Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

Antoni Wilgusiewicz, ROLA KRESOWIAN W ŻYCIU MIASTA GÓRNOŚLĄSKIEGO PO I I PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ NA PRZYKŁ CHORZOWA


Historia Górnego Śląska, zwłaszcza XIX i XX wieku, jest tematem wzbudzającym wiele kontrowersji, a nawet sporów i konfliktów, nie tylko, a nawet nie przede wszystkim o charakterze naukowym, lecz politycznym. Wystarczy wspomnieć zaciekły bój sprzed kilku lat o charakter wystawy stałej w oddawanym wówczas do użytku Muzeum Śląskim, zakończony dymisją ówczesnego dyrektora Leszka Jodlińskiego.

Główną oś tego sporu można zdefiniować jako kontrowersje dotyczące polskości Śląska – czy była ona zjawiskiem historycznie ukształtowanym jako podstawowy element tożsamości Ślązaków (a ściślej mówiąc Górnoślązaków), czy też została tu ona sztucznie wprowadzona przez ludność napływową i polską propagandę. Jednym z głównych pól tego sporu jest na przykład spór o charakter powstań śląskich – zależnie od reprezentowanej opcji przedstawianych jako zryw narodowowyzwoleńczy polskiej w swojej masie ludności górnośląskiej, czy też jako wojna domowa przeciw niemieckiej władzy państwowej, wywołana przez podżegaczy, głównie z Wielkopolski. Jak można dziś sądzić, spór ten daleki jest od rozstrzygnięcia, o ile w ogóle zostanie jednoznacznie rozstrzygnięty; ważne więc wydaje się nie rzucanie kolejnych inwektyw pod adresem jednej lub drugiej strony, ale gromadzenie rzetelnych informacji i uzasadnionych merytorycznie argumentów.

Moje opracowanie wypływa z takich właśnie pobudek; pragnę w nim ukazać w sposób możliwie obiektywny wpływ kresowian, czyli osób wywodzących się z dawnych Kresów Wschodnich Rzeczpospolitej, na życie Górnego Śląska na przykładzie miasta Chorzowa.

Zagadnienie kresowian na Górnym Śląsku, zwłaszcza po II wojnie światowej, kiedy wskutek decyzji jałtańskich napłynęli tu w dużej masie zajmując miejsce usuniętych Niemców (bądź osób uznanych za Niemców) również należy do kontrowersyjnych. W pierwszych latach powojennych często byli oni postrzegani przez ludność miejscową jako element obcy etnicznie i kulturowo, zajmujący Ślązakom mieszkania, atrakcyjne miejsca pracy, często wywyższający się bądź nawet pogardzający rodzimą ludnością, wyzywający ją od Szwabów itp.[1] Abstrahując od słuszności powyższych zarzutów trzeba stwierdzić, że w miarę upływu czasu stawały się one coraz rzadsze, a dziś w zasadzie posługują się nimi najbardziej zaciekli propagatorzy swoiście rozumianej autonomii Śląska. Miejsce tego typu poglądów zaczęło coraz częściej zajmować dostrzeganie pozytywnych aspektów przybycia kresowian na Śląsk, jak ich rola w rozwoju oświaty, nauki, myśli technicznej, szeroko rozumianej kultury. Naturalnie, dużą rolę odegrały tu następujące stopniowo acz nieuchronnie procesy integracji społecznej, których najbardziej znamiennym przejawem są małżeństwa mieszane.

Przez kresowian będę rozumieć osoby nie tylko urodzone na Kresach (choć generalnie tak w ich wypadku było), lecz także tam wychowane i wykształcone, które przybyły na Górny Śląsk, tu się osiedliły i pracowały, jeśli nie do końca życia, to w każdym razie przez dłuższy czas. Istotnym pytaniem jest, dlaczego wybrałem właśnie Chorzów, skoro w potocznym rozumieniu z kresowianami na Górnym Śląsku kojarzy się przede wszystkim Bytom, w dalszej kolejności Gliwice i Zabrze. Powodów jest kilka. Pierwszy z nich to fakt możliwości porównania obecności kresowian w górnośląskim mieście po I i po II wojnie światowej, to zaś w przypadku wyżej wymienionych miast z przyczyn historycznych nie jest możliwe. W wypadku Katowic z kolei występuje w okresie po I wojnie światowej nadreprezentacja tego środowiska, wywołana ich funkcją stołeczną w skali województwa. Ważną przyczyną była też istniejąca w wypadku Chorzowa znakomita baza źródłowa do tego rodzaju badań w postaci Chorzowskiego słownika biograficznego[2] pod redakcją nieżyjącego już niestety Zbigniewa Kapały. Mogę nadmienić, że w gronie współautorów Słownika znalazł się także również nieżyjący już mój ojciec, Władysław Wilgusiewicz. Został on do niego zaproszony z racji swoich prac biograficznych dotyczących śląskich energetyków – lwowian i kresowian[3]. W wypadku Słownika wziąłem pod uwagę tom 2, dotyczący lat 1922–1945, oraz tom 3, dotyczący lat po 1945 niemal do końca XX wieku, analizując postacie – subiektywnie przeze mnie uznane za kresowian – których biogramy tam umieszczono. Nasuwa się jednocześnie uwaga, że tego rodzaju dobór postaci – pod kątem zasług dla miasta – nie daje pełnego obrazu, gdyż pomija osoby niczym się niewyróżniające, czyli tzw. szarych ludzi, a także – niewątpliwie występujących choćby na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa – ludzi z marginesu czy wręcz zwykłych przestępców. Wyjaśniam więc, że nie była moim celem gloryfikacja kresowian i ukazanie ich wyłącznie w dobrym świetle jako ludzi jednoznacznie zasłużonych dla miasta, lecz pokazanie ich miejsca i dorobku wśród innych grup społecznych – rdzennych Ślązaków, przybyszy z Galicji Zachodniej (Kraków i okolice), Wielkopolski itd. Nie jest to też praca o charakterze socjologicznym, która pokazałaby – niewątpliwie pasjonujące – procesy współżycia różnych grup ludności oraz integracji społecznej na terenie miasta, w tym i negatywne zjawiska z tym związane. Tego rodzaju ujęcie, jak przeze mnie zaprezentowane, znalazło wyraz podczas konferencji naukowej zorganizowanej z inicjatywy profesorów Uniwersytetu Śląskiego oraz Katowickiego Oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, zatytułowanej Niezwykła więź Kresów Wschodnich i Zachodnich. Wpływ lwowian na rozwój nauki i kultury na Górnym Śląsku po 1945 roku[4]. W tym nurcie sytuuje się również działalność Śląskiej Izby Lekarskiej dotycząca upamiętnienia śląskich lekarzy-kresowian[5], Politechniki Śląskiej i Muzeum w Gliwicach – wydanie tomu zawierającego sylwetki profesorów lwowskich pracujących na Politechnice Śląskiej[6], a także inne – coraz liczniejsze – tego rodzaju działania.

