Strona główna O nas Kwartalniki Rozmowy Sylwetki Słownik Archiwalia Publikacje Wydawnictwa
Kontakt

ul. Piłsudskiego 27,
31-111 Kraków
cracovialeopolis@gmail.com

Facebook

KWARTALNIKI

2005 | 2004 | 2006 | 2003 | 2007 | 2001 | 2002 | 2000 | 1999 | 1998 | 1997 | 1996 | 1995 | 2008 | 2009 | 2010 | 2011 | 2012 | 2013 | 2014 | 2015 | 2016 | 2017 | 2018 | 2019 | 2020 | 2021

Natalia Tarkowska, ZAGROŻONE SKARBY ARCHITEKTURY UZDROWISKOWEJ. POŻAR W DAWNEJ LECZNICY DOKTORA TARNAWSKIEGO

Pożar częściowo strawił zabytkowy „Domek Mazurski” będący częścią zabudowy dawnego Zakładu Przyrodoleczniczego doktora Apolinarego Tarnawskiego we wsi Smodna, nieopodal Kosowa na Pokuciu.

 

 

 

 Domek Mazurski, 1936, fot. Henryk Poddębski, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Zakład Przyrodoleczniczy doktora Apolinarego Tarnawskiego powstał w 1893 roku. Stanowił popularne miejsce wypoczynku elit i był ważną placówką odwołującą się do kultury i patriotyzmu. Celem doktora Tarnawskiego było duchowe i fizyczne uzdrowienie społeczeństwa. Leczył pacjentów słońcem, wodą, ruchem i dietą jarską. Na kurację przyjeżdżali tu m.in.: Gabriela Zapolska, Maria Dąbrowska, Ferdynand Ossendowski, Lucjan Rydel, Juliusz Osterwa, Hanka Ordonówna, Roman Dmowski, Wojciech Korfanty, Ignacy Daszyński oraz inni przedstawiciele świata kultury i polityki.

Lecznica funkcjonowała aż do 17 września 1939 roku, kiedy to Tarnawscy zostali zmuszeni do opuszczenia Kosowa i udali się na emigrację. Po wojnie nigdy już tam nie powrócili. Doktor Tarnawski zmarł w 1943 roku w Jerozolimie, a jego żona i dzieci w Wielkiej Brytanii. Za sowieckiej Ukrainy w miejscu dawnej lecznicy utworzono sanatorium dziecięce, które działa do dziś.

22 października tego roku o godzinie 17:32 na numer alarmowy ukraińskiej Państwowej Służby Ratowniczej Ukrainy zatelefonowano z informacją, że na terenie Sanatorium „Kosów” płonie jeden z budynków. Płonąca drewniana willa, częściowo oszalowana deskami, wyróżniała się krytą zewnętrzną klatką schodową oświetlaną rzędem kwadratowych okienek umieszczonych schodkowo. Przez doktora Tarnawskiego została nazwana „Domkiem Mazurskim”. Strażacy ugasili pożar, który zniszczył piętro i poddasze. Jako oficjalną przyczynę pożaru podano zwarcie instalacji elektrycznej.

W związku z tym incydentem warto wspomnieć, że w czerwcu tego roku decyzją Ministerstwa Ochrony Zdrowia Ukrainy został wyburzony murowany budynek „Łazienek”. W opinii dra inż. arch. Włodzimierza Witkowskiego – członka Izby Architektów RP i Polskiego Komitetu Narodowego Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków ICOMOS oraz historyczki sztuki Katarzyny Tur-Marciszuk – pracownicy Wydziału Inspekcji Zabytków Ruchomych Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie, budynek mieszczący łazienki był najbardziej interesującym i unikalnym obiektem sanatoryjnym, jaki kiedykolwiek spotkali, zarówno ze względu na zastosowane rozwiązania architektoniczne, jak i użytkowe.

