Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Aleksandra Solarewicz, GRÓB ZNALEZIONY PO 80 LATACH

Kiedy rzeszowianie szukali dziennikarskich grobów we Lwowie i zapalali znicze na starych płytach, sprawa miejsca spoczynku Kazimierza Nałęcz-Rychłowskiego wydawała się zamknięta na zawsze. Pochówek w środku zimy 1941. Skromny, ziemny – na zaśnieżonych polach cmentarza Janowskiego. Po wojnie przekopany przez sowietów. Świadków nie ma, ślady zatarte. W XXI wieku skierowały nas do tego miejsca dwa zdania spisane wierszem przez jego najmłodszego syna. Możliwe są rzeczy niemożliwe.

 

 

 

W kwietniu 1939 redaktor Rychłowski obchodził 30-lecie pracy dziennikarskiej i literackiej. Odbył się uroczysty odczyt w Polskim Radiu Lwów, który wygłosił red. Jan Zahradnik. W lipcu pisarz senior wstąpił do Syndykatu Dziennikarzy Lwowskich, a w sierpniu wyjechał do ulubionej Maksymówki w Karpatach. We wrześniu wtargnęli sowieci. Kazimierz Rychłowski dostał propozycję wstąpienia do „licencjonowanego” przez nich związku pisarzy, ale odmówił, choć oznaczało to koniec pracy zawodowej. Przeżycia wojenne nadwątliły jego zdrowie. Rodzina ratowała go dostępnymi naówczas środkami, przyjmował zastrzyki na serce, ale już powoli gasł. Zmarł 11 stycznia 1941 z powodu zapalenia płuc. Rodzina przypuszczała, że pisarz znany z patriotycznych poglądów znajduje się na liście do wywózki na Syberię. Śmierć przerwała te dywagacje.
 

Bezimienny na Janowskim

Pogrzeb odbył się, jak wynika z ksiąg cmentarnych, 13 stycznia. Mszę żałobną odprawiono w kościółku św. Anny przy ul. Gródeckiej, który sowieci zmienili potem w skład mebli. Stamtąd krewni poszli na pobliski – bo Gródecka styka się z Janowską – cmentarz Janowski. Gdyby nie wybuch wojny, byłby to pewnie Łyczaków, przemówienia nad grobem i nekrologi w prasie, a po kilku latach pomnik. Tego dnia jednak krewni zebrali się właśnie na Janowskim i pewnie po raz ostatni w takim właśnie gronie. W 1944 roku rodzina Rychłowskich zaczęła powoli opuszczać Lwów. W mieszkaniu wdowa Maria z Golachowskich zostawiła duży, piękny portret sędziego Rychłowskiego z majątku Skibin na Kujawach. W teatrze i dawnych redakcjach zostały rękopisy Kazimierza. I zostały we Lwowie groby.

 

I wtedy się pojawił „Siergiej Iwanowicz”

W 2019 roku nikt by już nie trafił do kwatery Kazimierza Rychłowskiego, zwłaszcza że grobu – jak stwierdzili potomkowie – nie było już w latach 70. Nawet wnuk Jerzy (ur. 1934), ostatni świadek pogrzebu. Światło na sprawę rzucał tylko prosty wiersz red. Kazimierza Nałęcz-Rychłowskiego (1919–1998), a konkretnie fragment:

 

(…)

modląc się

klęczę na mojej ziemi

przed nagrobkiem

z napisem w obcym języku

„Siergiej Iwanowicz”

Gdzie rozdeptane radziecką koparką

Prochy mojego Ojca

Zostały.

(Kazimierz Nałęcz-Rychłowski,
„Na cmentarzu Janowskim we Lwowie”)

 

Ten właśnie fragment pojawił się we wspomnianym artykule biograficznym o Rychłowskim, wydrukowanym przez „Cracovię–Leopolis” [1/18, s. 6–12]. Gdy autorka czytała wydrukowany tekst, nie wiedziała, że w dalekim Lwowie czyta go niecierpliwie jeszcze ktoś inny. Ktoś, kto zna na Janowskim każdą alejkę i pole. Ktoś, kto długo czekał na te wiadomości.

 

„Szukamy go w polu 28”

20 grudnia 2018 r. – jak grom z jasnego nieba – spadła na autorkę wiadomość od Zbyszka Pakosza z Towarzystwa Miłośników Dziedzictwa Kultury Polskiej „Zabytek” we Lwowie. „(…) W następnym roku chcielibyśmy odnaleźć miejsce pochówku oraz zrobić nagrobek literata, tłumacza Kazimierza Lucjana Nałęcz-Rychłowskiego. Szukamy go na polu nr 28. W archiwum niestety nie zaznaczono numeru grobu (zmarł 10 stycznia 1941 r.). Pani Solarewicz pisze w artykule, że spoczął w nim niejaki „Siergiej Iwanowicz”. Gnębi mnie: czy to symboliczny „Siergiej Iwanowicz” ??? Czy rodzina Rychłowskiego zna dokładne miejsce pochówku??? Prosiłbym o ewentualny mailowy kontakt do kogoś z rodziny Rychłowskiego” – tak pan Zbyszek pisał w mailu do wrocławskiej publicystki i pisarki Anny Fastnacht-Stupnickiej. Hanka natychmiast podała mail do rodziny pisarza. A kiedy prawnuczka Rychłowskiego nawiązała kontakt ze Lwowem, dowiedziała się, że poszukiwania już trwają! I że do celu bliżej, niż by wskazywał wiersz.

