Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

Beata Bednarz, BYŁ TAKI KRAJ…


Na dalekich wschodnich rubieżach II Rzeczypospolitej, u styku powiatów kostopolskiego i sarneńskiego, przy granicy z Rosją sowiecką, wśród lasów, pól i moczarów leżały wsie ukraińskie, a obok nich kolonie polskie. I chociaż Polacy stanowili tam dużą mniejszość etniczną, to jednak swoją kreatywnością cywilizacyjnie rozwijali ten kraj. Była to ziemia niespokojna i burzliwa. Pomimo wielu dziejowych burz, zwłaszcza skierowanych przeciw Polsce, sadyby polskie przetrwały tam jak szańce obronne, jak świadectwa naszych praw do ziemi. Dopiero druga wojna światowa i ludobójstwo ukraińskie starły z powierzchni wszystkie polskie osiedla. […] moje polskie osiedle Obórki zostało w całości wymordowane przez szucmanów za udzielanie pomocy Żydom. Stało się to w listopadzie 1942 roku na Wołyniu. Wówczas jedynie mnie udało się cudem ocalić życie.

(Feliks Trusiewicz, Nad Słuczą,
Wrocław 2019, s. 15 i 206)
 

Nad Słuczą to czwarty, po Duszohubce, Hawryłce i Medalioniku, cenny utwór prozatorski, zrodzony z osobistych doświadczeń i wspomnień Feliksa Trusiewicza. Tą książką autor po raz kolejny powraca do krainy dzieciństwa i młodości, jaką był dla niego leżący w dorzeczach Styru i Horynia północny Wołyń, zwany także Polesiem Wołyńskim. Przed drugą wojną światową była to ziemia zamieszkana przez różne nacje i stany, pełna rozległych lasów, niedostępnych moczarów, bagnistych łąk, rozlewisk rzecznych, borów i kniei liściastych; kraina targana burzliwymi wypadkami historii. Nie bez powodu symbolem tej ziemi uczynił autor w swojej pierwszej i znakomitej książce „duszohubkę” – prymitywnie wykonaną, chybotliwą i łatwo wywrotną łódkę, której używali tamtejsi rybacy.

 

Ciche ustronie Polesia Wołyńskiego i harmonijne współżycie międzyetniczne brutalnie zburzył wielki gwałt – druga wojna światowa. Następuje okrutna okupacja sowiecka, a po niej niemiecka, niosąca terror wobec ludności żydowskiej i jej zagładę, a także rzeź ludności polskiej, dokonaną przez bandy nacjonalistów ukraińskich. Mieszkający dziś we Wrocławiu Feliks Trusiewicz jest jednym z ostatnich żyjących świadków wstrząsających wydarzeń na Wołyniu. Miał dwadzieścia jeden lat, gdy policja ukraińska (tzw. szucmani) przy pomocy Niemców spacyfikowała w listopadzie 1942 roku jego ukochaną wieś i bestialsko wymordowała wszystkie mieszkające tam rodziny polskie. Był to pierwszy masowy mord ludności polskiej na Wołyniu, inspirowany przez nacjonalistów ukraińskich. Położoną wśród pięknych lasów kolonię tworzyło do czasu masakry dziesięć rodzin. Feliks Trusiewicz jako jedyny we wsi cudem wtedy ocalał. Jego babcia, mając przeczucie, iż policja ponownie przyjdzie, poprosiła go, by opuścił Obórki. W czasie obławy i masakry dokonanej przez ukraińską policję z Cumania (rankiem 13 i 14 listopada) nie było go więc we wsi.