Zabytek już od wielu lat był w opłakanym stanie i zdaniem pracowników ministerstwa stwarzał zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci przebywających na kuracji w sanatorium. W 2016 roku podjęto pierwszą próbę wyburzenia, lecz dzięki interwencji lokalnych władz została ona wstrzymana. Rozebrana została jedynie drewniana weranda okalająca budynek. Zadeklarowano wówczas, że budynek nie będzie wyburzony, jeśli znajdą się środki na jego zabezpieczenie, a elementy drewnianej werandy obiecano uchronić przed zniszczeniem do czasu ewentualnej renowacji. Tymczasem budynek zrównano z ziemią i nie zadano sobie trudu, by zabezpieczyć i zachować dla potomnych choćby cenne elementy zabytku, takie jak ozdobne kafle z attyki budynku, które wg inwentaryzacji przeprowadzonej przez wyżej wymienionych badaczy posiadały sygnatury fabryki Jana Lewińskiego.

Te smutne i bulwersujące zdarzenia mają miejsce pomimo tego, iż w 1993 r. cały zespół budynków dawnej lecznicy został wpisany do rejestru jako zabytek architektury lokalnego znaczenia. Ze smutkiem należy skonstatować, że wpis do rejestru nie uchronił cennej zabudowy od systematycznej degradacji, nie tylko w wyniku warunków atmosferycznych i zaniedbania, lecz także z powodu niekorzystnych przekształceń. Tak postąpiono z willami „Białą”, „Celiną”, „Główną” oraz halą gimnastyczną. Budynki te bezpowrotnie pozbawiono oryginalnych elementów drewnianej snycerki.

 

 

Pożar Domku Mazurskiego, październik 2020, fot. materiały prasowe Departamentu Państwowej Służby Ratowniczej Ukrainy w obwodzie iwanofrankiwskim, fot. Wasyl Kowaluk

 

Słowa oburzenia cisną się na usta również w kierunku polskich władz, które nie podejmują żadnej interwencji, by zachować ten wartościowy kompleks zabytków. Z 12 wybudowanych przez Tarnawskiego z wielkim trudem budynków pozostało 10. Z czego w prawie niezmienionym, choć tragicznym stanie, trwają do dziś zaledwie 4 budynki. Są to wille „Koliba”, „Jasna”, „Teresa” i „Jadalnia”. Niegdyś tworzyły harmonijną kompozycję z otaczającym je parkiem i sadem, przywodząc na myśl klimat wiejskiego dworu. Dziś są ostatnimi świadectwami dawnej świetności tego miejsca.

 

 Łazienki, 1936, fot. Henryk Poddębski, Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

To ostatni dzwonek, by podjąć działanie. Każdy kolejny rok przynosi ze sobą ryzyko utraty tych cennych zabytków architektury. Jeśli sam fakt istnienia tych kruchych, drewnianych budynków na przekór niekorzystnym wichrom historii nikogo nie wzrusza, to może poruszy kogoś przypuszczenie, że budynki te mogły być zaprojektowane przez wybitnych architektów i teoretyków sztuki, takich jak Kazimierz Mokłowski czy Stanisław Witkiewicz. Na tego pierwszego wskazuje we wspomnieniach córka Tarnawskiego oraz to, że mieszkał nieopodal lecznicy i bywał jej częstym gościem. Na tego drugiego zaś wskazują ślady w korespondencji, według której miał naszkicować projekt nieistniejącej już kaplicy zakładowej, a być może też innych budynków.

 

 

 Wyburzanie Łazienek, czerwiec 2020, fot. Bohdan Pawluk

 

Pośród pacjentów Tarnawskiego nie brakowało wybitnych twórców i rzemieślników. Choć temat wymaga jeszcze pogłębionych badań, to wiele wskazuje na to, że mieli oni swój wkład w „dopieszczanie” wymarzonych budynków ekscentrycznego doktora, co znacząco podnosi ich wartość w oczach historyków sztuki i wszystkich miłośników zabytków.

Czas nieubłaganie działa na ich niekorzyść, nie pozostawajmy obojętni wobec kolejnych zniszczeń.