Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

Witold Wilczyński, UKRAIŃCY W PUBLIKACJACH JANA I EUGENIUSZA ROMERÓW

Wprowadzenie[1]

Bracia Jan i Eugeniusz Romerowie to wybitni Polacy silnie związani z Galicją i Lwowem. Eugeniusz to znany geograf, geopolityk i kartograf, wielki znawca Galicji, Wołynia i Podola, badacz Rusinów, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza. Swoją wiedzę wykorzystał jako ekspert polskich delegacji na konferencjach pokojowych w Paryżu po zakończeniu I wojny światowej oraz w Rydze po zwycięstwie nad bolszewikami w 1920 roku. Jan Romer z kolei to generał armii polskiej, dowódca Grupy Operacyjnej „Bug”, która w pierwszych miesiącach roku 1919 wyparła oddziały ukraińskie ze Lwowa aż poza Zbrucz. Podobnie jak Eugeniusz, niejednokrotnie wypowiadał się on w sprawach związanych z polityką odrodzonego państwa polskiego w stosunku do mniejszości etnicznych, a zwłaszcza w stosunku do Rusinów.

 

  Eugeniusz Romer

 

Romerowie żywo interesowali się m.in. sprawami związanymi z sytuacją narodu, a później także państwa polskiego, a zwłaszcza naszego stosunku do innych narodów i związanymi z tym kierunkami polityki zagranicznej. Narodem, z którym najwięcej mieli do czynienia i na którego temat najczęściej się wypowiadali, byli Rusini, dzisiaj powszechnie zwani Ukraińcami. Ponieważ Ukraina znajduje się obecnie, jako niepodległe państwo, w sytuacji szczególnie trudnej, a miliony jej obywateli zmuszone są emigrować (w największej liczbie do Polski), stosunki polsko-ukraińskie stały się jednym z głównych tematów debaty publicznej. W tym kontekście, a także w obliczu współczesnej wojny kulturowej, której jednym z tematów jest tzw. tolerancja i stosunek do wielokulturowości, wskazane jest odwołanie się do doświadczeń sprzed wieku, które były udziałem Jana i Eugeniusza Romerów. Okazuje się bowiem, że tematyka relacji między narodami, a zwłaszcza stosunków polsko-ruskich jest dzisiaj nie mniej aktualna jak przed stu laty.

 