Dzisiejsze miasto Chorzów wywodzi swój rodowód od wsi Chorzów (obecnie dzielnica Chorzów Stary), należącej do zakonu bożogrobców, co potwierdził Władysław książę opolski w dokumencie wydanym 24 czerwca 1257 roku. Śladem po bożogrobcach jest herb miasta z widniejącym w nim podwójnym krzyżem (jego połową, drugą część tarczy zajmuje orzeł piastowski). Podobnie jak w innych miastach górnośląskich przełomem stała się industrializacja zapoczątkowana tu w 1780 roku odkryciem złóż węgla kamiennego i założeniem pierwszej kopalni Księżna Jadwiga, a później huty cynku Pokój. W 1810 roku król pruski Fryderyk Wilhelm III dokonał sekularyzacji zakonu i upaństwowienia jego dóbr, co przyśpieszyło intensywną działalność inwestycyjną państwa na tym terenie. Już w 1791 roku hrabia Fryderyk Reden zapoczątkował działalność kopalni Król, a następnie w 1802 roku huty Królewskiej (później Kościuszko). Obok nich powstała szybko rozwijająca się osada, która w 1868 roku uzyskała prawa miejskie jako Koenigshuette (potem Królewska Huta).

Drugą ważną osadą przemysłową na terenie obecnego Chorzowa były Hajduki Wielkie. Tu w 1873 roku uruchomiono hutę Bismarcka (obecnie huta Batory – stąd nazwa dzielnicy Chorzów-Batory).

Współczesne miasto Chorzów swój kształt terytorialny przybrało w latach 30., znajdując się już w granicach II RP. Najpierw miasto Królewska Huta połączono z Chorzowem (1934), a w 1939 z Hajdukami; całości nadano polską nazwę Chorzów. Było to miasto typowo przemysłowe, a największą rolę w nim spełniały obie wspomniane huty; należy dodać do tego zakłady azotowe na terenie dzielnicy Chorzów Stary, powstałe w 1916 roku dla produkcji materiałów wybuchowych dla armii niemieckiej, a także elektrownię, uruchomioną w 1898 roku. Zaopatrywała ona w energię elektryczną nie tylko miejscowy przemysł i ludność, ale też znaczną część Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.

Po II wojnie światowej Chorzów, podobnie jak pobliskie miasta Świętochłowice i Ruda Śląska, pozostał miastem typowo przemysłowym, o robotniczym charakterze. Ludność miasta, licząca w 1939 roku około 130 tysięcy mieszkańców, po wojnie zmalała wskutek wysiedlenia uznanych za Niemców jego mieszkańców i liczyła około 100 tys. osób, by wzrosnąć w 1977 roku do 156 tysięcy. Obecnie Chorzów liczy około 110 tysięcy mieszkańców, co przy stosunkowo niewielkim obszarze daje i tak znaczną gęstość zaludnienia. Zatrudnieni oni byli i częściowo jeszcze są we wcześniej istniejących zakładach przemysłowych, z których najbardziej rozwinął się założony jeszcze w XIX wieku jako część huty Królewskiej Konstal – znany powszechnie jako producent wagonów tramwajowych, a obecnie pod nazwą Alstom Konstal – także metra. Chorzów był powszechnie znany także z klubu sportowego założonego w 1920 roku jako Ruch Wielkie Hajduki, 14-krotnego mistrza Polski w piłce nożnej. Na granicy Katowic i Chorzowa (jednakże w granicach Chorzowa) w latach 50. zapoczątkowano z inicjatywy wojewody śląskiego generała Jerzego Ziętka budowę ogromnego kompleksu sportowo-rekreacyjnego pod nazwą Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku (WPKiW, obecnie Park Śląski), tłumnie odwiedzanego nie tylko przez mieszkańców Śląska[7].

