Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

POEZJA

 Karolina Grodziska

Okupacyjne wierszyki Henryka Greba

 

Spośród lwowskich wierszy i wierszyków, tak pięknie ukazujących humor i dowcip tego miasta, warto przypomnieć kilka tych, które powstawały w najmniej po temu sprzyjających czasach. Na łamach „Cracovia–Leopolis” pisano już o tym: w numerze 3 z 2007 r. publikując fragment opracowania Stanisława Sierotwińskiego Kronika życia literackiego w Polsce pod okupacją hitlerowską oraz w numerze 1 z 2008 r. w tekście Leszka Golińskiego pt. Nad zagasłą Żagwią.

Przypomniano w nich konspiracyjną grupę poetycką „Żagiew”, czynną w latach 1942–1944. Należeli do niej m.in. Maria Bielecka-Kasprowiczowa, Bronisław Król, Leszek Majewski, Jerzy Hordyński, Leszek Goliński oraz Henryk Greb. Ten ostatni, urodzony we Lwowie 11 listopada 1916 r., student prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza, podczas okupacji niemieckiej pod pseudonimem „Jan Obuch” pisywał wiersze i felietony do ukazującej się oficjalnie „Gazety Lwowskiej”, której stroną kulturalną zawiadywał wówczas znany pisarz Stanisław Wasylewski. Henryk Greb pisywał tam do popularnej rubryki „Na dzień dobry” od końca 1942 do końca 1943 r. Równocześnie w jego właśnie mieszkaniu spotykali się członkowie „Żagwi” – ich wspólnym dziełem były konspiracyjnie opublikowane tomy wierszy A imię jego jest 44 i Śpiew wojny.

Niewiele wiadomo o krótkim życiu Henryka Greba, który zmarł licząc raptem 40 lat w Legnicy 13 listopada 1956 roku. W zbiorach rękopiśmiennych Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie znajduje się zbiór zatytułowany „Wiersze satyryczne Jana Obucha – Henryka Greba. Gazeta Lwowska 1943–1944” (sygn. 8081), wedle wszelkiego prawdopodobieństwa pochodzący ze spuścizny Stanisława Sierotwińskiego, choć autor wstępu poprzedzającego zbiór nie został wymieniony. Pisał on:

„Zgodnie z zamiarem, aby udokumentować dokładniej życie literackie w ośrodkach dotychczas mniej opracowanych, o specjalnych warunkach i dla uzupełnienia posiadanych już materiałów – (twórczość grupy „Żagiew”) oraz z uwagi na wyjątkowo wysoki poziom materiałów literackich w «Gazecie Lwowskiej», co było wynikiem faktu, że redagował ten dział Stanisław Wasylewski, dobrze wykorzystując swe stanowisko (po wojnie był oskarżony z tego powodu o kolaborację i zrehabilitowany), opracowanie literackiej zawartości tego pisma ma pełne uzasadnienie. Ciekawa jest już ewidencja przedruków z dawniejszej literatury, utworów najlepszych pisarzy o treściach patriotycznych zręcznie «przemycanych». Były tam też wiersze poetów zaangażowanych w lite­rackim życiu konspiracyjnym (np. Henryka Greba piszącego pod pseudonimem «Jan Obuch», Bronisława Króla i in.). Warto zauważyć, że aktualna satyra jest ciekawym przyczynkiem do okupacyjnych zjawisk, zawiera wiele cennych realiów ówczesnego życia, a także aluzji i akcentów, zrozumiałych dla polskiego czytelnika, choć pozornie niepodejrzanych. Celował w tym właśnie Henryk Greb, który wg relacji jego żony nie pobierał honorariów za swe utwory, przekazywał je redakcji używając pośrednictwa i pod pseudonimem, a traktował to jako rodzaj dywersji biorąc jednocześnie udział w życiu konspiracyjnym (i on również po wojnie został oczyszczony z wszelkich zarzutów)” (rkps 8081, k. 1).

Przypomnijmy więc kilka wierszy Henryka Greba, właśnie zawierających cenne realia ówczesnego życia okupacyjnego. On sam uważał je za „przyjemność odciągania ludzi od trosk codziennych lapidarną a dowcipną obserwacją życia” (rkps 8081, k. 52). Na początek niech będą to utwory dotyczące sfery interesującej dla każdego: jedzenia i problemów aprowizacyjnych. Bolesny to humor, zrozumiały również i dla kolejnych pokoleń Polaków, którzy – zaopatrzeni w kartki żywnościowe bądź kupujący rozmaite produkty na czarnym rynku – borykali się z tymi problemami także i długo po wojnie. A ich autor, zapomniany obecnie Henryk Greb, śmiało może być uważany za młodszego brata Henryka Zbierzchowskiego i Jana Zahradnika. Poczytajmy zatem, jak można było z gorzkim humorem pisać wiersze o jedzeniu we Lwowie zimą 1943 roku…

 

Po świętach

Tyle potraw przeróżnych zjadłem przez te święta
Że muszę je tu spisać, by dłużej pamiętać:

Wigilijną kolejkę przysmaków dwunastu
Otwarło clou wieczoru: kartofle z omastą,
Po nich barszcz ziemniaczany i takież w nim uszka
I rybki przydziałowe z kartoflami w brzuszkach.