Formacja ideowa braci Romerów i ich poglądy na problemy narodowościowe

Romerowie wychowali się w Galicji, czyli w jednej z prowincji wielonarodowego cesarstwa, w rodzinie mieszanej, by nie powiedzieć wielokulturowej. Majątek rodzinny został utracony przez ich dziadka Henryka – powstańca listopadowego. Dzięki protekcji możnych przyjaciół rodziny Romerów, syn jego, a zarazem ojciec Jana i Eugeniusza, Edmund, będąc w wieku 10 lat dostał się do najbardziej prestiżowej szkoły w Cesarstwie, czyli do Collegium Theresianum. Jak pisze Eugeniusz Romer o swoim ojcu, doświadczywszy od zarania swego życia goryczy nepotyzmu i protekcji, wydany na pastwę germanizacji, tam został ukształtowany i przygotowany do służby w administracji cesarskiej (E. Romer 1988, s. 18). Odkomenderowany w 1868 roku do namiestnictwa lwowskiego nie znał już nawet języka polskiego (oprócz trzech polskich pieśni patriotycznych, wyuczonych podczas kilkumiesięcznego udziału w powstaniu styczniowym). Nie znała go także matka Eugeniusza i Jana – Irena, starannie wykształcona rodowita Węgierka z rodu Körtvélyessy, pochodzącego z południowo-wschodnich kresów Wielkich Węgier (okolice miasta Nagy­várad, ob. Oradea w Rumunii). Językiem najczęściej używanym w domu Romerów był francuski, a na drugim miejscu – niemiecki. Obydwoje rodzice byli więc świetnie wykształceni, ale, co podkreśla Eu­ge­niusz Romer, na uczelniach szczególnego rodzaju. Były to mianowicie ... instytucje międzynarodowe, hodujące lojalny oportunizm z jednej, a indyferentyzm narodowy, może nawet religijny z drugiej strony […] (op. cit., s. 475). Z relacji Eugeniusza Romera wynika, że atmosfera w domu rodzinnym była kosmopolityczna, liberalna, pozbawiona polskich tradycji narodowych i religijnych. A mimo to obydwaj bracia już w okresie gimnazjalnym w Nowym Sączu ślubowali przez Bogiem, że życia swoje poświęcą walce o wolną Polskę. Stało się tak dlatego, że mimo wszystko Edmund Romer wychowywał swoje dzieci w duchu patriotyzmu polskiego, a postawę tę zaaprobowała także jego żona. Sprzeczność tę Eugeniusz Romer tłumaczy tym, że ojciec jego uległ wprawdzie germanizacji, ale tylko zewnętrznej, czyli powierzchownej, która nie zdołała zabić w nim polskiego patriotyzmu. W odniesieniu do matki napisał, że indyferentyzm narodowy i kosmopolityzm nie mogły jej być wpojone podczas pobytu na uczelni skutecznie, gdyż są to cechy ... stojące w całkowitej sprzeczności z naturą węgierską. Świadomi krzywdy, jakiej doznał za młodu ich ojciec, Jan i Eugeniusz Romerowie stali się, jak sami to określali „polskimi narodowcami”. Jan widział nadzieję na odrodzenie Polski w sojuszu z Austriakami i Niemcami, gdyż jak uważał: najbliższą korzyścią, jaką naród polski może osiągnąć, jest złamanie kajdan moskiewskich..., co najłatwiej osiągnąć przy... mimowolnej pomocy drugiego wroga śmiertelnego – Niemiec i Austrii, które... zwyciężą, ale z takim wysiłkiem i wyczerpaniem, że zmuszone będą zabiegać o przyjaźń narodu polskiego (J. Romer 2011, s. 37, 96). Eugeniusz natomiast był nieprzejednanym wrogiem Habsburgów, ... których rozkładowa w naszym społeczeństwie działalność stawiała w pierwszym szeregu wrogów Polski (op. cit., s. 26). Przez wiele lat ten swój specyficzny nacjonalizm Eugeniusz Romer łączył z liberalizmem. Godzenie nacjonalizmu i patriotyzmu z jednej strony z liberalizmem zabarwionym kosmopolityzmem stanowiło dla niego poważny dylemat. Trwał on aż do połowy lat 30., kiedy Romer definitywnie zerwał z liberalizmem. Oceniając swoje wcześniejsze życie Romer pisał: Chyba się nie omylę, gdy jako winną przyczynę oskarżę tu ten duch wieku, który tak bujnie rozkwitnął i w naszym rodzicielskim domu: libe­ralizm nakazujący pobłażliwe milczenie i wstrzymywanie się od osądzania, choćby swoich najbliższych i choćby w sprawach w pojęciu sądzącego najbardziej ubolewania godnych. W tych refleksjach ja, stary i nałogowy liberał, zajrzałem w oczy bodaj po raz pierwszy spustoszeniom, jakich liberalizm ostatnich lat XIX wieku dokonał w duszy jednostkowej i społecznej (Romer 1988, s. 38). Jan Romer, podobnie