Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020

POEZJA

Kazimierz Wierzyński

Kufer

                         Marii Dąbrowskiej

 

Na strychu śpi mój powrót,

Kufer blachą okuty, walizy,

Cała moja ojczyzna,

Paszporty, obywatelstwa,

Emigracyjne wizy.

 

Kufer, mój wielki majątek,

Którego tutaj mam bronić,

Normalny nieszczęścia początek

I obłąkany koniec.

 

Kufer starych zjełczałych dzieci,

Gotowych dalej dziecinnieć i głupieć

I śród niezdatnych na nic rupieci

Samotność dzika, gorycz nostalgii,

Najrozpaczliwszy rupieć.

 

Psie wycie za moją ziemią karpacką,

Spazm, do którego wstyd mi się przyznać –

I przeprowadzka za przeprowadzką,

Z Ameryki do Europy,

Z Europy do Ameryki,

Kufer na plecach,

Schodzone stopy,

Ojczyzna.

 

Taki jest bagaż. Taki wojaż,

Taki mój rozkład jazdy:

Wszystkie strony świata otwarte,

A wyjścia z żadnej.

 

Taki jest potrzask. Ani co wziąć stąd,

Ani z czym dobiec na koniec:

Strych mój i powrót,

Zguba i miłość,

Której zabić nie umiem

Ani obronić.

 

Mariusz Olbromski

Wierzyński

Tyle zebrał słońca Drohobycza,
zapachu karpackich połonin,
tyle szumów i blasków na Dniestrze,
że później nawiedzały jego wiersze.
Tańczyły jak wolność z młodością,
świeciły tęczą fantazji na wietrze.

Tyle rąk z księgi zdarzeń stamtąd
wersy mu przynosiło, że układał
je w bukiety radością kwitnące.
I rozrzucał hojnie „Pod Pikadorem”, porywał ich czarem słuchających.

Po laury sięgnął Olimpu tak prosto
jak się zbiera na wiosnę kaczeńce.
I serc zdobywał coraz więcej – biegacz
wspaniały, z każdym okrążeniem roku
biegnący z pochodnią poezji.

 

 Prof. Maria Dłuska i Kazimierz Wierzyński ­podczas spotkania we Włoszech