Z kartoflami: pierogi, gołąbki, paluszki,
Sznycelki, paluszki, knedelki, racuszki;
Wreszcie słodkie desery z kartoflanej mączki:
Leguminy, budynie, ciasteczka i pączki.

W czasie wizyt świątecznych u bliskich krewniaków,
Połknąłem takie dania: słodki klops z ziemniaków,
Kartofelki na sypko, na miękko, na twardo,
Maczane w masłomiodzie, duszone z musztardą,

Upieczone w popiele, grzane na przypiecku,
A dalej: po francusku, hiszpańsku, turecku
I nawet po murzyńsku: łykane z łupami,
Jak również po hindusku: nadziane szpilkami;

W tajemniczym sosie à la Arsen Lupin,
À la metr hotelowy, à la madame Dupin,
Ziemniaczane przystawki, nadstawki, bigosy,
Kartoflane sałatki – ale chyba dosyć.

W niedzielę do nikogo nie poszedłem w gości
Brzuch miałem jak bania, gorączkę i mdłości
Co zjadłem pojedynczo, oddawałem hurtem
Cały połów świąteczny szedł za łóżka burtę…

Nie wiedząc już co począć, gdzie szukać ratunku,
Chwyciłem za butelkę najczystszego trunku.
Pociągnąłem – i nagle smak poczułem znany:
„Och”! – jęknąłem – „I to także… wywar kartoflany”.

„Gazeta Lwowska” 1943, nr 2 z dn. 3–4 I

 

Zaginiona kotka

Wczoraj anons dała ciotka,
Że jej znikła ruda kotka.
Ruda kotka z białym nosem,
Tłustym brzuszkiem, długim włosem.

Wśród ogłoszeń czytam dzisiaj:
„Do sprzedania skóra lisia.
Niżej nieco: „Zjedz pasztecik
W jadłodajni Anny Krecik”.

Ciociu, ciociu, nie wiedziałaś
Jakie skarby w domu miałaś…

Gazeta Lwowska 1943, nr 3 z dn. 5 I

 

Dzisiejszym kandydatom do żeniaczki

Jeśli pragniesz, młodzieńcze, pojąć dzisiaj żonę,
Wpierw zadaj jej pytanie niżej wymienione:
Czy ma na wsi stryjaszka, a ciotkę w bakalii?
Czy potrafi bez mydła uprać gatki w balii.
Sobie z starych firanek zszyć suknię jak bajka?
A twe spodnie dziurawe wymienić na jajka?
Dziesięć potraw przyrządzić z zmarzniętych kartofli?
Smaczny befsztyk usmażyć ze starych pantofli?
Coś jednak zgotować z przydziałowych kości?
W mig spławiać przychodzących na wyżerkę gości?
Zrobić torcik z pietruszki, upiec chleb bez mąki,
Słodki nektar wycisnąć z listeczek jabłonki?
„Erzatzową” kawusię osładzać uśmiechem,
Zdobywać dla cię tytoń, choćby nawet… grzechem?
Czy umie się oszczędnie obchodzić z opałem,
A gdy węgla zabraknie – ogrzać cię swym ciałem?
Kiedy prąd wyłączony – oczami ci świecić?
Wreszcie kochać namiętnie – a nie rodzić dzieci?
Jeśli na te pytania odpowie twierdząco –
Ni ludzie, ni bogowie szczęścia wam nie zmącą!

Gazeta Lwowska 1943, nr 14 z dn. 17–18 I

 

Argument

Przez dwa długie dni z rzędu, dwie noce bezsenne,
Pisał młodzian do panny wyznanie płomienne,
Każąc świadczyć, że kocha, wszystkim gwiazdom nieba,
W końcu podarł list długi, wysłał – kilo chleba.

Gazeta Lwowska 1943, nr 48 z dn. 26 II

 


Lektura

„Mam książkę” – raz mówiła pewna pani do mnie,
„Której treść tak potrafi przejąć mnie ogromnie,
Że wystarczy bym tylko przejrzała jej kartki,
Już toczy się lawiną wspomnień potok wartki,
Unosząc mnie ze sobą na falach skojarzeń
W przecudny kraj baśni, zapomnianych wrażeń…”
„Wiem” przerwałem – „to romans: Mniszkówna lub Czarska
„Skądże”! – rzekła z uśmiechem – „to książka kucharska”.


Gazeta Lwowska 1943, nr 28 z dn. 3 II