W XIX wieku i na początku XX Chorzów miał charakter polsko-niemiecki, przy czym tutejsze warstwy ludowe (robotnicze) wywodziły się w głównej mierze z rodzimej ludności posługującej się gwarą śląską, administracja i szeroko rozumiana inteligencja oraz mieszczaństwo zaś to Niemcy, zasymilowani Żydzi oraz niemieckojęzyczni Ślązacy. Polsko­języczni przybysze należący do tych kategorii rekrutowali się przede wszystkim z leżącej w Cesarstwie Niemieckim Wielkopolski. Sytuacja zmieniła się, kiedy w 1922 roku (przyszły) Chorzów znalazł się w granicach Polski. Podobnie jak na innych terenach obszaru plebiscytowego podzielonego między oba państwa doszło do wymiany ludności, zgodnej z jej opcją narodowościową. Tak np. część mieszkańców Królewskiej Huty przeniosła się kilka kilometrów dalej, do niemieckiego Bytomia, gdzie powstało dla nich osiedle mieszkaniowe z kościołem pod tym samym wezwaniem, jak poprzednio przez nich uczęszczany – świętej Barbary. Do miast polskiej części Górnego Śląska – obok uchodźców z Niemiec – zaczęli napływać z kolei przybysze z głębi kraju, głównie ludzie wykształceni, potrzebni w różnych dziedzinach życia regionu dla zastąpienia niemieckojęzycznych jego mieszkańców. Część z nich już wcześniej dała się poznać Ślązakom, uczestnicząc w kampanii plebiscytowej i powstaniach, jak najbardziej znany z tej grupy Michał Grażyński, w czasach rządów sanacji wojewoda śląski. Pochodził on z okolic Krakowa i z tym miastem był wcześniej związany naukowo, ale wielu przybyszy pochodziło z Kresów. Przez pojęcie to rozumiem nie tylko wschodnie tereny II RP, ale i ziemie dalej na wschód położone (tereny należące do Rosji, potem ZSRR, a nawet Rumunii – Bukowina). Osoby te często pobierały nauki na uczelniach lwowskich (Uniwersytet lub Politechnika Lwowska) oraz zaczynały na Kresach swoją karierę zawodową, co dawało im przed przybyciem na Górny Śląsk pewne podstawy do zajęcia tu odpowiednich stanowisk pracy.

Jak zaznaczyłem na wstępie, analizę zjawiska obecności kresowian w życiu Chorzowa zamierzam oprzeć na Chorzowskim słowniku biograficznym. W jego 2 tomie zawarto 422 sylwetki zasłużonych chorzowian, z czego 39 (9,24%) zakwalifikowałem jako kresowian. Można wyciągnąć wniosek, że prawie co dziesiąty zasłużony dla międzywojennego Chorzowa jego mieszkaniec był kresowianinem – wydaje się to liczba bardzo duża. Przeanalizujmy więc, z czego ona wynika.

41 (dwóch omówiono w tomie 3) zasłużonych dla Chorzowa czasów II RP kresowian podzieliłem na następujące grupy (według rodzaju działalności zawodowej, z której są najbardziej znani):

•   inżynierowie, zatrudnieni w przemyśle – 18

•   nauczyciele – 10

•   prawnicy, urzędnicy – 5

•   artyści – 3

•   oficerowie zawodowi – 2

•   kupcy – 1

•   sportowcy – 1

•   uczniowie, studenci – 1 (jest to jednocześnie jedyna kobieta, Irena Salamonówna, harcerka, uczestniczka obrony miasta w 1939 roku).

 

Razem 41.

 

Podobnie jak kresowość wyżej wymienionych, tak też ich przynależność do poszczególnych grup, wobec braku jednoznacznych i niepodważalnych kryteriów, została przeze mnie ustalona na podstawie analizy ich biografii zamieszczonych w Słowniku.

Zaczynając od najliczniejszej grupy, a więc inżynierów związanych z chorzowskim przemysłem, należy zauważyć, że byli to wysoko kwalifikowani specjaliści, bo tylko tacy mogli zastąpić na kierowniczych stanowiskach inżynierów niemieckich. Aż pięciu takich specjalistów zatrudnionych było w zakładach azotowych w Chorzowie Starym, które ze względu na znaczenie dla obronności państwa zostały szybko znacjonalizowane i funkcjonowały jako Państwowa Fabryka Związków Azotowych, od 1933 roku w fuzji z Fabryką Związków Azotowych w Mościcach koło Tarnowa. W 1922 roku został tam zatrudniony Adam Podoski, absolwent gimnazjum oo. jezuitów w Tarnopolu, który tytuł inżyniera uzyskał na Politechnice Paryskiej. Po rewolucji październikowej utracił własne cukrownie na Ukrainie i przeniósł się do Polski. Stopniowo awansując został dyrektorem PFZA, którą kierował z dużym sukcesem, ale po fuzji stracił stanowisko na rzecz Eugeniusza Kwiatkowskiego, dyrektora zakładów w Mościcach, który został dyrektorem zjednoczonego przedsiębiorstwa.

Podoski jako doświadczony menedżer zajął się rozwojem przemysłu soli potasowych w rejonie Lwowa; tam też zmarł w roku 1938 i został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim.[8]

W PFZA przez wiele lat (także po II wojnie światowej, kiedy to został dyrektorem naczelnym) pracował Włodzimierz Bobrownicki, urodzony we Lwowie, który tytuł inżyniera uzyskał na Politechnice Monachijskiej. W latach 1928–1929 zbudował w Chorzowie pierwszą w Polsce instalację do syntezy amoniaku, a pod koniec lat 30. – do otrzymywania kwasu azotowego pod ciśnieniem. Brał m.in. udział w I Kongresie Inżynierów we Lwowie w 1937 roku.[9]

W 1927 roku pracę w PFZA podjął lwowianin, absolwent Wydziału Mechanicznego Politechniki Lwowskiej, Jan Dyduszyński. Pełniąc do 1939 roku funkcje kierownicze, przyczynił się w dużym stopniu do rozwoju zakładów przez projektowanie i budowę nowych linii produkcyjnych[10].

Wybitnym specjalistą – chemikiem i konstruktorem był Tadeusz Hobler, urodzony w Samborze, także absolwent Politechniki Lwowskiej. Kierował biurem konstrukcyjnym chorzowskich zakładów, doprowadzając do ich pełnego uruchomienia mimo braku wywiezionej przez Niemców dokumentacji technicznej; projektował następnie kolejne zakłady – w Mościcach, a potem pracował we Francji i Szwajcarii. Po wojnie, jak wielu innych lwowskich profesorów, wykładał na Politechnice Śląskiej w Gliwicach, gdzie zmarł w roku 1975[11].