jak jego brat, reprezentował najwyższy stopień poświęcenia dla sprawy polskiej. Ponieważ kształcił się na uczelni wojskowej, nigdy nie był zwolennikiem liberalizmu. Komentarza wymaga nacjonalistyczny aspekt osobowości Romerów. Mimo zdecydowanej wrogości do poszczególnych mocarstw, Romerowie nie żywili najmniejszej urazy w stosunku do przedstawicieli żadnego narodu. Nawiązywanie relacji z Niemcami ułatwiało im kosmopolityczne wychowanie, pozwalające na poprawne zrozumienie sposobu ich rozumowania, a także doskonała znajomość języka niemieckiego. Stosunek Romerów do Niemców nie różnił się od ich stosunku do przedstawicieli innych nacji, w tym także do Rusinów, których uważali za narodowość pobratymczą z racji pochodzenia oraz silnego wymieszania ludu polskiego i ruskiego. Wiązanie sympatii w stosunku do danego narodu z wrogością do państwa przez ten naród zamieszkiwanego nie jest i dzisiaj zjawiskiem powszechnym. Najczęściej jest tak, że odpowiedzialność za politykę państwa spada na naród i jego poszczególnych przedstawicieli. Z drugiej strony cechy narodowe utrwalone w świadomości społecznej przerzucane są na państwo tworzone przez naród będący nośnikiem tych cech. Bracia Romerowie stanowią więc istotny wyjątek od zasady utożsamiającej naród z państwem. Wyjątkową otwartość Eugeniusza Romera wobec przedstawicieli wszystkich narodowości, bez względu na stan oficjalnych stosunków międzypaństwowych, tłumaczą ponadto jego cechy jako geografa. Romer żywił przekonanie, że najważniejszą wartością pielęgnowaną w geografii jest różnorodność rozpatrywana w aspekcie terytorialnym. Zróżnicowanie powierzchni Ziemi to przecież racja bytu geografii, a jednym z przejawów tego zróżnicowania jest obecność wielu narodów. Jako polski patriota, Romer najbardziej cenił dorobek rodzimej kultury. Zdawał sobie jednak sprawę, że kultura narodu polskiego może ukazać swoją wartość tylko w zestawieniu z kulturami innych narodów. Wynika stąd, że wszystkie narody są niezbędne z punktu widzenia patriotyzmu polskiego, jak i każdego innego. Żaden patriotyzm, również polski, nie miałby racji bytu, gdyby nie istniały inne narody. Dlatego w rozumieniu Romera to właśnie nacjonaliści, do których on sam siebie zaliczał, są żywotnie zainteresowani istnieniem (przetrwaniem) innych narodów. Jeżeli któremuś z nich zagraża wyginięcie, to nie od kosmopolitów należy oczekiwać działań mających temu zapobiec. Dla nich zróżnicowanie etniczne (i każde inne) to anachronizm, przyczyna utrudnień w życiu i dodatkowych kosztów. Tylko od ludzi ceniących własny naród można oczekiwać szacunku do innych narodów. Romerowskie „geograficzne” rozumienie nacjonalizmu znacznie różni się od współczesnego, w którym szlachetne uczucie narodowego patriotyzmu utożsamiane bywa z szowinizmem, gdzie szacunek do jednego narodu implikuje nienawiść do pozostałych. Takie podejście, ignorujące znaczenie różnorodności kulturowej jako wartości godnej ochrony, jest sprzeczne z dorobkiem światowej myśli geograficznej. Eugeniusz Romer, który uznawał konieczność dostosowania norm życia społecznego do zasad wynikających z prawdy naukowej, wskazuje swoją postawą, jaki stosunek do narodów i narodowości jest zgodny z podstawowymi zasadami geografii, w szczególności z uznaniem różnorodności jako wartości. Wypowiedzi Jana Romera na temat Rusinów wskazują, że podzielał on życzliwą ciekawość i troskę o losy innych narodów, którą reprezentował jego brat-geograf. To właśnie różnorodność etniczna wytwarza między narodami współzależności, stymuluje współpracę i powoduje, że wszyscy ludzie tworzą jedność złożoną z odmiennych i komplementarnych względem siebie kultur narodowych. Jest konieczne, aby geografia odtworzyła w romerowskim duchu znaczenie humboldtowskiego hasła „jedność w różnorodności”, by następnie pomogło ono w koniecznej redefinicji ważnych i często w debacie publicznej stosowanych pojęć, takich jak nacjonalizm. Jest to niezbędne dla ograniczenia powszechnego dzisiaj semantycznego chaosu, który towarzyszy trwającej w mediach i środowisku akademickim wojnie informacyjnej.