 

Kamień i data, które nie pasują do reszty

Akcja potoczyła się błyskawicznie. – Tu nie ma żadnego Siergieja Iwanowicza – tłumaczył Zbyszek Pakosz. – Tu leży Siergiej Pietrowicz. Zbyszek przysyła kilka zdjęć. Na jednym widać okropny sowiecki nagrobek, jakie znamy z cmentarzy Armii Czerwonej, opisany zresztą polsko brzmiącym nazwiskiem „Świetlickij”. Wnuczka Rychłowskiego, Irena, poddała genialną myśl: „A może w wierszu Siergiej Iwanowicz pojawił się tylko ze względu na rytm?”. Bo kiedy się przeczyta wiersz Kazimierza Rychłowskiego juniora do końca, to widać, że „Iwanowicz” wpisuje się w rytm, a krótszy „Pietrowicz” już nie. I zgadza się rzecz zasadnicza. W polu 28, pośród grobów z początku stycznia 1941, jest „nagrobek z napisem w obcym języku”. Nagrobek – czyli wiadomo, że w miejscu grobu pisarza pojawiła się płyta. Zbyszek Pakosz był ostrożny. – Pytanie, dlaczego kolejność grobów w rzędzie nie odzwierciedla dat pogrzebów? Czytał, myślał i kierował wzrok w stronę jednego skrawka ziemi. Jest tam nagrobek rodziny Irzykowskich, pochowanych 13 stycznia 1941. Koło niego, wspomniany „Świetlickij” z datą 1962, dalej – znowu groby wojenne. We Wrocławiu wszystkie serca zabiły mocniej.

 

Tak, to on

Jerzy Nałęcz-Rychłowski, emerytowany pułkownik lotnictwa WP, wcale nie uważa, że ma genialną pamięć. Pytany przez telefon, odtwarzał z pamięci zimę 1941. Miał wtedy siedem lat. – Szło się od bramy w lewo. Może cztery rzędy… Ta wiadomość z Piły pofrunęła przez Wrocław do Lwowa. Minęło kilka dni w ciszy. 9 lutego Zbyszek Pakosz mógł już obwieścić: „Miejsce pochówku mamy zlokalizowane”. Rzeczywiście tam. Między ocalałym nagrobkiem rodziny Irzykowskich, na którym stoi pochodząca z innego grobu figurka Matki Bożej (bo to niestety dziki śmietnik), a koszmarnym nagrobkiem niejakiego pana Fiedorenki. To tam, którejś powojennej jesieni musiał klęczeć, modląc się Kazimierz Rychłowski junior. Gdzie „rozdeptane radziecką koparką prochy Ojca zostały”.

 

 

 

Fundamenty już wylane

Towarzystwo Miłośników Dziedzictwa Kultury Polskiej „Zabytek” współpracuje z prof. Ryszardem Tomczykiem i doc. Barbarą Patlewicz ze Szczecina, autorów mono­grafii cmentarza Janowskiego. Za kilka lat ma się ukazać ich książka o innych cmentarzach Lwowa, z suplementem o cmentarzu Janowskim. Znajdzie się w nim na pewno dopisek: „Kazimierz Nałęcz-Rychłowski spoczywa w kwaterze 28”. A obok zdjęcie nowego nagrobka, pod który już zostały wylane fundamenty. Zbyszek Pakosz nie wyklucza, że w kwaterze Irzykowskich pod wierzchnią warstwą ziemi natknie się na resztki oryginalnej tabliczki nagrobnej redaktora Rychłowskiego. Spróbują ostrożnie przeszukać miejsce. Cuda się przecież zdarzają.

 

Kolejna kresowa rodzina po prawie 80 latach znów będzie mogła zapalić znicz na grobie swojego przodka. Redaktor naczelny „Cracovii–Leopolis” Janusz Paluch mówi, że to nie pierwsza taka sytuacja. „CL” od dawna pełni rolę skrzynki poszukiwawczej, drogowskazu: – Dla mnie najciekawsze są pytania od ludzi młodych, którzy zreflektowawszy się, iż mają kresowe korzenie, szukają informacji o dziadkach, pradziadkach, miejscowościach, skąd zostali ekspatriowani – opowiada. – Wielokrotnie, na prośbę czytelników, osobiście poszukiwałem kontaktów do osób mieszkających w Krakowie. A tym razem miasto Zawsze Wierne samo upomniało się o jednego ze swoich znakomitych synów.

 

Aleksandra Solarewicz
– prawnuczka red. Kazimierza
Nałęcz-Rychłowskiego