Piątym znakomitym specjalistą zatrudnionym w PFZA od 1925 do wybuchu wojny był kolejny lwowianin, Roman Sobek, który rozpoczęte w Monachium studia ukończył na Politechnice Lwowskiej w 1924 roku. Kierował on działem elektrycznym, niezwykle istotnym ze względu na duże zużycie energii przy produkcji. Był też aktywny społecznie, m.in. w Polskim Związku Zachodnim na terenie Chorzowa. Po wojnie prześladowany przez władze komunistyczne, co zrujnowało mu zdrowie i przyczyniło się do przedwczesnej śmierci w 1956 roku[12].

Jak widać, inżynierowie lwowianie i kresowianie walnie przyczynili się do uruchomienia i rozwoju zakładów o skomplikowanej technologii i dużym znaczeniu strategicznym dla państwa; udowodnili także, że polska myśl techniczna nie ustępuje niemieckiej. Podobną rolę odgrywali oni także w innych dziedzinach przemysłu. I tak:

•   Jerzy Badian, lwowianin, był głównym technologiem w hucie Królewskiej, specjalizującym się w konstrukcjach stalowych; w uznaniu wybitnych osiągnięć w 1937 r. został dyrektorem Stoczni Gdynia[13].

•   Inżynierem o dużym doświadczeniu zdobytym m.in. w Donbasie i hutach syberyjskich był Zygmunt Krotkiewski, który zasłynął jako budowniczy największego w Polsce pieca A w (późniejszej) hucie Kościuszko (1937), a następnie aż do wybuchu wojny był szefem wydziału wielkich pieców w tej hucie[14].

 

Dyrektorem gazowni miejskiej w Królewskiej Hucie był absolwent Politechniki Lwowskiej inżynier Bolesław Dalbor, obrońca Lwowa w 1918 roku. Podpułkownik rezerwy WP, bardzo aktywny społecznie w wielu organizacjach o zasięgu lokalnym i ogólnopolskim[15].

Lwowscy i kresowi inżynierowie pełnili także ważne funkcje w organizacjach gospodarczych, którym podlegały chorzowskie zakłady, jak Skarboferm (kopalnia Król) – Aleksander Ciszewski, Józef Knothe, Zygmunt Korsak, a także Roman Rieger, w latach 1923–1930 dyrektor tej kopalni; Ślązel (elektrownia Chorzów) – Roman Podoski (brat Adama). W spółkach hutniczych funkcje kierownicze sprawował Władysław Kuczewski urodzony na Białorusi, a mieszkający w Chorzowie; po wojnie organizator i pierwszy rektor Politechniki Śląskiej w Gliwicach[16].

Dwie inne grupy zawodowe, w których polscy specjaliści musieli zastąpić niemieckich, to urzędnicy (w tym sędziowie) i nauczyciele. Funkcje urzędnicze wyższego szczebla łączyły się z reguły z wykształceniem prawniczym; takie zdobył wraz ze stopniem naukowym doktora na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie Antoni Gunia, w latach 1924–1939 dyrektor bardzo ważnej dla województwa śląskiego, a usytuowanej w Chorzowie instytucji, mianowicie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. M.in. jego staraniem wybudowano przy ul. Dąbrowskiego nowoczesny gmach ZUS, który ta instytucja zajmuje do dnia dzisiejszego[17]. Podobne wykształcenie zdobył Michał Zając, który rozpoczął pracę w instytucjach ubezpieczeniowych we Lwowie, a w latach 1930–1934 był wicedyrektorem ZUS w Chorzowie. Jako wybitny specjalista w swej dziedzinie awansował następnie do centrali ZUS w Warszawie. Po wojnie powrócił na Śląsk i tu do śmierci w 1958 roku był dyrektorem Oddziału Wojewódzkiego ZUS w Chorzowie[18].

Dwóch kresowych prawników pełniło w Chorzowie funkcje sędziowskie. Byli to Henryk Damm, od 1922 naczelnik miejscowego sądu, a od 1926 roku notariusz i adwokat[19], a także Artur Kleski z Czerniowiec na Bukowinie, sędzia w Królewskiej Hucie (potem Chorzowie), na różnych stanowiskach w latach 1922–1939[20].

Stosunkowo licznie reprezentowana była grupa nauczycieli o proweniencji kresowej. Wysokiej klasy specjalistą w dziedzinie szkolnictwa handlowego był Ferdynand Boniakowski, który studia w tej dziedzinie ukończył w Antwerpii. Od 1929 roku mieszkał w Chorzowie, gdzie podjął pracę w Miejskim Instytucie Kształcenia Handlowego. Przebywał także w Anglii; specjalizował się w korespondencji handlowej w języku angielskim, był tłumaczem przysięgłym przy chorzowskim sądzie. Po wojnie nadal był nauczycielem w chorzowskiej szkole handlowej, a także lektorem języka angielskiego w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Katowicach[21].

Nauczycielem przedmiotów zawodowych w zakresie handlu był także absolwent Wyższej Szkoły Handlu Zagranicznego we Lwowie Tadeusz Malis. Był bardzo aktywny społecznie m.in. w ruchu zawodowym nauczycieli, a także w Lidze Morskiej i Kolonialnej[22].

Wybitnym geografem był lwowianin Jan Moniak, asystent słynnego profesora Eugeniusza Romera na UJK we Lwowie. Po uzyskaniu doktoratu zatrudnił się w Państwowym Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym im. św. Stanisława Kostki w Królewskiej Hucie. Podczas swej pracy nauczycielskiej prowadził badania nad klimatem Śląska, publikował artykuły, wygłaszał odczyty. W 1938 roku wyjechał na studia do Francji; po wojnie był profesorem w WSE w Sopocie[23].

