Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

Anna Stengl, MANNOWIE. LWOWIACY PAMIĘTANI CZY NIECO ZAPOMNIANI?

Uważam, że każda próba zwrócenia uwagi na pracę i osiągnięcia ludzi, których dostatecznie nie doceniono ani za życia, ani po śmierci warta jest podjęcia. Takich postaci jest w naszej dalszej i bliższej historii z pewnością wiele, ale jedna jest szczególnie żywa w mojej pamięci i bliska mojemu sercu. Dlatego właśnie postanowiłem opowiedzieć Państwu o moim ojcu.

Te słowa można przeczytać w niedawno wydanej książce pt. Artysta. Opowieść o moim ojcu. Wewnątrz, na karcie tytułowej, widnieje tytuł Kazimierz Mann. Artysta. Autorem jest Wojciech Mann, dziennikarz radiowy i telewizyjny, satyryk.

Mannowie to rodzina, w której nastąpiło niezwykłe nagromadzenie wybitnych osobowości, artystów malarzy, muzyków, naukowców. Kształcili się we Lwowie (tu przywędrowali w XVIII wieku z Nadrenii), także w Wiedniu, Krakowie, Warszawie, Düsseldorfie, Cambridge i Los Angeles. Nie sposób wymienić wszystkich osób z tej rodziny, które na trwale zapisały się w szeroko pojętej dziedzinie kultury i sztuki. Zatem ograniczę się tylko do tych najbliższych Wojciechowi, a więc braci ojca, choć trudno pominąć urodzonego we Lwowie w 1883 roku Józefa Manna (brata dziadka Wilhelma), śpiewaka operowego, który pierwsze kroki stawiał na deskach teatru we Lwowie, a jego dynamicznie rozwijająca się kariera zawiodła go do teatrów wielu miast w Europie. Niestety żył krótko, bowiem 5 września 1921 roku, podczas pożegnalnego przedstawienia Aidy G. Verdiego w berlińskim teatrze, zmarł na atak serca. Został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

Przed wojną we Lwowie mieszkało trzech braci Mannów: Tadeusz, Kazimierz i Roman

Tadeusz – najstarszy stryj Wojciecha – urodził się 4 grudnia 1908 roku we Lwowie. Naukowiec. Lekarz i biochemik. Absolwent Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie z tytułem lekarza medycyny (1931), stypendysta Fundacji Rocke­fellera (Cambridge, 1935), doktor filozofii (Cambridge, 1937), doktor habilitowany z zakresu biochemii (Lwów,1938). Profesor Wydziału Weterynarii na Uniwersytecie w Cambridge (1948–1976) … można by tu jeszcze wiele zaszczytów i funkcji wymienić, jednak najważniejszą postacią w wydanej książce jest Kazimierz … Tadeusz zmarł 27 listopada 1993 roku w Cambridge.

Roman – najmłodszy wśród braci ojca Wojciecha – urodził się 19 października 1911 roku, także we Lwowie. Absolwent Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej i Staat­liche Kunstgewerbeschule (studia z architektury wnętrz i scenografii). Scenograf filmowy, architekt, malarz, rysownik, pedagog. Ma w swoim dorobku zarówno duże projekty architektoniczne, jak i wspaniałe projekty scenograficzne do wielu świetnych polskich filmów. Od 1951 do 1956 r. był profesorem Zakładu Architektury Wnętrz, w latach 1953–1955 – dziekanem Wydziału Architektury Wnętrz w Łodzi. Pracował jako scenograf w PP Film Polski (1947–1960), później w Zespołach Realizatorów Filmowych w Łodzi. Zmarł tragicznie 11 marca 1960 roku w Zakopanem.

Kazimierz MannKazimierz – ojciec Wojciecha, brat Tadeusza i Romana. Urodził się 7 października 1910 roku we Lwowie. Był artystą i całym sercem lwowiakiem. Do końca życia, jak wielu lwowiaków, nie mógł pogodzić się z tym, że w dokumentach jego miejscem urodzenia był Lwów, ZSRR. Podobnie jak Roman ukończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Lwowskiej i w Staatliche Kunstgewerbeschule w Wiedniu z doskonałymi wynikami. Zajmował się malarstwem, grafiką użytkową i warsztatową, oprawą plastyczną wystaw.

Omawiana książka jest niezwykłą opowieścią syna o niezwyczajnym ojcu, jego trudnych losach, jego pasjach, jego życiu, ale nade wszystko o jego twórczości. Ze wspomnień syna Kazimierz Mann jawi się jako człowiek bardzo zdolny, pełen fantazji, poszukujący, rodzinny, a w jego pracach uderza wolność i powiew radości (Anna Arno).

Bardzo trudno wyrazić klimat tej opowieści słowami, wspomnienia Wojciecha z rodzinnego domu, jego przeżywanie tego, co było w dzieciństwie i spojrzenie na tamten czas teraz po latach. To, że ojciec maluje i rysuje, było dla mnie czymś tak naturalnym, że wręcz niezauważalnym. Nie oceniałem jego obrazków, były taką samą częścią mojej codzienności jak meble w mieszkaniu, firanki w oknach czy kolor ścian. Z czasem Wojtek zaczął doceniać to, co robił ojciec, a po latach zainspirowało go to do szukania śladów jego twórczości i zebrania dzieł.

