 0,17% inny język. Po I wojnie światowej ukraiński nacjonalizm w województwie tarnopolskim miał swoich sympatyków i działaczy. Czynni byli oni zwłaszcza w środowiskach młodzieży gimnazjalnej i studenckiej.

Na Politechnice Lwowskiej studiowali m.in. Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Jana Kazimierza tarnopola­nin Jarosław Stećka, organizator we wrześniu 1939 r. tzw. Krakowskiego Komi­tetu Narodowego, który współpracował z Banderą.

Ukraiński nacjonalizm nabierał tempa formując swoje nielegal­ne struktury w Polsce, a II wojna światowa jeszcze przyspieszyła bieg wydarzeń skutkując ­ eksterminacją Polaków przez UPA.

Pod koniec 1943 r. masowe mordy z Wołynia objęły województwo tarnopolskie, nie omijając żadnego z jego 17 powiatów. Jeden z mordów miał miejsce w Lataczu, gmina Drohiczówka, powiat Zaleszczyki.

W kwartalniku „Cracovia–Leo­polis” (nr 4/2018) p. Adam Macedoński w artykule Re­likwie rodzinne archeologa zamieścił fotografię zamordowanej polskiej ro­dziny Karpiaków, którzy zginęli 14.12.1943 r. w Lataczowie. Szanownemu auto­rowi udostępnił ją przed laty bliski krewny zamordowanych dr Stani­sław Buratyński.

Fotografia ta, a raczej jej powielone odbitki były już czterokrotnie publikowane, w tym dwukrotnie błędnie jako zdjęcie z Wołynia. Opublikowałam ją w tygodniku „Nasza Polska” (6.03.2004 r.) z podpisami na rewer­sie nazwisk zamordowanych, daty i godziny mordu. Fotografię dołączyłam do mojego artykułu Między prawdą a kłamstwem omawiającego biografię poli­tyczną Bohdana Osadczuka. Przysłano mi to zdjęcie z informacją, że oryginal­na fotografia została odnaleziona na terenie Państwowego Domu Rencisty w Malborku po jednej ze zmarłych rencistek, pensjonariuszki, która była praw­dopodobnie bratową Stanisława Karpiaka.

Rok później „Gazeta Wyborcza” (z dnia 24.04.2005 r.) za­mieściła to zdjęcie z podpisem „Polacy zamordowani na Wołyniu w 1943 r.” jako ilustrację artykułu ukraińskiego historyka Jurija Kiryczuka Jak za Jaremy i Krzywonosa”, w którym autor m.in., stwierdził, że obydwie strony, polska i ukraińska, przelewały niewinną krew dopuszczając się haniebnych uczynków. Przytoczył też opinie, członków UPA, że „Niemcy zakładają płaszcze z tryzubem i idą palić polskie wsie, że niby robimy to my”.

Fotografia z Latacza oraz 2 inne z tej wsi, przedstawiające zrujnowany filialny kościół i krzyż na wspólnej mogile lataczowskich Polaków zamordowanych 15 stycznia 1945 r. opublikowane zostały w książce Henryka Komańskiego i Szczepana Siekierka Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1999–1946, Wrocław 2004. Znalazła się tam też ważna informacja, że fotografię rodziny Karpiaków wykonała policja niemiecka.

Zdjęcie z Latacza znajduje się też na okładce książki Marka A. Koprowskiego Mord na Wołyniu. Zbrodnie ukraińskie w świet­le relacji i dokumentów. Książkę prezentował miesięcznik „Historia Do Rze­czy” anonsowany w tygodniku „Do Rzeczy” (2017).

Latacz był wsią o zdecydowanej przewadze ludności ukraińskiej i należał do parafii rzymskokatolickiej w Beremianach. „Ponieważ u nas były ciągłe napady i mordowania ludzi i księży, jak długo się dało dojeżdżałem do fi­lialnego kościoła w Lataczu. Niestety Polaków w Lataczu prawie wszystkich – około 300 ludzi – zamordowano, gospodarstwa ich spalono, reszta rozproszyła się po świecie...” informował Kurię Arcybiskupią w Lubaczowie proboszcz z Beremian ks. Bronisław Wałowski[1]. W ramach akcji ekspatriacyjnej wyjechał w 1945 r. i pasterzował w diecezji włocławskiej. Zmarł w listopadzie 1975 r. w Kaliszu.

 

 



[1]    Ks. Józef Wołczański, Eksterminacja narodu polskiego i Kościoła rzymskoka­tolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej w la­tach 1939–1945. Materiały źródłowe, Cz. II, Kraków 2006, s. 828.