 

W autobiograficznej książce zatytułowanej Ścieżki mojego życia te wydarzenia poznajemy z bardzo osobistej i przejmującej do głębi perspektywy. Znajdziemy w niej także swego rodzaju pamiętnik z okresu dojrzewania i lat edukacji kolejno w: Łucku, Klewaniu, Kołkach i znów w Klewaniu (nie brakuje smakowitych anegdot dotyczących szkolnych przygód, kolegów Żydów i Ukraińców oraz nauczycieli). Ponadto z ogromnym pietyzmem Feliks Trusiewicz odtworzył topografię swojego domu i gospodarstwa, obyczaje i codzienne życie ludzi zamieszkujących Wołyń przed drugą wojną światową, szczególnie rodzinną wieś Obórki i okolice. Są w tej publikacji napisane cudowną polszczyzną zachwyty nad urodą tamtejszej przyrody o każdej porze roku, często groźnej i niedostępnej, a także sylwetki niezwykłych mieszkańców tej krainy podmokłych łąk, moczarów, lasów, błot i rozlewisk. Książka zawiera także pełne cennych detali przyczynki etnograficzne (np. fascynujące opisy bogatej kultury ludowej Wołynia, jego folkloru, architektury miast i miasteczek, powszednich i świątecznych obyczajów) oraz historyczne.

 

Od czasu ukazania się debiutanckiej Duszohubki, której wysokie walory artystyczne dostrzegło wielu krytyków i recenzentów, Feliks Trusiewicz pozostaje wierny tematyce kresowej. Był taki kraj kwieciem i miodem pachnący, światłem słońca przejmująco malowany od różowych zórz budzącego się dnia do purpur zachodu. Kraj bogactwem dzikiej, nieskażonej cywilizacją natury słynący […]. Na łonie tej dzikiej natury, w symbiozie z nią, żył lud prymitywny o duszy lirycznej, fizycznie odporny na trudy, czerpiący środki do życia z uprawy ziemi i owoców lasu oraz rzek. Ten kraj to północny Wołyń – moja umiłowana, utracona ziemia ojczysta, rękami zbrodniarzy UPA usiana mogiłami polskich rodzin, popiołami ich osiedli i świątyń. Ta kolebka mojego życia nigdy nie zostanie zapomniana – w moich myślach i snach pozostanie jak cudowna legenda – tak na okładce najnowszej książki Nad Słuczem wyjaśnia czytelnikom motywy swojego pisania o swojej ziemi rodzinnej. Dzięki temu otrzymujemy kolejną wspaniałą możliwość wsłuchania się w opowiadanie o potędze, bujności i dzikości tamtejszej natury oraz w zgodny z nią i porami roku rytm egzystencji wieloetnicznej społeczności. Sceną przedstawionych wydarzeń uczynił autor, inaczej niż w swoich trzech poprzednich powieściach wołyńskich, wieś o fikcyjnej nazwie: Brzeziny, przez którą przepływa rzeka Słucz. Mieszka w niej głównie ludność ukraińska, a także kilkanaście polskich rodzin. Nie brakuje w niej oczywiście małej społeczności żydowskiej. Daleko od wsi stoi dwór, który cudem ocalał po carskich konfiskatach nakładanych przez rosyjskiego zaborcę w odwecie za powstanie styczniowe.

 

Nad Słuczą to opowieść o skomplikowanych losach czterech pokoleń dwóch polskich rodzin, po sąsiedzku żyjących nad rzeką od czasu powstania styczniowego do końca drugiej wojny światowej. Autor jawi się jako wytrawny kronikarz i piewca kresowego świata oraz znakomity stylista. Będące osiami fabuły wątki romantyczne i przygodowe nadają utworowi powabu i kolorytu. Osadzone na tle dramatycznych wydarzeń „epopeje wielkiej miłości” między Martą a Kazimierzem, a w kolejnym pokoleniu – między pochodzącą z patriotycznej rodziny Anną a ubogim sierotą i harcerzem Witoldem są symboliczną przeciwwagą nienawiści. Wielki bój o władzę nad bohaterami stoczą bowiem dwie potężne siły: Eros i Tanatos – miłość i śmierć. Młodzi z obydwu rodzin przeżywają wzniosłą miłość, którą muszą zmierzyć ze wszystkim, co przez wieki nawarstwiło się na wołyńskiej ziemi „między nami sąsiadami” na dobre i na złe. Miłość pokonuje zło zawsze i wszędzie, nawet jeśli wydaje się, iż zło obezwładnia i nie ma przed nim ratunku – zdaje się nam mówić pisarz. Przyświecają mu dwa cele – uniwersalna przestroga przed tym, do czego zdolny jest człowiek działający pod wpływem nienawiści. Stara się przy tym pokrzepić i wskazać na te wartości, które ocalają i są drogowskazem nawet w obliczu przerażających sytuacji. Przedstawione w utworze wydarzenia tragiczne są pozornie nie do pokonania, udaje się to jednak bohaterom tej powieści dzięki sile ducha i mądrości wynikającej z przekazywanych od pokoleń w rodzinie wartości i wiary w Boga.