 

Etniczna mozaika polsko-ruska w Galicji Wschodniej

Na osobowość Romerów składał się patriotyzm polski i nacjonalizm, a z drugiej strony otwartość i życzliwa ciekawość wobec innych narodów. Wszelkie przejawy wrogości między Polakami a Rusinami były dla nich osobistym dramatem. Świadectwem tego jest wypowiedź Jana: Zawsze ubolewałem nad fatalnym układem naszych stosunków, zawsze byłem zdania, że – nie zaprzeczając ciężkim winom ze strony Rusinów – za mało czynimy dla stworzenia dobrych stosunków. Dzieje się to niejednokrotnie dla prywaty lub pochodzi z tego rodzaju kalkulacji politycznej: naród polski nie mogąc Rusinów zasymilować, świadomie podsyca jego dążności separatystyczne, ażeby takimi dążnościami kierowany, nie utonął w morzu narodu rosyjskiego, naszego odwiecznego wroga […] Słyszałem wiele o okrucieństwach Ukraińców – smutnym one świadectwem. Byłem zawsze dumny z rycerskiego stosunku do nich, zawsze pragnąłem braterstwa tych narodów, tak trudnego, a tak potrzebnego dla obu stron (J. Romer, 2011, s. 32, 194). Obydwaj bracia podkreślali dużą liczbę małżeństw mieszanych polsko-ruskich: w poszczególnych powiatach Galicji Wschodniej stanowiły one od 16 do 39% i znaczny stopień wymieszania ludności (Eugeniusz Romer szacował, że około 30% mieszkańców Galicji Wschodniej miało mieszane pochodzenie; zidentyfikował ponadto w Galicji 170 enklaw z przewagą ludności polskiej. Według Jana, podważa to tezę, jakoby obydwa narody rozdzielała nienawiść, natomiast Eugeniusz w przemówieniu podczas wiecu w Krakowie 12 grudnia 1918 roku przekonywał, że wyjątkowe przemieszanie ludności polskiej i ruskiej na rozległych obszarach Galicji Wschodniej jest dowodem wielowiekowego zgodnego współżycia. Brak wyraźnej granicy etnograficznej oddzielającej żywioł polski od ruskiego to dla Romera... dokument geograficzny silniejszy od wszystkich świadectw sporadycznych, czerpanych z historii. I czyż dla tak naocznie udowodnionej polskiej tolerancji, na linii odgraniczającej czysto polskie obszary od osad z nieznaczną przewagą ruską ma polskość już tracić wszelkie prawa na rzecz tego elementu, z którym wieki zgodnie współżyła i byłaby nadal współżyła, gdyby nie zakaźne wyziewy, które „bagno” austriackie wydawało? (Romer 2010, s. 51–52.

 

Wpływ Wiednia i Berlina na ­stosunki Polaków i Rusinów

Zacytowany wyżej fragment stanowi nie tylko logiczne wytłumaczenie przyczyn przemieszania ludności w Galicji Wschodniej, ale także zawiera ostre oskarżenie władz austriackich, które w opinii Romera odpowiadają za wzniecanie konfliktu i podburzanie Rusinów przeciwko dominującym ekonomicznie i kulturowo Polakom. Romer przypisuje administracji austriackiej prowadzenie polityki divide et impera, mającej na celu osłabienie żywiołu polskiego, m.in. drogą inspirowania ruskiej świadomości narodowej w opozycji do polskości. Dowodem na niemiecką ingerencję w stosunki między Polakami a Rusinami w Galicji jest 97 publikowanych już w 1913 roku dokumentów pochodzących z archiwum organizacji o nazwie Vereinzur Förderung des Deutschtums in den Ostmarken (Stowarzyszenie na Rzecz Promocji Niemczyzny w Marchii Wschodniej znane jako Hakata), dotyczących niemieckiej protekcji i finansowego wsparcia dla antypolskich ruchów ukraińskich, dyskutowanego w parlamentach Wiednia i Berlina (Lutosławski, Romer, 1919). Ponadto, wojsko polskie w marcu 1919 roku we Lwowie zdobyło od wycofującej się armii ukraińskiej liczne dokumenty, w tym listy arcybiskupa Szeptyckiego, który miał zostać duchowym przywódcą i metropolitą ukraińskim, oraz arcyksięcia Wilhelma – kandydata na ukraiński tron po rozpadzie Cesarstwa. O zaangażowaniu władz wiedeńskich w wojnę polsko-ruską świadczy fakt, że ukraińskimi sotniami, którym Austriacy przekazali swoje arsenały we Lwowie, dowodziło bardzo wielu dowódców armii cesarskiej, w tym sam arcyksiążę Wilhelm (J. Romer 2011). O tym, że konflikt polsko-ruski nie istniałby bez ingerencji niemieckiej i austriackiej, rzeczywisty konflikt dotyczy zaś nie Polski i Rusi, ale Polski i Rosji, przekonali się francuscy eksperci po jednej z prezentacji Eugeniusza Romera. Tematykę toczonych sporów i nastrój spotkania najlepiej wyraża fragment relacji Romera, w którym w temacie stosunków polsko-ruskich uzyskał on nieoczekiwane wsparcie ze strony francuskiej:

Oto gdy ja akcentowałem brak nienawiści między Rusinami i Polakami, a cyframi małżeństw mieszanych dowodziłem możności dobrego ich współżycia, przede wszystkim w chwili, gdy runie zaborcza intryga […], wtedy zabiera głos Cazin i […] przedstawia następującą sytuację w obozie jeńców polskich w Le Puy, którego był komendantem. Na około 10 000 jeńców polskich pochodziło 2500 z Galicji, w tej liczbie około 800 Rusinów. Nie można powiedzieć, by się oświadczali z powszechną do Polski i Polaków przyjaźnią: spora ich część jednak przeszła do wojska polskiego. Ci jednak, którzy się deklarowali do Polaków z nienawiścią, zawsze zdradzali wyraźne ślady wpływów niemieckich. Ci Rusini nie mówili nigdy ani Lwów, ani nawet Lwiw, ale zawsze mówili Lemberg, a rzeczy kulturalne nazywali powszechnie po niemiecku, np. Schuster itp. To sięgało głębiej do francuskich słuchaczy niż tysiące polskich zapewnień o prusko-austriackim wpływie na rozwój ruchu ukraińskiego (Romer 2010, s. 331–332).

 

Polityka polska względem ­Rusinów

Jan i Eugeniusz Romerowie niejednokrotnie wyrażali się krytycznie na temat polityki prowadzonej przez władze polskie wobec Rusinów. Jan pisał, że za mało czynimy dla poprawy wzajemnych stosunków, wypowiedzi Eugeniusza stały się zaś jedną z przyczyn jego konfliktu z władzami sanacyjnymi. We wspomnieniach przytoczył on fragmenty referatu przygotowanego w 1942 roku dla rządu polskiego w Londynie, zatytułowanego Sprawa ruska w przyszłej Polsce. Referat ten prawdopodobnie nie zachował się, a zawiera poglądy głoszone już w okresie poprzedzającym wojnę. Znajdujemy w nim m.in. krytyczną ocenę działalności władz na południowo-wschodnich obszarach Rzeczypospolitej. Romer uważał, że błędy rządu w Warszawie spowodowały jeszcze gorsze skutki na Rusi od efektów działalności pruskiej komisji kolonizacyjnej w Wielkopolsce. Przytaczając liczne przejawy niekorzystnych dla Polski działań rządu polskiego, począwszy od podporządkowania Radzie Ministrów instytucji administrujących terenami zamieszkiwanymi przez Rusinów w 1920 roku (czyli pozbawienie ich autonomii, por. Gierowska-Kałłaur, 2003). Romer zarzucał polskim władzom prowadzenie polityki, której efektem jest pomniejszenie polskiego stanu posiadania na Kresach i zatajanie przed społeczeństwem danych spisowych z 1931 roku, które wycofywanie się polskości dokumentowały. Rząd istotnie zrezygnował z publikacji spisu miejscowości z danymi językowymi, wyznaniowymi i gospodarczymi (op. cit., s. 274). Z dużą goryczą pisze Romer o podjętej w 1932 roku rządowej akcji wycofania z rynku (szczególnie z użytku szkolnego) i konfiskaty wszystkich map etnograficznych, które począwszy od 1923 roku były powszechnie dostępne. Jednocześnie rząd poparł finansowo wydanie Atlasu Ukrainy opracowanego przez Wołodymyra Kubijowicza z Uniwersytetu Jagiellońskiego, w którym Ukraina obejmuje obszary od Morza Kaspijskiego po Dunajec. Był to najbardziej jaskrawy przykład protekcyjnej wobec Rusinów polityki rządu polskiego. W obliczu szybkiego wycofywania się żywiołu polskiego na Kresach, władze poszukiwały rozwiązania problemu i wymazania wielkiej masy Rusinów z mapy etnograficznej Polski. Dokonano tego przez zastosowanie odrębnych barw i znaków dla Rusinów, Ukraińców, Hucułów, Bojków, Łemków i „tutejszych”, rozróżniając w każdej z tych grup kategorie wyznaniowe. Poświęcono tej problematyce wielką konferencję Biura Badań Narodowościowych w Ministerstwie Wyznań i Oświecenia Publicznego w dniu 26 czerwca 1939 roku. Romer w piśmie do ministra Świętosławskiego sprzeciwił się sztucznym i nieuzasadnionym próbom rozparcelowania obrazu kartograficznego Rusinów w Polsce, jak i bezprecedensowej akcji wykupywania z rynku map etnograficznych przez agentów rządowych.

