Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

Michał Piekarski, POLACY JAKO SOLIŚCI WIEDEŃSKIEJ HOFOPER I STAATSOPER

W roku 2019 przypada kilka okrągłych rocznic związanych z kulturą muzyczną – zarówno w Polsce, jak i w Austrii. Nad Wisłą obchodzimy 200-lecie urodzin Stanisława Moniuszki (o czym będzie jeszcze w kolejnym numerze „Cracovia–Leo­polis”), nad Dunajem hucznie obchodzone jest 150-lecie Opery Wiedeńskiej.

Opera Wiedeńska jest instytucją szczycącą się ciągłością tradycji, trwających mimo zmian nazwy instytucji oraz zniszczeń wojennych. W XVIII w. spektakle operowe odbywały się w Wiedniu w nieistniejącym dziś dawnym gmachu Burgtheater (istniejący do dziś nowy Burgtheater powstał w 1888 r.). W 1869 r. powstał okazały gmach operowy, znany wtedy jako Hofoper (czyli instytucja dworska). Do dziś na fasadzie widoczny jest napis upamiętniający cesarza Franciszka Józefa, za którego panowania był to publiczny teatr finansowany przez dwór cesarski. Po zmianie ustroju politycznego Austrii opera otrzymała po prostu nazwę Operntheater, zaś od 1938 r. po dziś dzień jest to Wiener Staatsoper (opera państwowa). Podczas bombardowania w 1945 r. gmach opery został w znacznym stopniu (ale nie całkowicie) zniszczony. Do 1955 r. spektakle operowe odbywały się w pobliskim Theater an der Wien oraz w znajdującej się nieco dalej Volksoper (operetce wiedeńskiej).

 

 

 Marcelina Sembrich-Kochańska

 

W 1869 r. inauguracja nowego gmachu uświetniona została wykonaniem Don Giovanniego W.A. Mozarta, po odbudowie po zniszczeniach wojennych zaprezentowano w 1955 r. Fidelia L. van Beethovena. Z okazji jubileuszu w 2019 r. przygotowana została premiera Die Frau ohne Schatten Richarda Straussa. Wiener Staatsoper szczyci się nie tylko jednym z najdłuższych sezonów wśród teatrów operowych świata, trwającym 10 miesięcy w roku (od początku września do końca czerwca), ale i największą liczbą spektakli (nieraz nawet siedem dni w tygodniu!) oraz różnorodnym repertuarem.

Będąc stałym bywalcem Wiener Staats­oper (i pisząc te słowa z Wiednia, wkrótce przed kolejnym wieczorem operowym) niejednokrotnie przenoszę się w czasie, wyobrażając sobie polskich śpiewaków występujących na tej legendarnej scenie na przestrzeni ostatnich ponad stu lat. Wkład Polaków jako solistów Opery Wiedeńskiej widoczny jest co najmniej od lat 80. XIX w. Listę tę otwiera Marcelina Sembrich-Kochańska (ur. 1858 w Wiśniowczyku w Galicji, zm. 1935 w Nowym Jorku), znana przede wszystkim jako wieloletnia diwa Hofoper w Dreźnie oraz Metropolitan Opera w Nowym Jorku, która w 1887 r. w wiedeńskiej Hofoper wystąpiła jako odtwórczyni roli tytułowej Łucji z Lammermooru Gaetano Donizettiego oraz w Lunatyczce Vinzenzo Belliniego. Jak pisały ówczesne gazety, sukces Marcelli był tak wielki, że została zmuszona do bisów przez samego arcyksięcia Rudolfa. Marcella Sembrich-Kochańska, zanim wyjechała do Wiednia, kształciła się w Konserwatorium GTM we Lwowie w klasie fortepianu, będąc dzięki temu śpiewaczką o wszechstronnym muzycznym wykształceniu. Marcella Sembrich-Kochańska wielokrotnie występowała także dla polskiej publiczności w teatrach Warszawy, Lwowa i Krakowa.

Kolejna diwa Opery Wiedeńskiej to Helena Zboińska-Ruszkowska (ur. 1877 we Lwowie, zm. 1948 w Krakowie), która kształciła się we Lwowie w klasie legendarnego pedagoga śpiewu Walerego Wysockiego. Zboińska-Ruszkowska stała się potem znana jako solistka mediolańskiej La Scali, zaś w wiedeńskiej Hofoper wystąpiła m.in. w 1905 r. jako Lisa w Damie pikowej Piotra Czajkowskiego. W Operze Wiedeńskiej występowała także przez 2 sezony w latach 1914–1916. Przez szereg sezonów związana była także z Teatrem Wielkim w Warszawie. Po zakończeniu kariery scenicznej Helena Zboińska-Ruszkowska zamieszkała w Krakowie, poświęcając się pracy pedagogicznej we własnej szkole śpiewu oraz w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej.