Tematem utworu jest również historia, którą autor pojmuje jak „niepisany cyrograf” do odczytania – tak jak rozumiał dzieje wielki polski poeta Kazimierz Wierzyński, który w przejmującym wierszu Krzyże i miecze zastanawia się: Jak wyjść nad rozpacz, wszystkie rany, / Nad ziemski czas i ruch zegara / I czytać z wieków los wybrany, / Polski cyrograf niepisany, / Że śmierć nie wieczna. Wieczna wiara. W Nad Słuczem unoszą się rzadkie w najnowszej literaturze: żar miłości do ojczyzny i duch historii, polskich powstań, walk, zmagań o wolność, wejście w głąb dziejów, na co zwraca uwagę w przedmowie ceniony pisarz i poeta, także urodzony na Kresach, Stanisław Srokowski, który nazwie Feliksa Trusiewicza znakomitym kronikarzem naszych dziejów i gawędziarzem. Stanisław Srokowski wskazuje również na literacki artyzm opisów wiejskich pejzaży, prac polowych, tradycji i obrzędów, zwyczajów i obyczajów oraz na bogato pokazany śpiewny język lokalny, nasycony gwarą polską, rusińską, ukraińską, białoruską i rosyjską.

 

Z czułością i humorem Feliks Trusiewicz dokumentuje minione czasy, obyczaje i ludzi Wołynia; autor jest prawdziwym „Kitowiczem Wołynia”, a możliwe tu i ówdzie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń nie jest czysto przypadkowe. Z dużym artyzmem zrekonstruował to, co podyktowały mu pamięć, zamiłowanie, wiedza, przeżycia i tęsknota. Nasycił swoją opowieść mnogością zapachów i barw, atmosferą dawności i blaskiem Polesia Wołyńskiego. Ta książka to kolejne w dorobku autora świadectwo tego, jak wielką miłością i pamięcią otacza swoją utraconą ojcowiznę. Feliks Trusiewicz znów połączył w niej wiedzę historyczną i kresowy regionalizm z własnymi przeżyciami, zaobserwowanymi wydarzeniami i zachowaniami mieszkańców tej ziemi.

Opowieść ta jest też formą przywracania pamięci bestialsko pomordowanym przez terrorystów ukraińskich Polakom, w tym kobietom i dzieciom. Pisarz subtelnie, bez epatowania ukazuje bezmiar okrucieństwa i cierpienia wojenne, a wcześniej dramat utraty niepodległości i walk o jej odzyskanie. Zarazem przedstawia potęgę miłości, odwagi, wysokiej kultury duchowej i wierności najwyższym wartościom. Nad Słuczą można uważać za przyczynek do odtworzenia pewnej prawdy zarówno w historii, geografii, psychologii i czasie, a tego w gruncie rzeczy szukamy w każdej dobrej książce.

 

Wszystkie cztery utwory prozatorskie Feliksa Trusiewicza: Duszohubka, Hawryłko, Medalionik i Nad Słuczą dają ogrom przeżyć pełnych, zazębionych o sprawy wieczne, gdzie za każde „tak” i za każde „nie” człowiek się nie waha oddać życia, bo w nie wierzy i taki właśnie stosunek do świata, wśród nawet najgorszych klęsk, stwarzają miłość i wiara, które są nieprzemijające.

 

 

 

Nad Słuczem ukazało się staraniem autora. Wszystkie publikacje Feliksa Trusiewicza można zamówić u samego pisarza za pośrednictwem strony: http://www.trusiewicz.pl/index.html.