 

Statystyczny obraz Rusinów i Polaków w Galicji Wschodniej

Tym, co może powodować na dzisiejszej Ukrainie niechęć w stosunku do braci Romerów, jest to, że obydwaj bardzo nisko oceniali kapitał społeczny Rusinów. Eugeniusz widział ich najbliższą przyszłość w granicach odrodzonego, wieloetnicznego i tolerancyjnego państwa polskiego. Wszelkie argumenty naukowe wypływające z analiz materiałów statystycznych, uwzględniających najmniejsze jednostki podziału administracyjnego i jednocześnie czynnik narodowościowy, które przygotował na Konferencję Paryską, świadczyły na rzecz takiego właśnie rozstrzygnięcia kwestii ruskiej. Materiały, jakie Romer prezentował w Paryżu, ukazują Rusinów jak lud rolniczy, niepiśmienny, przeważnie ubogi i mało gospodarny, często o słabo jeszcze rozwiniętej świadomości narodowej (tab.1).

Ponieważ większość mieszkańców Galicji związana była z rolnictwem, Romer starał się ukazać różnice w produktywności tego sektora gospodarki w poszczególnych powiatach Galicji. Okazuje się, że istnieje ścisła zależność produktywności rolnictwa od udziału ludności wyznania rzymsko­katolickiego (tab. 2).

Z danych statystycznych wynika, że poziom rozwoju rolnictwa (intensywność i produktywność) zależy wprost od udziału ludności rzymskokatolickiej, czyli głównie polskiej, w zaludnieniu. Produkcja pszenicy na jednego mieszkańca w powiatach prawie pozbawionych ludności polskiej okazuje się 3,5-krotnie niższa w porównaniu z powiatami zamieszkanymi w połowie przez Polaków. Różnicy tej nie sposób wytłumaczyć czynnikami przyrodniczymi, a więc muszą tu wchodzić w grę cechy społeczno-kulturowe. Wykazując cywilizacyjny prymat ludności polskiej w Galicji Wschodniej, Romer starał się ponadto ukazać ważność tego regionu dla polskiej kultury. Badając rozmieszczenie instytucji decydujących o znaczeniu dla polskiej kultury, wykazał on prymat trzech równorzędnych ośrodków, jakimi są Warszawa, Lwów i Kraków (ryc. 1).

Pod względem ilości wydawanych periodyków w języku polskim w XIX wieku przodowały: Warszawa (267 tytułów), Lwów (217) i Kraków (165). Na kolejnych miejscach znajdowały się Poznań (77), Wilno (29) oraz Chicago (24) (Romer 1919; 1920, s. 34–35; Pawłowski 1919).

Prace Eugeniusza Romera wyrażają przekonanie, że Rusini nie tylko nie mają potrzebnej do walki potęgi moralnej, ale że nie mają niezbędnej do życia państwowego siły kultury materialnej i intelektualnej (Romer 1919, 1920; Pawłowski, 1919). Był to najważniejszy argument, na którego podstawie Romer skutecznie postulował na konferencji wersalskiej, a następnie bronił w Rydze, idei włączenia Galicji Wschodniej do Polski. Podobne przekonanie wyraził Jan Romer, który spotykał się z najwyższymi przedstawicielami narodu ukraińskiego: W narodzie i w rządzie ukraińskim bezsprzecznie daje się odczuwać brak zmysłu realnego. Są wielkie braki ekonomiczno-społeczne, a paskarstwo horrendalne. Chłop ma masę pieniędzy, rząd ich wcale nie ma. Polska w znaczniej mierze opłaca administrację ukraińską, a w samej Winnicy urząd gospodarczy dywizji polskiej żywi miejscowe wojsko ukraińskie, w tym kraju mlekiem i miodem płynącym (J. Romer 2011, s. 331).

 

 

Ryc. 1. Rozmieszczenie ośrodków wydawniczych w języku polskim w okresie zaborów (wg: Romer 1920). Jasne kręgi: wydawnictwa książkowe, ciemne kręgi: gazety

 