W tym samym gimnazjum nauczycielem wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego w latach 1927–1935 był Józef Hajkowski, uczestnik m.in. wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Jako znany działacz sportowy był m.in. delegatem wojewody śląskiego na Igrzyska Olimpijskie w Amsterdamie w 1928 roku. W 1938 roku zginął tragicznie podczas zajęć PW w Cieszynie[24].

Spośród nauczycieli szkół powszechnych należy wymienić zmarłego młodo w 1937 roku Bolesława Koluszkę, Obrońcę Lwowa, dwukrotnego kawalera Krzyża Walecznych. Był nauczycielem Szkoły Powszechnej nr VII w Chorzowie, udzielał się jako działacz Związku Inwalidów Wojennych RP i redaktor „Inwalidy Śląskiego”[25].

Do grupy nauczycieli zaliczyłem także dwóch rabinów przybyłych z Kresów, nauczycieli religii mojżeszowej. Byli to: Teodor Kohlberg z Kałusza, od 1927 roku rabin w Królewskiej Hucie, a także nauczyciel religii miejscowej młodzieży szkolnej, działacz sportowy, zwolennik syjonizmu. Po 1 IX 1939 r. udał się do Lwowa, gdzie zginął jako ofiara holokaustu[26]. Drugim był Jecheskel Lewin, pełniący funkcje duchownego i nauczyciela szkoły żydowskiej w latach 1926–1928. Mimo krótkiego pobytu na Śląsku cieszył się dużym poważaniem miejscowej społeczności żydowskiej[27].

Reprezentantami państwa polskiego na terenie Chorzowa byli też oficerowie tutejszego 75 pułku piechoty, wśród których na upamiętnienie zasłużyło dwóch kresowian. Władysław Marmurowicz był oficerem armii austriackiej, a następnie Armii Hallera. Po wojnie został oficerem zawodowym; w Królewskiej Hucie służył w latach 1922–1928, dając się poznać jako niezwykle uzdolniony oficer i dowódca. Sprawował też funkcję sekretarza Miejskiego Komitetu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Służył potem w Bielsku Białej; w czasie wojny na stanowiskach dowódczych w AK, zamordowany przez hitlerowców w Poznaniu w 1944 roku[28].

Reprezentantem najmłodszego pokolenia oficerów II RP był wyróżniający się absolwent legendarnego Korpusu Kadetów im. Józefa Piłsudskiego we Lwowie, Władysław Stempurski. Przydzielony do 75 pp, 1 września 1939 roku zginął w walce z bandą niemieckich dywersantów okupującą kopalnię Michał w Michałkowicach (dziś Siemianowice Śl.)[29].

Spośród artystów pochodzenia kresowego przez dłuższy czas związany z miastem był Adam Harasowski. Był absolwentem Politechniki Lwowskiej, ale jego pasją pozostała muzyka. Po zdobyciu doświadczenia w dyrygowaniu chórami lwowskimi, od 1933 roku przebywał na Śląsku. Udzielał się tu na polu muzyki w różny sposób, m.in. jako dyrygent i kierownik artystyczny orkiestry huty Kościuszko (w tym czasie nosiła nazwę Piłsudski). Po 1939 roku przebywał w Wielkiej Brytanii[30].

Jak widać z tego przeglądu, napływający do Chorzowa kresowianie zajmowali stanowiska pracy niezbędne dla funkcjonowania przede wszystkim przemysłu i szkolnictwa w mieście. Trudno tu mówić o konkurencji wobec ludności miejscowej, być może z wyjątkiem stanowisk typowo urzędniczych i to niższego szczebla, jak to miało miejsce w ZUS. Jak podaje autor biogramu, wobec dyrektora Antoniego Guni wysuwano oskarżenia o preferowanie Małopolan w polityce zatrudnienia, jak jednak można sądzić – o ile w ogóle były one uzasadnione – to dotyczyły urzędników z Małopolski Zachodniej, liczniej tu przybywających w poszukiwaniu zatrudnienia od kresowian. Nie wydaje się też, aby konkurencja, a przynajmniej nie wobec polsko nastawionych Ślązaków, miała miejsce w handlu czy rzemiośle. Reprezentantem tego środowiska był pochodzący z Pińska Bolesław Borzym, oficer II Korpusu Polskiego, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej oraz III powstania śląskiego. Skierowany do 75 pułku piechoty, z którym wkroczył do przyznanej Polsce Królewskiej Huty. Niedługo potem przeszedł do rezerwy i zajął się kupiectwem, będąc przedstawicielem znanej firmy cukierniczej Piasecki (dziś Wawel) – notabene założyciel firmy Adam Piasecki wydatnie wspierał finansowo polską akcję plebiscytową na Śląsku. Borzym działał aktywnie w Stowarzyszeniu Kupców Polskich w Chorzowie; jako oficer rezerwy powołany do wojska zginął w kampanii wrześniowej i został pochowany w Zamościu[31].

Losy związanych z Chorzowem kresowian ułożyły się różnie, jak widać z omówionych biogramów. Niektórzy z nich wrócili tu po wojnie, jak dyrektor ZUS Michał Zając, ale pojawili się także nowi. Był to już jednak wynik zupełnie innej sytuacji politycznej – odgórnego przymusu, a nie poszukiwania nowych, lepszych warunków do życia i pracy, przymusu wywołanego decyzją jałtańską o wypędzeniu Polaków z Kresów Wschodnich po 600-letnim tam pobycie.

