Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa Kontakt
ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
info@cracovia-leopolis.pl

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019

POEZJA

Prezentujemy wiersze urodzonego we Lwowie w 1942 roku Franciszka Habera, kapitana żeglugi wielkiej, absolwenta Politechniki Gliwickiej. Przemierzył za sterami żaglowców świat wzdłuż i wszerz. Swe podróże opowiedział prozą i poezją. Najlepiej jednak czuje się we Lwowie, na Kresach, gdzie „ładuje” swe twórcze akumulatory. Debiutował w 1975 roku na łamach Nowin Gliwickich”. Jest autorem licznych książek, m.in.: Warkocze rozplecione na wersety (debiut książkowy – 1990), Miłosna sutra (1996), Z pamiętnika cienia (2018), Wygnany z siebie (2018), Pegazem na Kresy (2018), Kresowy raptularz (2019).

 

 

Franciszek Haber

 

Do Lwowa

 

Aura styczniowa

kilka stopni mrozu

pod nogi krztyna śniegu

w kopułach świątyń

dostojna epoka

srebra szronu

 

byłem dzieckiem

Plac Wilsona tonął

w płaczu wypędzonych

czekały towarowe wagony

do wywózki w nieznane

niby odzyskane po wojnie

 

idę tym samym brukiem

tylko nazwy innej epoki

Bernardyński Soborny

tutaj byłem chrzczony

wazon na kolumnie

szyfruje Jana z Dukli

 

tramwaj zgrzyta rdzawo

w zakręt Piłsudskiego

dziś Iwana Franko

za Zieloną w Mikołaja

przy Długosza była strefa

wszy hodowla wielkiego

profesora Rudolfa Weigla

tego co chronił od tyfusu

plamistego i wywózki

wolontariuszy

 

czuję tutaj dziwne

sercowe przemakanie

fluidów w głąb duszy

akompaniament wzruszeń

dla chwili refleksji

 

stąd niedaleko

do pomieszkania

Batorego jedenaście

Kniazia Romana

 

pod szóstką muzykowała

radiowa wesoła fala

Włada Majewska

lwowskie batiary

wierne anioły

księstwa bałaku

 

niezniszczalny

bruk pamięci

 

 

Krzemieniecki kirkut

 

Uboga w drzewa dzielnica

kule jemioły olch lampiony

nad macew snem wiekowym

droga jak rodał rozwinięta

 

pod chmur sklepieniem

nie zbierze na modły

o powrót nawet myśli

sypią się pustki popioły

na zapomniany kirkut

 

idzie we mnie chwila

zapomniane schody kozicą

zboczem góry Czerczy

Rebe dlaczego tak cicho

tutaj w twoim sztetlu

 

topoli świece świecą

szabasowym zmierzchem

gdzie jarmarków chałaty

wspólne opowieści

 

tylko szmer świerszczy

w wielkiej mezuzie

krzemienieckiej ziemi

bożnica obłoków

modlitwa Ikwy

 

 

Osobliwy obraz

 

Nie zajrzę do tamtego pokoju

z białym szlabanem i lampą na stole

z mosiężnym sklepieniem

w konstelacji opali

tam ostateczny

taniec cieni

 

ktoś zatrzasnął drzwi

niewidocznego domu

uświęconej kolebki

lwowskiego bałaku

 

zgrzytliwe nuty tramwaju

już nie zapiszą strachu

zaledwie są przywidzeniem

osobliwym obrazem

 

często wracającym

na przekór czasom

sygnowanym cyrylicą

Wigilia

 

Dzisiaj w czasie

wieczornej zmiany obrusa

stół do mnie zagadał

mówił coś o kleksach

rodzinnych obiadach

głosach zapomnianych

 

o blacie porysowanym

stalówką minionej epoki

o pamiętanym kałamarzu

 

sami robiliśmy wtedy próby

z fioletowym inkaustem

barwiąc wodę wkładem

z chemicznego ołówka

 

taki kolor dziś nędzny

kojarzy się z urzędem

i pychą władzy

 

mówił że stał zawsze

w jasnym pokoju w dużym

poniemieckim mieszkaniu

a teraz mieszka w kuchni

jakby zdegradowany

w ciemnych rejestrach

gotowanych warzyw

i upływającego czasu

 

w dekadach

wychodzących

z politury blatu

niepokoją szepty

o powrocie do domu

i wspólnej

codziennej kolacji

 

długo jeszcze

w noc wigilijną

po łamaniu opłatkiem

słyszę pod białym obrusem

nostalgiczne gderanie

o naszej przyjaźni

 

Wiersz ze zbioru pt. W cieniu bliźniego
wyd. WILGA, Warszawa, 2007