Jako wytrawni geopolitycy, bracia Romerowie zdawali sobie sprawę, że pomyślność i rozwój niepodległej Polski wymagają uregulowania stosunków z innymi narodami Europy Wschodniej, co może okazać się sprzeczne z celami politycznymi potężniejszych od nas sąsiadów, Niemiec i Rosji. W sposób najbardziej lapidarny wyraził to Jan Romer: ... dzieje wymagały i wymagają wzajemnej pomocy Polski i Ukrainy przeciw otaczającym ich przemożnym wrogom, że zwłaszcza obecna nowa fala ofensywy bolszewickiej wymaga od obu narodów największych wysiłków i to wysiłków skoordynowanych. Polska potrzebuje silnej Ukrainy i chce jej szczerze pomóc, a ze swej strony dla rozwinięcia armii potrzebuje z Ukrainy pomocy w żywności i koniach (J. Romer, 2011, s. 328). Generał Romer bardzo pragnął wolnej Ukrainy i polsko-ukraińskiej współpracy pisząc: ... szkoda że ta myśl (o wolnej Ukrainie, przyp. WW) rodziła się tak późno, że musiała być zasadzona na glebie zachwaszczonej pokrzywą wiekowych nieporozumień narodu polskiego i małoruskiego – ale ta myśl jest zdrowa i szlachetna; nie traćmy wiary w jej spełnienie (J. Romer, op. cit., s. 278). Myśl Jana Romera jest godna przypomnienia dzisiaj, kiedy dochodzi do sytuacji, w której nie tylko rządy i politycy, ale i komisje historyków polskich i ukraińskich nie są już w stanie dojść do porozumienia. Nadal umacnia się ukraiński szowinizm, oparty na ideologii neo-banderyzmu i przedwojennych koncepcjach ukraińskiej geopolityki, czemu sprzyja tragiczna sytuacja gospodarcza, a także brak odpowiedniej reakcji ze strony Unii Europejskiej, państw zachodnich, jak i Polski, które zdają się dostrzegać jedynie anty­rosyjski charakter tego ruchu

 

Tab. 1. Cechy społeczne i gospodarcze Polaków i Rusinów w Galicji Wsch. w roku 1913

 

Wyszczególnienie

Polacy

Rusini

Udział w zaludnieniu

40%

59%

Udział utrzymujących się z rolnictwa

44%

91%

Dzieci chodzące do szkół na 1000 ludności

181

139

Tytuły wydawanych czasopism

241

56

Uczniowie szkół średnich na 100 tys. ludności

640

230

Studenci uniwersytetów na 100 tys. ludności

175

43

Oszczędności średnie na 1 mieszkańca (w koronach)

47

12

Udział w podatkach bezpośrednich

74%

25%

Wyniki wyborów do parlamentu austriackiego w 1911 roku

38,2%

44,7%

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  Źródło: Romer, 2010, s. 52–53; Lutosławski, Romer, 1919; Romer 1919

 

 

Tab. 2. Produktywność rolnictwa w powiatach Galicji Wschodniej w zależności od udziału rzymskich katolików
w zaludnieniu powiatów

Udział ludności rzymsko­katolickiej w powiecie

Udział gruntów ornych

Produkcja pszenicy w kg

na 1 mieszkańca

Poniżej 10%

26%

80

10–20%

40%

150

20–30%

53%

210

30–40%

61%

240

40–50%

67%

270

Powyżej 50%

70%

275

  źródło: Romer 1920, s. 14

 


Literatura

 

Gierowska-Kałłaur, J., 2003, Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich (19 lutego 1919 – 9 września 1920), Wydawnictwo IH PAN i Neriton, Warszawa.

Lutosławski, W., Romer, E., 1919, The Ruthenian Question in Galicia, Imprimerie Levé, Paris.

Pawłowski, S., 1919, Ludność rzymskokatolicka w polsko-ruskiej części Galicji z dwoma mapami, Prace Geograficzne (wydawane przez Eugeniusza Romera).

Romer, E., 1919, Struktura społeczna i kultura materyalna Polaków i Rusinów w Galicji Wschodniej, Książnica Polska T. Naucz. Szkół Wyższych, Lwów.

Romer, E., 1920, Études de civilisationcomparée (Polonais, Ruthènes, et Allemands), Henri Barrère, Paris.

Romer, E., 1988, Pamiętniki. Problemy sumienia i wiary, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków.

Romer, E., 2010, Pamiętnik paryski 1918–1919, t. 1–2, red. S. Sierpowski, Oficyna Wydawnicza FOKA, Wrocław.

Romer, J., 2011, Pamiętniki, Muzeum Historii Polski, Bellona, Warszawa.



[1]    Skrócona wersja artykułu opublikowanego w „Przeglądzie Geopolitycznym”, 26/2018, s. 32–51