Kazimierz Mann w 1936 roku przeniósł się do Warszawy, tutaj miał większe możliwości tworzenia, zwłaszcza w ramach grafiki użytkowej. Do jego najsłynniejszych prac należały panneau, za jedno z nich w 1939 roku otrzymał złoty medal na światowej wystawie w Nowym Jorku. W 1951 roku został aresztowany za rzekomą współpracę z nazistami i początkowo był skazany na karę śmierci, zamienioną później na karę więzienia. Jako artysta nie marnował w więzieniu czasu, jedną z pamiątek jest ozdobiona jego odręcznym rysunkiem drewniana papierośnica. Wobec takich kolei losu wspomnienie o ojcu, gdy Wojtek był małym chłopczykiem, jest odmienne od miłych opowieści, jakie zwykle przywołuje się z dzieciństwa. Miał trzy lata, gdy ojciec został aresztowany i zniknął gwałtownie z jego życia. Pierwsze wspomnienie spotkania z ojcem pochodzi z więzienia i jest ono bardzo mroczne.

Ta opowieść syna o ojcu jest piękna, bowiem jest w niej dużo ciepła, podziwu, niekiedy jest zabawna, ale wspaniałe jest to, że na ile to możliwe, odnajduje jego prace, a są to obrazy, plakaty o różnej tematyce, także filmowe, kartki pocztowe i wszystko to, co dotyczyło twórczości ojca, czyli m.in. tzw. grafiki użytkowej. Wojciech Mann bogactwo zbioru, prócz własnej aktywności w poszukiwaniach i także dzięki udostępnionym przez siostrę Martę dzieł ojca, zawdzięcza konsekwencji i wytrwałości swojego syna Marcina, który niestrudzenie tropił i nadal tropi ślady artystyczne dziadka. Źródła „odzyskiwania” dzieł Kazimierza Manna są różne: aukcje, prywatne kolekcje, ale też niejednokrotnie różne zaskakujące miejsca, bowiem Kazimierz Mann nie dbał o swoje prace i wiele z nich darował różnym ludziom, a najbardziej cenił te swoje prace, które powstały nie na zamówienie, ale dla jego własnej satysfakcji.

W twórczości Kazimierza Manna zadziwia jaskrawa kolorystyka i śmiałe zestawiania barw. Najprawdopodobniej tworzył tak na przekór dominującej szarzyźnie i brakowi fantazji w tamtych trudnych czasach. Interesujące jest to, że w wielu kolorowych grafikach dużą rolę odgrywają barwy wsi, co głównie można spostrzec w strojach ludowych, mieniących się niepowtarzalną feerią barw. Nawiasem mówiąc, jak wspomina Wojciech, ojciec gromadził albumy zawierające motywy ludowe poszczególnych regionów, studiował różne wiejskie obyczaje i obrzędy i wykorzystywał tę wiedzę projektując serie ozdobnych kartek pocztowych.

 

 

 Kazimierz Mann, Motywy ludowe

 

Jak na artystę przystało, Kazimierz Mann miał także inne pasje, interesował się muzyką (przedwojenny jazz), filmem, a przede wszystkim miał dar bujnej, nieskrępowanej wyobraźni. O tym świadczy jego twórczość, rozmach w dobieraniu barw i różnorodność jego dzieł.

A jaki był Artysta prywatnie, rodzinnie, osobiście? Wojciech Mann pamięta ojca jako człowieka bardzo towarzyskiego. Lubił gości, sam również lubił bywać. Kiedy dostał większe pieniądze za jakieś zlecenie, wbrew protestom mamy, która uważała, że w domu jest mnóstwo pilnych wydatków, zapraszał czteroosobową rodzinę (Wojciech Mann ma siostrę Martę) na obiad do dobrej restauracji np. Bristolu. I to był prawdziwy oddech w codziennej siermiężnej rzeczywistości. Zatem, prócz sztuki użytkowej, miał też „fantazję użytkową”.

Na koniec Wojciech Mann pisze do ojca:

 

Popatrz, Tato,

napisałem o Tobie książkę. Nie ma wątpliwości, że jej najważniejszą i najpiękniejszą częścią są Twoje rysunki i obrazy. Nie odziedziczyłem po Tobie talentu malarskiego, więc postarałem się narysować Cię słowem. Zebrałem różne moje wspomnienia, wrażenia i nastroje z Tobą związane i tak powstał ten tekst. Tekst o tak bliskim mi człowieku, którego jednocześnie znałem i nie znałem. (…). Może nie dawałem Ci tego odczuć, ale to, że dorastałem (...), patrząc na Twoje obrazki, było dla mnie bardzo ważne.

Dziękuję,

Twój Wojtek  

 

Tak kończy się opowieść, piękna opowieść, choć wydawałoby się, że taka zwyczajna. Może właśnie dlatego jest taka piękna, prawdziwa…

Warto poznać losy Artysty widziane oczami i sercem syna!

A może ktoś z Państwa jest posiadaczem dzieł Kazimierza Manna i zechce o tym napisać?

 

Książka wydana przez Wydawnictwo Znak, zawiera 189 stron, 13 rozdziałów w spisie treści, bez tytułów, choć ma to sens porządkuje wspomnienia.

Na końcu dodano:

Omówienie twórczości Artysty przez Annę Arno Kazimierz Mann – niepodległość wyobraźni

Specjalne podziękowania dla siostry Marty, która jest projektantką w Los Angeles, syna Marcina, żony Ewy

Noty biograficzne Kazimierza i Wojciecha Mannów

 


Źródła ilustracji

Reprodukcje do publikacji wykonał Marcin Mann, wnuk Kazimierza