 

 

 Helena Zboinska-Ruszkowska

 

Do solistów Opery Wiedeńskiej należał Konrad Zawiłowski (ur. 1880 w Krakowie, zm. 1952 w Berlinie), znany solista Hofoper w Berlinie, zatrudniony przez wiedeńską Hof­oper w latach 1904–1907, gdzie w 1905 r. śpiewał m.in. w operze Hansa Pfitznera Die Rose vomm Liebesgarten, wprowadzonej na scenę przez ówczesnego dyrektora opery Gustava Mahlera. Co warto dodać, Zawiłowski z powodzeniem ukończył na Uniwersytecie Wiedeńskim studia muzykologiczne, jednak sukcesy sceniczne ostatecznie i na dobre odwiodły go od zagadnień związanych z teorią i historią muzyki.

W okresie międzywojennym w Operze Wiedeńskiej wielokrotnie występował Jan Kiepura (ur. 1902 w Sosnowcu, zm. 1966 w Harrison), jednocześnie solista londyńskiej Covent Garden, mediolańskiej La Scali, berlińskiej Staatsoper. Choć nie kształcił się we Lwowie, to właśnie tu na scenie  Teatru Miejskiego w 1925 r. debiutował w roli solowej w Fauście Charlesa Gounoda. Warto dodać, że Jan Kiepura za swój wybijający się głos został wcześniej usunięty z chóru Opery Warszawskiej, gdzie powrócił z wielkimi tryumfami jako solista. W Operze Wiedeńskiej Kiepura występował wielokrotnie, m.in. w 1926 r. jako Cavaradossi w Tosce Giacomo Pucciniego (w tej roli do 1936 r.) oraz jako Kalaf w Turandot Giacomo Pucciniego (pierwsze wystawienie tej opery w Austrii, w tej roli Kiepura występował do 1937 r.), w 1927 i 1928 r. w Das Wunder der Heliane Ericha Wolfganga Korngolda, w latach 1929–1936 w Rigoletto Giuseppe Verdiego, w 1937 r. w Il Trovatore Giuseppe Verdiego, w 1938 r. w Carmen Georges’a Bizeta.

 

 

 Konrad Zawiłowski

 

Tradycja zapoczątkowana w drugiej połowie XIX trwa do dziś i kontynuowana jest w XXI w. przez kolejne pokolenia polskich śpiewaków. W drugiej połowie XX w. w Wiener Staatsoper wystąpił Wiesław Ochman. Dziś usłyszeć tu możemy (w zależności od sezonu) całą plejadę najlepszych polskich śpiewaków: Aleksandrę Kurzak, Andrzeja Dobbera, Tomasza Koniecznego i Mariusza Kwietnia. W ten sposób polscy soliści jako odtwórcy często najważniejszych ról grywanych na scenie wiedeńskiej Staatsoper mają wkład w jej rozwój od ponad 130 lat. Warto o tych wątkach pamiętać, bowiem w pamiątkowej publikacji, która ukazała się właśnie na 150-lecie Opery Wiedeńskiej (liczącej ok. 1000 stron), niestety na próżno szukać większości tych nazwisk z XIX i początku XX w. (poza może Marceliną Sembrich-Kochańską). Dla porównania Czesi już od XIX w. dbają o odpowiednią promocję swojego kraju w świecie, więc nie dziwi, że znalazł się tu rozdział Jenufa Leoša Janáčka na scenie Opery Wiedeńskiej… Także właśnie z tego powodu – w przeciwieństwie do oper czeskich – do tej pory na scenie Wiener Staatsoper nie była grana dotąd żadna opera Stanisława Moniuszki (co we wspomnianej publikacji odnotowano). W przypadającym Roku Moniuszkowskim w grudniu w Theater an der Wien wystawiona zostanie Halka, jednak – mimo wartości tego wydarzenia – czy nawet w Roku Moniuszkowskim na płaszczyźnie polityki kulturalnej zadowala nas trwanie wciąż najwyżej w II lidze, mimo że śpiewaków mamy pierwszoligowych?