Ekspatrianci z Kresów, przede wszystkim Południowo-Wschodnich, kierujący się na Górny Śląsk osiedli głównie w miastach dawnej niemieckiej jego części – Bytom, Gliwice, Zabrze. W grudniu 1947 roku odnotowano tam odpowiednio 36 637, 38 298 i 19 826 nowych mieszkańców wywodzących się z Kresów Wschodnich (dla porównania z Polski centralnej przesiedliło się tam 27 160, 25 555 oraz 5 351 osób)[32]. Nawet w polskich przed wojną Katowicach zamieszkało wielu lwowian i kresowian – choć część z nich po pewnym czasie przesiedliła się gdzie indziej (jak Bronisław Dąbrowski, dyrektor Teatru Śląskiego, opartego na artystach i pracownikach przybyłych ze Lwowa).

Nie dysponuję danymi dotyczącymi tego zagadnienia odnośnie do Chorzowa, niemniej nie ulega wątpliwości, że były to ilości śladowe. Pośrednim dowodem na to jest fakt, że gdy na przełomie 1988 i 1989 roku zaczęły powstawać Oddziały Towarzystwa Miłośników Lwowa, liczni kresowianie pojawili się na zebraniach założycielskich w wymienionych miastach i rozpoczęli działalność, podczas gdy zainteresowani chorzowianie dołączyli do oddziałów bytomskiego i katowickiego. Wydaje się, że grupa ludności napływowej do Chorzowa rekrutowała się raczej z mieszkańców Zagłębia i pojawiła się bezpośrednio po zakończeniu na tym terenie działań wojennych, podczas gdy pierwsze znaczące transporty ze Wschodu przybyły później, wiosną i latem 1945[33]. Niemniej jednak i na terenie Chorzowa mamy do czynienia ze znaczącym udziałem kresowian w życiu miasta, podobnie jak to było przed wojną – przede wszystkim w przemyśle i oświacie. Tom 3 Chorzowskiego słownika biograficznego[34] zawiera znacznie mniej biogramów niż tom 2, bo tylko 213, stąd też i kresowian jest tu dużo mniej, bo 25, procentowo udział ich jest jednak bardzo zbliżony i wynosi 11,7% (w latach międzywojennych 9,25%).

W rozbiciu na rodzaje aktywności wygląda on następująco:

•   inżynierowie, zatrudnieni w przemyśle – 10

•   nauczyciele – 5

•   artyści – 4

•   oficerowie WP – 3

•   urzędnik – 1

•   lekarz – 1

•   sportowiec – 1.

 

Razem 25

 

W grupie inżynierów najbardziej znaczącą postacią był Bohdan Kołomyjski. Urodzony w Brześciu Litewskim, w wieku 16 lat brał udział jako ochotnik w wojnie z bolszewikami, a następnie w wyprawie Żeligowskiego na Wilno. Studia ukończył na krakowskiej AGH i podjął pracę w różnego rodzaju zakładach hutniczych i zbrojeniowych, także po wojnie. Z Chorzowem był związany w latach 1953–1956 jako główny inżynier huty Kościuszko, później był dyrektorem huty Baildon. Najbardziej znany był jednak jako długoletni dyrektor naczelny Kombinatu Huta im. Lenina w Krakowie – Nowej Hucie. Tam też zmarł w sędziwym wieku 97 lat i został pochowany na cmentarzu Rakowickim[35].

Z hutnictwem chorzowskim związany był wybitny specjalista w tej dziedzinie, urodzony w Stanisławowie Adolf Nowotny. Absolwent AGH, w 1946 roku zamieszkał już do końca życia w Chorzowie, gdzie sprawował funkcje kierownicze w hucie Batory. Wysoko ceniony za twórcze podejście do pracy, autor 27 projektów wynalazczych i kilku patentów[36].

Podobnie Eugeniusz Horoszko, lwowianin, absolwent Politechniki Lwowskiej, już przed wojną podjął pracę w hutnictwie górno­śląskim. Po latach okupacji spędzonych we Lwowie powrócił na Śląsk i tu zaczął pracę w chorzowskich hutach. Jest uznawany za jednego z twórców elektrotermii przemysłowej w Polsce; jako autorytet w tej dziedzinie przeniósł się do pracy naukowej w AGH, gdzie odniósł szereg sukcesów, skutecznie wiążąc teorię z praktyką[37].

Kilku inżynierów było przez dłuższy czy krótszy czas związanych z chorzowskim górnictwem, jak Janusz Tuleja, urodzony w Sądowej Wiszni niedaleko Lwowa, absolwent AGH. Od 1945 roku do przejścia na emeryturę w 1971 roku pracował na różnych stanowiskach w dozorze kopalń węgla – chorzowskich i bytomskich[38].

Dwaj kresowianie zorganizowali w Chorzowie od podstaw Przedsiębiorstwo Energo­montażowe Przemysłu Węglowego, zatrudniające w momencie szczytowego rozwoju 3500 pracowników. Dyrektorem naczelnym był Bronisław Kryszczukajtis, absolwent Politechniki Lwowskiej (dyplom inżyniera mechanika uzyskał w grudniu 1945 r. już na Politechnice Śląskiej). Prócz kierowania działalnością montażową PEPW na rzecz nie tylko górnictwa, ale energetyki i hutnictwa (także za granicą) zajmował się działalnością dydaktyczną i naukową – po przejściu na emeryturę w katowickim GIG[39]. Funkcję naczelnego inżyniera w PEPW sprawował jego kolega ze studiów we Lwowie, urodzony na Wołyniu Romuald Wrześniowski. Prowadził także pracę naukowo-dydaktyczną na Politechnice Częstochowskiej. Mieszkał w Chorzowie, gdzie zmarł w 1981 roku[40].

Przedwczesna śmierć w wieku 47 lat przerwała karierę zawodową Zbigniewa Braszki, który przybył wraz z rodziną z Kresów do Zabrza i ukończył Wydział Elektryczny Politechniki Śląskiej. Po latach wyróżniającej się pracy w elektrowni Zabrze awansował na dyrektora elektrowni Chorzów (lata 1969–1972), gdzie rozpoczął prace nad jej przekształceniem w elektrociepłownię. Dziś jest ona dostawcą ciepła do mieszkań w Chorzowie i dużej części Katowic[41].

W grupie nauczycieli pochodzenia kresowego znalazł się Józef Sałabun, urodzony w powiecie Dobromil. Został magistrem fizyki na UJK we Lwowie, pracował jako nauczyciel fizyki w gimnazjach w Jarosławiu i Stanisławowie. Po wojnie przybył do Bytomia i tu został nauczycielem, a w latach 1956–1973, aż do śmierci, był dyrektorem Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika w Chorzowie. Zainicjował m.in. coroczną Olimpiadę Astronomiczną dla młodzieży szkół średnich, utrzymywał liczne kontakty z wybitnymi astronomami w kraju i za granicą; był także pracownikiem naukowym katowickiej WSP (później UŚl)[42].

Dwoje kresowian było dyrektorami chorzowskich szkół średnich – Joanna Furmanowa ze Złoczowa zorganizowała i kierowała II LO im. Juliusza Ligonia, Zygmunt Stebelski z Bukowiny rumuńskiej był zaś przez 14 lat dyrektorem III LO im. Stefana Batorego. Z kolei Kamila Niepokojczycka wraz z rodziną przybyła w 1924 roku z Rosji do Królewskiej Huty. Jej ojciec był tu farmaceutą, Kamila po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Warszawskim podjęła pracę nauczycielską w Kowlu, a od 1936 roku w Chorzowie. W czasie wojny była więźniarką obozu koncentracyjnego, po wyzwoleniu zaś została nauczycielką języka polskiego w Liceum Pedagogicznym w Chorzowie. Po przejściu na emeryturę nadal tu mieszkała i zmarła w 1984 roku[43].

Osobą, którą można zaliczyć zarówno do kategorii artystów, jak też nauczycieli był Aleksander Gabrylewicz, urodzony w Winnicy na Ukrainie. Już przed wojną rozpoczął studia w zakresie gry na skrzypcach w Katowicach, które ukończył w 1952 roku. Był w latach 1947–1987 skrzypkiem WOSPRiT (obecnie NOSPR), mieszkał w Chorzowie. Tutaj też prowadził pracę pedagogiczną aż do śmierci w 1998 roku jako nauczyciel Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Grzegorza Fitelberga. Wysoko ceniony, wielokrotnie nagradzany za pracę artystyczną i dydaktyczną[44].

W pamięci chorzowian zapisał się zasłużony lekarz, doktor Kazimierz Fritz, syn przedsiębiorcy naftowego z Drohobycza. Był legionistą, potem ukończył studia medyczne na UJK we Lwowie ze specjalnością dermatologiczną i odbywał służbę jako lekarz wojskowy. Od 14 marca 1945 roku pracował w Chorzowie już jako lekarz cywilnej służby zdrowia; miał duże zasługi w zwalczaniu plagi lat powojennych – chorób wenerycznych. Do przejścia na emeryturę kierował Oddziałem Dermatologicznym Szpitala Miejskiego w Chorzowie; potem mieszkał w Warszawie, gdzie zainicjował budowę Domu Lekarza Seniora[45].

Warto wreszcie zwrócić uwagę na chorzowskiego sportowca, kresowianina ze Zdołbunowa Mieczysława Wilczewskiego. Mieszkał wprawdzie w Bytomiu, ale reprezentował chorzowski Ruch i był trenowany przez znanego chorzowskiego trenera Roberta Nowoczka. Kariera Wilczewskiego przypadła na lata niezwykłej popularności kolarstwa w Polsce, związanej z Wyścigiem Pokoju; jeździł wraz z tak znanymi zawodnikami jak Stanisław Królak, Henryk Hadasik, Grzegorz Chwiendacz. Wilczewski wygrał m.in. w 1953 roku Tour de Pologne, a w 1960 roku brał udział w wyścigu drużynowym Olimpiady w Rzymie. W latach 70. wyjechał do USA, gdzie zmarł w 1993 roku[46].

W świetle powyższych faktów nasuwają się następujące wnioski:

–    nie jest prawdą, że lwowianie i kresowianie przybyli na Górny Śląsk dopiero po II wojnie światowej i zamieszkali wyłącznie w Bytomiu, Gliwicach i Zabrzu

–    nie jest prawdą, że stanowili oni element pasożytniczy, dyskryminujący ludność miejscową i wypierający ją z mieszkań i stanowisk pracy

–    nie jest prawdą, że byli to ludzie o niskim wykształceniu, niechętni do pracy i zajmujący się kombinatorstwem oraz szukaniem okazji do łatwego i szybkiego zarobku.

Oczywiste, że wśród masy przybywających na Górny Śląsk kresowian, zwłaszcza po II wojnie światowej, znalazły się jednostki naganne pod względem moralnym, a nawet przestępcy. Nie oni jednak stanowią o obrazie wkładu kresowian w życie regionu – zarówno przed, jak i po II wojnie światowej. Na zakończenie chciałbym wspomnieć, że do Gliwic przybył w 1945 roku lwowski batiar i notowany przez policję włamywacz, który wkrótce zginął pod kołami sowieckiej ciężarówki. Nazywał się Leopold Socha i jako odznaczony pośmiertnie tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata jest bohaterem filmu Agnieszki Holland W ciemności.

 



[1]    Sprawy te opisuje m.in. Zygmunt Woźniczka: Represje na Górnym Śląsku, Katowice 2010, s. 307–312. Zob. także Bytom powojenny 1945–2002 we wspomnieniach i na fotografii, pod red. Jana Drabiny, Bytom 2002, s. 34–39

 

[2]    Chorzowski słownik biograficzny. Edycja nowa, pod red. Zbigniewa Kapały, t. 2, Chorzów 2008, t. 3, Chorzów 2011

 

[3]    Władysław Wilgusiewicz. Energetycy lwowiacy na Śląsku, Katowice 1998. Tenże. Energetycy kresowiacy na Śląsku, Katowice 1999

 

[4]    Niezwykła więź Kresów Wschodnich i Zachodnich. Wpływ lwowian na rozwój nauki i kultury na Górnym Śląsku po 1945 roku, pod redakcją Krystyny Heskiej-Kwaśniewicz, Alicji Ratusznej i Ewy Żurawskiej, Katowice 2012

 

[5]    Przykładem tych działań jest wydanie wspomnień wybitnego laryngologa lwowskiego, osiadłego na Śląsku, prof. Tadeusza Ceypka: Lwów w czasach trudnych. Notatki naocznego świadka, Kraków–Katowice 2011

 

[6]    Profesorowie lwowscy na Politechnice Śląskiej, pod red. Damiana Recława i Wiesława J. Bąby, Gliwice 2015

 

[7]    Historia Chorzowa jest stosunkowo dobrze przedstawiona w wielu monografiach i pracach naukowych. Obecnie Muzeum w Chorzowie rozpoczęło wydawanie monumentalnego dzieła w pięciu tomach, którego pierwszy tom, poświęcony środowisku geograficznemu miasta, ukazał się w tym roku (red. naukowa A. Hibszer i J. Runge).

 

[8]   Biogram autorstwa Stanisława Tadeusza Sroki, ChSB, t. 2, s. 336–337

 

[9]   Biogram autorstwa Lecha Krzyżanowskiego, tamże, s. 23–24.

 

[10]  Biogram autorstwa Józefa Piłatowicza, tamże, s. 83–84

 

[11]  Biogram autorstwa Zbigniewa Białkiewicza, tamże, s. 134–137

 

[12]  Biogram autorstwa Zbigniewa Białkiewicza, tamże, s. 403–406

 

[13]  Biogram autorstwa Władysława Wilgusiewicza, tamże, s. 3–4

 

[14]  Biogram autorstwa Zbigniewa Białkiewicza, tamże, s. 210–212

 

[15]  Biogram autorstwa Przemysława Nadolskiego, tamże, s. 72–73

 

[16]  Biogram autorstwa Jacka Schmidta, tamże, s. 221–223

 

[17]  Biogram autorstwa Sylwestra Fertacza, tamże, s. 123–125

 

[18]  Biogram autorstwa Sylwestra Fertacza, tamże, s. 502–503

 

[19]  Biogram autorstwa Zbigniewa Kapały, tamże, s. 73

 

[20]  Biogram autorstwa Lecha Krzyżanowskiego, tamże, 180–181

 

[21]  Biogram autorstwa Janiny Parysz, tamże, s. 28–29

 

[22]  Biogram autorstwa Janiny Parysz, tamże, s. 249–250

 

[23]  Biogram autorstwa Janiny Parysz, tamże, s. 284–285

 

[24]  Biogram autorstwa Antoniego Steuera, tamże, s. 129–130

 

[25]  Biogram autorstwa Janiny Parysz, tamże, s. 191

 

[26]  Biogram autorstwa Romana Hermanna, tamże, s. 190–191

 

[27]  Biogram autorstwa Roberta Brzostowskiego, tamże, s. 232–233

 

[28]  Biogram autorstwa Mieczysława Starczewskiego, tamże, s. 253–255

 

[29]  Biogram autorstwa Zdzisława Janeczka, tamże, s. 424–425

 

[30]  Biogram autorstwa Zbigniewa Kapały, tamże, s. 131

 

[31]  Biogram autorstwa Zbigniewa Kapały, tamże, s. 29–30

 

[32]  Wg: Alicja Badetko. Śląski Lwów, a może lwowski Śląsk, czyli wpływ kresowian (głównie lwowian) na rozwój społeczny i kulturalny Górnego Śląska w okresie od 1945 do 1956 roku [w:] Dziedzictwo Kresów. Przeszłość i teraźniejszość, Kraków 2013, s. 144

 

[33]  Problemy związane z przybyciem kresowian opisuje m.in. Zygmunt Woźniczka. Represje na Górnym Śląsku, Katowice 2010, s. 309–314

 

[34]  Chorzowski słownik biograficzny. Edycja nowa, tom 3 pod red. Zbigniewa Kapały. Chorzów 2011

 

[35]  Biogram autorstwa Joanny Januszewskiej-Jurkiewicz, tamże, s. 109–113

 

[36]  Biogram autorstwa Brunona Widucha, tamże, s. 173–174

 

[37]  Biogram autorstwa Danuty Merskiej, tamże, s. 79–81

 

[38]  Biogram autorstwa Macieja Fica, tamże, s. 246–247

 

[39]  Biogram autorstwa Władysława Wilgusiewicza, tamże, s. 119–120

 

[40]  Biogram autorstwa Władysława Wilgusiewicza, tamże, s. 267–268

 

[41]  Biogram autorstwa Władysława Wilgusiewicza, tamże, s. 9–10

 

[42]  Biogram autorstwa Grzegorza Mazura, tamże, s. 211–215

 

[43]  Biogram autorstwa Janiny Parysz, tamże, s. 166–167

 

[44]  Biogram autorstwa Henryka Orzyszka, tamże, s. 50–51

 

[45]  Biogram autorstwa Krzysztofa Brożka, tamże, s. 42–44

 

[46]  Biogram autorstwa Antoniego Steuera, tamże, s. 257–259